Бесплатная библиотека
Читайте книгу на сайте или телефоне
READ-E-BOOK » Фэнтези » Naznaczona
Naznaczona - Читать Любимую Русскую Полную Книгу 👉 Read-E-Book.com

Naznaczona

Электронная книга - «Naznaczona». Краткое содержание книги:

Seria utrzymana w stylu sagi Zmierzch.
Akcja rozgrywa się w środowisku amerykańskich nastolatków naznaczonych wampiryzmem, uczęszczających do specjalnej szkoły, pozwalającej im zdobyć kwalifikacje dorosłego wampira.
Początkująca wampirzyca, Zoey Redbird, trafia do szkoły Domu Nocy. To tu będzie musiała przejść nieodzowną Przemianę, by zdobyć kwalifikacje dorosłego wampira.
Pomimo początkowych trudności, przyzwyczaja się do nadprzyrodzonych zdolności, jakimi obdarzyła ją Nyx, Bogini Wampirów, i coraz lepiej wchodzi w rolę nowej przywódczyni Cór Ciemności. I co najważniejsze – zaczyna czuć się w Domu Nocy, jak w swym własnym. Ma swego chłopaka, a nawet… dwóch. Ale oto zdarza się coś niewyobrażalnego. Pewnego dnia w zewnętrznym świecie ludzi ginie kilkoro nastolatków, a wszystkie ślady prowadzą do Domu Nocy. Zoey zaczyna zdawać sobie sprawę, że nadprzyrodzone siły, które wyróżniają ją spośród innych, mogą też obrócić się przeciwko jej najbliższym. Dziewczyna zwraca się o pomoc do swych nowych przyjaciół, a wtedy śmierć zakrada się również do Domu Nocy. Zoey musi pogodzić się ze zdradą, która łamie jej serce i podkopuje fundamenty jej nowo zbudowanego świata.
Autorki to matka i córka. P.C. Cast jest znaną i nagradzaną autorką powieści fantastycznych i o zjawiskach nadprzyrodzonych, a także doświadczoną nauczycielką i wykładowczynią. Ma na swym koncie wiele nagród, jak prestiżowa Prism, Dafne du Maurier, Affair du Coeur. Mieszka i pracuje w Oklahomie.
Kristin Cast zdobyła nagrody za swoje wiersze i osiągnięcia dziennikarskie. Ponadto jest słuchaczką Northeastern State University, gdzie stara się osiągnąć swój następny życiowy cel – zostać nauczycielką biologii.
1 ... 44 45 46 47 48 49 50 51 52 ... 66
Перейти на страницу:

– Zoey, ptaszynko, wiesz przecież, że mnie możesz po wiedzieć wszystko – powiedziała łagodnie.

– Ale to takie trudne, Babciu… – Zagryzłam wargi, żeby się nie rozpłakać.

– Trochę ci ułatwię. Cokolwiek mi powiesz, nigdy nie przestanę cię kochać. Jestem twoją babcią dziś, będę jutro i za rok. Będę twój ą babcią nawet wtedy, gdy dołączę do swoich przodków w świecie duchów, ale stamtąd nadal cię będę kochała, moja mała ptaszyno.

– Wypiłam krew i ona mi smakowała – wyrzuciłam z siebie to wyznanie.

Babcia odpowiedziała bez wahania:

– Przecież to właśnie robią wampiry, prawda?

– Tak, ale ja nie jestem wampirem. Dopiero od kilku dni jestem adeptką.

– Zoey, ty jesteś wyjątkowa. Zawsze byłaś wyjątkowa. Dlaczego teraz miałoby się to zmienić?

– Wcale nie czuję się wyjątkowa. Czuję się jak idiotka.

– Więc zapamiętaj sobie, co ci teraz powiem. Ty to ty, to się nie zmienia. Jesteś nadal sobą nawet po tym, kiedy zostałaś Naznaczona. Również wtedy, kiedy przechodzisz Przemianę. Wewnątrz pozostajesz ta sama, twoja dusza jest t woj ą duszą. Na zewnątrz możesz wyglądać jak podobna do ciebie nieznajoma osoba, ale jak wejrzysz w głąb siebie, znajdziesz tę samą istotę, którą znasz od szesnastu lat.

– Podobna nieznajoma… – szepnęłam w zadumie. -Skąd wiedziałaś?

– Jesteś moją dziewczynką kochanie. Córką mego ducha. Wcale nie tak trudno zrozumieć, co teraz odczuwasz, bo wystarczy mi sobie wyobrazić, jak ja bym się czuła w podobnej sytuacji.

– Dziękuję, Babciu.

– Bardzo proszę, u-we-tsi-a-ge-ya. Uśmiechnęłam się, słysząc słowo „córka", w języku Czirokezów, które brzmiało pieszczotliwe, magicznie, jakby zostało nadane przez samą boginię.

– Babciu, jest coś jeszcze…

– Powiedz mi, ptaszyno.

– Wydaje mi się, że czuję wszystkie cztery żywioły podczas tworzenia kręgu.

– Jeśli rzeczywiście tak jest, to masz w sobie wielką moc, Zoey. Ale wiedz, że z wielką władzą łączy się wielka odpowiedzialność. Nasza rodzina ma bogatą historię, nasi krewni należeli do Plemiennej Starszyzny, Uzdrawiaczy i Mędrczyń. Pamiętaj, ptaszyno, aby zawsze się zastanowić, zanim zaczniesz działać. Nie na próżno bogini obdarzyła cię wyjątkową mocą. Musisz jej używać rozważnie, działać tak, by zarówno Nyks, jak i nasi przodkowie mogli na ciebie spoglądać z uśmiechem i zadowoleniem.

– Postaram się, Babciu.

– O nic innego cię nie proszę, ptaszyno.

– Jest tu jedna dziewczyna, którą bogini też obdarzyła wielką mocą ale ona jest okropna. Myślę… myślę… -Westchnęłam głęboko i wyrzuciłam z siebie to, co kiełkowało mi w głowie od samego rana: – Wydaje mi się, że jestem od niej silniejsza, i myślę, że może Nyks dlatego mnie Naznaczyła, żebym usunęła tę dziewczynę z zajmowanego przez nią stanowiska. Ale w takim razie będę musiała zająć jej miejsce, a wcale nie wiem, czy jestem na to gotową jeszcze nie teraz. Zresztą może nawet nigdy nie będę.

– Idź za głosem ducha, Zoey. – A po chwili wahania dodała: – - Kochanie, czy pamiętasz naszą oczyszczającą modlitwę?

Myślałam już o tym. Niezliczone razy towarzyszyłam jej w wyprawach nad strumyk płynący za jej domem i przyglądałam się, jak dokonuje rytualnej kąpieli w bieżącej wodzie i odmawia modlitwę oczyszczającą. Nieraz wchodziłam za nią do strumienia i powtarzałam słowa modlitwy. Modlitwa przewijała się przez całe moje dzieciństwo, odmawiało sieją z okazji zmiany pór roku, w podziękowaniu za zbiór lawendy albo gotując się na zimę oraz za każdym razem, kiedy Babcia stawała przed trudną decyzją. A czasami nawet nie znałam powodu, dla którego oczyszczała się i odmawiała modlitwę. Po prostu modlitwa zawsze była obecna.

– Tak – odpowiedziałam. – Pamiętam.

– Czy jest gdzieś w pobliżu szkoły bieżąca woda?

– Nie wiem, Babciu.

– Jeśli nie ma, to postaraj się o coś w rodzaju różdżki z wonnych ziół. Najlepsza byłaby lawenda i szałwia zmieszane ze sobą ale możesz nawet użyć świeżej sośniny, jeśli nie masz nic innego pod ręką. Wiesz, co masz robić, ptaszyno?

– Okadzić się, zaczynając od stóp, potem wzdłuż całe go ciała, z przodu i z tyłu – wyrecytowałam, jakbym była na powrót małą dziewczynką którą Babcia uczy ludowych obyczajów. – Potem mam zwrócić się na wschód i odmówić modlitwę oczyszczającą.

– Dobrze. Widzę, że pamiętasz. Poproś boginię, żeby ci pomogła. Na pewno cię wysłucha. Czy mogłabyś zrobić to jutro przed wschodem słońca?

– Chyba tak.

– Ja też odprawię modlitewny rytuał i dołączę swój babciny głos, prosząc boginię, by cię prowadziła.

Poczułam się znacznie lepiej. Babcia nigdy się nie myliła w tych sprawach. Jeśli ona uważała, że wszystko się uda to na pewno wszystko się uda.

– Obiecuję, że przed świtem odmówię modlitwę oczyszczającą.

– Dobrze, ptaszyno. A teraz ją stara kobietą powinnam cię zostawić. Chyba masz akurat lekcje, prawda?

– Tak, właśnie idę na zajęcia teatralne. Ale wiesz, Babciu, ty nigdy nie będziesz stara.

– Dopóki słyszę twój młodzieńczy głos, to nie, ptaszyno. Kocham cię, u-we-tsi-a-ge-ya.

– Ja też cię kocham, Babciu.

Po rozmowie z Babcią kamień spadł mi z serca. Nadal z wielkim niepokojem spoglądałam w przyszłość i wcale tak strasznie mi nie zależało na utrąceniu Afrodyty. A już nie wspomnę o tym, że nie miałam zielonego pojęcia, jak się do tego zabrać.

Miałam jednak pewien plan. „Plan" to może zbyt dużo powiedziane, ale przynajmniej jakiś punkt zaczepienia. Najpierw więc dopełnię obrzędu z modlitwą oczyszczenia a potem… Potem zobaczę, co zrobię.

Tak, to zadziała. Przynajmniej tak sobie powtarzałam podczas porannych lekcji. Zanim nastała pora lunchu, wiedziałam już, jakie miejsce obiorę na swoje modły: przy murze pod drzewem, gdzie znalazłam Nalę. Wymyśliłam to, stojąc za Bliźniaczkami w kolejce po sałatkę. Drzewa, szczególnie dęby, dla Czirokezów były obiektami świętymi, więc pewnie dokonałam słusznego wyboru. Poza tym było to miejsce odosobnione, a zarazem łatwo dostępne. Owszem, tam właśnie Heath z Kayląmnie znaleźli, ale przecież tym razem nie będę siedziała na murze, a zresztą nie wyobrażałam sobie Heatha pojawiającego się gdzieś o świcie przez dwa dni pod rząd, wszystko jedno, czy został nacechowany czy nie. Ten chłopak potrafi spać do drugiej po południu, nawet latem. I to codziennie. Musiał mieć dwa budziki i matkę wrzeszczącą mu nad uchem, żeby się obudził i poszedł do szkoły. Na pewno nie mógłby po raz drugi wstać przed świtem. Chyba przez kilka miesięcy będzie dochodził do siebie po wczorajszym. Albo nie, raczej wymknął się z domu, by spotkać się z Kay (a dla niej wymknięcie się z domu nigdy nie przedstawiało żadnych trudności, jej rodzice nie mieli o niczym pojęcia) i razem spędzili całą noc. A to oznacza, że nie pójdą do szkoły i przez następne dwa dni będą udawali chorych, żeby zostać w domu i odespać nocne szaleństwa. W każdym razie to już nie moje zmartwienie.

– Nie uważasz, że miniaturowe kolby kukurydzy są trochę przerażające? Jest coś niepokojącego w ich miniaturowych kształtach.

Podskoczyłam, omal nie wypuszczając z ręki łyżki z wiejskim sosem do misy z białym płynem, i zobaczyłam nad sobą roześmiane niebieskie oczy Erika.

– O, cześć – odezwałam się. – Przestraszyłeś mnie. Chyba zaskakiwanie cię wejdzie mi w zwyczaj.

Zachichotałam nerwowo, pamiętając, że Bliźniaczki pil nie obserwuj ą każdy nasz ruch.

1 ... 44 45 46 47 48 49 50 51 52 ... 66
Перейти на страницу:
0
Сюжет
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
  • 6
  • 7
  • 8
  • 9
  • 10
0
Атмосфера
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
  • 6
  • 7
  • 8
  • 9
  • 10
0
Главный герой
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
  • 6
  • 7
  • 8
  • 9
  • 10
0
Общее впечатление
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
  • 6
  • 7
  • 8
  • 9
  • 10
Итоговая оценка: 0.0 из 10 (голосов: 0 / История оценок)