Бесплатная библиотека
Читайте книгу на сайте или телефоне
READ-E-BOOK » Научная фантастика » Statki czasu [The Time Ships - pl]
Statki czasu [The Time Ships - pl] - Читать Любимую Русскую Полную Книгу 👉 Read-E-Book.com

Statki czasu [The Time Ships - pl]

Электронная книга - «Statki czasu [The Time Ships - pl]». Краткое содержание книги:

Powieść napisana została z pozycji pojmowania kosmosu przez człowieka końca dwudziestego wieku i zdobyczy współczesnej nauki; jest nowoczesną reinterpretacją wizji Wellsa. Podróżnik w czasie u Baxtera zmierza ku nieskończoności. Jego zadanie jest daleko ważniejsze niz tylko uratowanie Weeny: prócz tajemnicy przyszłości musi także rozwiązać paradoksy otaczającego go świata.
Autoryzowana kontynuacja Wehikułu czasu Herberta George’a Wellsa.
1 ... 43 44 45 46 47 48 49 50 51 ... 128
Перейти на страницу:

— To schron przeciwlotniczy — wyjaśnił Filby w odpowiedzi na moje pytanie. — Wczesna konstrukcja. Zupełnie nieudana. Gdyby kiedykolwiek trafił w nią pocisk... No cóż! A ten znak na słupie oznacza ambulatorium, które wyposażone jest w respiratory i maski gazowe. Rzadko z niego korzystano, nim zaczął się wielki odwrót do kopuł.

— Schron przeciwlotniczy... To nie jest szczęśliwy świat, Filby, jeśli utworzono takie nowe terminy.

Westchnął.

— Widzisz, oni mają powietrzne torpedy. Mówię o Niemcach. Mają latające maszyny, które mogą przelecieć dwieście mil, zrzucić bombę i wrócić! I to wszystko odbywa się mechanicznie, bez udziału człowieka. To świat cudów, bo wojna to wspaniała motywacja dla pomysłowych umysłów. Spodoba ci się tu!

— Niemcy... — odezwał się Moses. — Odkąd pojawił się Bismarck, mamy z nimi same kłopoty. Czy ten stary łotr jeszcze żyje?

— Nie, ale ma zdolnych następców — odparł ponuro Filby.

Nie skomentowałem tego. Z mojej perspektywy, tak odległej teraz od widzenia Mosesa, wydawało się, że nawet ktoś taki brutalny jak Bismarck nie może usprawiedliwiać śmierci choćby jednego człowieka.

Filby opowiedział mi z zapartym tchem o kolejnych niesamowitych osiągnięciach techniki wojennej tego nieoświeconego wieku: o najeźdźczych, przeznaczonych do prowadzenia walk gazowych łodziach podwodnych, które miały prawie nieograniczony zasięg i zawierały pół tuzina pocisków rakietowych zaopatrzonych w zastraszającą liczbę bomb gazowych; o mnogości pojazdów pancernych, które według moich wyobrażeń przedzierały się wszędzie przez zmaltretowane równiny Europy; o kolejnych molochach, które mogły zanurzyć się pod wodą, pływać, lub zakopać się w ziemi. I temu wszystkiemu przeciwstawiony był równie straszny arsenał min i dział najróżniejszego rodzaju.

Unikałem wzroku Nebogipfela. Nie mogłem stanąć oko w oko z jego oceną! Gdyż to nie był wycinek na podniebnej Sferze, zaludniony przez odległych ode mnie potomków ludzkości: to był mój świat, moja własna rasa, która pogrążyła się w szaleństwie wojny! Jeśli chodzi o mnie, zachowałem część szerszej perspektywy, którą nabrałem we wnętrzu tamtego większego tworu. Ledwie znosiłem widok własnego narodu pogrążonego w takim szaleństwie i doznawałem bólu, słysząc uwagi Mosesa, które świadczyły o drobnych uprzedzeniach jego czasów. Nie mogłem go winić! Jednak niepokoiła mnie myśl, że moja wyobraźnia była kiedykolwiek tak ograniczona, tak podatna na wpływy i sugestie innych.

2. PODRÓŻ POCIĄGIEM

Dotarliśmy do prymitywnej stacji kolejowej. Nie była to jednak stacja, z której korzystałem w 1891 roku, by przejechać z Richmond do Waterloo przez Barnes. Ta nowa konstrukcja znajdowała się z dala od centrum miasta, tuż za Kew Road. I sprawiała dziwne wrażenie: nie było tam kas biletowych i rozkładów jazdy, a peron stanowił goły betonowy pas. Nowa linia kolejowa była bardzo prymitywna. Czekał na nas pociąg: była to nijaka, ciemna lokomotywa, która żałobnie buchała parą z poplamionego sadzą kotła, i stał tam jeden wagon. Lokomotywa nie miała żadnych świateł ani emblematów spółki kolejowej, do której należała.

Oldfield otworzył drzwi do wagonu; były ciężkie i miały gumową uszczelkę. Widoczne pod goglami oczy Oldfielda prześlizgnęły się szybko po okolicy. W słoneczne popołudnie roku 1938 Richmond nie było bezpiecznym miejscem!

Wagon zaliczał się do zwykłych: stały tam jedynie rzędy twardych, drewnianych ławek bez żadnych obić czy zdobień. Pomalowano go na jednolity, nijaki, brązowy kolor. Okna były szczelnie zamknięte i znajdowały się tam żaluzje, które można było opuszczać.

Zajęliśmy miejsca, siadając dość sztywno naprzeciwko siebie. Upał w wagonie w to letnie popołudnie był nie do wytrzymania.

Gdy Oldfield zamknął drzwi, pociąg niezwłocznie ruszył z szarpnięciem.

— Najwidoczniej jesteśmy jedynymi pasażerami — wymamrotał Moses.

— Cóż, to dziwny pociąg — powiedziałem. — Niezbyt wygodny, prawda, Filby?

— Nie jest to wiek, który sprzyja wygodom, staruszku.

Przebyliśmy kilka mil i krajobraz na tym odcinku był równie opustoszały jak w Richmond. Wydało mi się, że ten obszar jest prawie w całości rolniczy i w przeważającej części słabo zaludniony, choć tu i ówdzie dostrzegłem kilka osób, które harowały na polu. Przypominało to scenę z piętnastego, a nie dwudziestego wieku — z wyjątkiem zniszczonych i zbombardowanych domów, które zaśmiecały krajobraz, tu i ówdzie pocętkowany był okazałymi dachami schronów przeciwlotniczych: wielkich, betonowych skorup wpuszczonych do połowy w ziemię. Uzbrojeni żołnierze patrolowali okolice wokół tych schronów, spoglądając groźnie na świat przez gogle swoich owadzich masek przeciwgazowych, jak gdyby chcieli powiedzieć wszelkim uchodźcom: „Tylko się odważ!”

W pobliżu Mortlake zobaczyłem czterech ludzi, którzy wisieli na słupach telegraficznych przy drodze. Ich ciała były wiotkie i poczerniałe, z pewnością powyżerane przez ptaki. Zwróciłem uwagę Filby’emu na ten przerażający widok — on i żołnierze nawet nie zauważyli obecności zwłok — na co mój przyjaciel rzucił mętne spojrzenie w tamtym kierunku i wymamrotał coś o tym, że „z pewnością przyłapano ich na kradzieży rzepy szwedzkiej lub podobnym przewinieniu”.

Zrozumiałem, że w tej wersji Anglii roku 1938 takie widoki są na porządku dziennym.

Wtedy — zupełnie bez ostrzeżenia — pociąg zjechał po pochyłości do tunelu. Zapaliły się dwie elektryczne żarówki na suficie i siedzieliśmy w ich żółtym świetle, spoglądając na siebie ze zmarszczonymi czołami.

— Czy to kolej podziemna? — zapytałem Filby’ego. — Przypuszczam, że jesteśmy na jakimś przedłużeniu linii Metropolitan.

Filby wydawał się zmieszany.

— Och, przypuszczam, że ta linia ma jakiś numer...

Moses zaczął majstrować przy swojej masce.

— Przynajmniej możemy zdjąć te straszne aparaty — powiedział.

Bond położyła mu rękę na ramieniu.

— Nie — zaprzeczyła. — Nadal jest niebezpiecznie.

Filby skinął głową na znak potwierdzenia.

— Gaz przedostaje się wszędzie. — Wydawało mi się, że zadrżał, ale trudno było mieć pewność, kiedy miał na sobie ten nijaki, luźny strój. — Jeśli człowiek tego nie przeszedł...

Po czym pokrótce, obrazowymi słowami, opisał nalot gazowy, którego był świadkiem na początku wojny, w Knightsbridge, kiedy bomby nadał zrzucano ręcznie z balonów, a ludzie jeszcze nie byli przyzwyczajeni do całego tego koszmaru.

Filby sugerował, że obecnie takie przerażające sceny nie były niczym niezwykłym w tym świecie pogrążonym w niekończącej się wojnie!

— Dziwię się, że nie doszło do całkowitego upadku morale, Filby.

— Wydaje się, że ludzie wcale nie są tacy słabi. Są wytrzymali. Oczywiście, zdarzały się chwile rozpaczy — ciągnął. — Na przykład pamiętam sierpień 1918 roku... Był to moment, kiedy wydawało się, że po tak długim czasie zachodni sojusznicy wreszcie pokonają przeklętych Niemców i zakończą tę wojnę. Ale potem doszło do Bitwy Kajzera — Kaiserschlachtu, wielkiego zwycięstwa Ludendorffa, który wdarł się między angielskie i francuskie linie obronne... Po czterech latach wojny w okopach był to dla nich wielki przełom. Poza tym strasznie zaszkodziło nam zbombardowanie Paryża, w którym zginęło wielu członków francuskiego dowództwa...

1 ... 43 44 45 46 47 48 49 50 51 ... 128
Перейти на страницу:
0
Сюжет
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
  • 6
  • 7
  • 8
  • 9
  • 10
0
Атмосфера
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
  • 6
  • 7
  • 8
  • 9
  • 10
0
Главный герой
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
  • 6
  • 7
  • 8
  • 9
  • 10
0
Общее впечатление
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
  • 6
  • 7
  • 8
  • 9
  • 10
Итоговая оценка: 0.0 из 10 (голосов: 0 / История оценок)