Бесплатная библиотека
Читайте книгу на сайте или телефоне

Электронная книга - «Daj Mi Szansę, Tiffany». Краткое содержание книги:

Członkowie rodziny Santinich od początku okazywali Tiffany wrogość, ponieważ uważali, że wyszła za mąż za dużo starszego od siebie Philipa dla jego pieniędzy. Tymczasem Philip ujął ją swoim czarem osobistym, kulturą i dobrocią i pewnie do tej pory żyliby w zgodzie, gdyby nie tragiczny wypadek. Po śmierci męża Tiffany wraz z dziećmi schroniła się w starym domu w Bittersweet, aby znaleźć się jak najdalej od jego rodziny. Nie była więc zachwycona, gdy pewnego dnia odwiedził ją brat nieżyjącego męża. Czyżby przyjechał na przeszpiegi?
1 ... 40 41 42 43 44 45 46 47 48 49
Перейти на страницу:

Tiffany, speszona, nie potrafiła powstrzymać rumieńca, który wypełzł jej na policzki. Aż za dobrze pamiętała namiętne pocałunki, cudowne pieszczoty, uczucie bliskości i zjednoczenia, rozkosz, którą przeżyła dzięki J.D. Nigdy przedtem nie doświadczyła czegoś tak niezwykłego…

– Ja i J.D. jesteśmy tylko…

– Jeśli przysięgniesz, że ty i J.D. jesteście tylko parą dobrych starych przyjaciół – wpadła jej w słowo Katie – i tak ci nie uwierzę.

– Nie przesadzasz? – wtrąciła Bliss.

– Ani trochę – odparła Katie. – Przecież widzę, co się święci.

– Nie wtrącaj się, to sprawa Tiffany – skarciła Bliss siostrę. – Wybacz, ale jak Katie nabije sobie czymś głowę, to nie ma na to rady.

– Niczego nie wymyśliłam, po prostu jestem spostrzegawcza i mam tak zwanego „nosa” – zaprotestowała Katie.

– Dobrze, dobrze – machnęła ręką Bliss. – Ja wiem swoje.

– Muszę być sprytna, w moim zawodzie to konieczność.

– Nie nazywałabym tego sprytem. Raczej oślim uporem. – Bliss mrugnęła porozumiewawczo do Tiffany.

– No wiesz, nie spodziewałabym się tego po tobie. Myślałam, że tylko chłopaki to wredne typy. – Katie udała obrażoną, dobrze wiedząc, że siostra się z nią przekomarza.

– Uważam, że Tiffany ma prawo do prywatności, zresztą jak każdy z nas – nie ustępowała Bliss.

– Dajcie spokój, nie róbcie z mojego powodu tyle zamieszania – wtrąciła Tiffany. – Moje układy z J.D. są…, dość skomplikowane.

– Ludzie zawsze tak mówią, kiedy nie chcą się przyznać, że są zakochani – zauważyła Katie.

Czy to aż tak po mnie widać? – zadała sobie w duchu pytanie Tiffany. A głośno spytała:

– Wiesz to z własnego doświadczenia?

– Może – kiwnęła głową Katie.

– Nie jestem sama, mam dwójkę dzieci i odpowiadam za nie – zaczęła Tiffany, nieoczekiwanie dla samej siebie decydując się na zwierzenia. Może siostry coś jej doradzą? – Rzeczywiście, pomiędzy mną a J.D. zawiązała się więź, staliśmy się sobie bliscy. Zadałam sobie pytanie, czy mam prawo wprowadzać zmiany w życie mojej rodziny… – Urwała, zastanawiając się nad dalszymi słowami.

– Mów dalej – zachęciła Katie.

– Jak dzieci reagują na obecność J.D.? – spytała Bliss.

– Christina go uwielbia. Odkąd u nas zamieszkał, wciąż o nim mówi. Po śmierci Philipa prawie co noc budziła się z krzykiem, ponieważ dręczyły ją koszmary, a teraz znów śpi spokojnie. – Tiffany przestała grzebać widelcem w sałatce z kurczaka i uniosła wzrok znad talerza. – Dziś wieczorem wybieramy się na przedstawienie na wolnym powietrzu, w parku. Koniecznie chciała, żeby poszedł z nami J.D. Zresztą, często dopomina się o to, żeby J.D. nam towarzyszył, gdy gdzieś się udajemy.

– A Stephen? Co on myśli o J.D.? – dociekała Katie.

– Celne pytanie. – Tiffany nie mogła pojąć, czemu nagle stała się taka szczera wobec sióstr, których praktycznie nie znała. To prawda, traktowały ją bardzo życzliwie i nie kierowała nimi jedynie ciekawość. Wyczuwała, że chętnie by jej pomogły, gdyby o to poprosiła. Ważniejsze chyba jednak było to, że oto miała okazję podzielić się swoimi problemami z kobietami, które zdawały się dobrze ją rozumieć. – Stosunek Stephena do J.D. nie jest jednoznaczny. Z początku traktował go jak wroga. To zrozumiałe, zwłaszcza że po śmierci Philipa został jedynym mężczyzną w domu. Ostatnio zaczęli się dogadywać. Wydaje mi się, że Stephen potrzebuje męskiego wzorca i autorytetu, wchodzi w trudny wiek – dodała Tiffany.

– Zobaczysz, że wszystko się ułoży. – Bliss była pełna optymizmu. – Nie możesz skazywać się na samotność do końca życia. A teraz pozwólcie, że o coś was zapytam. Czy zgodzicie się być moimi druhnami na ślubie z Masonem? Planujemy niewielką, cichą uroczystość.

– Jasne – entuzjastycznie zgodziła się Katie. – Czemu nie?

Tiffany nie wiedziała, co ma odpowiedzieć. Czy po pierwszym spotkaniu, choć serdecznym i nieoczekiwanie wypełnionym osobistymi zwierzeniami, mogła wystąpić w roli osoby tak bliskiej pannie młodej? Czy chciała i mogła czuć się jak członek rodziny? Przyrodnie siostry potraktowały ją tak życzliwie, okazały zrozumienie… A jednak były powody, aby odmówić.

– No… sama nie wiem – wybąkała, niezdecydowana.

– Nie musisz dawać mi odpowiedzi natychmiast – zauważyła taktownie Bliss. – Rozumiem twoje wątpliwości. Do dzisiaj żyłyśmy z dala od siebie, mało o sobie wiedziałyśmy. Nie będę cię naciskać, ale zapewniam cię, że byłabym szczęśliwa, gdybyś się zgodziła i towarzyszyła mi w tej, tak bardzo dla mnie ważnej, chwili.

– Nie masz przyjaciółek od serca, które chciałabyś zaprosić?

– Owszem, ale mam też dwie przyrodnie siostry. Nie zamierzam usprawiedliwiać postępowania ojca wobec mojej matki, uważam jednak, że czas się pogodzić i zacząć patrzeć w przyszłość, zamiast analizować przeszłość, rozdrapywać zabliźnione rany. Cieszę się, że was mam, drogie siostry.

– To nie John ci to podszepnął? – spytała Tiffany, wciąż pełna nieufności wobec człowieka, który jako ojciec zupełnie się nie sprawdził.

– Nawet nie wie, że zamierzałam was o to prosić. Mason zresztą też nie. To mój pomysł.

– Na mnie w każdym razie możesz liczyć – obiecała powtórnie Katie.

Tiffany nadal, mimo wyjaśnień Bliss, wahała się. Potrzebowała trochę czasu na rozeznanie się w swoich odczuciach.

– Przemyślę to – powiedziała w końcu.

– Przemyśl i daj mi znać. Do ślubu zostało jeszcze parę tygodni.

– Będzie super – pewnym głosem oświadczyła Katie.

Gdy przyszła kelnerka z rachunkiem, pierwsza sięgnęła po niego Bliss.

– Lunch był na koszt taty.

– Co takiego? – oburzyła się Tiffany.

– Nalegał, i to bardzo.

– Nie zgadzam się. Zawsze płacę za siebie – oznajmiła stanowczo Tiffany. Nie życzyła sobie żadnych podarunków od Johna Cawthorne’a.

– A ja się zgadzam, zaoszczędzę parę dolarów – uśmiechnęła się Katie. – Zresztą i tak muszę już uciekać, spieszę się.

– Ale…

– Daj spokój, niech raz w życiu zapłaci za ciebie ten cholerny rachunek – powiedziała Katie, zarzucając na ramię wypchaną torbę. – Przynajmniej tyle może zrobić.

– Nie musisz go kochać, Tiffany – dodała Bliss. – Nie musisz go nawet lubić. Ale pozwól przynajmniej, że postawi ci lunch.

– Dobrze – uległa Tiffany, nie do końca przekonana. Nie rozmyślała jednak nad tym dłużej, bo miała ważniejsze sprawy na głowie. Pierwsze miejsca na liście zajmowali Stephen i J.D.

J.D. siedział przy stoliku w swoim pokoju i po raz setny czytał zrzeczenie się praw własności do domu, podpisane dłonią Philipa. Kontrakt był nie do podważenia.

Jak ją o tym powiadomić? – zastanawiał się J.D. Znalazł się doprawdy w trudnym położeniu. Miał sobie za złe, że do tej pory nie zaznajomił Tiffany ze stanem prawnym, z faktem, że dom nie należy do niej i dzieci. Był jej winny lojalność, a jednak w tej sprawie nie potrafił zdobyć się na szczerość. Chciał oszczędzić jej zmartwień, i tak miała ich bez liku z powodu Stephena. Ponadto odczuwał potrzebę chronienia jej, roztoczenia nad nią opieki. Była silna i dzielna, radziła sobie z licznymi obowiązkami, ale zarazem była taka krucha i wrażliwa. Wzbudzała w nim nie tylko pożądanie i namiętność, o tym wiedział od dawna, gdy była dla niego zakazanym owocem. Ostatnio odkrył, że Tiffany budzi w nim czułość. Czyżby się zakochał?

– Psiakrew – mruknął pod nosem, po czym sięgnął po słuchawkę. W pokoju było gorąco i duszno, jak zwykle wieczorem po długim, upalnym dniu. Wystukał znany na pamięć numer i czekał, aż ojciec podejdzie do telefonu.

1 ... 40 41 42 43 44 45 46 47 48 49
Перейти на страницу:
0
Сюжет
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
  • 6
  • 7
  • 8
  • 9
  • 10
0
Атмосфера
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
  • 6
  • 7
  • 8
  • 9
  • 10
0
Главный герой
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
  • 6
  • 7
  • 8
  • 9
  • 10
0
Общее впечатление
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
  • 6
  • 7
  • 8
  • 9
  • 10
Итоговая оценка: 0.0 из 10 (голосов: 0 / История оценок)