Desiderium Intimum
- Автор: Gobuss, Lindt Ariel
- Язык: польский
- Жанр: Фанфик
Электронная книга - «Desiderium Intimum». Краткое содержание книги:
Kiedy jedno zdarzenie zmienia całe Twoje życie...
co go przeraziło. Zrozumiał, że posunął się za daleko, lecz wiedział, że już nie może
tego cofnąć.
W pociemniałych oczach Ślizgona dostrzegł mrok tak głęboki, iż poczuł ciarki na
plecach. Przez ułamek sekundy miał wrażenie, że patrzy w twarz szaleńca.
Nie zdążył się nawet cofnąć, kiedy Malfoy dopadł do niego i złapał go za szatę,
przyciągając do siebie jednym szarpnięciem. Na jego twarzy pojawił się wyraz pełen
nieopisanego okrucieństwa.
Harry wstrzymał oddech.
Nagle oczy Malfoya powędrowały ponad ramieniem Gryfona, jakby Ślizgon
dostrzegł coś w oddali. Uścisk na szacie Harry'ego zelżał, a po chwili Malfoy puścił
go całkowicie. Jednak okrutny wyraz nie zniknął z bladej twarzy. Wbił w Harry'ego
spojrzenie pociemniałych oczu i wyszeptał lodowatym głosem:
- Zapłacisz mi za to, Potter. - po czym odwrócił się i odszedł szybkim krokiem.
Harry stał przez chwilę, próbując zrozumieć, co się właściwie stało. Odwrócił się,
by zobaczyć, co odstraszyło Malfoya. Dostrzegł wysoką, odzianą w czerń sylwetkę
stojącą na końcu korytarza i wyraźnie go obserwującą.
Natychmiast odwrócił się ponownie i ruszył przed siebie tak szybko, jak tylko się
dało, byle tylko oddalić się od tego miejsca i tej postaci. Kiedy minął zakręt, puścił się biegiem.
* * *
W komnacie panował półmrok. Ogień rozpalony w kominku przez skrzaty domowe
już prawie wygasł. Ostatnie języki płomieni lizały drewno i tworzyły drżące cienie na
stojących wzdłuż całej ściany półkach z książkami. Wszechogarniającą ciszę
przerwało ciche skrzypienie otwierających się drzwi. Do pomieszczenia wkroczyła
odziana w czerń, wysoka postać. Kiedy podeszła do kominka, światło ostatnich
płomieni wydobyło z ciemności bordowe plamy pokrywające w wielu miejscach
czarną szatę. Spod peleryny wyłoniła się zakrwawiona ręka, trzymającą w dłoni białą
maskę w kształcie czaszki, pokrytą teraz czerwonymi kroplami.
Maska wylądowała z brzękiem na blacie stolika, a Snape opadł na obity zielonym
jedwabiem fotel i zapatrzył się w płomienie. Siedział tak przez jakiś czas, nie
odrywając spojrzenia od żarzących się drewien. Jego pokryta zaschniętymi,
czerwonymi plamami twarz nie wyrażała zupełnie nic, jakby przez cały czas była
jedynie maską. Tylko w czarnych oczach odbijających światło padające z kominka,
płonął jakiś wewnętrzny, trawiący wszystko ogień.
Po chwili jednak mężczyzna podniósł się z fotela, podszedł do biblioteczki i
wyciągnął jedną ze stojących na półce książek. W ścianie coś szczęknęło, kiedy
biblioteczka wysunęła się i przesunęła na bok, ukazując niewielkie, pogrążone w
mroku pomieszczenie. Oczy Mistrza Eliksirów zwęziły się nieznacznie, kiedy
wchodził do środka. Ścianka biblioteczki przesunęła się z powrotem na swoje
miejsce, a komnata pogrążyła w upiornej ciszy i ciemności.
Resztki światła tańczyły na porzuconej masce, odbijając się w krwistoczerwonych
kroplach.
______________
* "Missing" by Evanescence
--- rozdział 11 ---
11. So complicated
So complicated, I'm so frustrated.
I wanna hold you close, I wanna push you away,
I wanna make you go, I wanna make you stay. *
Poniedziałek nadszedł wyjątkowo szybko, a wraz z nim lekcja eliksirów. A to
oznaczało spotkanie ze Snape'em, którego Harry'emu udawało się skutecznie
ignorować przez cały tydzień.
Mistrz Eliksirów nie wykazywał zbytniego zainteresowania unikami Gryfona.
"No tak, co ja go mogę obchodzić? Jestem dla niego nikim..." - myślał Harry,
siedząc w Wielkiej Sali i wmuszając w siebie śniadanie.
Rozmyślania przerwał mu pisk Hermiony. Poderwał głowę i zobaczył, że
przyjaciółka zakrywa usta dłonią i wpatruje się z przerażeniem w leżące przed nią
poranne wydanie "Proroka Codziennego". Kilkoro uczniów wstało ze swych miejsc i pochyliło się nad nią, chcąc dowiedzieć się, co ją tak przeraziło. Ron zajrzał jej przez ramię i zamarł z ustami pełnymi kiełbasek.
Harry przełknął jajecznicę i zapytał:
- Co się stało?
Hermiona spojrzała na niego szeroko otwartymi oczami i pokręciła głową, jakby
nie była w stanie wymówić słowa. Harry czekał, aż wszyscy skończą czytać i z coraz
większą grozą obserwował ich zaniepokojone albo zszokowane miny.
- To przerażające! - odezwała się drżącym głosem Parvati Patil, a Lavender
pokiwała głową i natychmiast odciągnęła przyjaciółkę na bok, szepcząc jej coś z
przejęciem.
W pewnym momencie Harry usłyszał krzyk przy stole Puchonów. Odwrócił się
akurat na czas, by zobaczyć, jak pulchna, jasnowłosa Puchonka z drugiego roku
wybucha płaczem i wybiega z sali. Kiedy skierował wzrok na stół nauczycielski, ujrzał
jak profesor Dumbledore i profesor Sprout wymieniają zaniepokojone spojrzenia, po
czym pospiesznie podnoszą się z miejsc i podążają za dziewczyną.
Harry zauważył, że dyrektor wyglądał na wyjątkowo przygnębionego. Miał
podkrążone oczy i o wiele więcej zmarszczek, jakby z każdym dniem przybywało mu
kilka lat. Ostatnio bardzo rzadko zjawiał się na posiłkach. Było to wielce niepokojące i Harry'ego nie potrafiło opuścić przeczucie, że w walce przeciwko Voldemortowi
dzieje się coś bardzo niedobrego. Coś, o czym nie piszą w "Proroku".
Odwrócił się ponownie do Hermiony, całkowicie już zaintrygowany.
- Co się dzieje? - ponaglił ją.
Gryfonka podała mu gazetę bez słowa i wbiła wilgotne oczy w stół. Harry złapał
niecierpliwie "Proroka" i zerknął na pierwszą stronę. Na czarno-białym zdjęciu widniały ruiny jakichś budowli, pomiędzy którymi kręcili się mugolscy ratownicy.
Przeczytał nagłówek i strach szarpnął jego sercem.
MASOWY MORD NA MUGOLACH
Wstrząsające odkrycie:
Poplecznicy Sami-Wiecie-Kogo mordują mugolskie rodziny
Dzisiaj w nocy, w północnej części dzielnicy Brend dokonano ataku i masowego
mordu na trzydziestu sześciu mugolach. Mugolskie władze, aby nie siać paniki wśród
mieszkańców, jako przyczynę zawalenia się jedenastu domów podały zjawisko
zwane "wybuchem gazu". Mugolskim świadkom tego zdarzenia zmodyfikowano
pamięć. Jednak czarodziejski świat wstrzymał oddech. Aurorzy, którzy przybyli na
miejsce zdarzenia, odkryli, że ciała zabitych zostały okaleczone i zmasakrowane.
Ofiarom wydłubano oczy, poodcinano części ciała, albo też spuszczono z nich całą
krew, używając niezidentyfikowanego, przecinającego skórę zaklęcia. Ministerstwo
Magii jest przekonane, że masowego mordu dokonała duża grupa Śmierciożerców,
ale nie wiadomo, czy brał w nim udział Sami-Wiecie-Kto. Świadkowie podają, że
widzieli silne, zielone rozbłyski i chmurę w kształcie czaszki i węża, unoszącą się, przez jakiś czas, nad gruzami, które pozostały z domów. Romilda McDophne -
charłaczka, mieszkająca niedaleko centrum ataku zdradziła nam, że w mordzie
zginęło dwoje jej serdecznych przyjaciół, z którymi utrzymywała stały kontakt, od
kiedy ich córka, Rose Zeller, trafiła do Szkoły Magi i Czarodziejstwa Hogwart. Byli to Eleonor i Jeremy Zel er - mugole. Na razie nie znamy nazwisk pozostałych zabitych,