Бесплатная библиотека
Читайте книгу на сайте или телефоне
READ-E-BOOK » Фанфик » Desiderium Intimum
Desiderium Intimum - Читать Любимую Русскую Полную Книгу 👉 Read-E-Book.com

Desiderium Intimum

Электронная книга - «Desiderium Intimum». Краткое содержание книги:

HP/SS (NC-17)
Kiedy jedno zdarzenie zmienia całe Twoje życie...
1 ... 40 41 42 43 44 45 46 47 48 ... 508
Перейти на страницу:

zrobić nic ponadto, gdyż opiekun ich domu także był obecny na posiłku.

Harry czuł wyraźnie wbijające mu się w plecy, sztyletujące spojrzenie, ale

postanowił, że za żadne skarby świata nie spojrzy na Snape'a. Nawet, jeżeli zacząłby

tańczyć kankana na stole nauczycielskim...

Jednak obecność Mistrza Eliksirów jak zwykle wyprowadziła go z równowagi i

skutecznie odebrała apetyt. Wmusił jednak w siebie część posiłku i razem z resztą

uczniów opuścił Wielką Salę. Nadal zdenerwowany, ale teraz przynajmniej z pełnym

żołądkiem.

- Potter! - ostry głos przeszył powietrze, kiedy Harry wraz z przyjaciółmi wracał do

pokoju wspólnego. W pierwszym odruchu zesztywniał cały, sparaliżowany strachem i

dopiero po chwili dotarło do niego, że to nie jest głos Snape'a. Odwrócił się i zobaczył

zmierzającą w jego stronę grupkę Ślizgonów, z Zabinim na czele. Ich miny nie

wyrażały bynajmniej chęci zaproszenia Harry'ego na popołudniową herbatkę.

Najeżył się, gotów odeprzeć każdy atak słowny i zaczepkę. Pamiętając, jak

patrzyli na niego podczas obiadu, spodziewał się, że nie dadzą mu spokoju,

szczególnie po tym, przez co musieli przejść na wczorajszej lekcji eliksirów. Miał

wrażenie, że cała szkoła ma do niego pretensje.

Dziwiło go, że teraz to Zabini był głównym prowodyrem zaczepek, a nie Malfoy.

Jednak, zanim którykolwiek ze Ślizgonów zdążył choćby otworzyć usta, wyrosła

przed nimi wysoka, szczupła sylwetka.

- Wracajcie do lochów - warknął Malfoy, mierząc ich władczym spojrzeniem. - Sam

zajmę się Potterem.

Przez chwilę patrzyli na niego, rozważając możliwości, po czym pokiwali głowami i

niczym stado posłusznych węży zawrócili, zostawiając sprawę swojemu przywódcy.

Kilkoro odwracało się jeszcze, by popatrzeć, jak Malfoy gnoi Pottera, jednak

blondwłosy czekał, aż wszyscy znikną na schodach wiodących do lochów. Następnie

odwrócił się w stronę Harry'ego i obrzucił go nienawistnym, pełnym wściekłości

spojrzeniem.

Jednak w tych niebieskich oczach było coś jeszcze. Opór.

Wyglądało to tak, jakby Malfoy walczył ze sobą. Ale o co walczył i z czym - tego

Harry nie potrafił odgadnąć.

- Potter - wycedził Ślizgon, mrużąc oczy. - Musimy pogadać.

- Czego od niego chcesz? - wtrącił się Ron, którego głos aż wibrował od tłumionej

nienawiści.

- To sprawa pomiędzy nami - wysyczał Malfoy.

Harry czuł się... zaintrygowany. Malfoy chce z nim o czymś porozmawiać? Na

osobności? Nic mu tutaj nie zrobi. Za dużo osób kręci się w pobliżu. Może warto

zaryzykować? Chętnie dowiedziałby się, czego może od niego chcieć jego

największy wróg.

- W porządku - zwrócił się do Rona i Hermiony. - Idźcie przodem. Dogonię was -

widząc, że Ron otwiera usta, żeby zaprotestować, ubiegł go. - Nic mi nie będzie,

Ron. Muszę z nim pogadać.

Kiedy przyjaciele zniknęli za zakrętem, Malfoy rozejrzał się po korytarzu i podszedł

o krok bliżej do Gryfona, wbijając w niego chłodne, a jednocześnie płonące dziwnym

blaskiem spojrzenie.

- O co chodzi? - zapytał Harry, siląc się na spokojny ton. Jednak ciekawość

buzowała w nim, niczym hormony.

- O twoje debilne zachowanie, Potter! - twarz Malfoya zmieniła się w lodowatą

maskę. Jedynie jego oczy zdradzały szalejącą w nim wściekłość. - Jesteś tak głupi,

że czasami mam ochotę się nad tobą ulitować. Jeżeli już musisz tak biegać za

Snape'em, to staraj się to robić w mniej widowiskowy sposób.

Harry'emu odebrało mowę. Spodziewał się wszystkiego, ale na pewno nie

Malfoya, udzielającego mu dobrych rad odnośnie jego zainteresowania

nauczycielem.

- Co cię to obchodzi? - warknął po chwili, kiedy odzyskał zdolność mówienia.

Malfoy zmrużył oczy i kontynuował:

- Wszystkich tylko wkurwiasz. Najpierw robisz do niego maślane oczy na lekcji,

potem nie przychodzisz na eliksiry i wszyscy za ciebie obrywają. Narażasz sie,

Potter. Radzę ci, przystopuj trochę i zacznij się z tym kryć, bo niedługo wszyscy będą

wiedzieć o tym, że Złoty Chłopiec buja się w Mistrzu Eliksirów. Równie dobrze

mógłbyś wyjść na środek sali i ogłosić to wszem i wobec. Jeżeli nie zaczniesz trochę

myśleć i zachowywać się normalniej, to źle się to dla ciebie skończy.

Harry stał przez chwilę, całkowicie oniemiały i zbity z tropu. Czuł się tak, jakby

Ślizgon wylał mu na głowę ogromne wiadro lodowatej wody.

Nie, on tego nie powiedział! Musiałem się przesłyszeć!

Malfoy uśmiechnął się szyderczo.

- Odebrało ci mowę, Potter? Co się stało? Snape nie zadowolił cię odpowiednio?

Nawet jeżeli Malfoy wcześniej z czymś walczył, to najwyraźniej w końcu udało mu

się to przezwyciężyć i jego złośliwa ślizgońska natura zaczęła brać górę.

- Jesteś nienormalny - zdołał w końcu wydusić Harry, kiedy udało mu się pokonać

ogromny szok, którego doznał słysząc wszystkie te słowa z ust swojego

największego wroga.

Skąd Malfoy o tym wie? W jaki sposób ma zamiar to wykorzystać? Chce

szantażować Harry'ego?

Musi obrócić to przeciwko niemu! Najlepiej zachowywać się tak, jakby o niczym

nie miał pojęcia.

- Zabawne - odparował Ślizgon. - To samo pomyślałem o tobie.

Uśmiechnął się, widząc wściekłość, którą najpewniej musiała teraz emanować

twarz Harry'ego.

- Wiesz... - kontynuował okrutnie Malfoy, jakby w końcu mógł dać upust swojej

nienawiści i frustracji i nic już go nie mogło powstrzymać. - Czasami mi ciebie żal.

Niezłą partię sobie wybrałeś. Czy Snape każe cię za nieposłuszeństwo, Potter? Bo

on uwielbia zadawać ból. Torturować swoje ofiary i przyglądać się, jak wiją się u jego

stóp, błagając o litość. Tobie też to robi? A może pieprzy cię do utraty przytomności?

Jak to z tobą jest, Potter? Lubisz takie rzeczy?

Harry czuł, jak słowa Malfoya sączą się w jego serce niczym jad, szarpiąc nim i

brutalnie rozdrapując to, co z takim wysiłkiem starał się pogrzebać. Kiedy się

odezwał, jego głos drżał tak bardzo, że z trudem wypowiadał słowa:

- Zamknij się. Nic o nim nie wiesz! O niczym nie masz pojęcia!

Malfoy zdawał się świetnie bawić tym, że w końcu udało mu się trafić w czuły

punkt. Jego oczy zwęziły się jeszcze bardziej, a na cienkich wargach pojawił się

triumfalny uśmiech.

- Wiem, że zawsze będziesz dla niego nikim.

Harry poczuł znajome uczucie, jakby coś w nim pękło. Rana, którą przez cały

tydzień tak usilnie starał się w sobie zabliźnić, otworzyła się. A wraz z nią fala

nieokiełznanej furii zalała jego umysł. Fala tak wielka i potężna, że swą siłą pchnęła

turbiny zemsty.

Harry przestał myśleć. Chciał tylko zranić Malfoya tak bardzo, jak on zranił jego.

Po szeroko otwierających się oczach Ślizgona zrozumiał, że jego twarz musiała teraz

wyglądać przerażająco.

- Ty musisz wiedzieć o tym najlepiej, prawda, Malfoy? - jego głos wydał mu się tak

nienaturalnie zimny, jakby nie należał do niego. - Twój tatuś wciąż ci to szepcze,

kiedy cię pieprzy?

Twarz Malfoya stężała.

Harry uśmiechnął się mściwie. Trafił.

- Szepcze ci do ucha, że jesteś bezwartościowym nieudacznikiem, który nadaje

się tylko do pieprzenia i do obciągania? A kiedy chcesz zaprotestować, zatyka ci

usta, wpychając do nich swojego... - Harry przerwał widząc na twarzy Malfoya coś,

1 ... 40 41 42 43 44 45 46 47 48 ... 508
Перейти на страницу:
0
Сюжет
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
  • 6
  • 7
  • 8
  • 9
  • 10
0
Атмосфера
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
  • 6
  • 7
  • 8
  • 9
  • 10
0
Главный герой
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
  • 6
  • 7
  • 8
  • 9
  • 10
0
Общее впечатление
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
  • 6
  • 7
  • 8
  • 9
  • 10
Итоговая оценка: 0.0 из 10 (голосов: 0 / История оценок)