Бесплатная библиотека
Читайте книгу на сайте или телефоне
READ-E-BOOK » Фанфик » Desiderium Intimum
Desiderium Intimum - Читать Любимую Русскую Полную Книгу 👉 Read-E-Book.com

Desiderium Intimum

Электронная книга - «Desiderium Intimum». Краткое содержание книги:

HP/SS (NC-17)
Kiedy jedno zdarzenie zmienia całe Twoje życie...
1 ... 443 444 445 446 447 448 449 450 451 ... 508
Перейти на страницу:

szybkością, z jaką siłą i natężeniem, w jaki sposób unosić biodra, delikatnie

zmieniając ich położenie w trakcie nabijania się na twardą erekcję mężczyzny.

I uwielbiał obserwować wtedy twarz Severusa... sposób, w jaki otwierał usta,

odchylając głowę do tyłu, w jaki łapczywie łapał powietrze... chwile, w których jego

powieki unosiły się, by nakarmić się widokiem Harry'ego i ponownie opadały, zbyt

ciężkie od doznań, by pozostać otwarte.

Ale najprzyjemniejszy ze wszystkiego był sposób, w jaki ich spocone, śliskie ciała

ocierały się o siebie. Jego penis - uwięziony pomiędzy dwoma rozgrzanymi ciałami,

wciśnięty pomiędzy gładkie podbrzusze Harry'ego i pokryte krótkimi, kłującymi

włoskami podbrzusze Severusa - niemal skamlał z przyjemności, pulsując coraz

silniej i silniej, jakby w każdej chwili mógł eksplodować i tylko krótkie przerwy

ratowały Harry'ego przed wzbierającym w lędźwiach żarem. Pozwalało mu to

przedłużać tę najdoskonalszą chwilę, rozkoszując się każdą minutą zbliżenia, każdą

sekundą...

Ale w końcu nadszedł taki moment, w którym Harry musiał przerwać, w którym jego

uda drżały od wysiłku, a po ciele spływał pot i był zbyt zmęczony, by kontynuować,

nawet jeżeli jego ciało wrzeszczało z potrzeby i pragnęło jeszcze więcej, jeszcze,

jeszcze...

- Chcesz więcej...? - wyszeptał do ucha Severusa, trącając nosem wilgotne kosmyki

hebanowych włosów i próbując złapać urywany oddech. - Czy może masz już dosyć?

Mężczyzna przesunął twarz i wzrok Harry'ego został pochwycony przez rozpalone

spojrzenie ciemnych oczu. Jednak zbyt późno dostrzegł w nich drapieżny błysk.

- A ty? - zapytał cicho Severus, łapiąc niespodziewanie jego pośladki, unosząc je w

górę i wchodząc w Harry'ego z taką siłą, że uderzenie, które nastąpiło w jego

wnętrzu, posłało iskry nawet w koniuszki palców u stóp, wywołując wstrząs tak silny,

że mógł on zakończyć się tylko jednym. Trzęsieniem ziemi.

Harry zacisnął powieki, czując wypływające spod nich łzy. Jego ciało zamieniło się w

reaktor doznań i już sam nie wiedział, gdzie kończy się przyjemność, a zaczyna on,

gdzie następują eksplozje, a gdzie pochłania go ogień. Gdzie się podziały jego

porozrywane na strzępy zmysły, a gdzie utrzymujące go w pionie mięśnie. Wydawało

mu się, że słyszy odległy szept Severusa, ale otaczający go szum bezdźwięcznych

wybuchów i własnego krzyku skutecznie uniemożliwił mu zrozumienie go. Miał

wrażenie, że dochodzi i dochodzi i że ta przyjemność nigdy się nie zakończy, dopóki

ostatnia kropla spermy nie wytrysnęła na ich ciała.

Minęło kilka długich chwil, zanim napięte do granic możliwości mięśnie rozluźniły się,

z jego piersi wyrwało się głębokie westchnienie, a głowa opadła mu bezwładnie na

ramię Severusa. Drżał tak bardzo, jakby jego ciało trawiła wysoka gorączka. Dopiero

po jakimś czasie zorientował się, że dłoń Severusa uspokajająco gładzi go po

plecach i włosach.

Musiał kilka razy przełknąć ślinę, by w końcu udało mu się wydobyć z siebie cichy,

ochrypły szept:

- Chciałbym, żeby jutro nigdy nie nadeszło. Nie chcę cię opuszczać. Moje miejsce

jest tutaj, przy tobie...

- Ci i... - Dłoń Severusa wplotła się w jego włosy, a druga przesunęła na kark,

gładząc go łagodnie koniuszkami palców. - Nie myśl o tym. Wciąż tu jesteśmy.

Jeszcze nigdzie się nie wybierasz. - Szept Severusa był cichy i kojący, ale nie był w

stanie powstrzymać łez, które niepostrzeżenie wymknęły się spod powiek Harry'ego i

spadły na nagie ramię mężczyzny. Na ułamek sekundy w powietrzu zawisła cisza.

Ale niemal natychmiast przerwał ją zachrypnięty szept Severusa: - Chodź do mnie.

Harry poczuł dłonie Severusa obejmujące jego twarz i przyciągające ją do własnej...

a po chwili gorące wargi, zamykające jego usta w czułym, delikatnym pocałunku. I

Harry nie wiedział, jak nazwać to uczucie, które w nim wtedy wezbrało... ale było tak

ciepłe, tak... jasne... że nawet największe ciemności nie mogłyby go zgasić.

Westchnął, kiedy wargi Severusa oderwały się na moment od jego warg i mężczyzna

wyszeptał wprost w jego usta:

- Pomimo wszelakich masek, które przyjdzie nam założyć... zawsze będziesz mój.

I Harry ponownie poczuł oplatające go mocno ramiona. I napierające na niego ciało,

kierujące ich obu z powrotem na łóżko. Jego nagie plecy dotknęły chłodnej pościeli, a

Severus opadł na niego, przygniatając go do materaca i wysuwając się z niego tak

powoli, jakby każdy centymetr, którym znajdował się poza gorącym wnętrzem

Harry'ego przynosił mu jedynie cierpienie.

- Mój! - Z tym ostatnim słowem, będącym czymś pomiędzy zwierzęcym warknięciem

a pozbawionym tchu okrzykiem, wszedł w Harry'ego ostrym, gładkim pchnięciem,

zagłębiając się w nim z tak nieposkromioną potrzebą, jakby pragnął na zawsze

pozostawić w nim swój ślad, wypalić go tak głęboko, by nigdy nie wyblaknął i by

Harry nigdy o nim nie zapomniał.

Ciało Severusa spięło się, a z jego ust wyrwał się długi, skamlący jęk, podobny do

wycia rannego zwierzęcia i Harry poczuł rozlewającą się po jego wnętrzu falę gorąca,

jedną i drugą i kolejną... i wydawało się, że Severus nie przestanie dochodzić i że

zgniecie go w swych ramionach, drżąc tak bardzo, jakby miał rozpaść się na kawałki i

tylko uścisk Harry'ego utrzymywał go w całości. Jego biodra podrygiwały

konwulsyjnie, a usta haustami łapały powietrze i dopiero po bardzo długiej chwili jego

ciało rozluźniło się i Severus opadł na Harry'ego, wgniatając go w materac i

przyciskając otwarte usta do jego nagiego ramienia z taką siłą, jakby próbował go

pogryźć.

I nagle powietrze wypełniło się jedynie parującą ciszą. Taką, która powstaje, kiedy

pożar już ucichnie i nagle okazuje się, że jego siła była tak rażąca, że nie pozostało

już nic, co mogłoby się chociaż tlić.

Wszystko spłonęło.

64. What have you done

Let me wake up in your arms

Hear you say it's not alright

Let me never see the sun

Let us be so dead and so gone

So far away from life

Close my eyes

Hold me tight

And bury me deep inside your heart*

Część 1

Harry nieznacznie rozchylił rozgrzane powieki. Otaczała go gęsta cisza,

przypominająca niewidzialną zasłonę odgradzającą go od zewnętrznego świata.

Słyszał jej szelest w oddechu Severusa owiewającym mu czoło i poruszającym

kosmykami włosów, które łaskotały mu skronie.

Widział w oddali drgający leniwie płomień świecy, jednak wszystko było tak rozmyte,

iż miał wrażenie, jakby jej światło zamieniło się we mgłę, snującą się wstęgami w

kierunku sufitu.

Nie. Wzrok nie był mu w tej chwili do niczego potrzebny. Ponownie przymknął

powieki i głęboko wciągnął do płuc intensywnie ziołowy zapach Severusa, wtulając

twarz w jego nagą pierś i oplatając go ramieniem w pasie, tak jakby chciał

przygarnąć go do siebie jeszcze bliżej.

Słyszał powolny rytm serca Severusa, pulsujący pod skórą w regularny, uspokajający

sposób. Przypominał tykanie zegara, które Harry słyszał w dormitorium przed

zaśnięciem.

Nie miał pojęcia, czy Severus śpi, czy nie. Nie wiedział, ile czasu minęło. Bał się

poruszyć. Bał się, że nawet najlżejszy ruch może zburzyć tę chwilę. Chwilę

1 ... 443 444 445 446 447 448 449 450 451 ... 508
Перейти на страницу:
0
Сюжет
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
  • 6
  • 7
  • 8
  • 9
  • 10
0
Атмосфера
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
  • 6
  • 7
  • 8
  • 9
  • 10
0
Главный герой
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
  • 6
  • 7
  • 8
  • 9
  • 10
0
Общее впечатление
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
  • 6
  • 7
  • 8
  • 9
  • 10
Итоговая оценка: 0.0 из 10 (голосов: 0 / История оценок)