Бесплатная библиотека
Читайте книгу на сайте или телефоне
READ-E-BOOK » Остросюжетные любовные романы » Miasteczko Innocente [На польском / Carnal Innocence]
Miasteczko Innocente [На польском / Carnal Innocence] - Читать Любимую Русскую Полную Книгу 👉 Read-E-Book.com

Miasteczko Innocente [На польском / Carnal Innocence]

Электронная книга - «Miasteczko Innocente [На польском / Carnal Innocence]». Краткое содержание книги:

Po ciężkich przeżyciach skrzypaczka Caroline Waverly szuka wytchnienia w miasteczku Innocence na amerykańskim Południu. Jednakże ten idylliczny z pozoru zakątek okaże się miejscem śmiertelnie niebezpiecznym – grasuje tu sadystyczny, nieuchwytny morderca kobiet. Do grona podejrzanych należy Tucker, miejscowy playboy, który zakocha się w Caroline. Skrzypaczkę porwie wir strasznych, tajemniczych wydarzeń…
1 ... 39 40 41 42 43 44 45 46 47 ... 113
Перейти на страницу:

Odwróciła się ku niemu ze śmiechem.

– Dlaczego to brzmi tak rozsądnie? – Potrząsnęła głową. – Musi być jakiś błąd w tym rozumowaniu.

– Zawiadom mnie, jak go znajdziesz. Myślę, że to się trzyma kupy. Dam ci inny przykład. Nie pozwolisz mi się pocałować ze strachu, że ci się to za bardzo spodoba.

Uniosła brwi.

– To niewiarygodnie egocentryczne stanowisko. A może ze strachu, że mi się w ogóle nie spodoba?

– Istnieje taka możliwość – powiedział Tucker ugodowo, otaczając ją w talii ramieniem. – Tak czy inaczej, próbujesz znaleźć odpowiedź, zanim jeszcze pojawił się problem. To jedna z tych rzeczy, które wywołują ból głowy. – Naprawdę? – zapytała sucho, trzymając ramiona wzdłuż ciała. – Zaufaj mi, Caroline, przestudiowałem zagadnienie. To tak, jakbyś stała nad brzegiem basenu martwiąc się, że woda jest za zimna. Potrzebujesz kogoś, kto przyłoży stopę do twojej pupy i pchnie. – J to właśnie robisz? Uśmiechnął się szeroko.

– Mógłbym powiedzieć, że robię to dla ciebie, żebyś przestała gdybać. Ale prawda wygląda tak… – Pochylił głowę. Coś ciepłego poruszyło się w niej, kiedy poczuła na wargach jego oddech. – Myśl o tym pocałunku spędza mi sen z powiek. – Dotknął wargami jej policzka. – A ja bardzo potrzebuję snu.

Zesztywniała, kiedy jego usta musnęły jej wargi, lekko jak skrzydełka motyla. Typowe uwodzenie, powiedziała sobie. Serce zaczęło walić jej w piersi. Nie zapomniała jeszcze, ile przebiegłości potrafi wykazać mężczyzna, żeby wykorzystać kobiecą potrzebę czułości.

– Możesz oddać pocałunek – wyszeptał Tucker tuż przy jej ustach. – Albo będę całował cię sam.

Przesunął wargami wzdłuż jej skroni, po zamkniętych powiekach, w dół policzków. Miał w sobie dość delikatności, by zdławić chęć natychmiastowego zaspokojenia swoich pragnień. Skoncentrował się natomiast na pierwszym, ledwo uchwytnym drżeniu, stopniowym, cudownym rozluźnianiu się jej ciała w jego ramionach. Kiedy wyczuł przyspieszony oddech Caroline, wolno, delikatnie wrócił wargami do jej ust.

Cudownie, cudownie było znów czuć pożądanie kobiety, słyszeć przyspieszony oddech, wdychać jej zapach silniejszy niż zapach wody i wilgotnej zieleni.

Tym razem jej usta rozchyliły się pod pierwszym dotknięciem. Poderwała dłonie do jego ramion. W ostatnim przebłysku trzeźwości pomyślał, że woda nie okazała się zimna, lecz o wiele, wiele głębsza niż oczekiwał.

Ona nie myślała zupełnie nic, nie mogła myśleć z tym natrętnym szumem w Uszach. Uczepiła się Tuckera, żeby nie upaść, ale choć trzymała się go kurczowo, świat wirował dalej. Rozsądek zniknął jak płomyk świecy zdmuchnięty wiatrem. 2 cichym, bezradnym jękiem zatopiła się w pocałunku.

Smakował, chłonął jej wargi. Ale to mu nie wystarczało. Ich smak obudził tylko tęsknotę za czymś więcej. Użył zębów, języka, ale to też nie przyniosło n»u ulgi. Dalej tęsknił.

Pocałunek nie powinien sprawiać bólu. Dotyk rąk nie powinien przyprawiać go o zawrót głowy. Nie powinien drżeć z rozkoszy, kiedy wyszeptała z jękiem jego imię.

Wiedział, co to znaczy pragnąć kobiety. Była to bardzo przyjemna nieodłączna część bycia mężczyzną. Nie targało to duszy na strzępy i nie wypalało dziury w trzewiach. Nie powodowało drżenia kolan, aż człowiek się bał, że uklęknie i zacznie błagać.

Miał wrażenie, że balansuje na wysokiej, ostrej krawędzi. Odruchowo zamachał rękoma i cofnął się o krok, żeby nie upaść. Delikatnie położył dłonie na ramionach dziewczyny i odsunął ją od siebie. Wsparł czoło o jej czoło, próbując złapać oddech.

Caroline nie cofnęła drżących dłoni z jego bioder. Z mgły, która wypełniała jej głowę, wyłowiła pierwszą trzeźwą myśl i siłą zatrzymała ją na powierzchni. Upłynęło po prostu zbyt dużo czasu, odkąd czerpała otuchę w ramionach mężczyzny, czuła prawdziwe pożądanie w jego pocałunki Wystarczający powód, by usprawiedliwić chwilową niepoczytalność.

Odzyskała już jasność widzenia. Krew przestała szumieć jej w głowie. Słyszała bzykanie owadów i kumkanie żab, słodkie nawoływanie lelka kozodoja.

Światło dogasało, uwięzione w tym cudownym momencie między dniem a nocą. Dzień już przegrywał cichą bitwę i umykał, zabierając z sobą żar dnia.

– Chyba oboje byliśmy w błędzie – odezwał się Tucker.

– Słucham?

– Ty myliłaś się, sądząc, że ci się to nie spodoba, ja łudząc się, że kiedy już cię pocałuję, będę mógł spać. – Westchnął przeciągle. – Mówię ci, Caroline, pożądanie było dla mnie zawsze najprostsza z przyjemności. Odkąd skończyłem piętnaście lat i zapoznałem z Laureen O'Hara w stodole jej ojca. Jesteś pierwszą kobietą w mojej karierze, której udało się skomplikować tę przyjemność.

Chciała mu uwierzyć, chciała uwierzyć, że to, co teraz czuł, było trudniejsze, bardziej intymne, bardziej niebezpieczne od wszystkiego, co czuł dotychczas. Więc uwierzyła, i to przestraszyło ją bardziej niż sam pocałunek.

– Myślę, że będzie najlepiej, jeżeli zapomnimy o wszystkim.

Jego spojrzenie powędrowało ku jej ustom, nabrzmiałym od pocałunku.

– Prędzej mnie gęś kopnie – powiedział łagodnie.

– Mówię poważnie. Tucker! – zawołała z rozpaczą. – Właśnie zakończyłam nieudany związek i nie mam zamiaru rozpoczynać następnego. A ty… Masz obecnie w swoim życiu dość komplikacji.

– W normalnych warunkach pewnie przyznałbym ci rację. Wiesz, twoje włosy wyglądają zupełnie jak aureola w tym świetle. Może chcę odkupienia. Anioł i grzesznik. Bóg wie, że taka mniej więcej jest między nami różnica.

– To najbardziej idiotyczne…

Podniósł dłonie tak szybko, że połknęła resztę zdania. Wsunął palce w jej włosy i przytrzymał głowę.

– Jest coś w tobie, Caroline. Nie wiem co, do diabła, ale to dopada mnie w najmniej spodziewanych momentach. Zwykle istnieje bardzo dobrze uzasadniony powód dla takich odczuć i prędzej czy później znajdę go. – Nie będziesz miał po temu okazji, Tucker. – Pomyślała, że jej głos brzmi zadziwiająco spokojnie, zważywszy że serce miała w gardle. – Za parę miesięcy będę w Europie. Szybki letni romans nie leży w moich planach. Cień uśmiechu przemknął przez jego usta.

– Faktycznie lubisz planować. Już to 7.auważyłem. – Pochylił się rozgniótł jej usta w krótkim, mocnym pocałunku, który ponownie zwalił ją z nóg. – Będę cię miał, Caroline. Prędzej czy później będziemy się mieli nawzajem, i to jak jeszcze! Tobie pozostawię oznaczenie dnia i godziny.

– To najbardziej niesłychane, aroganckie, szowinistyczno – męskie stwierdzenie. jakie w życiu słyszałam.

– Zależy od punktu widzenia – przyznał Tucker. – Chciałem cię po prostu ostrzec, Ale nie chcę cię wkurzyć tak bardzo, żebyś dostała niestrawności. – Wziął ją za rękę i pociągnął w stronę domu. W ciemnościach tańczyły robaczki świętojańskie. – Może posiedzimy chwilę na werandzie?

– Nigdzie z tobą nie usiądę.

– Oj, kochana, jeżeli będziesz tak mówiła, uznam, że nie możesz mi się oprzeć.

Wybuchnęła śmiechem. – Dzień, w którym nie będę mogła się oprzeć samozwańczemu Don Juanowi z delty Missisipi… Porwał ją wpół i okręci! wokół siebie.

– Mam bzika na punkcie tych twoich słodkich ust. – Pocałował ją ze smakiem. – Założę się, że chodziłaś do jednej z tych eleganckich szkół w Szwajcarii.

– Nie chodziłam i proszę mnie postawić na ziemi. – Próbowała się uwolnić. – Mówię serio, Tucker. Ktoś jedzie.

Nie postawił jej, ale odwrócił się w stronę drogi. Światła reflektorów zbliżały się szybko ku domowi.

1 ... 39 40 41 42 43 44 45 46 47 ... 113
Перейти на страницу:
0
Сюжет
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
  • 6
  • 7
  • 8
  • 9
  • 10
0
Атмосфера
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
  • 6
  • 7
  • 8
  • 9
  • 10
0
Главный герой
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
  • 6
  • 7
  • 8
  • 9
  • 10
0
Общее впечатление
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
  • 6
  • 7
  • 8
  • 9
  • 10
Итоговая оценка: 0.0 из 10 (голосов: 0 / История оценок)