Бесплатная библиотека
Читайте книгу на сайте или телефоне
READ-E-BOOK » Научная фантастика » Światło minionych dni [The Light of Other Days - pl]
Światło minionych dni [The Light of Other Days - pl] - Читать Любимую Русскую Полную Книгу 👉 Read-E-Book.com

Światło minionych dni [The Light of Other Days - pl]

Электронная книга - «Światło minionych dni [The Light of Other Days - pl]». Краткое содержание книги:

Szef wielkiej stacji telewizyjnej dokonuje epokowego odkrycia — znajduje metodę tworzenia mikrotuneli podprzestrzennych, które pozwalają zajrzeć kamerze w każde miejsce w teraźniejszości i przeszłości... W przezroczystym świcie nic nie ukryje się przed kamerą. Ludzie zaczynają szukać sposobów na ukrycie swojej prywatności i swoich zbrodni…
1 ... 39 40 41 42 43 44 45 46 47 ... 83
Перейти на страницу:

Była skłonna się założyć, że przez pierwsze miesiące dziewięćdziesiąt dziewięć procent wykorzystania WormCamu będzie tego typu prymitywnym podglądactwem. W ten sam sposób Internet udostępnił kiedyś pornografię w domu i nikt już nie musiał zaglądać do podejrzanych sklepików. I tak każdy zawsze chciał być podglądaczem, argumentowano, więc teraz możemy to robić bez ryzyka, że nas przyłapią.

Przynajmniej tak się wydawało, podczas gdy w rzeczywistości każdy mógł podglądać tych, co podglądają. Tak samo jak każdy mógł podglądać Mary i Sashę, dwie miłe nastoletnie dziewczyny, które ogarnia przyjemne podniecenie. Może jest nawet jakaś grupa, która osiąga przyjemność z oglądania właśnie jej, Heather, suchej jak kij kobiety w średnim wieku, przyglądającej się analitycznie tej głupiej rozrywce.

A może, jak sugerowali niektórzy komentatorzy, to właśnie możliwość podglądania bliźnich podbijała zainteresowanie domowym dostępem do WormCamu, a nawet przyspieszała jego techniczny rozwój. Tak jak dostawcy pornografii doprowadzili do rozwoju wczesnego Internetu. Heather chciałaby wierzyć, że jej współobywatele są rozsądniejsi, ale może po raz kolejny była idealistką.

W końcu nie zawsze podglądanie służy podnieceniu. Codziennie w wiadomościach mówili o ludziach, którzy z tego czy innego powodu szpiegowali bliskich, odkrywali tajemnice, zdrady, spiski, a to prowadziło do fali rozwodów, przemocy domowej, samobójstw i wielkich wojen między przyjaciółmi, partnerami, krewnymi, dziećmi i rodzicami. Wiele brudu trzeba będzie usunąć z dawnych związków, zanim wszyscy dojrzeją i przyzwyczają się do jawności życia w szklanych ścianach.

Zauważyła, że chłopiec miał na ścianie sypialni spektakularną fotografię pierścieni Saturna, wykonanąprzez sondę Cassini. Oczywiście nie zwracał na to uwagi, gdyż bardziej interesował go własny penis. Heather przypomniała sobie, jak jej własna matka — Boże, ileż to już lat temu — opowiadała kiedyś o wizji przyszłości, z jaką sama dorastała w dawnych, entuzjastycznych i optymistycznych latach. W roku 2025, mówiła, pomiędzy skolonizowanymi planetami powinny kursować statki z napędem jądrowym, przewożące wodę i cenne minerały wydobyte z asteroid. Być może będzie już po starcie pierwszej sondy międzygwiezdnej. I tak dalej.

Uwagę nastolatków w tamtym świecie można było chyba oderwać od rozmaitych części ciała — przynajmniej na jakiś czas! — poprzez widoki marsjańskiej Yalles Marineris, wielkiego basenu Caloris na Merkurym albo lodowych pól na Europie.

Niestety, pomyślała, w naszym świecie wciąż tkwimy na Ziemi i nawet przyszłość pewnie zakończy zbliżająca się nieuchronnie czarna skalna ściana. A wszystko, czego chcemy, to tylko podglądać siebie nawzajem.

Zamknęła tunel podprzestrzenny i wpisała w terminal kilka nowych protokołów bezpieczeństwa. Nie powstrzymaj ą Mary na długo, ale przynajmniej trochę utrudnią jej życie.

Kiedy skończyła — zmęczona i zniechęcona — powróciła do swojej pracy.

17. Maszyna demaskująca

David i Heather siedzieli przed migoczącym ekranem, a ich twarze oświetlało ostre słońce dawno minionego dnia.

…Był szeregowcem, żołnierzem pierwszej brygady piechoty Marylandu. Maszerował z muszkietem w ręku, w długiej tyralierze. Słyszeli rytmiczny i złowróżbny dźwięk werbla.

Nie poznali jeszcze jego imienia. Twarz miał brudną, wilgotną od potu, mundur zakurzony, z plamami po deszczu, połatany. Zbliżając się do linii walk, żołnierz był coraz bardziej zdenerwowany.

W dali dym przesłaniał kolejne szeregi; David i Heather słyszeli już trzask karabinów i huk dział.

Ich żołnierz minął szpital polowy: kilka namiotów ustawionych pośrodku błotnistego pola. Przed najbliższym zobaczyli rząd nie przykrytych, nieruchomych ciał. Obok, chyba jeszcze bardziej przerażający, leżał stos obciętych rąk i nóg; niektóre wciąż miały na sobie strzępy ubrania. Dwóch ludzi wsuwało te ludzkie szczątki do paleniska. Krzyki rannych w namiotach były dalekie, urywane i rozpaczliwe.

Żołnierz sięgnął do kieszeni i wyjął zatłuszczoną talię kart, przewiązanych tasiemką, oraz fotografię.

David, operując klawiszami WormCamu, unieruchomił obraz, powiększył małe zdjęcie ze śladami palców. Wizerunek był prymitywny, czarno-biały i niewyraźny.

To kobieta — powiedział wolno. — A to chyba osioł. I jeszcze… Oj.

Heather uśmiechnęła się.

— Boi się. Uważa, że może nie przeżyć tego dnia, i nie chce, żeby odesłali to do domu z jego rzeczami osobistymi.

David uwolnił obraz. Żołnierz ruszył dalej; karty i fotografię rzucił w błoto i wgniótł je obcasem.

— Posłuchaj — powiedziała Heather. — Co on śpiewa?

David poprawił głośność i ustawił filtry częstotliwości. Żołnierz miał silny akcent, ale dało się rozróżnić słowa:

W ścian lazaretu cichego biel Gdzie krzyki rannych rozdzierały ciszę Rannych od szabli, bagnetów i strzelb Czyjegoś kochanka wnieśli towarzysze…

Za tyralierą pojawił się konny oficer. Jego kary, spieniony koń był wyraźnie wystraszony. Wyrównać szyk. Podciągnąć… Wyrównać. Mówił twardo, z obcym akcentem.

Nastąpiła eksplozja, w górę wystrzelił gejzer ziemi. Ciała żołnierzy wydawały się rozpadać nagle na duże krwawe fragmenty.

David otrząsnął się. To był pocisk z działa. Nagle, niespodziewanie zaczęła się wojna.

Poziom dźwięku wzrósł gwałtownie: krzyki, przekleństwa, szczęk muszkietów i pistoletów. Szeregowiec podniósł broń, wystrzelił i sięgnął do pasa po następny nabój. Odgryzł papier, odsłaniając proch i kulę; czarne drobinki prochu przykleiły mu się do warg.

— Podobno proch smakował jak pieprz — mruknęła Heather.

Kolejny pocisk trafił niedaleko koła lawety. Zdawało się, że stojący obok koń eksplodował; na wszystkie strony pofrunęły krwawe strzępy. Idący w pobliżu mężczyzna upadł, ze zdumieniem patrząc na kikut, w który zmieniła się jego noga.

Zaczął się horror: dym, ogień, okaleczone ciała, wijący się z bólu ludzie. Wydawało się, że szeregowiec odzyskuje spokój. Maszerował naprzód.

— Nie rozumiem — powiedział David. — Jest w samym centrum masowej rzezi. Czy rozsądek nie nakazywał wycofać się gdzieś, ukryć?

— On nawet nie rozumie, o co chodzi w tej wojnie — odparła Heather. — Żołnierze często tego nie wiedzą. Ale teraz on sam za siebie odpowiada, trzyma swój los we własnych rękach. Może czuje ulgę, że ta chwila nadeszła. Dba o reputację, szacunek kolegów.

To jakieś szaleństwo — mruknął David.

— Oczywiście, że tak.

Nie słyszeli nadlatującej kuli z muszkietu.

Przebiła się przez oczodół i wyszła przez tył głowy szeregowca, wyrywając kawał czaszki wielkości dłoni. David ujrzał wewnątrz szarą i czerwoną materię.

Szeregowiec stał jeszcze przez kilka sekund, wciąż trzymając broń, lecz jego ciało drżało całe, a nogi się uginały. Wreszcie runął na ziemię.

Inny żołnierz odrzucił muszkiet i padł na kolana obok niego. Uniósł łagodnie głowę zabitego i wyglądało, jakby usiłował na powrót włożyć mózg do strzaskanej czaszki.

David stuknął w klawisz i ekran zgasł. Zerwał z uszu słuchwaki.

Przez chwilę siedział jeszcze nieruchomo, czekając, aż znikną z umysłu przerażające obrazy i dźwięki z pola bitwy wojny secesyjnej, zastąpione przez naukowy spokój Wormworks i przytłumione rozmowy badaczy.

W rzędach podobnych boksów wokół nich ludzie pracowali przy wormcamowych ekranach, naciskali klawisze, słuchali dawnych głosów w słuchawkach, robili notatki. Większość uzyskała dostęp do sprzętu, składając projekty badawcze, które zostały ocenione przez specjalny komitet, a potem wybrane drogą losowania. Inni trafili tu jako goście Hirama, tak jak Heather i jej córka. Byli tu dziennikarze, naukowcy, akademicy próbujący rozstrzygnąć historyczne dysputy oraz kilka typów o dość szczególnych zainteresowaniach — w tym wyznawcy spiskowej teorii dziejów — szukających dowodów dla swoich tez.

1 ... 39 40 41 42 43 44 45 46 47 ... 83
Перейти на страницу:
0
Сюжет
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
  • 6
  • 7
  • 8
  • 9
  • 10
0
Атмосфера
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
  • 6
  • 7
  • 8
  • 9
  • 10
0
Главный герой
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
  • 6
  • 7
  • 8
  • 9
  • 10
0
Общее впечатление
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
  • 6
  • 7
  • 8
  • 9
  • 10
Итоговая оценка: 0.0 из 10 (голосов: 0 / История оценок)