Бесплатная библиотека
Читайте книгу на сайте или телефоне
READ-E-BOOK » Другие детективы » Pozdrowienia z Rosji
Pozdrowienia z Rosji - Читать Любимую Русскую Полную Книгу 👉 Read-E-Book.com

Pozdrowienia z Rosji

Электронная книга - «Pozdrowienia z Rosji». Краткое содержание книги:

– Imię: James. Wzrost: 183 cm. Waga: 76 kg. Budowa szczupła. Oczy niebieskie. Włosy czarne. Blizna na prawym policzku i na lewym ramieniu. Ślady po chirurgii plastycznej na grzbiecie prawej dłoni. Wszechstronny sportowiec. Nie używa przebrań. Języki obce: francuski i niemiecki. Dużo pali (specjalne papierosy z trzema złotymi paskami). Nałogi: pije, ale nie w nadmiarze, kobiety. Każde liczące się państwo ma akta Jamesa Bonda, brytyjskiego tajnego agenta. Śmiertelnie niebezpieczna rosyjska organizacja Smiersz postanowiła go wyeliminować? przynętą jest Tatiana Romanowa. Jej zadaniem jest zwabić Bonda do Stambułu i tam go uwieść, podczas gdy jej zwierzchnicy zajmą się resztą. Kiedy Bond wpada w pułapkę, rozpoczyna się gra, w której 007 jest zarówno stawką, jak i bagrodą.
1 ... 37 38 39 40 41 42 43 44 45 ... 60
Перейти на страницу:

Kiedy jednak Kerim odwiózł Bonda do hotelu i odprowadził do recepcji, okazało się, że jej nie ma. Kerim poklepał Bonda po plecach.

– Nie przejmuj się, przyjacielu – powiedział wesoło. – Nadzieja świetnie smakuje na śniadanie. Najedz się do syta. Przyślę rano samochód, a jeśli nic się nie stanie, pomyślę o jakiejś nowej awanturce dla zabicia czasu. Oczyść spluwę i włóż ją pod poduszkę. Obydwoje zasłużyliście na odpoczynek.

Bond wszedł po schodach, otworzył drzwi, a kiedy wszedł, zamknął je i zaryglował. Przez zasłony sączył się blask księżyca. Przeszedł przez pokój i włączył stojącą na toaletce lampę w różowym abażurze. Rozebrał się, wszedł do łazienki i stał pod prysznicem kilka minut. Myślał, o ileż bogatszy w wydarzenia była sobota czternastego aniżeli piątek trzynastego. Umył zęby i wypłukał gardło ostrym płynem, aby pozbyć się z ust smaku dnia, a potem wyłączył światło w łazience i przeszedł do sypialni.

Rozsunął zasłony, otwarł na oścież wysokie okna i stał przez chwilę, patrząc na ogromną krzywiznę wody pod żeglującym księżycem. Nocna bryza muskała jego nagie ciało cudownym chłodem. Spojrzał na zegarek: druga nad ranem.

Bond ziewnął przeciągle. Opuścił zasłony na miejsce i pochylił się, aby zgasić lampę na toaletce. Nagle zesztywniał i na moment zamarło mu serce.

Z mroku w wgłębi pokoju doniósł się nerwowy chichot i wypowiedziane dziewczęcym głosem słowa:

– Biedny mister Bond. Musisz być zmęczony. Chodź do łóżka.

ROZDZIAŁ 20

CZERŃ NA RÓŻU

Bond obrócił się na pięcie. Spojrzał w stronę łóżka, ale jego oczy były oślepione patrzeniem w księżyc. Przeciął pokój i włączył lampę nocną. Pod pojedynczym okryciem leżało długie ciało. Na poduszce rozsypały się brązowe włosy. Widać też było czubki palców naciągających pościel na twarz. Nieco niżej jak dwa pagórki okryte śniegiem sterczały piersi.

Bond zaśmiał się krótko. Pochylił się i delikatnie pociągnął za włosy. Spod prześcieradła dobiegł pisk protestu. Bond usiadł na krawędzi łóżka. Po chwili milczenia róg prześcieradła uchylił się ostrożnie i jedno duże błękitne oko dokładnie obejrzało Bonda.

– Wyglądasz bardzo nieprzyzwoicie. – Głos był przytłumiony przez pościel.

– A co mówić o tobie! I jak się tu dostałaś?

– Zeszłam dwa piętra w dół. Też tu mieszkam – głos dziewczyny, niski i prowokujący, miał bardzo lekki obcy akcent.

– No to włażę do łóżka.

Prześcieradło znalazło się nagle pod brodą i dziewczyna dźwignęła się na poduszkę. Była oblana rumieńcem.

– Ach, nie. Nie powinieneś.

– Ale to moje łóżko, a poza tym sama mówiłaś, żebym to zrobił. Twarz była niewiarygodnie piękna. Bond studiował ją beznamiętnie. Rumieniec się pogłębił.

– Tak sobie powiedziałam. Żeby się jakoś przedstawić.

– Zatem bardzo miło mi cię poznać. Nazywam się James Bond.

– A ja Tatiana Romanowa. – Wyraźnie podkreśliła drugie „a" w słowie Tatiana i pierwsze „a" w słowie Romanowa. – Przyjaciele mówią do mnie Tania.

Nastąpiła pauza, podczas której przyglądali się sobie. Dziewczyna z ciekawością i czymś, co mogło być uczuciem ulgi. Bond z zimnym wyrachowaniem.

Ona pierwsza przerwała milczenie.

– Wyglądasz tak samo jak na zdjęciach – znów się zarumieniła. – Ale musisz coś założyć. Peszysz mnie.

– Ty mnie peszysz dokładnie tak samo. Nazywa się to seksem. Rzecz byłaby bez znaczenia, gdybym poszedł z tobą do łóżka. A tak w ogóle, co na sobie masz?

Obsunęła prześcieradło odrobinę niżej, aby ukazać czarną, wąską aksamitkę na szyi.

– To.

Bond popatrzj^ł w wyzywające błękitne oczy, rozszerzone teraz, jakby pytały, czy aksamitka nie wystarczy. Poczuł, że ciało wymyka się mu spod kontroli.

– Niech cię diabli, Taniu. Gdzie masz resztę rzeczy? A może zjechałaś windą w takim stanie?

– Och, nie. To by nie było kulturno. Są pod łóżkiem.

– No, jeśli sądzisz, że wyjdziesz z tego pokoju bez… Bond nie dokończył zdania. Wstał z łóżka i poszedł włożyć jeden ze swych granatowych jedwabnych szlafroków, jakich używał zamiast piżamy.

– To, co sugerujesz, nie jest kulturno.

– Ach, czyżby? – powiedział sarkastycznie Bond. Podszedł do łóżka i przysunął doń krzesło. Uśmiechnął się. – Więc powiem ci coś „kulturny". Jesteś jedną z najpiękniejszych kobiet świata.

Dziewczyna znowu się zarumieniła, a potem poważnie popatrzyła na Bonda.

– Czy mówisz prawdę? Uważam, że mam za duże usta. Czy jestem równie ładna, jak dziewczęta z Zachodu? Powiedziano mi kiedyś, że jestem podobna do Grety Garbo. Naprawdę?

– Piękniejsza – odrzekł Bond. – Masz w twarzy więcej światła. A twoje usta nie są za duże. Są takie jak należy. Przynajmniej dla mnie.

– Co to… „światło w twarzy"? Co miałeś na myśli?

Bond miał na myśli, że dziewczyna nie wygląda mu na rosyjskiego szpiega. Na pozór nie okazywała nic z rezerwy szpiega. Nic z chłodu, nic z wyrachowania. Biła z niej serdeczność i wesołość. Te rzeczy miała w oczach. Bond szukał neutralnego sformułowania.

– Masz w oczach wiele beztroski i radości – bąknął. Tatiana spoważniała.

– To osobliwe – rzekła. – W Rosji niewiele jest beztroski i radości. Nikt o tym nie mówi. Nigdy dotąd nie powiedziano mi czegoś takiego.

Radość? – pomyślała. Po tych minionych dwóch miesiącach? Jakim cudem może wyglądać radośnie? A przecież, tak, czuła lekkość w sercu. Czy jest z natury kobietą upadłą? Czy może ma to związek z tym mężczyzną, którego dotąd nie znała? Ulga po udręce myślenia o tym, co musi zrobić? Było to z pewnością znacznie łatwiejsze, niż się spodziewała. On jej to ułatwiał – przemieniał niebezpieczeństwa w zabawę przyprawioną pieprzem. Był niesamowicie przystojny. I wyglądał bardzo czysto. Czy jej wybaczy, kiedy po przyjeździe do Londynu wszystko mu opowie? Że miała rozkaz go uwieść? Że wyznaczono nawet noc, w której ma to zrobić i podano numer pokoju? Chyba nie powinien bardzo się złościć. Nie wyrządzała mu żadnej krzywdy. To był tylko sposób, żeby dostać się do Anglii i sporządzić te raporty. „Radość i beztroska w jej oczach". Cóż, czemu nie. Zupełnie możliwe. Doświadczała cudownego poczucia wolności z przebywania z takim mężczyzną sam na sam i wiedzy, że nie zostanie za to skarcona. To było naprawdę okropnie podniecające.

– Jesteś bardzo przystojny – powiedziała. Szukała w myślach porównania, którym sprawi mu przyjemność. – Jesteś jak amerykański gwiazdor filmowy.

Jego reakcja kompletnie zbiła ją z tropu.

– Na rany Boskie! To największa zniewaga, jaką możesz wyrządzić mężczyźnie!

Pospiesznie spróbowała naprawić błąd. Jakże dziwne, że komplement nie sprawił mu przyjemności. Czyżby wszyscy na Zachodzie nie chcieli wyglądać jak gwiazdy filmowe?

– Kłamałam – rzekła. – Chciałam ci zrobić przyjemność. Tak naprawdę jesteś podobny do mojego ulubionego bohatera. Z książki Lermontowa. Opowiem ci o nim pewnego dnia.

Pewnego dnia? Bond uważał, że już najwyższy czas, aby przystąpić do interesów.

– Teraz posłuchaj, Taniu. – Próbował nie patrzeć na spoczywającą na poduszce piękną twarz. Skupił wzrok na koniuszku jej brody. – Musimy skończyć z wygłupami i spoważnieć. O co w tym wszystkim chodzi? Czy naprawdę zamierzasz pojechać ze mną do Anglii?

Popatrzył jej w oczy. Fatalny błąd! Znowu otworzyła je szeroko z tą przeklętą szczerością.

1 ... 37 38 39 40 41 42 43 44 45 ... 60
Перейти на страницу:
0
Сюжет
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
  • 6
  • 7
  • 8
  • 9
  • 10
0
Атмосфера
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
  • 6
  • 7
  • 8
  • 9
  • 10
0
Главный герой
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
  • 6
  • 7
  • 8
  • 9
  • 10
0
Общее впечатление
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
  • 6
  • 7
  • 8
  • 9
  • 10
Итоговая оценка: 0.0 из 10 (голосов: 0 / История оценок)