Бесплатная библиотека
Читайте книгу на сайте или телефоне
READ-E-BOOK » Научная фантастика » Sargassowa planeta [Sargasso of Space - pl]
Sargassowa planeta [Sargasso of Space - pl] - Читать Любимую Русскую Полную Книгу 👉 Read-E-Book.com

Sargassowa planeta [Sargasso of Space - pl]

Электронная книга - «Sargassowa planeta [Sargasso of Space - pl]». Краткое содержание книги:

Dan Thorson był świeżo upieczonym absolwentem akademii kształcącej obsługę statków kosmicznych. Jednak nie trafił na statek żadnej z prestiżowych kompanii handlowych. Komputer zaoferował mu los wolnego pośrednika.
Będąc najmłodszym członkiem załogi statku „Królowa Słońca”, Dan trafia na planetę z tajemniczą przeszłością by rozwiać mroki jej teraźniejszości.
1 ... 33 34 35 36 37 38 39 40 41 ... 47
Перейти на страницу:

Odwrócił się na pięcie z tłumionym okrzykiem strachu i zobaczył wyrastającą ze skały następną ścianę, która odcinała go od Kostiego i Mury. Zareagował natychmiast i zdążył wczołgać się w zwężający się otwór. Gdyby nie ogromna silą Kostiego, mógł przepłacić życiem ten brawurowy skok. Metal uderzył o metal, zabrzęczą], i oto znaleźli się w dwumetrowej celi.

— Wspaniale — mruknął Kosti. — Potrzymają nas tutaj, aż znajdą czas, żeby się nami zająć. Mura drgnął.

— Teraz nie ma już wątpliwości, że Snall ich ostrzegł.

Steward jednak nie wyglądał na zmartwionego. Kosti walił w ścianę i przysłuchiwał się odgłosom, jakby miał nadzieję, że w ten sposób odkryje tajemnicę skał zamykających się w najmniej pożądanym momencie.

— Są zdalnie sterowane — kontynuował spokojnie Mura. — Sądzą na pewno, że mają nas w garści.

— Ale się mylą, prawda? — pytanie Dana było uzasadnione wobec zachowania kolegi.

— Zobaczymy. Drzwi zewnętrzne są kontrolowane przez dźwięki. Słyszałem, jak Tang mówił, że zakłócenia spowodowane tą instalacją mieszczą się częściowo w zakresie przez nas niesłyszalnym. A więc może znajdziemy rozwiązanie tej zagadki.

Rozpiął tunikę i zaczął szperać w wewnętrznej kieszeni, w której wszyscy Branżowcy przechowują swoje najcenniejsze skarby. Wyjął około dziesięciocentymetrową rurkę z białej, wypolerowanej substancji. Mógł to być kawałek kości.

Kosti przestał walić w ścianę.

— A więc to jest twój zaczarowany flet…

— Właśnie. I zaraz sprawdzimy, czy służy wyłącznie do wabienia insektów na Karmuli.

Przyłożył miniaturową rurkę do ust i dmuchnął, chociaż uszy Ziemian nie zarejestrowały żadnego dźwięku. Radość Kostiego znikła.

— Bez sensu… Mura uśmiechnął się.

— Jesteś strasznie niecierpliwy, Karl. Ta piszczałka ma dziesięć ultra dźwiękowych nut, a ja wykorzystałem zaledwie jedną. Dopiero, gdy wypróbuję wszystkie, będziesz mógł powiedzieć, że nie mamy klucza do tych drzwi.

Nastąpiła długa cisza i nic się wokół nie zmieniło.

— Nic z tego — kręcił głową Kosti.

Mura nie zwracał na niego uwagi. W przerwach odsuwał flet od ust i odpoczywał chwilę. Dan był przekonany, że steward zagrał już ponad dziesięć dźwięków, a mimo to nadal nie okazywał zniechęcenia.

— To już więcej niż dziesięć — zaatakował go Kosti.

— Sygnał, który otworzył pierwsze drzwi, składał się z trzech dźwięków. Teraz więc muszę sprawdzić wszystkie kombinacje — podniósł znowu instrument do ust.

Kosti usiadł na podłodze, najwyraźniej odcinając się od działań, które uznał za bezskuteczne. Dan przykucnął obok. Cierpliwość Mury była niewyczerpana: minęła już jedna pełna godzina i ponad połowa drugiej. Dan zastanawiał się nad ilością powietrza w tej klitce. Nie dostrzegł żadnych szpar, którymi mogło dostawać się do środka, chyba że przenikało przez ściany skalne tak jak światło. Nie ulegało jednak wątpliwości, że zapas tlenu był ciągle odnawiany.

— To fiukanie nie zaprowadzi nas do nikąd — Kosti był już rozdrażniony. — Prędzej zedrzesz do końca rurkę, niż się przedostaniesz przez mur — powiedział uderzając dłonią w skałę.

Jak za dotknięciem czarodziejskiej różdżki, odcinek skalnej ściany poruszył się i powstała wysoka na około dwa metry, bardzo wąska szczelina.

Rozdział 15. — Labirynt

— Udało się! — krzyknął Dan. Kosti zabrał się już do rozsuwania ciężkich drzwi — wyglądało na to, że dawno nie były używane.

— To nie jest dobra droga — marudził mechanik wytężając wszystkie siły, aby poszerzyć otwór.

— Nie, to na pewno nie jest korytarz — przytaknął Mura. — Ale niewątpliwie jest to jakieś wyjście z obecnej sytuacji i powinniśmy się z tego cieszyć. Ponadto wygląda, jakby nie było często używane, a to nawet lepiej dla nas. Musiałem trafić na jakąś rzadką kombinację. — Wytarł ostrożnie flet i schował do kieszeni.

Mimo że Kosti rozsunął drzwi maksymalnie, przejście było bardzo niewielkie, i o ile Mura poradził sobie z nim bez trudu, Kosti i Dan nieźle musieli się namęczyć. Przez moment mieli nawet obawy, że mechanik nie zdoła się przecisnąć. Przepchał swoje wielkie cielsko dopiero wtedy, gdy zrzucił podręczny pas i tunikę.

Teraz znaleźli się w drugim korytarzu, nieco węższym niż klitka, w której byli uwięzieni. Ze ścian promieniowało to samo szare światło. Po paru pierwszych krokach Dan stwierdził, że stąpa po czymś miękkim. Spojrzał w dół i dostrzegł warstwę kurzu przykrywającą zarówno podłogę, jak i jego buty. Miał wrażenie, jakby chodził po suchym, nadmorskim piasku.

Mura odpiął latarnię od pasa i skierował snop światła przed siebie. Ślady ludzkich stóp były tylko tam, gdzie sami je zostawili. Nikt więc tędy już od lat nie przechodził, może tylko jakiś uciekający z twierdzy Przodek, dawno, dawno temu.

— Hej! — wrzasnął nagle przerażony Kosti. Tam, gdzie przed sekundą było wąskie przejście, teraz pojawiła się gładka ściana. Powrót był więc niemożliwy.

— Znowu złapali nas w potrzask! — dodał mechanik chrapliwym głosem, ale Mura miał na ten temat inne zdanie.

— To chyba nie oni. Jest tu może jakiś mechanizm, który zamyka wrota automatycznie, gdy tylko ktoś tędy przejdzie. Nikt przecież nie używał tego korytarza od lat. Myślę, że Rich i jego ludzie nawet nie zdają sobie sprawy z jego istnienia. Sprawdźmy, dokąd nas zaprowadzi ta droga — przekonywał ich ożywiony steward.

Wydawało się, że przez parę metrów korytarz wiódł równolegle do ich poprzedniego miejsca pobytu. W gładkich ścianach nie było widać najmniejszego otworu, a mijają być może niezliczone ilości drzwi, które rozsunęłyby się w odpowiedzi na określoną kombinację nieuchwytnych dla ludzkiego ucha dźwięków. Nie mieli jednak ani czasu, ani sił, żeby teraz sprawdzić wszystkie możliwe tony.

— Powietrze… — szepnął Mura. Dan również wyczuł świeży powiew wiatru. Z zapachu kurzu i śmierci, którą przesiąknięty był ten tunel, wyłowili woń chłodu zewnętrznego świata i rosnących na Otchłani ziół. Tam, w dolinie, ich powonienie nie było tak wyczulone. Teraz jednak pragnęli tych zapachów…

Branżowcy dotarli wreszcie do źródła tego powiewu, znaleźli otwór w ścianie. Oprócz dudnienia instalacji usłyszeli teraz również jakiś szum. Dan wsunął rękę w czeluść i poczuł, jak jego palce muska delikatny prąd powietrza.

— Kanał wentylacyjny? — odezwał się zaciekawiony Kosti. Wcisnął głowę i ramiona w otwór. — Można się w nim spokojnie poruszać — stwierdził oświetliwszy wnętrze latarnią.

— Trzeba to miejsce zapamiętać — przytaknął Mura — ale najpierw zbadajmy do końca ten korytarz.

Po dwudziestu minutach natknęli się na kolejną ścianę, lecz tym razem Kosti nie tracił ducha.

— Weź tę swoją rurkę. Frank, i zrób coś z tą skałą — podsunął Murze rozwiązanie.

Ale steward nie sięgnął po flet. Dokładnie przyglądał się nowej przeszkodzie. Nie był to tym razem wyjątkowo gładki materiał, z którego zrobiono poprzednie drzwi i budynki w mieście Przodków. Teraz mieli przed sobą zwyczajną, chropowatą skałę.

— Nie sądzę, żeby moja fujarka na cokolwiek się przydała — powiedział spokojnie. — To koniec drogi i nie ma tu żadnego przejścia.

— Ale ten korytarz na pewno gdzieś prowadzi! — zaoponował Dan.

1 ... 33 34 35 36 37 38 39 40 41 ... 47
Перейти на страницу:
0
Сюжет
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
  • 6
  • 7
  • 8
  • 9
  • 10
0
Атмосфера
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
  • 6
  • 7
  • 8
  • 9
  • 10
0
Главный герой
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
  • 6
  • 7
  • 8
  • 9
  • 10
0
Общее впечатление
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
  • 6
  • 7
  • 8
  • 9
  • 10
Итоговая оценка: 0.0 из 10 (голосов: 0 / История оценок)