Бесплатная библиотека
Читайте книгу на сайте или телефоне
Przejście - Читать Любимую Русскую Полную Книгу 👉 Read-E-Book.com

Przejście

Электронная книга - «Przejście». Краткое содержание книги:

Jedna z rzadkich, niezapomnianych powieści, zarówno dramatycznych, jak i głęboko refleksyjnych oraz pełnych napięcia. Zdumiewająca mieszanka suspensu i nauki. Joanna Lander jest psychologiem prowadzącym badania nad śmiercią. Kiedy decyduje się na udział w projekcie polegającym na symulowaniu śmierci klinicznej, okazuje się, iż może rozwiązać największą tajemnicę życia, albo też stać się ofiarą nauki. Poddaje się jednak eksperymentowi młodego, błyskotliwego neurologa, zainteresowanego symulowaniem śmierci klinicznej za pomocą psychoaktywnego leku…
1 ... 32 33 34 35 36 37 38 39 40 ... 225
Перейти на страницу:

— Odszedł? — spytała jedna z kobiet, nieszczerze pociągając nosem i dłubiąc przy oczach koronkową chusteczką.

— Filmowe umieranie — sapnęła Vielle i zanurzyła krakersa w dipie z pikantną szynką. Ciastko się ułamało.

— Filmowe umieranie? — Richard nabrał sosu na krakersa, który również się ułamał.

— Zupełnie nierealistyczne — wyjaśniła Joanna. — Tak samo, jak filmowe parkowanie, kiedy bohater zawsze znajduje miejsce tuż przed wejściem do sklepu lub na posterunek policji.

— Albo filmowe oświetlenie — dodała Vielle, wygrzebując kawałki krakersa z dipa.

— Niech zgadnę — zaproponował Richard. — Zdolność widzenia w środku jaskini o północy.

— Powinniśmy stworzyć nową kategorię dla takich historii — oświadczyła Joanna, pokazując na ekran, na którym krewni kłócili się o coś nad zwłokami starca. — No wiecie, dlaczego ludzie w filmach zawsze mówią coś takiego: „Wyjaśnienie tajemnicy tkwi w… Aaaa!” albo: „Mordercą jest… Bum!” Wystarczy pomyśleć, że przecież gdyby mieli coś ważnego do powiedzenia, zaczęliby od tego i nie mówiliby: „Testament jest ukryty w dębie”, tylko: „Dąb! Testament! Tam jest!” Gdybym to ja umierała, zaczęłabym od najważniejszej części, żeby nie ryzykować wrzaśnięcia: „Aaaa!” przed wyjawieniem czegoś istotnego.

— Nieprawda, wcale byś tak nie zrobiła — sprzeciwiła się Vielle. — Przede wszystkim dlatego, że nie miałabyś do powiedzenia niczego w tym stylu. Tylko w filmach umierający mówią o tajemnicach i wskazówkach. Od sześciu lat pracuję na nagłych wypadkach i nigdy nie miałam pacjenta, którego ostatnie słowa dotyczyłyby testamentu lub mordercy. Przypominam, że stykałam się także z ofiarami zbrodni.

— I jakie są ich ostatnie słowa? — zaciekawił się Richard.

— Wulgaryzmy, i to w dużych dawkach, niestety — wyznała Vielle. — A także: „Boli mnie w boku”, „Nie mogę oddychać”, „Odwróćcie mnie”.

— Walt Whitman właśnie to powiedział swojej pielęgniarce — przytaknęła Joanna. — A Robert Kennedy nakazał:,,Nie podnoście mnie”.

— Jakby rozmawianie z pacjentami o doświadczeniach granicznych nie wystarczało, w wolnych chwilach Joanna zajmuje się studiowaniem ostatnich słów sławnych ludzi — wyjawiła Vielle.

— Chcę tylko wiedzieć, czy istnieją jakieś podobieństwa między tym, co oni mówią, i tym, co ludzie opowiadają na temat swoich doświadczeń granicznych — wytłumaczyła Joanna.

— I są jakieś zbieżności?

— Niekiedy. Ostatnie słowa Thomasa Edisona brzmiały: „Tam jest pięknie”, ale właśnie siedział przy oknie. Być może po prostu podziwiał widoki. Może jednak nie. John Wayne spytał: „Widzieliście ten błysk światła?” Ale Vielle ma rację. Większość mówi coś w rodzaju: „Boli mnie głowa”.

— Albo: „Źle się czuję” — uzupełniła Vielle — albo: „Nie mogę zasnąć”, albo: „Zimno mi”.

Joanna pomyślała o Amelii Tanace, która poprosiła o koc.

— Czy kiedykolwiek mówią: „O nie, o nie, o nie”? — spytała.

Vielle skinęła głową.

— Generał Grant poprosił o wodę, podobnie jak Maria Curie. I Lenin.

— Dziwne — skomentował Richard. — Można by pomyśleć, że ostatnie słowa Lenina to: „Robotnicy, powstańcie!” albo coś w tym stylu.

— Kiedy ludzie umierają, nie przychodzą im do głowy wiekopomne myśli — stwierdziła Vielle. — Znacznie bardziej interesują ich bieżące potrzeby.

— „Połóż ręce na moich ramionach i nie broń się” — mruknęła Joanna.

— Kto to powiedział? — zainteresował się Richard.

— W.S. Gilbert. Wiesz, Gilbert i Sullivan. Piraci z Penzance. Zmarł, ratując młodą dziewczynę przed utonięciem. Zawsze myślałam, że gdybym miała umierać, chciałabym to zrobić w taki sposób.

— Topiąc się? — zdziwiła się Vielle. — Nie, wierz mi, że nie chciałabyś tak umrzeć. To okropna śmierć, zapewniam cię.

— Gilbert nie utonął — wyjaśniła Joanna. — Miał atak serca. Chodziło mi o to, że chciałabym oddać życie, ratując kogoś przed śmiercią.

— Chciałabym umrzeć we śnie — wyznała Vielle. — Rozległy tętniak. W domu. A pan, panie doktorze?

— Ja w ogóle nie chcę umierać — oświadczył Richard i wszyscy wybuchnęli śmiechem.

— Niestety, nie ma takiej możliwości — westchnęła Vielle, łamiąc kolejnego krakersa w gęstym dipie. — Prędzej czy później każde z nas umrze i nie mamy możliwości wybrania sposobu. Bierzemy to, co się nam daje. Dziś po południu przywieźli nam staruszka, ostatnie stadium cukrzycy, obydwie stopy amputowane, niewidomy, niesprawna nerka, całe ciało w rozsypce. Jak się możecie domyślać, jego ostatnie słowa brzmiały: „Zostawcie mnie w spokoju”.

— To samo powiedziała przed śmiercią księżna Diana — przypomniała Joanna.

— Wydawało mi się, że poprosiła kogoś, aby zajął się jej synami — zdziwił się Richard.

— Wierzyłabym raczej tej pierwszej wersji — zaopiniowała Vielle. „Powiedz Laurze, że ją kocham” — to pasuje do melodramatów, takich jak Titanic. Pacjenci przywożeni na mój oddział rzadko kiedy chcą komukolwiek przekazywać jakieś wiadomości. Za bardzo zajmuje ich to, co się z nimi dzieje, chociaż Joanna pewnie słyszała o sławnych ludziach, którzy chcieli coś przekazać swoim bliskim. Prawda, Joanno?

Joanna nie słuchała. Kiedy Vielle mówiła, ona ponownie doświadczyła niepokojącego uczucia, że wie, co oznacza „pięćdziesiąt osiem”.

— Prawda, Joanno?

— Ach, tak. Czajkowski, królowa Wiktoria i P.T. Barnum. Anne Bronte powiedziała: „Odwagi, Charlotte, odwagi”. Ten dip jest kiepski. Mimo wszystko przydałby się nóż — oznajmiła i uciekła do kuchni.

Co takiego obudziło w niej to uczucie? Księżna Diana? Cukrzyca? Nie, na pewno chodziło o coś, co miało związek z poprzednią rozmową. Joanna wyciągnęła nóż z szuflady ze sztućcami i znieruchomiała, usiłując odtworzyć w myślach rozmowę. Mówili o filmach i…

— Nie możesz znaleźć noży? — wrzasnęła z salonu Vielle. Są w górnej szufladzie obok zmywarki do naczyń.

— Wiem — odpowiedziała Joanna. — Zaraz przyjdę. — Czy jest jakiś film z liczbą pięćdziesiąt osiem w tytule? Albo piosenka? Vielle wspomniała: „Powiedz Laurze, że ją kocham”…

— Joanna! — krzyknęła Vielle. — Szkoda filmu!

To niedorzeczne. Greg Menotti nie usiłował niczego powiedzieć. Po prostu powtarzał słowa pielęgniarki, opisującej jego ciśnienie krwi, a ona uznała, że to coś znaczy, bo pamiętała o czymś związanym z tą liczbą, o czymś przypomnianym w wyniku rozmowy. Jakaś kwestia z filmu albo liczba z przeszłości, adres babci, numer szkolnej szafki na ubrania…

— Joanna! — zniecierpliwiła się Vielle.

— Jeśli tu zaraz nie przyjdziesz — krzyknął Richard — nasze ostatnie słowa będą brzmiały: „Joanno, umieramy z gło… Aaaa!”.

Coś związanego z liceum i… To nie miało sensu. Bez względu na to, o co chodziło, nie potrafiła sobie tego przypomnieć. Wzięła nóż i wręczyła go Richardowi.

— Mówisz to w niewłaściwy sposób. Ważne wiadomości trzeba przekazywać na początku. O tak. „Głód, umier… Aaaa!”

Wszyscy troje rozsmarowali dipa na swoich krakersach.

— Może najlepiej by było wcześniej przygotować sobie to, co chciałoby się powiedzieć w swoich ostatnich słowach, a potem nauczyć się tego na pamięć, żeby nic nas nie mogło zaskoczyć? — zastanawiała się Joanna.

— Co na przykład? — zamyślił się Richard.

— Nie wiem — odparła Joanna. — Coś mądrego.

— Na przykład: „Ziarnko do ziarnka, a zbierze się miarka”? — zasugerowała Vielle. — W takim razie wolę: „Boli mnie w boku”.

— A może: „To wreszcie ona, ta niezwykła rzecz”? — podsunęła Joanna. — To powiedział Henry James na chwilę przed śmiercią.

— Nie, zaczekaj — stwierdził Richard. — Mam. — Rozłożył ramiona, aby zrobić bardziej dramatyczne wrażenie. — Więcej jest rzeczy w niebie i na ziemi, Horacjo, niż się ich śniło waszej filozofii.

1 ... 32 33 34 35 36 37 38 39 40 ... 225
Перейти на страницу:
0
Сюжет
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
  • 6
  • 7
  • 8
  • 9
  • 10
0
Атмосфера
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
  • 6
  • 7
  • 8
  • 9
  • 10
0
Главный герой
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
  • 6
  • 7
  • 8
  • 9
  • 10
0
Общее впечатление
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
  • 6
  • 7
  • 8
  • 9
  • 10
Итоговая оценка: 0.0 из 10 (голосов: 0 / История оценок)