Бесплатная библиотека
Читайте книгу на сайте или телефоне
READ-E-BOOK » Другие детективы » Z Nienaturalnych Przyczyn
Z Nienaturalnych Przyczyn - Читать Любимую Русскую Полную Книгу 👉 Read-E-Book.com

Z Nienaturalnych Przyczyn

Электронная книга - «Z Nienaturalnych Przyczyn». Краткое содержание книги:

Nadinspektor Dalgliesh wyjeżdża do ciotki Jane, na wsi w Suffolk. Jest zmęczony ostatnią sprawą, która kosztowała go wiele wysiłku. Ma nadzieję, że oderwie się od morderstw i pracy. Tymczasem do brzegu dobija łódka, a w niej Maurice Seton. Autor kryminałów nie żyje już od jakiegoś czasu, a obie dłonie ma ucięte w nadgarstkach…
Bardzo ciekawy kryminał, interesujący już od pierwszych stron. Zakończenie jest takie, jakiego oczekuje każdy miłośnik kryminałów: zaskakujące.
1 ... 29 30 31 32 33 34 35 36 37 ... 54
Перейти на страницу:

– To nie arszenik, sir. Sir Charles Winkworth powiedział to samo jakieś dziewięć miesięcy temu. „Plant – powiedział -jeśli to jest arszenik, to musimy się go pozbyć albo zamknąć na klucz”. Daliśmy więc po cichu próbkę do analizy i okazało się, że to dwuwęglan sodu, ot co. Nie twierdzę, że nie pochodzi od majora Armstronga, nie twierdzę też, że jego żona umarła otruta zwykłą sodą. Ale to, co tu mamy, jest nieszkodliwe, więc zostawiliśmy, nic nikomu nie mówiąc. Jeśli przez ostatnie trzydzieści lat był to arszenik, to może być nim dalej. Jak powiedział sir Charles, gdy zaczniemy się bacznie przyglądać eksponatom, to nie będziemy już mieli muzeum. A teraz proszę mi wybaczyć, sir, ale muszę iść do jadalni. To znaczy, chyba że chce pan zobaczyć coś jeszcze.

Dalgliesh podziękował i pozwolił mu odejść, sam jednak został jeszcze przez chwilę w bibliotece. Miał dręczące i irracjonalne uczucie, że niedawno widział gdzieś coś, co stanowiło wskazówkę w sprawie śmierci Setona, jakiś ulotny ślad, który zarejestrował podświadomie i który uparcie nie l chciał się ujawnić. Nie było to dlań nowe doświadczenie; jak każdy dobry policjant, już wielokrotnie je przeżył, czasem, nawet doprowadzało do któregoś z owych pozornie intuicyj-; nych rozwiązań, na których częściowo opierała się jego reputacja. Jeszcze częściej te przejściowe wrażenia, rozpoznane i przeanalizowane, okazywały się kompletnie nieistotne. Ale nie mógł do niczego zmuszać swojej podświadomości; wskazówka, jeśli istotnie nią była, na razie pozostawała niedostępna, a zegar nad kominkiem wybił pierwszą. Jego gospodarz go oczekiwał.

Na kominku w jadalni palił się mały ogień, ledwie wi-Isdoczny w promieniach jesiennego słońca, padających ukoliśnie na stoły i dywan. Był to prosty, wygodny pokój, przeznaczony wyłącznie do poważnego zadania, jakim jest jedzenie; na solidnych stołach błyszczały obrusy o bieli nie zakłóconej czymś tak frywolnym jak kwiaty. Na ścianach wisiały oryginalne ilustracje do „Martina Chuzzlewitta”, podarowane przez jakiegoś wybitnego członka. Zdaniem Dalgliesha stanowiły miłą odmianę od serii widoków z Tyburn, które uprzednio przyozdabiały pokój, choć podejrzewał, że przywiązany do przeszłości Komitet rozstał się z nimi z żalem.

Na obiad i kolację w Klubie Cadaver podaje się tylko jedno danie, gdyż pani Plant jest zdania, że przy ograniczonym personelu doskonałość nie da się pogodzić z rozmaitością. Zawsze można zdecydować się na zimne mięso ł sałatę, a ci, którym i to nie odpowiada, mogą spróbować szczęścia gdzie indziej. Dzisiaj, jak głosił wywieszony w bibliotece jadłospis, członkowie mogli spożyć przystawkę z melona, zapiekankę z wołowiny ł nerek, a na deser suflet cytrynowy. Już wnoszono pierwsze zapiekanki, spowite w białe serwetki.

Max Gurney, czekający nań przy narożnym stoliku, konferował z Plantem na temat wina. Podniósłszy pulchną dłoń w biskupim pozdrowieniu, zdawał się nie tylko witać gościa, lecz także błogosławić wszystkie obiady. Widząc go, Dalgliesh od razu poczuł się lepiej; obecność Maxa Gurneya z reguły wywoływała taki skutek. Jego towarzystwo rzadko bywało niemile widziane. Uprzejmy, cywilizowany i szczodry, cieszył się życiem i ludźmi w sposób, który udzielał się innym i podtrzymywał ich na duchu. Ten wielki mężczyzna wywoływał wrażenie lekkości, podskakując nieco na małych stopach o wysokim podbiciu, trzepocząc dłońmi i błyskając czarnymi oczami za rogową oprawą olbrzymich okularów.

– Adam! – promiennie uśmiechnął się do Dalgliesha. -Jakże mi miło. Uzgodniliśmy z Plantem, że johannisberger auslese rocznik 1959 będzie najbardziej odpowiednie, chyba że masz ochotę na coś lżejszego. Nie znoszę dyskutować o winie dłużej, niż to konieczne. Czuję wtedy, że zaczynani się zachowywać jak czcigodny Martin Carruthers.

To rzucało nowe światło na wymyślonego przez Setona detektywa. Dalgliesh odparł, iż nie miał pojęcia, że Seton znał się na winie.

– Bo też się nie znał, biedaczek. Nawet go specjalnie nie class="underline" lubił. Wymyślił sobie, że mu szkodzi na serce. Nie, wszystkie informacje czerpał z książek. Co oczywiście oznaczało, że gusta Carruthersa były straszliwie sztampowe. Bardzo dobrze wyglądasz, Adamie. Obawiałem się już, że konieczność obserwowania cudzego śledztwa wytrąciła cię trochę z równowagi.

Dalgliesh odparł z powagą, że jego duma ucierpiała bardziej niż zdrowie, ale istotnie, napięcie jest spore. Jak zwykle, od razu odczuł kojące działanie obiadu z Maxem.

Zajęci przystawką, przez następne dwadzieścia minut nie wspominali o śmierci Setona. Ale gdy obiad został podany, wino zaś rozlane do kieliszków, Max powiedział:

– A więc, Adamie, ta sprawa Maurice’a Setona. Muszę powiedzieć, że wiadomość o jego śmierci wstrząsnęła mną i bardzo mnie – tu nabił na widelec soczysty kawałek wołowiny, mały grzybek ł kawałek nerki – oburzyła. Jak również, oczywiście, wszystkich w firmie. Nie spodziewaliśmy się, że będziemy tracić autorów w tak spektakularny sposób.

– Ale to sprzyja sprzedaży? – zauważył Dalgliesh figlarnie.

– Ależ nie! Nic podobnego, mój drogi. To typowe nieporozumienie. Nawet gdyby jego śmierć była tylko sztuczką reklamową – a przyznasz, że byłaby to z jego strony zbytnia gorliwość – to nie sprzedalibyśmy dzięki temu ani jednego egzemplarza więcej. Kilka staruszek wypożyczyłoby z biblioteki jego ostatnią powieść, to wszystko. A propos, czytałeś ją? Nazywa się „Śmierć w garnku” i rozgrywa w zakładach garncarskich. W zeszłym roku w kwietniu spędził trzy tygodnie w takiej manufakturze, biedny Maurice, zawsze taki sumienny. Ale nie, ty pewnie nie czytasz kryminałów.

– Nie dlatego, iżbym się wywyższał – powiedział Dalgliesh. – Możesz uznać, że to z zawiści. Niechęcią napawa mnie fakt, że w powieściach detektywi mogą aresztować złoczyńcę i uzyskać przyznanie się do winy w oparciu o dowody, które mnie nie wystarczyłyby do wystąpienia o nakaz. Bardzo chciałbym, żeby prawdziwi mordercy tak łatwo wpadali w panikę.

– Ale za to czcigodny Martin to prawdziwy dżentelmen, jestem pewien, że możesz się od niego dużo nauczyć. Zawsze ma pod ręką odpowiedni cytat. No i to diabelne powodzenie u kobiet… Oczywiście wszystko odbywa się jak najprzyzwoiciej, ale widać, że podejrzane aż dyszą, żeby pójść z czcigodnym do łóżka, gdyby tylko Seton im pozwolił. Biedny Maurice! Czuję w tym niezrealizowane marzenia.

– Co powiesz o jego stylu? – zapytał Dalgliesh, który zaczynał sądzić, że chyba niepotrzebnie ograniczał swoje lektury.

– Napuszony, ale gramatyczny. A w dzisiejszych czasach, gdy każda niepiśmienna pannica uważa się za pisarkę, czemuż miałbym to krytykować? Pisane ze słownikiem po prawicy i encyklopedią po lewicy, nieświeże, płaskie i, niestety, sprzedające się coraz gorzej. Nie chciałem go brać, kiedy pięć lat temu porzucił Maxwella Dawsona, ale mnie przegłosowali. Już wówczas miałem wrażenie, że się wypisał. Ale zawsze mieliśmy dwóch czy trzech autorów kryminałów, więc go przyjęliśmy. Obie strony tego żałowały, ale nie doszło do ostatecznego zerwania.

1 ... 29 30 31 32 33 34 35 36 37 ... 54
Перейти на страницу:
0
Сюжет
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
  • 6
  • 7
  • 8
  • 9
  • 10
0
Атмосфера
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
  • 6
  • 7
  • 8
  • 9
  • 10
0
Главный герой
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
  • 6
  • 7
  • 8
  • 9
  • 10
0
Общее впечатление
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
  • 6
  • 7
  • 8
  • 9
  • 10
Итоговая оценка: 0.0 из 10 (голосов: 0 / История оценок)