Бесплатная библиотека
Читайте книгу на сайте или телефоне
READ-E-BOOK » Другие детективы » Z Nienaturalnych Przyczyn
Z Nienaturalnych Przyczyn - Читать Любимую Русскую Полную Книгу 👉 Read-E-Book.com

Z Nienaturalnych Przyczyn

Электронная книга - «Z Nienaturalnych Przyczyn». Краткое содержание книги:

Nadinspektor Dalgliesh wyjeżdża do ciotki Jane, na wsi w Suffolk. Jest zmęczony ostatnią sprawą, która kosztowała go wiele wysiłku. Ma nadzieję, że oderwie się od morderstw i pracy. Tymczasem do brzegu dobija łódka, a w niej Maurice Seton. Autor kryminałów nie żyje już od jakiegoś czasu, a obie dłonie ma ucięte w nadgarstkach…
Bardzo ciekawy kryminał, interesujący już od pierwszych stron. Zakończenie jest takie, jakiego oczekuje każdy miłośnik kryminałów: zaskakujące.
1 ... 28 29 30 31 32 33 34 35 36 ... 54
Перейти на страницу:

W pokoju niewiele było do oglądania. Przez cienłćie zasłonki z terylenu prześwitywało do środka szare światło październikowego popołudnia. Komoda i szafa były puste, małe biureczko przy oknie zawierało jedynie czysty bibularz i zapas klubowej papeterii. Pojedyncze łóżko, świeżo posłane, czekało na następnego lokatora.

– Policjanci z Wydziału Śledczego w Suffolk zabrali jego ubranie i maszynę do pisania – powiedział Plant. – Oni też szukali papierów, ale prawie ich nie miał. Paczka szarych kopert, pięćdziesiąt arkuszy przebitki i ze dwie nowe kalki, to wszystko. To był bardzo schludny dżentelman, sir.

– Zwykle tu mieszkał w październiku, prawda?

– Co roku, przez ostatnie dwa tygodnie, sir. I zawsze brał ten pokój. Na tym piętrze jest tylko jeden, a on nie mógł chodzić wyżej po schodach z powodu serca. Oczywiście, mógł jeździć windą, ale mówił, że nie ma zaufania do wind. A więc musiał mieszkać tutaj.

– Czy pracował tutaj?

– Tak, sir. Co rano od dziesiątej do wpół do pierwszej. Potem jadł obiad i znowu siadał do pracy, od wpół do trzeciej do wpół do piątej. To wtedy, kiedy pisał. Jeśli miał czytać lub robić notatki, szedł do biblioteki. Ale tam nie wolno pisać na maszynie, aby nie przeszkadzać innym członkom.

– Słyszeliście, jak pisał we wtorek?

– Słyszeliśmy z żoną, że ktoś pisze, i oczywiście założyliśmy, że to pan Seton. Na drzwiach była kartka, żeby nie przeszkadzać, ale i tak byśmy nie weszli. Nie wtedy, kiedy pracował. Inspektor chyba myślał, że mógł tutaj być ktoś inny.

– To ciekawe. A pan, co myśli?

– No, chyba mógł. Żona słyszała maszynę o jedenastej rano, a ja o czwartej po południu, ale nie wiemy na pewno, czy to był pan Seton. Wydawało mi się, że to szybkie i fachowe pisanie, ale czy to o czymś świadczy? Ten inspektor pytał jeszcze, czy ktoś mógł tu wejść. Nie widzieliśmy co prawda nikogo obcego, ale podczas obiadu byliśmy dość zajęci, a potem pracowaliśmy na dole. Ludzie tu chodzą dość swobodnie, sir, jak pan zapewne wie. Oczywiście, gdyby to była jakaś pani… ktoś by zauważył, któryś z członków, gdyby do klubu weszła jakaś pani. Ale tak… nie mogłem przed inspektorem udawać, że mamy ten lokal pod dobrym nadzorem, jak to mówią. Nie bardzo mu się podobały nasze środki bezpieczeństwa. No, ale jak mu mówiłem, nasz klub to nie komisariat.

– I czekał pan dwa dni, zanim zgłosił pan zaginięcie?

– Niestety tak, sir. I nawet wtedy nie wezwałem policji, tylko zadzwoniłem do jego sekretarki, panny Kedge. Powiedziała, żeby na razie nic nie robić i że spróbuje skontaktować się z bratem przyrodnim pana Setona. Nigdy nie poznałem tego pana, ale pan Maurice Seton chyba kiedyś o nim wspominał. O ile pamiętam, nigdy nie był w klubie. O to inspektor szczególnie mnie wypytywał.

– I pewnie pytał także o pana Olivera Lathama i pana Ju-stina Bryce’a?

– Tak, sir. Obaj są członkami i tak mu powiedziałem. Ale ostatnio nie widziałem żadnego z tych panów i nie sądzę, żeby przyszli tu nie zamieniając słowa ze mną ani z moją żoną. O, tutaj jest sypialnia i ubikacja. Proszę bardzo, może pan spojrzy. Pan Seton korzystał z całego apartamentu. Tamten inspektor nawet zaglądał do rezerwuaru.

– Doprawdy? Mam nadzieję, że znalazł to, czego szukał.

– Tylko dzwon, i mam szczerą nadzieję, że go nie zepsuł. To bardzo kapryśna ubikacja, sir. Pewnie zechce pan zajrzeć do biblioteki. Pan Seton pracował tam, kiedy nie pisał na maszynie. To piętro wyżej.

Najwyraźniej wizyta w bibliotece była w planie. Inspektor Reckless wykazał ogromną skrupulatność i Plant nie zamierzał pozwolić, aby jego protegowany w czymś mu ustępował. Gdy wcisnęli się do maleńkiej, klaustrofobicznej windy, Dalgliesh zapytał jeszcze o kilka spraw. Nie, ani Plant, ani nikt z personelu nie wysyłał nic dla pana Setona, nikt też nie robił w pokoju porządków ani nie wyrzucał papierów. O ile Plant wiedział, nie było co wyrzucać. Pomijając brak ubrań i maszyny do pisania, pokój wyglądał dokładnie tak, jak tego wieczora, gdy Seton zniknął.

Biblioteka, której południowe okna wychodziły na skwer, była zapewne najładniejszym pomieszczeniem w całym domu. Kiedyś pełniła rolę bawialnł i nie licząc półek na zachodniej ścianie wyglądała prawie tak samo jak wówczas, gdy dom został przekazany klubowi. Zasłony były kopiami oryginałów, na tapecie rysował się wyblakły, prerafaelicki wzór, umieszczone pomiędzy wysokimi oknami biurka pochodziły z epoki wiktoriańskiej. Zebrane książki składały się na małą, lecz wyczerpującą bibliografię zbrodni. Znajdowały się tu znakomite serie, poświęcone słynnym brytyjskim procesom, podręczniki medycyny sądowej, toksykologii i patologii, pamiętniki sędziów, adwokatów, lekarzy sądowych i policjantów, rozliczne książki autorstwa kryminologów-: amatorów, poświęcone szczególnie kontrowersyjnym sprawom, podręczniki prawa karnego i kodeksy postępowania oraz nieliczne traktaty, dotyczące socjologicznych i psychologicznych aspektów zbrodni, które jednak nie nosiły śladów zbyt częstego otwierania. Na półkach z beletrystyką stały pierwsze wydania Poego, Le Fanu i Conan Doyle’a; co do reszty, większość stanowiły powieści kryminalne amerykańskich i brytyjskich autorów, przy czym widać było, że członkowie klubu chętnie ofiarowywali własne dzieła. Dalgliesh z zainteresowaniem zauważył, że książki Maurice’a Setona zostały przezeń dane do specjalnej oprawy i opatrzone złotym monogramem; dostrzegł również, że aczkolwiek klub nie przyjmował kobiet, zakaz ten nie rozciągał się na ich prace, tak więc biblioteka była w miarę reprezentatywną próbką pisarstwa kryminalnego z ostatnich stu pięćdziesięciu lat.

Po przeciwnej stronie pokoju stało kilka gablot, mieszczących coś w rodzaju małego muzeum morderstwa. Ponieważ eksponaty, pozyskiwane głównie z darowizn lub zapisów członków klubu, przyjmowane były w duchu bezkrytycznej aprobaty, znacznie różniły się między sobą co do wartości oraz, jak podejrzewał Dalgliesh, autentyczności. Nie podjęto próby ich chronologicznej klasyfikacji i tylko nieliczne z nich opatrzono dokładnym opisem; znacznie więcej troski poświęcono ogólnemu estetycznemu wrażeniu niż logicznemu porządkowi. Znajdujący się tu pojedynkowy pistolet skałkowy o srebrnej rękojeści opisany został jako broń, której wielebny James Hackman, powieszony w Tyburn w 1779 roku, użył przeciwko swej ofierze, Margaret Reay, kochance księcia Sandwich, co Dalgliesh uznał za wysoce nieprawdopodobne. Jego zdaniem pistolet wykonano około piętnastu lat później, nie wątpił jednak, że ten piękny, połyskliwy przedmiot ma za sobą ponurą historię. Natomiast autentyczność następnego eksponatu nie ulegała wątpliwości; pożółkły, kruchy ze starości list, jaki Mary Blandy wysłała swojemu kochankowi w podzięce za „proszek do czyszczenia szkockich kamyków” – arszenik, który posłużył do otrucia jej ojca – zaprowadził ją w końcu na szubienicę. W tej samej gablocie leżała jeszcze Biblia, podpisana „Constance Kent”, strzęp piżamy, okrywającej niegdyś ciało doktora Crippena, mała bawełniana rękawiczka, podobno własność Madeline Smith, oraz fiolka białego proszku, czyli „arszenik znaleziony w posiadaniu majora Herberta Armstronga”. Jeśli ten ostatni był prawdziwy, to znajdująca się tu dawka wprowadziłaby w jadalni niezły zamęt, gablota wszak nie była zamknięta. Ale kiedy Dalgliesh dał głośny wyraz swym obawom, Plant uśmiechnął się pobłażliwie.

1 ... 28 29 30 31 32 33 34 35 36 ... 54
Перейти на страницу:
0
Сюжет
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
  • 6
  • 7
  • 8
  • 9
  • 10
0
Атмосфера
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
  • 6
  • 7
  • 8
  • 9
  • 10
0
Главный герой
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
  • 6
  • 7
  • 8
  • 9
  • 10
0
Общее впечатление
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
  • 6
  • 7
  • 8
  • 9
  • 10
Итоговая оценка: 0.0 из 10 (голосов: 0 / История оценок)