Бесплатная библиотека
Читайте книгу на сайте или телефоне
READ-E-BOOK » Научная фантастика » Kroki w nieznane - 1971
Kroki w nieznane - 1971 - Читать Любимую Русскую Полную Книгу 👉 Read-E-Book.com

Kroki w nieznane - 1971

Электронная книга - «Kroki w nieznane - 1971». Краткое содержание книги:

Kroki w nieznane - 1971
1 ... 28 29 30 31 32 33 34 35 36 ... 85
Перейти на страницу:

To, co dla specjalisty wydawałoby się w najlepszym wypadku niedopuszczalną powierzchownością, Kraft przedstawiał sobie w zupełnie nowym świetle.

Baczne zwracanie uwagi na drugorzędne szczegóły, które nieraz przynosiło sukces w wykrywaniu ciemnych i zawiłych spraw kryminalnych, pomogło mu i w tym wypadku, w tej mało dotychczas znanej mu dziedzinie. Kraft powziął w końcu dziwne, niemal cudaczne przypuszczenie i ruszył jego śladem.

Najpierw należało prześledzić biografię Firsta. W archiwum policyjnym wiadomości były dostateczne. First był lekarzem z bardzo krótką praktyką. Zjawił się w mieście przed pięcioma laty.

W ciągu tego czasu ani razu nie opuścił miasta. Nie miał żony ani dzieci. Obracał się w kręgu nielicznych znajomych. Poruszał się po mieście tylko pieszo.

Wśród tych faktów szczególnie jeden zwrócił uwagę Krafta. Dlaczego ten dobrze sytuowany człowiek, mający wiele wolnego czasu, nigdzie nie jeździł? Kraft dokładnie prześledził jego marszrutę w obrębie miasta i doszedł do ciekawych wniosków. Poruszanie się Firsta w mieście odbywało się dokładnie po liniach wewnątrz prostokąta. Jedna z tych linii przebiegała przez dolinę na zachód od rzeki, nad którą kiedyś spotkali się przy owym zabitym człowieku. Odległość między północną i południową granicą obszaru prostokąta nie przekraczała dwóch kilometrów. First nigdy nie bywał na południowym krańcu miasta. Miasto dla tego człowieka było swego rodzaju więzieniem, w którym był on zamknięty z własnej lub nie wiadomo czyjej woli.

Tajemnica urastała i powoli nasuwała rozwiązanie, które przerażało Krafta swą niezwykłością. W archiwum policji Kraft odnalazł jeszcze trzy sprawy „o zniknięciu mieszkańca miasta”. Pierwsza z nich była zgłoszona przed 150 laty. Okoliczności tych trzech spraw były podobne. Ludzie znikali w nocy, bez żadnych rzeczy, i nikt nigdy ich więcej nie widział. Kraft znalazł również dużo wspólnego w mało istotnych i drobnych szczegółach tych spraw. Mógłby nawet postawić sto przeciw jednemu, że znikał za każdym razem ten sam człowiek. Kiedy tę niezwykłą hipotezę Kraft postawił prawie ostatecznie, zajęła go nowa historia — z planetą Nerejdą. Historia ta wprost pochłonęła Krafta i oderwała na dłuższy czas od sprawy nieznajomego, a potem przyszły jeszcze inne zdarzenia, które wypełniły bez reszty ostatnie 20 lat życia byłego policjanta.

W ciągu tego czasu miasto znacznie zmieniło swój wygląd. Tam gdzie stał dom Firsta, od dawna istniał miejski basen kąpielowy. Kraft również przez ten czas dwa razy zmienił miejsce zamieszkania. Na stare lata były policjant szczególnie polubił niewielki, lecz przytulny bar wybudowany przed 10 laty w dolinie rzeki, właśnie na tamtym, pamiętnym dla niego miejscu. Oprócz dobrego piwa, które tu podawano, i oryginalnej nazwy „Na Krańcu Świata” była jeszcze jedna pociągająca Krafta okoliczność; gdyby rzeczywiście First miał zamiar zjawić się jeszcze raz w tym mieście, to według hipotezy Krafta — powinien zjawić się właśnie tutaj!

I tak się stało. W cichy październikowy wieczór First zjawił się na progu baru tak niespodzianie, jakby wyszedł ze ściany.

Niezdecydowanie przestępował z nogi na nogę przy drzwiach baru rozglądając się dokoła, jakby nie mógł zdecydować się, w którą stronę zrobić pierwszy krok.

Mimo swych 67 lat Kraft zachował nie tylko jasność umysłu, lecz i opanowanie. Wystarczyło mu zaledwie kilka chwil, aby przyj ść do siebie po wstrząsie, jakiego doznał, kiedy tak nagle ujrzał Firsta. Właściwie ujrzał to, na co czekał. First prawie się nie zmienił w ciągu minionych trzydziestu lat. Kraft skinął na niego ręką i First skierował się w stronę jego stolika, uparcie wpatruj ąc się w Krafta.

— To pan, drogi przyjacielu — rzekł cicho. — Przypadkowo zastałem pana tutaj czy też pan czekał na mnie?

— Czekałem na pana — twardo odpowiedział Kraft. Czekałem dlatego, żeby pan opowiedział mi wszystko i zdjął ze mnie ciężar tajemnicy. Pana rękopisy są w należytym porządku. Jak pan widzi, jestem już stary i długo nie pożyję, a zapłata, której oczekuję od pana, nie jest wcale duża.

— Ja też jestem stary — odrzekł First — i podróż moja też zbliża się ku końcowi. Bardzo bym tego żałował, gdybym odchodząc na zawsze, komukolwiek nie opowiedział o sobie. Nie będę rozwodził się długo. Wszystko można by wyrazić w dwóch zdaniach. Wy jesteście ograniczeni czasem, a ja jestem ograniczony przestrzenią, i to jest cała istota zagadnienia.

Spokojne, szare oczy Firsta spoczęły na Krafcie.

— Odbyta już przeze mnie w czasie życiowa podróż jest o wiele dłuższa od waszej. W przestrzeni jest ona o wiele krótsza. Tak właśnie jak pan, ja też nieodwołalnie zbliżam się do końca istnienia, do tego, co wy nazywacie śmiercią.

— Tam za rzeką? — spytał Kraft. First skinął głową.

— Tak, na pewno, to nastąpi tam. W każdym razie nie dalej niż za wieżami starej miejskiej strażnicy. Moje życie ograniczone jest do tej przestrzeni, tak jak wasze do okre ślonego czasu. Przypuszczam, że i pan najprawdopodobniej nie przeżyje stu lat. Mnie zostało ze trzysta metrów długości i pięćdziesiąt szerokości. Czas zawsze mija równomiernie i nawet najbardziej nieszczęśliwy wasz dzień trwa tyle godzin, ile każdy inny, a przestrzeń kurczy się niekiedy skokami. Nagle okazuje się, że zostało jej mniej, niż człowiek oczekiwał.

— I co pan wtedy robi?

— Odchodzę do innego czasu. Zatrzymać skracania się przestrzeni nie mogę, tak jak wy nie możecie zatrzymać swego czasu. Ale wy możecie przedłużać swoje życie kosztem przestrzeni. „On przeżył nie jedno życie, ale kilka” — mówicie o człowieku, który przemierzył cały świat. Ponadto macie w zapasie i inne planety.

Ja zaś „przedłużam” swe życie kosztem czasu. Przeżywam niezliczoną ilość pokoleń, ale wszystkie one zmieściłyby się na maleńkim obszarze, poza którego obręb nigdy nie mogłem wyjść. Oszołomiony tym, co usłyszał, Kraft dopiero po pewnym czasie przerwał milczenie pytając, jak dalekie bywają podróże Firsta.

— Mogą być dowolnie dalekie — odrzekł First. — Można wrócić do swego poprzedniego czasu, „postarzałego” dosłownie o tyle lat, ile przebywałem w innym czasie, i zastać jeszcze żyjących, znajomych ludzi… Zazwyczaj jednak tego nie robię. Pewnego razu powróciłem zbyt wcześnie, jednak później niż obecnie, ale zdążyłem jeszcze ujrzeć schorowaną i zgrzybiałą staruszkę, którą kiedyś kochałem i z którą mieliśmy córkę. Również nadarzyła mi się wtedy sposobność spotkania i z córką. To była piękna kobieta, z wyglądu starsza ode mnie o piętnaście lat. Gdy nas sobie przedstawiono, powiedziała, że przypominam jej ojca, który był również piękny i elegancki. Muszę przyznać, że byłem bardzo zadowolony, iż moja Elen nie zapomniała o mnie.

— Czyżby pana nigdy nie poznawano? Przecież mógł pan znaleźć się w kręgu swych krewnych, bliskich…

First uśmiechnął się.

— Kto dzisiaj wierzy w cuda? Porównanie, nawet najbardziej oczywistych faktów, może zaledwie niewielu zaprowadzić tak daleko, jak odważył się posunąć pan, drogi Krafcie. Pan jest pierwszym znanym mi człowiekiem, który spojrzał rzeczywisto ści w oczy, jakkolwiek to zaprzecza ogólnie przyjętej zasadzie. O jakich moich bliskich pan mówi, dobry przyjacielu? Co by powiedziano w naszym mieście o dość młodym osobniku, jeśliby zatrzymał na ulicy ogólnie szanowanego doktora Wernie, który na pewno już obchodził swe siedemdziesięciopięciolecie, i trzęsąc go za zgarbione ramię, upewniał go, że on, Wernie, jest jego synem, synem tego właśnie młokosa…

1 ... 28 29 30 31 32 33 34 35 36 ... 85
Перейти на страницу:
0
Сюжет
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
  • 6
  • 7
  • 8
  • 9
  • 10
0
Атмосфера
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
  • 6
  • 7
  • 8
  • 9
  • 10
0
Главный герой
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
  • 6
  • 7
  • 8
  • 9
  • 10
0
Общее впечатление
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
  • 6
  • 7
  • 8
  • 9
  • 10
Итоговая оценка: 0.0 из 10 (голосов: 0 / История оценок)