Бесплатная библиотека
Читайте книгу на сайте или телефоне
READ-E-BOOK » Научная фантастика » Czasopodobna nieskończoność [Timelike Infinity - pl]
Czasopodobna nieskończoność [Timelike Infinity - pl] - Читать Любимую Русскую Полную Книгу 👉 Read-E-Book.com

Czasopodobna nieskończoność [Timelike Infinity - pl]

Электронная книга - «Czasopodobna nieskończoność [Timelike Infinity - pl]». Краткое содержание книги:

Michael Poole spędził wiele lat, zmagając się z problemem fizyki kwantowej podczas budowy niezwykłego tunelu czasoprzestrzennego, łączącego teraźniejsze, przeszłe i przyszłe światy. Kontynuując samotnie swe badania w Chmurze Oorta, Michael nie wie, że jego odkrycia są wykorzystywane przez buntowników z przyszłości odległej o tysiąc pięćset lat. Fantyczna grupa Przyjaciół Wignera ucieka w przeszłość sprzed okresu, w którym Ziemia jest okupowana przez tajemniczą rasę qaxów. Dawna przyjaciółka Poole'a, utalentowany naukowiec Miriam Berg, zostaje zmuszona do współpracy z buntownikami. Przewidując katastrofalny wpływ ich działań na rozwój historii, wysyła wiadomość do Michaela z prośbą o pomoc. Qaxowie ruszają w głąb czasu z zamiarem unicestwienia ludzkości.
1 ... 26 27 28 29 30 31 32 33 34 ... 59
Перейти на страницу:

— Teraz uważaj, Michael — powiedział Jaar. — Może wolisz jak poprzednio chwycić się ściany?

— Tym razem nie dam się zaskoczyć. Zaraz się obrócimy, zgadza się?

— Przygotuj się.

Warstwa przesunęła się ponad głowę Poole' a, oddalając się od niego. Przez kilka sekund coś dziwnie zagarniało go do góry, lecz zaraz uległo to gwałtownej odmianie, ośrodek zmysłów Poole'a obrócił się o sto osiemdziesiąt stopni, Michael poczuł się tak, jakby spadał głową w dół w otchłań. Potem zaczęła się rotacja, ostre szarpnięcie siły Coriolisa w okolicach brzucha. Klatka windy obracała się wokół osi zlokalizowanej gdzieś na wysokości jego talii. Co dziwne, Poole wcale nie czuł się zagrożony. Zupełnie jakby był ponownie małym dzieckiem, kołyszącym się w powietrzu w mocnych, bezpiecznych ramionach Hany ego. Prawdziwego Harry'ego.

Obrót dobiegł końca. Siła Coriolisa zanikła. Wzdychając z ulgą, Poole poczuł, że z powrotem opada na podłogę, już zachowującą się normalnie pod jego stopami. Jednak nie do końca. Poczuł pstrykanie w uszach. Jaar uśmiechnął się do niego uprzejmie.

— Bez obaw — powiedział. — Minęło trochę czasu, zanim sam się do tego przyzwyczaiłem.

Poole skrzywił się, czując potrzebę wykazania się męskością przed tym młodym człowiekiem.

— Mówiłem ci, że nie musisz się ze mną pieścić. Minęliśmy warstwę. Teraz obróciliśmy się do góry nogami tak, że dziury znajdują się pod naszymi stopami i wszystko wróciło do normalności. Zgadza się?

Jaar skinął głową, przytakując niewzruszenie. Przyłożył dłoń do innej części ściany i drzwi windy odsunęły się w bok.

Jaar wyszedł na gładką, szklistą powierzchnię, Poole podążył za nim, prawie się potykając. Przy niewielkim ciążeniu gładka powierzchnia była cholernie śliska. Kiedy stanął pewnie na nogach, zadarł głowę do góry.

Ziemiostatek był w środku pusty.

Poole stał pośrodku sztucznej jaskini, która zajmowała większość objętości pojazdu. Nad głową miał kopułę z szarego materiału xeelee — w najwyższym miejscu pusta przestrzeń wynosiła około dwadzieścia jardów — pod stopami zaś szklaną płaszczyznę. nieskazitelnie zlewającą się z krzywizną kopuły. Pod szkliwem znajdował się sześcioboczny wzór utworzony z niebieskich i różowych prętów, każde oko plastra szerokie na mniej więcej jard.

Szklane rury — puste szyby szerokie na jard wychodziły z otworów w stropie, kończąc się sześć stóp nad podłogą. W oczach Poole'a cała kopuła wyglądała niczym jakiś cholerny żyrandol. Kanciaste konsole zamontowane były na posadzce pod każdą rurą. Przez otwory w sklepieniu prześwitywały różowe chmury Jowisza. Same szyby przypominały bajkowe armaty wycelowane w Jowisza.

Ludzie — młodzi mężczyźni i kobiety w różowych kombinezonach, Przyjaciele Wignera — krzątali się na gładkiej płaszczyźnie, rozmawiając i obsługując wszechobecne minikompy, nie zwracając uwagi naolbrzymie kolumny wiszące nad ich głowami. Przyjaciele poruszali się z powolną elegancją, niczym rtęć w naczyniu, co Poole'owi zawsze kojarzyło się z mieszkańcami światów o małym ciążeniu, takich jak Księżyc. Ich głosy, przyciszone i poważne, docierały wyraźnie do uszu Poole'a.

Rozproszone światło wydawało się emanować z samego kopulastego stropu, zabarwione lekkim błękitno-różowym odcieniem emitowanym przez zatopioną w szkliwie strukturę. Poole miał wrażenie, że przebywa w wyimaginowanych jaskiniach we wnętrzu Ziemi, zrodzonych w wyobraźni jednego z jego ulubionych autorów, Verne'a.

Jaar uśmiechnął się i skłonił lekko.

— A więc wycieczka z przewodnikiem — oznajmił. — Nad głową masz kopułę z materiału konstrukcyjnego xeelee. W rzeczywistości jej ściany przechodzą przez posadzkę, na której stoimy, i przez warstwę osobliwości, tworząc skorupę wewnątrz pojazdu, przebitą tylko w jednym miejscu szybem windy.

— Dlaczego?

Jaar wzruszył ramionami.

— To tworzywo zatrzymuje wszystkie rodzaje promieniowania.

— A więc ochrania pasażerów przed zbytnią bliskością czarnych dziur.

— I uniemożliwiło qaxom wykrycie naszej działalności i nabranie większych podejrzeń. Dokładnie tak. Poza tym, nasz silnik superprzestrzenny wbudowany został w strukturę skorupy z materiału xeelee.

— Pod nami natomiast, rozciąga się warstwa osobliwości — Poole wskazał dłonią na posadzkę.

Jaar przypadł na jedno kolano. Poole postąpił podobnie i obaj spojrzeli przez szkliwo na enigmatyczne szprychy, błękitne i różowofioletowe.

— Ta powierzchnia nie jest jedynie przezroczystą warstwą. Jest na wpół żywa. To, co widzisz, stanowi w większej mierze przesunięte barwy — tłumaczył Jaar.

— Ze swoich obserwacji dotyczących nierównego pola grawitacyjnego na powierzchni wydedukowałeś, że nasz statek utrzymywany jest w całości dzięki osobliwościom miniaturowych czarnych dziur. — Wskazał na wiązanie w strukturze. Tam masz jedną z nich. Wyprodukowaliśmy i zabraliśmy ze sobą w przeszłość około tysiąca, Michael.

Jak wyjaśnił Przyjaciel, czarne dziury posiadały ładunek, a w miejscu utrzymywała je krystaliczna sieć elektromagnetyczna. Przesunięte barwy wskazywały linie przepływu plazmy w sieci krystalicznej oraz promieniowanie wielkiej częstotliwości pozostałe po wpadającej do nich materii, zgniatanej przez osobliwości.

Efekt Hawkinga sprawiał, że każda osobliwość żarzyła się z temperaturą mierzoną w terastopniach. Megawaty generowane przez unieruchomione, świecące się czarne dziury dostarczały ziemiostatkowi energii — na przykład energii zasilającej napęd podprzestrzenny.

Wyparowywanie nieubłaganie redukowało masę/energię każdej czarnej dziury. Lecz zakończenie tego procesu potrwać miało miliard lat.

Poole z powagą przyglądał się wielobarwnemu pokazowi. Trudno mu było uwierzyć, że zaledwie parę stóp pod jego stopami znajdował się obiekt mniejszy od elektronu, a zarazem o masie asteroidy, drobna skaza na strukturze samej czasoprzestrzeni. Dalej zaś znajdowała się trawiasta równina, której czepiały się niczym muchy sufitu szalupa „Kraba”, Berg, Shira i pozostali, dziecinne budynki Przyjaciół Wignera, jak i — co było najtrudniejsze do ogarnięcia — starożytne głazy megalitycznego kręgu, widniejące w świetle Jowisza niczym zgniłe zęby w górnej szczęce niekompletnej, pokrytej sierścią czaszki.

Cały pojazd otaczać musi warstwa atmosfery, pomyślał. Oczywiście powietrze zapewne drastycznie rzednie w miarę oddalania się od rejonów o dużym ciążeniu, bliskich centrum warstwy osobliwości.

Podniósł się na nogi nieco zesztywniały.

— Jestem ci wdzięczny za to, co mi pokazałeś — powiedział.

Jaar obserwował go. wysoki, kompletnie łysy, niepokojąco blady.

— I czego się, według siebie, dowiedziałeś?

Poole wzruszył ramionami z zamierzoną niedbałością. Skinięciem dłoni objął całą jaskinię.

— Nic nowego. To bardzo imponujące, ale to jedynie szczegóły. Warstwa osobliwości. Tam kryje się sedno misji. To dlatego zadaliście sobie tyle trudu, by cofnąć się w czasie. — Wskazał na szyby biegnące ku szczelinom w kopule. — Wyglądają jak lufy dział wymierzone w Jowisza. Uważam nawet, że to rzeczywiście są działa — miotacze osobliwości. Sądzę, że zamierzacie uwolnić te osobliwości z elektromagnetycznych zakotwiczeń i wyrzucić je tymi rynnami w stronę Jowisza.

Jaar powoli skinął głową.

— A potem?

Poole rozłożył szeroko ramiona.

— Po prostu czekać…

Wyobraził sobie osobliwość — maleńki, prawie niewidoczny, ognisty supeł promieniowania gamma — zataczający obszerne, powolne elipsy wokół Jowisza, za każdym obrotem wypalający wąski tunel przez rzadkie gazy zewnętrznej warstwy atmosfery. Opór atmosfery będzie stosunkowo duży. Uderzeniowe fale plazmy spowolnią osobliwość w jej wędrówce przez powietrze. Wreszcie, niczym chwytne dłonie, atmosfera zatrzymałaby ją całkowicie.

1 ... 26 27 28 29 30 31 32 33 34 ... 59
Перейти на страницу:
0
Сюжет
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
  • 6
  • 7
  • 8
  • 9
  • 10
0
Атмосфера
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
  • 6
  • 7
  • 8
  • 9
  • 10
0
Главный герой
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
  • 6
  • 7
  • 8
  • 9
  • 10
0
Общее впечатление
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
  • 6
  • 7
  • 8
  • 9
  • 10
Итоговая оценка: 0.0 из 10 (голосов: 0 / История оценок)