Бесплатная библиотека
Читайте книгу на сайте или телефоне
READ-E-BOOK » Научная фантастика » Czasopodobna nieskończoność [Timelike Infinity - pl]
Czasopodobna nieskończoność [Timelike Infinity - pl] - Читать Любимую Русскую Полную Книгу 👉 Read-E-Book.com

Czasopodobna nieskończoność [Timelike Infinity - pl]

Электронная книга - «Czasopodobna nieskończoność [Timelike Infinity - pl]». Краткое содержание книги:

Michael Poole spędził wiele lat, zmagając się z problemem fizyki kwantowej podczas budowy niezwykłego tunelu czasoprzestrzennego, łączącego teraźniejsze, przeszłe i przyszłe światy. Kontynuując samotnie swe badania w Chmurze Oorta, Michael nie wie, że jego odkrycia są wykorzystywane przez buntowników z przyszłości odległej o tysiąc pięćset lat. Fantyczna grupa Przyjaciół Wignera ucieka w przeszłość sprzed okresu, w którym Ziemia jest okupowana przez tajemniczą rasę qaxów. Dawna przyjaciółka Poole'a, utalentowany naukowiec Miriam Berg, zostaje zmuszona do współpracy z buntownikami. Przewidując katastrofalny wpływ ich działań na rozwój historii, wysyła wiadomość do Michaela z prośbą o pomoc. Qaxowie ruszają w głąb czasu z zamiarem unicestwienia ludzkości.
1 ... 24 25 26 27 28 29 30 31 32 ... 59
Перейти на страницу:

— W dużym uproszczeniu tak. Xeelee próbują skonstruować wyjście poza ten kosmos.

— I aby to osiągnąć, są gotowi zrujnować fragment przestrzeni szeroki na setki miliardów lat świetlnych…

Nieoczekiwanie Parz ponownie oślepł. Pospiesznie, na krawędzi paniki, wydał rozkazy, lecz tym razem wzrok nie powrócił. Ciemności, w jakich się pogrążył, były znacznie głębsze niż przy zwykłym zamknięciu oczu… z przerażeniem uświadomił sobie, że był to mrok nicości, mrok pustki.

— Qaxie. — Jego własne słowa zabrzmiały tak, jakby dobiegały zdużej odległości. Miał wrażenie, jakby jednocześnie zawodziły go wszystkie zmysły. — Co się ze mną dzieje?

Głos qaxa dobiegł do niego z oddali, lecz wyraźnie.

— To właśnie jest szok przyczynowościowy, Parz. Przerwanie linii przyczynowości, kwantowych funkcji falowych, w których jesteś zatopiony. Szok przyczynowościowy wywołuje dysfunkcję sensoryczną.

Jasoftowi wydawało się, że jego ciało mięknie, oddala się od niego. Stawał się jakby bezcielesnym płatkiem świadomości pozbawionym zakotwiczenia w świecie zewnętrznym.

Qax mówił dalej. Jego głos przyzywał Parza niczym odległa trąbka sygnałowa.

— Jasofcie Parz. Dla mnie, dla każdej czującej istoty jest to równie trudne jak dla ciebie… nawet dla splina. Ale to minie. Nie pozwól, by zachwiało to twoją świadomością. Skup się na moich słowach.

— Jim Bolder w swym skradzionym pojeździe wymknął się inżynierom xeelee. Powrócił do macierzystego systemu qaxów, gdzie rozpoczęła się jego misja. Jasofcie, qaxowie to rasa kupiecka. Bolder powrócił z bezcennym skarbem: danymi o największym zamyśle xeelee. Zapewne nie zdziwi cię to, że qaxowie postanowili, hm, zatrzymać te dane dla siebie. Lecz Bolder oszukał nas.

Wokół Parza zapaliła się blada poświata, upiorne migotanie, falujące błyski niczym księżyc odbijający się w tafli morza.

— Szczegóły tego zdarzenia nigdy nie zostały do końca wyjaśnione. Bolder miał wyłonić się z superprzestrzeni w rejonie otoczonym przez splińskie okręty wojenne, co do jednego wyposażone w broń opartą na grawitonowej technologii gwiazdołamaczy… Tak się nie stało. Bolder przeżył, umknął.

Użyte zostały gwiazdołamacze. W zamieszaniu i panice promienie musnęły qaxańskie słońce. To wystarczyło, by je zdestabilizować — i ostatecznie przekształcić w nową.

Qaxowie musieli uciekać. Dziesiątki pojedynczych istot zginęły podczas tej migracji. Nasza potęga rozsypała się w gruzy, okupacja Ziemi dobiegła końca…

Jasoft Parz, choć oszołomiony i zdezorientowany, nie potrafił przegnać uczucia triumfu.

Otoczyło go szare światło bez formy i kształtu… Nie, nie otoczyło. Zorientował się, że on sam był jego częścią, jak gdyby to szare światło świeciło pod powierzchnią rzeczywistości, światło, na tle którego wszystkie zjawiska są jedynie cieniami. Jego panika zelżała, zastąpiło ją poczucie cichej potęgi. Czuł jakby rozciągał się na lata świetlne, a zarazem był nie większy od atomu, stary milionem przeżytych lat, a jednocześnie młodszy od pierwszego oddechu dziecka.

— Qaxie, co u licha się dzieje?

— Szok przyczynowościowy, Parz. Dysfunkcja percepcyjna. Przyczynowość nie jest zjawiskiem prostym. Gdy elementy połączą się, stają się częścią jednego układu kwantowego… i muszą pozostać złączone na wieki dzięki oddziaływaniom kwantowym. Wyobraź sobie, że idziesz plażą, po drodze tworząc ciąg śladów. Siady z czasem mogą wyblaknąć, podczas gdy ty pójdziesz dalej, lecz każdy z nich pozostanie związany z tobą ściegami funkcji kwantowych.

— A kiedy opuszczam mój fragment czasoprzestrzeni…?

— Ściegi ulegają zerwaniu. Związki przyczynowe rozpadają się i muszą zostać ponownie ukształtowane.

— Dobry Boże, qaxie. Czy ten ból jest tego wart, tylko po to, by odbyć podróż w czasie?

— Aby osiągnąć nasze cele: tak — odparł cicho qax.

— Dokończ swoją opowieść — powiedział Jasoft Parz.

— Mam ją dokończyć?

— Dlaczego xeelee budują drogę prowadzącą poza nasz wszechświat? Czego poszukują?

— Podejrzewam, że gdybyśmy znali odpowiedź na te pytania — odrzekł qax — poznalibyśmy wiele z ukrytej prawdy o naturze wszechświata. Lecz nie znamy ich. Opowieść musi pozostać nie dokończona, Jasofcie Parz.

— Lecz zastanów się nad tym: z jeśli xeelee nie szukają czegoś poza swym pierścieniem — lecz uciekają przed czymś w tym wszechświecie?

— A jak myślisz, czego mogą bać się xeelee?

Parz, poobijany, zdezorientowany, nie potrafił znaleźć na to odpowiedzi.

Spliński okręt wojenny sunął powoli przez czas.

9

Jeden z Przyjaciół Wignera, Jaar, czekał na Michaela Poole'a przy wejściu do spoczywającej na ziemi szalupie „Kraba”.

Poole stanął na trapie pojazdu, skąpany w tajemniczym blasku Jowisza. Powiódł spojrzeniem po czekającym na niego młodym mężczyźnie, nieregularnym skupisku budynków z tworzywa xeelee w oddali, niewyraźnych zarysach starożytnych głazów i idealnej krzywiźnie Jowisza rysującej się przytłaczająco ponad tym wszystkim.

Czuł się na to stanowczo za stary.

Wydarzenia poprzedniego dnia — lądowanie, spotkanie z Miriam, zalew obcości-przetrwał dzięki swoistemu psychicznemu rozpędowi. Teraz wszakże nie pozostało z niego nic. Niechętnie budził się z niespokojnego snu, by ponownie stawić czoło niebezpieczeństwom, napięciom kolejnego dnia, konieczności znalezienia sposobu na poradzenie sobie z obecnością Miriam.

Miriam spędziła czas przeznaczony na sen w szalupie. Harry miał dosyć przyzwoitości, by naparę godzin zapomnieć o retoryce walki o prawa dla sztucznych inteligencji, i zapadł w stan uśpienia, by dać im trochę czasu na osobności. Lecz Miriam i Michael nie spali ze sobą. Kim byli. dzieciakami? Rozmawiali, trzymali się za ręce, a potem padli na osobne koje. Zaspokojenie pożądania jakoś nie wydawało się właściwą reakcją na stuletni okres separacji i odnowienie starego, jak i burzliwego związku.

Żałował, że dał się namówić Harry'emu na tę przejażdżkę. Oddałby wszystko, co widział i czego się dowiedział, w zamian za możliwość powrotu do sanktuarium swej stacji w chmurze Oorta, do powolnego gmerania na obrzeżach fizyki materii egzotycznej.

Oczywiście, gdyby dał sobie wyczyścić głowę, tak jak zrobił to Harry. mógłby spojrzeć na wszystkie zdarzenia ze świeżej perspektywy.

A w cholerę z tym.

Poole zszedł po trapie na sztywną angielską trawę. Przyjaciele Wignera powitali go uśmiechami. Poole ujrzał młodego mężczyznę, wysokiego i chudego jak patyk, odzianego w standardowy różowy kombinezon. Kościste nadgarstki i kostki odznaczały się pod szorstkim materiałem. Miał okrągłą, gładko ogoloną głowę i, podobnie jak Shira, bladą cerę, zaś jego oczy były wodniście brązowe. Stał odrobinę pochylony. Poole domyślał się, że nawet po piętnastu stuleciach ktoś o podobnym wzroście i budowie ciała przez całe życie będzie się schylał, by nie wyglądać niezgrabnie, lecz jego uwagę przyciągało coś więcej, coś w dziwnie wygiętych nogach Przyjaciela…

Krzywica. Czy to możliwe, by i ta plaga mogła powrócić na Ziemię? Serce Poole'a zamarło na moment.

— Michael Poole? Poznanie pana jest dla mnie zaszczytem.

— A ty zapewne jesteś Jaar — obiecany przez Shirę przewodnik?

— Specjalizuję się w naukach fizycznych. Ufam, że spał pan spokojnie.

— Nie bardzo — uśmiechnął się szeroko Poole. — Mam zbyt wiele pytań.

Jaar pokiwał głową z powagą.

— Ma pan bystry umysł, panie Poole. Stawianie pytań to dla pana coś naturalnego…

1 ... 24 25 26 27 28 29 30 31 32 ... 59
Перейти на страницу:
0
Сюжет
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
  • 6
  • 7
  • 8
  • 9
  • 10
0
Атмосфера
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
  • 6
  • 7
  • 8
  • 9
  • 10
0
Главный герой
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
  • 6
  • 7
  • 8
  • 9
  • 10
0
Общее впечатление
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
  • 6
  • 7
  • 8
  • 9
  • 10
Итоговая оценка: 0.0 из 10 (голосов: 0 / История оценок)