Бесплатная библиотека
Читайте книгу на сайте или телефоне
READ-E-BOOK » Научная фантастика » Czasopodobna nieskończoność [Timelike Infinity - pl]
Czasopodobna nieskończoność [Timelike Infinity - pl] - Читать Любимую Русскую Полную Книгу 👉 Read-E-Book.com

Czasopodobna nieskończoność [Timelike Infinity - pl]

Электронная книга - «Czasopodobna nieskończoność [Timelike Infinity - pl]». Краткое содержание книги:

Michael Poole spędził wiele lat, zmagając się z problemem fizyki kwantowej podczas budowy niezwykłego tunelu czasoprzestrzennego, łączącego teraźniejsze, przeszłe i przyszłe światy. Kontynuując samotnie swe badania w Chmurze Oorta, Michael nie wie, że jego odkrycia są wykorzystywane przez buntowników z przyszłości odległej o tysiąc pięćset lat. Fantyczna grupa Przyjaciół Wignera ucieka w przeszłość sprzed okresu, w którym Ziemia jest okupowana przez tajemniczą rasę qaxów. Dawna przyjaciółka Poole'a, utalentowany naukowiec Miriam Berg, zostaje zmuszona do współpracy z buntownikami. Przewidując katastrofalny wpływ ich działań na rozwój historii, wysyła wiadomość do Michaela z prośbą o pomoc. Qaxowie ruszają w głąb czasu z zamiarem unicestwienia ludzkości.
1 ... 25 26 27 28 29 30 31 32 33 ... 59
Перейти на страницу:

— Shira obiecała — ciągnął ostro Poole — że przyśle kogoś, kto będzie mógł na nie odpowiedzieć.

Jaar uśmiechnął się mgliście i jego mina do pewnego stopnia przypomniała Poole'owi tak charakterystyczny dla Shiry brak zainteresowania. Jaar robił wrażenie nieobecnego, niezainteresowanego ich małym pojedynkiem ani też nawiązaniem z nim jakiegokolwiek bliższego kontaktu. Wyglądało to tak, jakby miał na głowie znacznie ważniejsze problemy.

— Shira mówiła, że niewielki sens ma ukrywanie przed panem tego, czego istnienia już się pan domyślił.

— A więc przysłano cię, byś udobruchał starego człowieka?

— Nikt mnie nie przysłał, panie Poole — odparł Jaar. — Sam poprosiłem o ten zaszczyt.

Kłaniając się lekko, Jaar zaprosił Poole'a, by ten zechciał mu towarzyszyć. Ramię w ramię ruszyli przez różowiejącą trawę ku centrum ziemiostatku.

— Jesteś zaledwie drugim Przyjacielem, jakiego spotykam… — odezwał się Poole — a jednak wydajesz się bardzo podobnego usposobienia co Shira. Wybacz mi moją bezpośredniość, Jaar, ale czy wy wszyscy jesteście tacy podobni do siebie?

— Nie sądzę, panie Poole.

— Mów mi Michael. Ale jest w tobie wewnętrzny spokój, dziwna pewność — nawet po przedarciu się przez pierścień qaxańskiej floty, nawet po wpadnięciu, chcąc nie chcąc, w otwór w czasoprzestrzeni…

— Jestem pewien, że to, co zamierzamy tu uczynić, jest słuszne.

— Wasz projekt — Poole pokiwał głową. — Ale nie wolno ci powiedzieć, na czym on polega.

— Jak ty urodziłem się z przekleństwem poszukującego umysłu. To musi być irytujące… jakaś dziedzina wiedzy ukryta przed tobą w taki sposób… Przepraszam. — Jaar uśmiechał się łagodnie, blado, nieustępliwie. Jego łysa głowa w dziwny sposób przywodziła Poole'owi na myśl jajko, gładkie i pozbawione szczegółów. — Ale nie powinieneś myśleć, że wszyscy jesteśmy tacy sami. Przyjaciele pochodzą z najróżniejszych środowisk. Zgoda, wybrano nas do tej misji ze względu na młody wiek i sprawność fizyczną, a więc te cechy mamy wspólne. Być może wydajemy ci się podobni po prostu dlatego, że pochodzimy z tak odległej epoki. Może różnice między nami zacierają się wraz z dzielącymi nas stuleciami.

— Może — przyznał Poole i roześmiał się. — Ale nie jestem naiwny, chłopcze.

— Nie wątpię w to — odparł gładko Jaar. — A jednak z braku technologii desenektyzacyjnej żadne z nas nie ma twoich dwustu lat, panie… Michael. — Przez krótką chwilę w jego głosie zabrzmiała kpiarska nuta. — Może po prostu nie przywykłeś do towarzystwa młodych ludzi.

Poole otworzył usta… potem zamknął je z powrotem, czując niejasne zakłopotanie.

— Może masz rację — przyznał.

Przez chwilę szli w milczeniu.

Wewnętrzny spokój, dziwna pewność… Poole'a zastanowiło, czy tajemniczy cel ich misji nie ma czasem jakiegoś mistycznego albo religijnego znaczenia. Być może nie był to projekt naukowy ani inżynieryjny, tak jak pierwotnie przypuszczał. Przed oczami stanął mu nagle dziwaczny obraz poobijanych kamieni kręgu ustawionych w jednej linii ze słońcem wschodzącym zza pokrytego powłoką chmur łuku Jowisza…

Wśród tych dziwnych młodych ludzi niewątpliwie dawało się wyczuć elementy religijnej żarliwości. Ich bezbarwne zachowanie, brak perspektyw na przyszłość dla siebie, pomyślał. Tak, to stanowiło klucz do ich tajemnicy. Jakoś nie żywili nadziei uzyskania ze swego projektu osobistych korzyści czy szczęścia. Może plan misji zakładał poświęcenie się w ofierze, zastanowił się Poole. Wyobraził sobie kruchy ziemiostatek zanurzający się w posępne głębie jowiszowej atmosfery po zakończeniu swej misji, starożytne menhiry odrywające się od jego powierzchni niczym okruchy skały.

Ale jaka sekta religijna ukrywałaby się pod szyldem Przyjaciół Wignera?

Dotarli do „wioski” otaczającej starożytny krąg w centrum ziemiostatku. Jaar prowadził Poole'a między rozrzuconymi po murawie stożkami, walcami i sześcianami, co dojednego wyższymi od nich o parę stóp i zbudowanymi z szarego tworzywa xeelee. Wyjąwszy ślady zamieszkiwania, Poole czuł się tak, jakby wędrował przez kojec jakiegoś dziecka. Grupki młodych ludzi krzątały się spokojnie i bez pośpiechu, pochłonięte swymi zajęciami. Niektórzy mieli ze sobą płaskie, niewielkie urządzenia obliczeniowe, które Berg nazywała minikompami.

W końcu stanęli przed półkolistą budowlą, anonimową wśród pozostałych zabudowań.

— A to co? — zapytał Poole. — Dom, słodki dom? Bez obrazy, ale wczoraj u Shiry zjadłem już dosyć wodorostów…

Jaar roześmiał się szczerze.

— Nie, Michael. Chociaż byłbym zaszczycony, gdybym mógł później ugościć cię w mojej kwaterze. Ten budynek stanowi wejście.

— Wejście?

— Do wnętrza ziemiostatku. Do warstwy osobliwości — Jaar przyjrzał mu się uważnie z wyraźnym zdziwieniem. — To przecież chciałeś zobaczyć, prawda?

— To na co czekamy? — uśmiechnął się Poole.

Wkroczyli do wnętrza kopuły, Jaar zmuszony był pochylić się, by nie zahaczyć głową o ostrą jak brzytwa framugę. Poole czuł się teraz niezwykle lekko, wręcz sprężyście — przyciąganie musiało tu być odrobinę mniejsze niż na zewnątrz. Pośrodku podłogi wykonanej z materiału xeelee wznosił się wąski walec. W jego ścianie wycięty był otwór wejściowy.

Jaar wszedł do środka, garbiąc swe szczupłe ramiona. Poole podążył za nim. Drzwi zasunęły się bezszelestnie, zamykając ich we wnętrzu walca. Pomieszczenie było ciasne, o gładkich ścianach, wypełnione rozproszonym perłowym światłem bez widocznego źródła. Poole poczuł się tak, jak gdyby znalazł się we wnętrzu neonówki.

Poole był świadom tego, że Jaar obserwuje go z rozbawioną cierpliwością. Teraz Jaar uśmiechnął się.

— To winda. Terminologia nie zmieniła się od twoich czasów. Zabierze nas do wnętrza statku.

Poole skinął głową, czując dziwne zdenerwowanie. Nie przywykł do wystawiania się na bezpośrednie fizyczne niebezpieczeństwo.

— Jasne. Czyli znajdujemy się w szybie windy zatopionym w warstwie osobliwości. Stąd mniejsze przyciąganie.

— Jeśli nie jesteś gotów… — zaczął Jaar, reagując na jego zdenerwowanie.

— Nie musisz się ze mną pieścić, Jaar.

— W porządku. — Jaar dotknął fragmentu nagiej ściany. Nie usiłował ukryć przed Poole'em swych poczynań, choć musiał zdawać sobie sprawę z tego, że Michael zapamięta każdą chwilę tej podróży.

Wszystko działo się bezgłośnie. Podłogajakby zapadła się pod nimi, żołądek podjechał Poole'owi do gardła i Michael odruchowo sięgnął za siebie, by oprzeć się o ścianę.

— To zaraz przejdzie — mruknął Jaar.

Przez zawieszone ciało Poole'a przesunęło się pasmo ciśnienia. Było to jednak ciśnienie ujemne, podobne temu wytwarzanemu przez materię egzotyczną, rozpychające jego brzuch i klatkę piersiową na zewnątrz raczej niż zgniatające je.

Jaar wciąż obserwował go nieruchomym spojrzeniem swych pustych, brązowych oczu. Poole zachowywał kamienny wyraz twarzy. Psiakrew, powinien był się na to przygotować. Jak przyznał sam Jaar, zdążył już wydedukować wewnętrzną strukturę pojazdu.

— Warstwa osobliwości — odezwał się należycie równym głosem. — Przejeżdżamy przez nią, prawda?

Jaar skinął głową aprobująco.

— A ciśnienie, które odczuwasz na piersi, to grawitacyjne oddziaływanie osobliwości. Gdy stoisz na powierzchni ziemiostatku, warstwa znajduje się pod tobą i przyciąga cię w dół, symulując ziemskie pole grawitacyjne, a w jego wnętrzu otacza nas ze wszystkich stron.

Warstwa grawitacyjna sięgnęła już karku Poole'a. Absurdalnie zadarł głowę do góry, jakby usiłując utrzymać ją ponad wodą.

1 ... 25 26 27 28 29 30 31 32 33 ... 59
Перейти на страницу:
0
Сюжет
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
  • 6
  • 7
  • 8
  • 9
  • 10
0
Атмосфера
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
  • 6
  • 7
  • 8
  • 9
  • 10
0
Главный герой
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
  • 6
  • 7
  • 8
  • 9
  • 10
0
Общее впечатление
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
  • 6
  • 7
  • 8
  • 9
  • 10
Итоговая оценка: 0.0 из 10 (голосов: 0 / История оценок)