Бесплатная библиотека
Читайте книгу на сайте или телефоне
READ-E-BOOK » Классические детективы » Jak najwięcej grobów [More Work for the Undertaker]
Jak najwięcej grobów [More Work for the Undertaker] - Читать Любимую Русскую Полную Книгу 👉 Read-E-Book.com

Jak najwięcej grobów [More Work for the Undertaker]

Электронная книга - «Jak najwięcej grobów [More Work for the Undertaker]». Краткое содержание книги:

Wszyscy miłośnicy Herkulesa Piorota z pewnością pokochają także Alberta Campiona. Ten niezwykłe inteligentny i błyskotliwy detektyw amator, bohater siedemnastu powieści Margery Allingham, z pomocą służącego, Lugga – zresztą byłego włamywacza – rozwiązuje równie skomplikowane zagadki jak te, z którymi przyszło się zmierzyć słynnemu Belgowi…
1 ... 25 26 27 28 29 30 31 32 33 ... 57
Перейти на страницу:

– Och, niech pani da spokój – wtrącił się Drudge. – Moim skromnym zdaniem nie powinna pani posuwać się aż tak daleko.

– Nie zgadzam się z panem. Jeśli nie wyjaśnimy wszystkich szczegółów, policja może wyciągnąć zupełnie fałszywe wnioski. Sądzę, że powinniśmy zacząć od Edwarda.

– Tak, od niego trzeba zacząć – ustąpił Drudge głaszcząc wąsy, jakby chciał je uspokoić. – Proszę chwilę zaczekać, przyniosę potrzebne szpargały.

Wyszedł, a panna Jessica pochyliła się konfidencjonalnie do Campiona:

– Jestem przekonana, że poszedł poradzić się swego wspólnika.

– A więc jest i wspólnik – w głosie Campiona zabrzmiała ulga..

– Tak, niejaki pan Wheeler. Wprawdzie obawiam się, że jak dotychczas, pan Drudge nie ma wielu klientów, ale jest wybitnie inteligentny. Niech pan nie da się wprowadzić w błąd jego słownictwem. Ostatecznie nie jest dziwaczniejszy niż słownictwo, jakim się posługują zwykle prawnicy.

.- Chyba nie – roześmiał się. – Mam wrażenie, że pani się tym świetnie bawi.

– Staram się po prostu być rozsądna. A teraz co do Edwarda. Prawdę mówiąc on był hazardzistą. Miał swoją wizję, odwagę, ale nie miał rozeznania.

– Niezbyt fortunna kombinacja.

– I ja tak uważam, ale – dodała z nieoczekiwanym błyskiem w bystrych oczach – nie ma pan pojęcia, jak było to pasjonujące. Jednego dnia nasze akcje były warte setki tysięcy. Wobec tego Lawrence zamierzał założyć wielką bibliotekę. A następnego dnia, kiedy już zżyliśmy się z tą myślą, byliśmy prawie bez grosza. Stary pan Drudge strasznie się o to gniewał. Być może to ustawiczne napięcie, w jakim żył, przyprawiło go o chorobę, która go zabiła. Ale Edward był wspaniały. Zaufał akcjom „Dengies", a poza tym zawsze liczył na. „Filippino Fashions".

– Dobry Boże! – krzyknął Campion prawie z lękiem. – Może zajmował się również akcjami „Bulimias"?

– Tak, tę nazwę sobie teraz przypominam – przyznała. – Poza tym kupował akcje „Sports" i,,Gold Gold Gold United"; nieprawdaż jaka to interesująca nazwa? Były też akcje „Brownie Mine Company". Co się stało? Dlaczego pan tak zbladł?

– To taka chwilowa słabość – odparł Campion opanowując się z trudem.- Wydaje mi się, że pani brat miał wielki talent. Swoje wiadomości zapewne czerpał z prospektów reklamowych?

– Och, nie. Był znakomicie poinformowany. Pracował bardzo ciężko. Ale niestety wybierał niewłaściwe akcje. Evadne i Lawrence stracili do niego zaufanie i zachowali każde po siedem tysięcy funtów. Ja 'wytrzymałam dłużej. Kiedy Edward umarł, miał gotówką siedemdziesiąt pięć funtów i sto tysięcy funtów w najprzeróżniejszych akcjach.

– Wartości nominalnej?

– Tak.

– Gdzie one są?

– Och, zostawił je różnym ludziom. Żadnych z tych akcji nie można obecnie sprzedać.

Campion patrzył na nią uważnie przez długą chwilę.

– No tak/ładna historia – odezwał się wreszcie. – Czy wierzył w te przedsiębiorstwa? Czy miał nadzieję, że zaczną dawać zyski?.

– Nie wiem – odparła cicho. – Nieraz zastanawiałam się czy wie, że ich akcje są bez wartości, czy też nadal uważa je za żywą gotówkę. On, widzi pan, przywykł do bogactwa. To bardzo wiele znaczy przyzwyczaić się do czegoś. Sądzę, że umarł we właściwym momencie. – Znowu zapadła cisza, zanim nagle powiedziała: – Ludziom nie zorientowanym mogło się wydawać, że Edward umarł jako człowiek bardzo zamożny. Wszystkie nasze testamenty świadczą o tym, że mamy pieniądze. Dlatego chciałam, żeby pan tu ze mną przyszedł i dowiedział się, jak jest naprawdę.

– Tak, rozumiem – powiedział. – Robiliście wszyscy państwo prezenty z tysięcy akcji „Gold Gold Gold United" starym przyjaciołom, prawda?

– Chcieliśmy dowieść, że o bliskich nam ludzi w miarę możliwości zawsze dbamy – powiedziała sucho.

– O Boże. A czy istnieje jakaś nadzieja, że któreś z tych akcji znowu odzyskają wartość?

Panna Jessica spojrzała na niego urażona nieco.

– Nie, wszystkie towarzystwa zostały zlikwidowane – powiedziała. – Pan Drudge pilnuje ich w naszym imieniu i twierdzi, że Edward był bardzo dokładny.

Campion uważał za najrozsądniejsze nie komentować tego. Edward Palinode był najwidoczniej geniuszem w sprawach finansowych, ale w negatywnym sensie.

Zegar ścienny wybił pół godziny i panna Jessica wstała.

– Nie chcę zrezygnować ze spaceru – oświadczyła stanowczo. -Lubię po południu siadywać na mojej ławce. Jeśli nie ma pan nic przeciwko temu, zostawię pana samego, z tymi papierzyskami.

Przeszedł przez pokój, żeby jej otworzyć drzwi, a kiedy podał jej woreczek, garść zeschłych liści sterczących z niego coś mu przypomniała.

– Proszę pani – powiedział cicho – niech pani nie leczy miejscowych. Żadnych więcej naparów z maku.

Nie spojrzała na niego, ale ręka, w której trzymała woreczek, wyraźnie drżała.

– Zastanawiałam się nad tym… – zaczęła. – Jednak nie złamałam mojej żelaznej zasady. Najpierw sama wszystkiego próbuję. – Teraz spojrzała mu w oczy poważnie i prosząco. – Nie sądzi pan chyba, że go zabiłam, nawet przez pomyłkę?

– Nie – powiedział stanowczo. – W to nie wierzę.

– Ja też nie – odparła, a w głosie jej brzmiała nieoczekiwana ulga.

W kilka chwil późnię] wrócił pan Drudge z teczką. Coś tam wesoło nucił pod nosem, z czego najwidoczniej nie zdawał sobie sprawy.

– Proszę, przyniosłem, co trzeba. – Och, nasza dama spłynęła. Nie najgorszy pomysł. Będziemy mieli trochę luzu. Pogadałem ze starym Skipem. Powiada do mnie: „A to ci heca, nareszcie puścili farbę". Oto najważniejsze papiery. Panna Evadne i pan Lawrence mają oboje dochodu rocznie dwieście dziesięć funtów z akcji państwowych. Biedna Jessica została tak oskubana, że ma tylko czterdzieści osiem funtów rocznie, czterdzieści osiem w tych samych akcjach, nie można powiedzieć, żeby to było dużo. Kiedy panna Ruth umarła, jej aktywa wynosiły siedemnaście szylingów i dziewięć pensów plus biblia i naszyjnik z granatów, który zastawiliśmy, żeby zapłacić za pogrzeb. A więc pieniądze nie wchodzą w rachubę jako motyw. A tego właśnie chciał się pan dowiedzieć, prawda?

– Między innymi. Reszta akcji jest praktycznie biorąc bezwartościowa?

– Całkowicie uziemiona. Wiesz, stary… Och przepraszam, wydaje mi się, że znam pana już od wieków… funta kłaków nie warta.- W tym nowym przypływie energii pan Drudge zaczął się trochę jąkać. – Och… ppproszę nie myśleć, że myśmy o tym nie ppppomyśleli. Skip pppilnuje tego, jeszcze jak. Nawet i mnie to wpppadło do głowy. Przeglądaliśmy spis akcji sokolim wzrokiem, sokolim dosłownie. To zdumiewające. Edward nigdy nie kupił jakiejś akcji o przeciętnej, normalnej nazwie. Nic dziwnego, że mojego staruszka wreszcie szlag trafił.

– Jak do tego mogło dojść?

– Nigdy nie rozumował logicznie. Był uparty i nikt. Nie potrafił go powstrzymać. Stale podskakiwał. Nie potrafił się niczego nauczyć.

– Czy mam rozumieć, że wszystkie tę bezwartościowe akcje rozdzielone zostały wśród rodziny.

– Niestety nie. Rozrzucone po świecie. – Okrągłe oczy pana Drudge'a były bardzo poważne. – Niech pan tylko pomyśli. Mój stary, który prowadził sprawy rodziny od.potopu, wykorkował tuż przed Edwardem Palinode.

Campion skinął głową, choć tylko częściowo rozumiał, co tamten miał na myśli.

– Niech pan się zastanowi – ciągnął Knot. -Mój wspólnik, Skip, nic nie wiedział o testamencie Edwarda, dopóki nie pojawiły się te harpie z urzędu skarbowego. Prędko im wybił z głowy wszelkie podatki, a podczas tego miał Palinode'ów powyżej dziurek od nosa. W tym momencie ja przyżeglowałem, więc przekazał mi cały ten pasztet. Nałamałem sobie strasznie głowę, ale wreszcie zrobiłem jedno, wytłumaczyłem mianowicie pannie Ruth, która była zupełnie fajną babką, że lepiej przysłuży się swojej kochanej rodzince, jeśli każdemu zostawi po piątaku, zamiast po dziesięć tysięcy w akcjach. „Bulimias" czy,,Filippino Fashions" i ona jak grzeczna uczennica na nowo napisała testament. Jednak zanim umarła, wkrótce potem, ta niemądra kobieta zdążyła już wydać i te piątaki.

1 ... 25 26 27 28 29 30 31 32 33 ... 57
Перейти на страницу:
0
Сюжет
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
  • 6
  • 7
  • 8
  • 9
  • 10
0
Атмосфера
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
  • 6
  • 7
  • 8
  • 9
  • 10
0
Главный герой
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
  • 6
  • 7
  • 8
  • 9
  • 10
0
Общее впечатление
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
  • 6
  • 7
  • 8
  • 9
  • 10
Итоговая оценка: 0.0 из 10 (голосов: 0 / История оценок)