Бесплатная библиотека
Читайте книгу на сайте или телефоне
READ-E-BOOK » Классические детективы » Jak najwięcej grobów [More Work for the Undertaker]
Jak najwięcej grobów [More Work for the Undertaker] - Читать Любимую Русскую Полную Книгу 👉 Read-E-Book.com

Jak najwięcej grobów [More Work for the Undertaker]

Электронная книга - «Jak najwięcej grobów [More Work for the Undertaker]». Краткое содержание книги:

Wszyscy miłośnicy Herkulesa Piorota z pewnością pokochają także Alberta Campiona. Ten niezwykłe inteligentny i błyskotliwy detektyw amator, bohater siedemnastu powieści Margery Allingham, z pomocą służącego, Lugga – zresztą byłego włamywacza – rozwiązuje równie skomplikowane zagadki jak te, z którymi przyszło się zmierzyć słynnemu Belgowi…
1 ... 26 27 28 29 30 31 32 33 34 ... 57
Перейти на страницу:

– Ach, tak. – Campion zaczął odczuwać duże współczucie dla młodego człowieka. – Czy mógłby mi pan dać spis osób, które miały dostać akcje, a potem dostały gotówkę albo.jej nie dostały?

– Oczywiście. Mam tę listę tutaj. Sami żeśmy ją przeglądali. Niech pan ją weźmie ze sobą i wykorzysta, jak chce. Największy kłopot z panną Ruth był taki, że kochała wszystkich. Wszystkich wymieniła w swoim testamencie: i poczciwego kupca kolonialnego, i aptekarza, i dyrektora banku, i doktora, właścicielkę domu, syna przedsiębiorcy pogrzebowego – nawet własnego brata i siostry. Cała rodzina jest zupełnie, ale to zupełnie zbzikowana.

Campion wziął teczkę z kopiami i zawahał się.

– Panna Jessica mówiła coś przed chwilą o „Brownie Mine Company" – zaryzykował.- Czy jakieś kilka miesięcy temu nie mówiło się o wznowieniu działalności tego towarzystwa?

– O rany! – W głosie pana Drudge'a brzmiało wyraźne uznanie. – Ależ wy z policji znacie się na robocie.

Owszem było tak, wkrótce po jej śmierci. Miała dość duży pakiet i ja uważałem, że jestem Knot z imienia i Knot z natury, ponieważ przekonałem ją, że cały ten pakiet wart tyle co papier, toaletowy. Tyle razy to powtarzałem, że wreszcie postanowiła zostawić te akcje jednemu z lokatorów, facetowi, który zabrał jej pokój. Tutaj zapisane mam jego nazwisko. Beaton, chyba.

– Seton.

– Racja. Zrobiła to, żeby mu dokuczyć. Dowiedziałem się o tym, kiedy zaczęły na ten temat krążyć plotki, ale jak pan widzi, i tak nici z tego..

– Dosyć okrutny żart z jej strony – powiedział cicho Campion.

– Pewno, że tak. – Szare oczy zabłysły, – Mówiłem jej. Wszystkim im mówiłem, ale nie chcieli słuchać. Coś panu powiem o Palinode'ach. Znam ten gatunek ludzi. Spotykałem podczas wojny. Nad wszystkim rozmyślają, nad własnymi uczuciami też rozmyślają. Wiedzą, co by czuli, gdyby ktoś im zrobił kawał, ale nie potrafią sobie wyobrazić, co czuje ktoś inny, no, bo nie potrafią. Rozumie pan? -

– Tak, chyba tak. – Campion patrzył na niego zamyślony. – Co pan i pański wspólnik wiecie na temat tej historii z „Brownie Minę"? Czyście się panowie nad tym zastanawiali?

– Zrobiliśmy, co było można. – Był bardzo uroczysty. – Tak, byliśmy cholernie czujni. Nawet myśleliśmy sobie, że ten lokator mógł wobec perspektywy fortuny wykończyć starą, ale potem daliśmy spokój. Ten facet musiałby dowiedzieć się o zapisie, a nie było na to żadnych dowodów. To jedno. A ta wiadomość o akcjach „Brownie" nie była poważna. Wreszcie Skip doszedł do wniosku, że taki facet raczej walnąłby kogoś butelką w łeb, a nie bawił się w przygotowywanie jakichś trujących płynów. A pan jakiego jest zdania?

Campion przez chwilę zastanawiał się nad kapitanem Letonem, ale im dłużej myślał, tym mniej mu się to wszystko podobało.

– Sam nie wiem – powiedział powoli. – Odpowiem panu, jak sobie przeczytam to wszystko, co mi pan dał.

– Bardzo zabawna lektura. Proszę do nas wpaść. Wiemy, że nasi klienci są trochę postrzeleni, ale przecież to nie mordercy- Poza tym mamy bardzo mętne pojęcie o tych jatkach. Gdyby ktoś ich wykończył, to my na tym stracimy.

Nadal paplał gładko, odprowadzając gościa przez biuro do schodów. Campion milczał zamyślony.

– Czy w swoich księgach nie spotkał pan nazwiska Dunning? Chodzi mi o młodego człowieka – powiedział tuż przed pożegnaniem.

– Obawiam się, że nie. Dlaczego pan pyta?

– Bez żadnej przyczyny, dlatego tylko, że właśnie został uderzony butelką w głowę czy czymś w tym rodzaju.

– O Boże! Dalszy ciąg tej samej historii?

– Chyba tak.

Pan Drudge znowu zajął się wąsami.

– Cholernie chciałbym wiedzieć, jak się ta cała łamigłówka złoży w całość – oświadczył.

– Ja również – powiedział zgodnie z prawdą Campion.

Na Barrow Road padało w ten dziwny tajemniczy sposób, który jest właściwością Londynu. Spieszący się przechodnie mieli takie miny, jakby byli przemoknięci od stóp do głów. A jednak nie było widać spadających kropel.

Campion szedł Barrow Road. Po raz pierwszy mógł w samotności prześledzić każdą z kolorowych nici składających się na ten splątany kłębek. Szedł już dość długi czas zastanawiając się nad każdym tropem prowadzącym w tej gmatwaninie, podnosząc każdy luźny koniec, w nadziei, że dokądś go zaprowadzi. Daleki jeszcze był od rozwiązania, gdy skręcił, żeby zanurzyć się w labirynt uliczek, które miały go zaprowadzić do Portrninster Lodge.

Kiedy zrobił krok na jezdnię, żeby przejść na drugą stronę wąskiej ulicy, z przeciwnej strony nadjechała rozklekotana ciężarówka z podartą czarną plandeką, zatrzymał się więc na środku jezdni, żeby ją przepuścić.

Jej nagły, gwałtowny, morderczy skręt w jego kierunku zaskoczył go, chociaż instynktownym skokiem na chodnik ocalił życie. Manewr ten robił wrażenie całkowicie zamierzonego. Campion był tak. tym zdziwiony, jak gdyby ten stary gruchot chciał go ugryźć. Kierowca nawet nie próbował się zatrzymać. Po tym skręcie dodał gazu, aż załopotało czarne płótno.

Zanim ciężarówka zniknęła, Campion w ułamku sekundy zobaczył jej wnętrze. W poprzek podskakujących desek leżała jedna jedyna długa bardzo skrzynia, niezwykle wąska, a nad nią w półmroku ujrzał twarz tęgiej kobiety.

Była to Bella Musgrave. Siedziała na skrzyni, a jej tłuste ciało zachybotało, kiedy ciężarówka wzięła ostry zakręt i zniknęła Campionowi z oczu.

Widok tej ponurej przykucniętej postaci wstrząsnął nim bardziej niż własne cudowne ocalenie. Zważywszy na poprzednie zajęcie Belli, pomyślał niewesoło, kierowca tej ciężarówki mógł być kościotrupem – i nagle przyszło mu do głowy, że może to Rowley uległ nagłej pokusie przejechania go.

Był tak tego pewien, że kiedy natknął się na Bowelsów, ojca i syna, idących zgodnie razem Apron Street, wręcz się zdziwił. Nie ulegało teraz wątpliwości, że kimkolwiek był kierowca, z pewnością go rozpoznał, co przemawiało za tym, że to jego dawny wróg. A to z kolei skierowało jego myśli na tory zawodowe. Jak dotąd na Apron Street zawodowi przestępcy nie wchodzili w rachubę; Campion poczuł ulgę, że natrafił wreszcie na ich ślad.

14. Dwa krzesła

W jakąś godzinę później, kiedy już było prawie ciemno, a światła na Apron Street błyszczały tajemniczo wśród błękitnych zasłon wilgotnego zmierzchu, Campion schował do kieszeni wymijający list, jaki napisał do nadinspektora Yeo, i wyszedł po cichu ze swej sypialni w Portrninster Lodge.

Długie doświadczenie nauczyło go cenić wartość pisanego słowa, kiedy oczekiwano od niego dokładnych informacji, a teraz udał się na poszukiwanie Lugga, który miał być jego posłańcem.

Ponieważ na palcach przeszedł hali, nie wytropiła go Renee. Żelazna brama była wilgotna, a silny deszcz zmoczył go solidnie, zanim dotarł do chodnika. Właśnie zbliżał się do skromnie przyozdobionego okna wystawowego zakładu Jasa Bowelsa, kiedy przypadkiem rzucił okiem na przeciwległą, weselszą stronę Apron Street.

1 ... 26 27 28 29 30 31 32 33 34 ... 57
Перейти на страницу:
0
Сюжет
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
  • 6
  • 7
  • 8
  • 9
  • 10
0
Атмосфера
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
  • 6
  • 7
  • 8
  • 9
  • 10
0
Главный герой
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
  • 6
  • 7
  • 8
  • 9
  • 10
0
Общее впечатление
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
  • 6
  • 7
  • 8
  • 9
  • 10
Итоговая оценка: 0.0 из 10 (голосов: 0 / История оценок)