Бесплатная библиотека
Читайте книгу на сайте или телефоне

Электронная книга - «Las Ma Wiele Oczu». Краткое содержание книги:

Irsa nie uczestniczyła nigdy w wielkich ani dramatycznych wydarzeniach. Żyła spokojnie, lubiana przez wszystkich, była osobą, na której można polegać. Przypadkowo odkryta fotografia Rustana Garpa wyrwała ją z szarej, nieciekawej egzystencji i popchnęła do zachowań, o jakie sama Irsa by się nie podejrzewała. Tak zaczęła się jej wielka miłość…
1 ... 20 21 22 23 24 25 26 27 28 ... 42
Перейти на страницу:

– Cóż za niewiarygodna historia! – powiedział, kiedy Rustan skończył. – Szczerze powiedziawszy, niczego nie rozumiem.

Irsa ostrożnie odchrząknęła.

– Czy mogłabym przedstawić pewną teorię? Ja też od początku niczego nie rozumiałam, ale kiedy dowiedziałam się o tajnych patentach państwa fabryki… i o tym, jak się państwu dobrze powodzi, to natychmiast pomyślałam o kidnapingu. Czy państwo nie dostali żadnego listu w sprawie okupu albo coś takiego?

Trójka Howardów spoglądała po sobie. Irsa próbowała zrozumieć ich spojrzenia, ale były one niezgłębione.

– Nie, nie dostaliśmy żądania, ale uważam, że teoria pani może być bliska prawdy – powiedział na koniec Michael. – Spróbujmy podsumować wydarzenia: Najpierw mama odbiera ten w gruncie rzeczy dość dziwny telefon od kogoś, kto nazywa siebie kuratorem. Rustan dostał miejsce w Szpitalu Karolińskim w Sztokholmie i zdarza się to dokładnie w tym czasie, w którym my wszyscy jesteśmy bardzo zajęci tak, że nikt nie może mu towarzyszyć do Szwecji. Mama jest rekonwalescentką, ja mam ważny kongres, a Veronika wyjechała. Viljo, dobry przyjaciel Rustana i nas wszystkich, nie może akurat zostawić badań w laboratorium na wyspie. Ów kurator powiada jednak, że to nic nie szkodzi, ponieważ szpital wyśle sanitariusza. Po czym przybywa Hans Lauritsson wyposażony w fotografię Rustana. Nietrudno mu było ją zdobyć, bo o ile wiem, właśnie to zdjęcie Rustana wisiało przez długi czas w witrynie zakładu fotograficznego w naszym mieście, prawda?

– Tak – potwierdził Rustan. – To było dawno temu.

– Nie dziwię się, że właśnie to zdjęcie znalazło się na wystawie. Było naprawdę wyjątkowe.

Nikt nie zwrócił uwagi na słowa Irsy. Zachowywali się tak, jakby jej tu w ogóle nie było. Tęskniła do tego, by móc wymienić spojrzenia z Rustanem, poczuć, że ma tu jakiegoś sprzymierzeńca, ale to było przecież niemożliwe.

Michael rozwijał dalej swoją teorię:

– Kiedy dotarli do Sztokholmu, Lauritsson powiedział mu, że operacja została odłożona, i zaproponował, by Rustan towarzyszył mu do domku letniskowego w Värmlandii i tam razem zaczekają. Tak było, prawda?

– Tak było – potwierdził Rustan. – Ale on musiał jechać prosto do Norwegii. Ja przecież nie wiedziałem, gdzie jesteśmy.

– No właśnie. I tam coś się wydarzyło – podjął Michael. – Coś, że tak powiem, nie wypaliło. Ci dwaj ludzie, którzy mieli przejąć uprowadzonego, nagle pokłócili się z Hansem Lauritssonem i zabili go, natomiast Rustan zdołał się ukryć. No i jak to brzmi?

– Uważam, że to bardzo prawdopodobne wytłumaczenie! – oznajmiła Edna zadowolona. – No, ale wszystko znowu jest dobrze! A teraz my będziemy cię strzegli dużo lepiej, kochany synku!

Zabrzmiało to niemal jak groźba. Irsa ujęła rękę Rustana i uścisnęła. Gest nie uszedł uwagi rodziny Howardów, wszyscy troje pochylili się ku sobie, jakby jednoczyli siły.

Kiedy milczenie zaczynało się przedłużać, pani Garp-Howard uniosła głowę i oznajmiła:

– A twoja walizka, Rustanie, się odnalazła. Paszport i wszystkie dokumenty również, nawet pieniędzy nie brakowało. Jacyś dobrzy ludzie znaleźli to w Szwecji gdzieś w rowie i odesłali nam. Adres znaleźli w dokumentach.

– To bardzo dobrze – rzekł z westchnieniem ulgi. – Człowiek czuje się jakby bardziej ubrany mając paszport. I szkoda mi było moich rzeczy.

Wstał i poinformował rodzinę, że teraz zamierza pokazać Irsie dom i posiadłość. Nikt nie protestował, a on prowadził ją ze swobodą niczym człowiek widzący, opowiadał jej szczegółowo historię każdego antycznego mebla. Tylko raz zgromadzeni w pokoju zamarli. Było to w chwili, gdy wskazując obraz nad kanapą Rustan powiedział:

– A to jest portret mojej matki z lat młodości. Była, jak widzisz, bardzo ładna.

Irsa nie wiedziała, co odpowiedzieć. Ale pani Edna Garp-Howard rzekła zirytowana:

– Drogie dziecko, ja ten portret przeniosłam do mojego pokoju, a tutaj powiesiłam motyw kwiatowy. Po prostu nie chciałam, żeby goście uświadamiali sobie, jak bardzo się postarzałam. Twoja mama jest jednak trochę próżna – zakończyła kokieteryjnie.

Rustan stał nieruchomo z surowym wyrazem twarzy.

– O takich sprawach powinniście mi mówić. Czuję się potwornie głupio, popełniając podobne pomyłki. Chodź, Irso, teraz pokażę ci twój pokój.

Ujął ją mocno, jakby ze złością, za rękę, i pociągnął ku wyjściu, zanim ktokolwiek zdążył zaprotestować.

Tutaj w domu nie musiał korzystać z laski. Wchodził po schodach szybko i pewnie, Irsa ledwie mogła za nim nadążyć.

– Właściwie to powinienem się śmiać w takich sytuacjach, bo to w gruncie rzeczy komiczne, ale okropnie nie lubię, kiedy oni robią coś takiego za moimi plecami, o niczym mnie nie informując.

Przeszli obok jakichś drzwi obitych pancerną blachą.

– Co tu jest? – zapytała Irsa.

– Tutaj przechowywane są oryginały rysunków mojego ojca. Ja jestem za nie odpowiedzialny.

Szli szerokim korytarzem ku odległej części wielkiej willi. Wszędzie było tak samo ładnie, wszystko równie zadbane. Miękkie dywany na wszystkich podłogach, boazerie z drogiego drewna na ścianach, piękne schody.

Irsa musiała od czasu do czasu podbiegać, żeby dorównać mu kroku.

– Rustan, ja oczywiście słyszę, że oni mają trochę angielskiej naleciałości w akcencie i wymowie, ale zauważyłam, że na ogół wszyscy mówią po szwedzku raczej niż po fińsku.

Uspokoił się trochę i szli teraz normalnym tempem.

– Oczywiście, nie wiedziałaś, że Edna jest z pochodzenia Szwedką?

– Nie mówiłeś mi o tym. Więc ty jesteś półkrwi Szwedem?

– Tak jest.

Zatrzymali się przed dwojgiem drzwi przy końcu korytarza.

– Tutaj jest mój pokój – oznajmił uchylając drzwi, ale do środka nie weszli.

– A ty będziesz mieszkać obok, o, tutaj! Jeśli zechcesz oczywiście. Bo może wolałabyś spać na strychu?

– Nie! – zawołała przestraszona tak bardzo, że Rustan się roześmiał.

– Widzisz, ja bardzo nie chcę cię choćby na chwilę od siebie puścić – powiedział. – Jesteś moim pierwszym gościem, moim pierwszym przyjacielem, i okropnie się boję, że mi znowu znikniesz.

– A Viljo?

– On jest przyjacielem całej rodziny, nie tylko moim.

Jakby chciał sobie zapewnić obronę przed rodziną, pomyślała. Ale Rustan się myli. Viljo nie jest przyjacielem rodziny. On ich nie cierpi!

Rustan delikatnie dotknął jej ramienia i skierował ją do środka.

No cóż, nie był to z pewnością pokój marzeń. Wyglądał raczej na pomieszczenie, do którego odstawia się przedmioty gdzie indziej przeszkadzające. Znajdowało się tu łóżko z gołym materacem, a na nim zwinięta pościel z różnych pokojów. Na stole stos rzeczy do prasowania, a każde z licznych krzeseł reprezentowało inną epokę i inny styl. Ale Rustan nie mógł tego widzieć.

– Będzie mi się tu naprawdę dobrze mieszkać, Rustanie – oznajmiła. A poza tym mogła przecież wiele zrobić, żeby pokój stał się nieco bardziej przytulny.

– Łazienka jest naprzeciwko. Będziesz musiała dzielić ją ze mną, jeśli ci to nie przeszkadza.

– Już nam się zdarzało nawet sypiać w tym samym pokoju – roześmiała się. Teraz, po bardzo trudnej chwili próby w salonie, zdawali się sobie bliżsi. Zniżyła głos do szeptu: – A gdzie mieszkają inni?

– Daleko stąd, w przeciwległej części domu. Och, Irsa, złości mnie to, że wróciłem! Ten krótki pobyt poza domem nie był co prawda zbyt przyjemny, ale teraz znowu czuję się jak uwięziony.

– Dopóki jesteśmy razem, nie musisz się niczym przejmować. Spróbujemy oboje wyjaśnić sytuację i może jakoś cię uwolnić od tej nadopiekuńczości. To nie jest zdrowe ani dla ciebie, ani dla twojej matki.

1 ... 20 21 22 23 24 25 26 27 28 ... 42
Перейти на страницу:
0
Сюжет
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
  • 6
  • 7
  • 8
  • 9
  • 10
0
Атмосфера
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
  • 6
  • 7
  • 8
  • 9
  • 10
0
Главный герой
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
  • 6
  • 7
  • 8
  • 9
  • 10
0
Общее впечатление
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
  • 6
  • 7
  • 8
  • 9
  • 10
Итоговая оценка: 0.0 из 10 (голосов: 0 / История оценок)