Бесплатная библиотека
Читайте книгу на сайте или телефоне

Электронная книга - «Las Ma Wiele Oczu». Краткое содержание книги:

Irsa nie uczestniczyła nigdy w wielkich ani dramatycznych wydarzeniach. Żyła spokojnie, lubiana przez wszystkich, była osobą, na której można polegać. Przypadkowo odkryta fotografia Rustana Garpa wyrwała ją z szarej, nieciekawej egzystencji i popchnęła do zachowań, o jakie sama Irsa by się nie podejrzewała. Tak zaczęła się jej wielka miłość…
1 ... 19 20 21 22 23 24 25 26 27 ... 42
Перейти на страницу:

– Och! – jęknęła Irsa z zachwytu.

– Tak, tutaj naprawdę jest pięknie – uśmiechnął się Rustan ze smutkiem. – Pamiętam to bardzo dobrze.

– Czy to twoja matka założyła ten ogród?

– Nie, sprowadziliśmy się tu z Helsinek już po tym, jak ona wyjechała do Australii. Stworzyli go profesjonalni ogrodnicy. Ale, naturalnie, matka o niego dba. Szczerze mówiąc, jest w nim zakochana.

– Nietrudno zrozumieć.

Z domu wyszedł jakiś mężczyzna i Klemens usunął się na stronę.

– Rustan, co ty znowu wymyśliłeś? – zawołał młody człowiek bardzo głośno i z tą samą przesadną życzliwością, z jaką do Rustana zwracał się Klemens. – No, widzisz, a zawsze twierdzisz, że potrafisz sam dać sobie radę! No, no, nieoczekiwanie znaleźć się w głębi norweskich lasów i na dodatek nie wiedzieć po co! Dzień dobry panno… eech, Folling, jeśli pamiętam? Ja jestem Michael, młodszy brat.

Kiedy zwracał się do niej, zniżał głos do normalnego brzmienia. Jakie to musi być okropne dla Rustana, który słyszy przecież znakomicie! Jak ktoś bliski może sobie pozwolić na takie nieporozumienie?

Michael Howard zdawał się jakiś mdły, zarówno jeśli chodzi o figurę, włosy, nieco już przerzedzone, jak i w ogóle ogólne wrażenie. Myszowaty blondyn o małych zębach i wąskich wargach. Jego niebieskie oczy, tak odmienne od oczu Rustana, przyglądały się Irsie z nie ukrywaną ciekawością.

– Proszę do środka. Edna was oczekuje.

Z jakiegoś powodu zabrzmiało to dość groźnie.

Irsa podążała obok Rustana przez wyłożony perskimi dywanami salon ku niedużej damie, która podniosła się z miejsca, by wyjść im naprzeciw. Edna Garp-Howard mogła mieć jakieś pięćdziesiąt pięć lat, była niewielkiego wzrostu i włosy miała szaroblond, jak młodszy syn. Najwidoczniej jej walka z okrągłościami wieku przejściowego nie została uwieńczona powodzeniem, poza tym jednak była wprost niewiarygodnie zadbana i z pewnością pasowała do swego środowiska, choć nie miała w sobie, niestety, nic arystokratycznego. Irsa widywała już przedtem ten typ kobiet, takie nieduże okrągłe blondynki, dla których sprawą najważniejszą jest materialny dobrobyt, eleganckie ubranie i poprawne zachowanie. Długowłosa młodzież to dla nich czyste okropieństwo, natomiast artyści wszelkiej maści, ich zdaniem, pasożytują tylko na społeczeństwie.

Irsa stwierdziła, że oczy tej pani są zapuchnięte od długotrwałego płaczu. To przemawiało na jej korzyść i uczucia Irsy do matki Rustana odrobinę złagodniały.

Edna zamknęła Rustana w uścisku, w pokoju rozszedł się zapach kosztownych perfum.

– Dziecko kochane! – zawołała, a z jej oczu znowu popłynęły łzy. – Dziecko kochane, co to się stało!

Rustan uwolnił się z jej objęć.

– Edna, to jest Irsa. To jej zasługa, że żyję.

Ciepły uśmiech, który posłał Irsie, mówił, że traktuje ją jako kogoś więcej niż osobę, która uratowała mu życie. Ten uśmiech mówił o oddaniu i przywiązaniu. Irsie serce zabiło radośnie.

Spojrzenie matki Rustana skierowało się na nią. Było to zwyczajne spojrzenie rywalki, Irsa nie dostrzegała cienia życzliwości w jej promiennym uśmiechu.

– Droga panno Folling – rzekła pani Garp-Howard. – Jak my zdołamy pani podziękować. Nasze serca krwawiły na myśl, że może już nigdy nie zobaczymy naszego ukochanego Rustana!

Tak, rzeczywiście, jakiż to przesadnie literacki styl!

Pani mówiła dalej:

– Ufam, że pani dysponuje odrobiną czasu, że zostanie pani godzinkę czy dwie i napije się z nami kawy.

Oj, pani Edna zdecydowała się pokazać pazurki!

Wargi Rustana zbielały.

– Irsa jest moim gościem, Edno! Ona ma urlop jeszcze do końca tygodnia i zostanie u nas do niedzieli.

Coś, czego Irsa nie potrafiła określić, mignęło w oczach pani Garp-Howard.

– Och, kochanie moje, to prawdziwy kłopot, bo widzisz, właśnie dzisiaj malarze zaczęli remont pokojów gościnnych, tak że po prostu nie mamy miejsca!

Rzeczywiście, Irsa zauważyła jakiś czas temu, że w domu pachnie farbą, więc chyba gospodyni mówiła prawdę.

– Ach, tak – rzekł Rustan lodowatym głosem. – W takim razie Irsa będzie mieszkać w moim pokoju.

Matka była bezgranicznie wstrząśnięta.

– Rustan – wykrztusiła. – Co twój drogi ojciec by na to powiedział, jak myślisz?

– Tym razem to już naprawdę dość, Edno! Mieszkasz w tym domu ponad dziesięć lat. Ile razy w ciągu tego czasu ja przyjmowałem tu moich gości?

Edna była zakłopotana.

– Nnooo, to… Wielokrotnie przecież! Twoi goście są zawsze chętnie widziani…

– Ani razu, Edno! Bo po pierwsze, nigdy nie wolno mi było z nikim się spotykać, a tych nielicznych kolegów, jakich miałem z dawniejszych czasów, ty zmroziłaś bardzo szybko swoją lodowatą uprzejmością. Irsa tutaj zostanie i nic ci nie pomogą wymówki z malarzami.

Jak matka może być do tego stopnia zazdrosna o swego syna? Irsa nie potrafiła tego zrozumieć. Czuła się okropnie i jako świadek sprzeczki, i jako przedmiot sporu, wtrąciła więc pospiesznie:

– Rustan, przecież mogę zamieszkać w hotelu w mieście, tam się spotkamy.

– A ty myślisz, że oni mnie wypuszczą na stały ląd, skoro już się tu znowu znalazłem? Och, nie powinienem był wracać!

– Ależ, Rustan! – zawołała Edna swoim teatralnym głosem. – Ty traktujesz swój dom jak więzienie!

– Tak – rzekł krótko.

Irsa stwierdziła, że po tej samodzielnej wyprawie Rustan był chyba w swojej walce znacznie silniejszy i bardziej stanowczy. Wyobrażała sobie, że to w jakiejś mierze również jej zasługa.

– No, dobrze, przypomniałam sobie, że mamy przecież na strychu wolne służbówki – oświadczyła pani Garp-Howard.

Rustan oddychał ciężko.

– Jest też wolny pokój w sąsiedztwie mojego, tam Irsa zamieszka i nie będziemy tego więcej roztrząsać.

– Owszem, będziemy! Nie pozwolę na żadną rozwiązłość w tym domu!

O Boże jedyny, pomyślała Irsa. Rozwiązłość. Jakich słów ta dama używa!

Właśnie w tym momencie do pokoju weszli siostra i brat Rustana. Siostra była tego samego wzrostu co Irsa i tak samo ciemna, ale na tym się podobieństwa kończyły. Veronika miała fascynującą twarz i absolutnie doskonałą figurę. Podeszła z wolna do Rustana, zarzuciła mu ręce na szyję i pocałowała go w policzek,

– Najdroższy przyjacielu – mruczała czule. – Najdroższy przyjacielu!

Irsa dostrzegła, że Rustan krzywi się z obrzydzeniem. I teraz pojęła, czego to on nie lubił w swojej siostrze. Jej przeciągły pocałunek, jej uścisk nie miały nic wspólnego z siostrzaną miłością. Byli wprawdzie rodzeństwem przyrodnim, ale przecież wszystko ma swoje granice.

Przyglądała się Veronice i próbowała odczytać jej myśli. Rustan był bardzo atrakcyjnym młodym mężczyzną, żył tutaj niczym w więzieniu, z nikim się nie spotykał, a z natury był delikatny i wobec kobiet rycerski, krótko mówiąc, był niezwykle pociągający! I Veronika prowadziła z nim swoją grę, by zobaczyć, jak daleko będzie się mogła posunąć. Niczego więcej, zdaje się, nie pragnęła. Gdyby udało jej się doprowadzić go do ostateczności, gdyby przekroczył granicę, byłaby prawdopodobnie zaszokowana i wzywała ratunku.

Och, cóż za obrzydliwe zachowanie!

Irsa nie była w stanie ukryć swoich myśli. Kiedy Veronika nareszcie zechciała przywitać się także z nią, spojrzały na siebie wrogo. Od tej chwili były arcyprzeciwniczkami.

– Veroniko, czy możesz zadysponować kawę? – wtrąciła Edna dość ostro, najwyraźniej widziała reakcję Rustana, a przede wszystkim reakcję Irsy. – I siądźmy, proszę. Posłuchamy o przygodach Rustana! Och, moje nieszczęsne dziecko!

Nowy strumień łez.

Po chwili całe towarzystwo siedziało przy kawie i Rustan opowiadał, Edna zaś wykrzykiwała raz po raz „och” i „ach”, natomiast Michael, który był zdecydowanie bardziej inteligentny niż matka i siostra, zupełnie zbity z tropu marszczył tylko brwi,

1 ... 19 20 21 22 23 24 25 26 27 ... 42
Перейти на страницу:
0
Сюжет
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
  • 6
  • 7
  • 8
  • 9
  • 10
0
Атмосфера
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
  • 6
  • 7
  • 8
  • 9
  • 10
0
Главный герой
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
  • 6
  • 7
  • 8
  • 9
  • 10
0
Общее впечатление
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
  • 6
  • 7
  • 8
  • 9
  • 10
Итоговая оценка: 0.0 из 10 (голосов: 0 / История оценок)