Бесплатная библиотека
Читайте книгу на сайте или телефоне
READ-E-BOOK » Триллеры » Ucieczka z Festung Breslau
Ucieczka z Festung Breslau - Читать Любимую Русскую Полную Книгу 👉 Read-E-Book.com

Ucieczka z Festung Breslau

Электронная книга - «Ucieczka z Festung Breslau». Краткое содержание книги:

Wrocław, ostatnie miesiące wojny. Oficer Abwehry, Dieter Schielke, przydzielony zostaje do śledztwa, mającego wyjaśnić okoliczności śmierci osób, przygotowujących do wywozu dzieła sztuki. Pomaga mu w tym urocza archiwistka i tajemniczy The Holmes. Wszystko byłoby proste, gdyby nie fakt, że nikt nie jest tym, za kogo się podaje...
1 ... 20 21 22 23 24 25 26 27 28 ... 101
Перейти на страницу:

-Tak jest!

Po jego wyjściu pułkownik otworzył szufladę i wyjął pojedynczą kartkę. Sądząc po wyrazie twarzy, miał naprawdę dobry dzień.

-Ostatnia sprawa. Na zapotrzebowanie jednostki liniowej Heigel postanowił wysłać jednego z naszych oficerów na front. To miał być pan. - Tietz złotym piórem Watermana równo wykreślił z kartki nazwisko Schielkego. - Ale kogoś trzeba wysłać. Hm... Kto tu się wykazał, żeby go uhonorować zaszczytną służbą liniową?

Miał ładny charakter pisma. Litery układające się w napis „kapitan Albrecht Lempp” były popisem wzorowej kaligrafii.

Holmes robił piorunujące wrażenie. Kiedy tylko ukazał się w drzwiach kawiarni, Schielke od razu wiedział, że on to on. Co gorsza, wzrok podnieśli także ludzie znad innych stolików. Holmes nie szedł, on kroczył. Ale nie było w tym nic nienaturalnego, sztucznego czy udawanego. Po prostu jaśnie pan postanowił okazać łaskę ludzkiej mierzwie obecnej w tym lokalu i zaszczycić ją swoją obecnością. Wysoki, chudy, uśmiechnął się do kilku kobiet, a one odpowiedziały mu uśmiechami. I tak miał wyglądać agent wywiadu? Zwracał na siebie powszechną uwagę. Był po prostu olśniewający. Patrzyli na niego wszyscy. Podszedł do kelnerki i oświadczył, że chciałby napić się z przyjacielem kawy, ale prosi, żeby nie podawać tego, co mają na zapleczu. W przemiły sposób poprosił o zaparzenie zawartości małego woreczka, który jej wręczył. Potem podszedł do stolika. Schielke, nie wiedzieć czemu, od dłuższej chwili stał już prawie na baczność.

-Dieter, przyjacielu. - Objął go za ramiona. - Jakże się i cieszę, że mogę cię nareszcie zobaczyć.

-No przecież widzieliśmy się w parku.

Holmes uśmiechnął się naprawdę sympatycznie.

-Widziałeś doktora Watsona.

-Ale przecież wyglądał tak jak ty. Mówił tak jak ty.

-W nocy, w parku, w zdenerwowaniu? Ty naprawdę wiesz, co widziałeś? Wiesz, o czym mówisz?

Schielke potrząsnął głową. Człowiek siedzący naprzeciw naprawdę robił piorunujące wrażenie.

-Krupmann też złapałby Watsona, a nie ciebie?

-Tak. 1 pewnie umarłbym z żalu, bo to mój prawdziwy przyjaciel. Jest zresztą autentycznym doktorem.

-Medycyny?

-Nie. Architektury.

Roześmiali się. Kolegów po fachu było więc w szajce więcej. W dalszym ciągu kilka osób na sali obserwowało ich rozmowę.

-Wybacz tę uwagę. - Schielke przygryzł wargi. - Ale twoje zachowanie, wygląd, nie wiem, jak to wyrazić, trochę nie pasują do wyobrażeń o agentach wywiadu. Wszyscy na nas patrzą. Nie boisz się?

-Sam odpowiedziałeś sobie na własne pytanie. Niby jak powinienem wyglądać? Wejść tu w prochowcu, kapeluszu i ciemnych okularach? Zamienić z tobą szeptem dwa zdania, zasłaniając twarz gazetą i po sekundzie ulotnić się tylnym wyjściem?

-No dobra. Palnąłem głupstwo.

-Nie, Dieter. Różne rzeczy można o tobie powiedzieć, ale z całą pewnością nie to, że jesteś głupi. Naprawdę przypominasz Mycrofta, istotę nawet bardziej inteligentną niż ja, ale pozbawioną energii.

-A ty, jak prawdziwy Sherlock, wlałeś ją we mnie, Maćku. Jeśli nasze przejście „na ty” per procura dalej obowiązuje.

-O - zdziwił się Holmes. - Nawet poprawnie wymawiasz moje imię.

-Troszeczkę mówię po polsku.

-To „troszeczkę” przyda ci się w niedalekiej przyszłości.

Znowu się do siebie uśmiechnęli.

-Akceptujesz mój plan? - spytał Schielke. - Bo, jak rozumiem, nie muszę tłumaczyć jego założeń.

-Absolutnie nie musisz. Poza tym pragnę go rozwinąć, ale najpierw muszę ci powiedzieć coś o tobie.

-O mnie?

-Nie inaczej.

Podano im kawę w malutkich filiżankach. Sam aromat świadczył, że jeśli kawę u Tietza można było nazwać doskonałą, to na tę istniało tylko jedno określenie. Prawdziwa.

-Czy podać coś jeszcze? - dopytywała kelnerka. - Może koniak?

Holmes uśmiechnął się tak, że natychmiast odpowiedziała mu uśmiechem.

-Nie, dziękuję, proszę pani.

-To może trochę wody mineralnej?

-O! Doskonały pomysł.

Kiedy odeszła, Schielke nachylił się nad stolikiem.

-Co chciałbyś o mnie powiedzieć?

-Tylko tyle, że różnisz się od wszystkich innych ludzi wokół. I niepotrzebnie to ukrywasz.

-Hm. Dziwne. Dlaczego tak uważasz?

-Bo na każde zadane ci pytanie odpowiesz inaczej niż każdy z obecnych w tej kawiarni.

Schielke uniósł brwi. Z czymś, co chodziło mu po głowie, wyraźnie nie mógł sobie poradzić.

-Zadaj takie pytanie.

Holmes wzruszył ramionami.

-To może być cokolwiek. Na przykład: ile dni pracował Bóg nad stworzeniem świata?

-To oczywiste. Sześć.

A dlaczego każdy kretyn ryknie, że siedem? Dlaczego tylko ty znasz odpowiedź, która jest przecież zapisana wszędzie?

Schielke dal się zaskoczyć.

-Ale dlaczego?

-Bo tylko ty potrafisz słuchać. Słuchać, obserwować i wyciągać wnioski. Jesteś geniuszem, mój drogi Mycrofcie. I to stąpającym twardo po ziemi. - Holmes wyjął z kieszeni bardzo spatynowaną papierośnicę i staroświecką zapalniczkę. Przez chwilę bawił się nimi, potem powiedział: - Musisz jednak to wszystko zmienić.

-Co zmienić? - Rozmowa fascynowała Schielkego coraz bardziej. - Mam nie stąpać twardo po ziemi?

Holmes zapalił papierosa. Nawet to potrafił zrobić w taki sposób, że ściągnął kilka spojrzeń ludzi siedzących w pobliżu.

-Tak - odparł. - Zamiast chodzić, musisz latać wysoko nad nią. Ale przede wszystkim musisz różnić się od innych ludzi.

-Mam grać, jak ty?

Tamten zaprzeczył ruchem głowy.

-Ja niczego nie gram. Ja jestem inny. I nauczę cię tego.

-Przyznam, że nie rozumiem.

-Na razie nie musisz. Powróćmy do twojego pomysłu, który tak bardzo mnie zainteresował.

-Nawet ci go nie wyjaśniłem.

-Nie musisz. Pozwolisz mi na krótki wykład?

Schielke skinął głową. Był naprawdę oszołomiony wywodem Holmesa.

-Twój pomysł jest genialny. Po co tracić życie, po co trafić do niewoli i tułać się latami po syberyjskich chłodach i głodach? Lepiej zapewnić sobie polisę na życie. Dogadać się z agentem wroga i dać mu pełną ochronę na najgorsze dni. Na czas walk o Festung Breslau. W zamian chcesz ochrony już po przejściu wojsk, uniknięcia przesłuchań, szykan i długiej niewoli. I powiem ci od razu. Akceptuję ten plan w pełni. Choć ma on jeden poważny minus.

-Jaki?

-Miałeś nie przerywać.

-Już milczę.

-Widzisz, ja już byłem w gułagu. Widziałem ludzi zdychających tygodniami we własnych ekskrementach, widziałem rzeczy, o których Dante nawet nie śnił - jego piekło jest miłe i przyjazne w porównaniu z tym, co stworzył człowiek. Wydostałem się stamtąd cudem, wzięli mnie do wywiadu, bo znam perfekt kilka języków i tak się tu znalazłem. Ale nie chcę żyć w komunistycznym raju z tego prostego powodu, że go widziałem. Dlatego do twojego pomysłu chcę wprowadzić jedną zmianę.

-Jaką?

-Po wojnie, jak się wszystko uspokoi, znikamy stąd obaj.

Schielke poruszył się na krześle. Czuł, że powoli buduje się w nim zaufanie do siedzącego naprzeciwko człowieka. Jednym krótkim wywodem potwierdził, że ma powód, by nie oszukać partnera, kiedy on będzie górą, i nie wystawić go po wszystkim na łatwy strzał, zyskując sobie życzliwość mocodawców.

-Bardzo podoba mi się ta koncepcja - powiedział.

-Czekaj. Ty chcesz, żebym został twoją polisą. Zgadzam się. Ale ja chcę, żebyś ty został gwarantem mojej emerytury.

-Hm. W jakim sensie? - dopytywał Schielke.

1 ... 20 21 22 23 24 25 26 27 28 ... 101
Перейти на страницу:
0
Сюжет
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
  • 6
  • 7
  • 8
  • 9
  • 10
0
Атмосфера
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
  • 6
  • 7
  • 8
  • 9
  • 10
0
Главный герой
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
  • 6
  • 7
  • 8
  • 9
  • 10
0
Общее впечатление
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
  • 6
  • 7
  • 8
  • 9
  • 10
Итоговая оценка: 0.0 из 10 (голосов: 0 / История оценок)