Бесплатная библиотека
Читайте книгу на сайте или телефоне

Электронная книга - «Niebezpieczny Krok». Краткое содержание книги:

Różni ich wszystko. Christine Derrick i Wulfrick Bedwyn to dwa przeciwieństwa: ona żywiołowa i bezpośrednia, on chłodny i wyniosły. Lecz oboje czują, że nieodparta namiętność pcha ich ku sobie. Rozkwitające uczucie może jednak zniszczyć niegodna propozycja złożona przez Wulfricka. Co będzie musiał uczynić, żeby odzyskać utraconą miłość?
1 ... 19 20 21 22 23 24 25 26 27 ... 68
Перейти на страницу:

– Cieszę się, że wygrałam ten zakład – powiedziała. – Teraz nie muszę już przebywać w pańskim towarzystwie.

– Jak mniemam, w tym momencie powinienem powiedzieć, że miło mi to słyszeć – rzucił.

– A miło panu?

– Nie zastanawiałem się nad tym – odparł.

– Czy pan się nigdy nie kłóci? – spytała.

– Kłótnia niczego nie daje – powiedział.

– Rzeczywiście – przyznała. – Pan potrafi wymusić posłuszeństwo prostym uniesieniem brwi.

– Nie u kogoś, kto ignoruje uniesione brwi i mój monokl – stwierdził.

Roześmiała się, choć wcale nie czuła rozbawienia. Została okropnie upokorzona, najpierw w labiryncie, a teraz dzisiaj na wzgórzu. Chciała jak najszybciej wrócić do swojego pokoju i zwinąć się w kłębek na łóżku.

– Pani szwagier i jego żona nie lubią pani – odezwał się niespodziewanie szorstkim tonem.

Cóż, wcale się z tym nie kryli. Nie było sensu zadręczać się prostym stwierdzeniem tego faktu.

Dotarli do miejsca, gdzie zderzyła się z nim pierwszego popołudnia.

– Pewnie obawiają się, że sprytnymi kobiecymi sztuczkami skłonię pana do małżeństwa, tak jak uwiodłam Oscara – odezwała się w końcu. – A potem będzie ich pan winił, że go nie ostrzegli.

– Nie ostrzegli, że pani jest córką nauczyciela? – spytał. – Czy że jest pani przebiegła?

– I nieokrzesana – dodała. – Nie wolno panu o tym zapominać. Wie pan, to był jeden z moich grzechów głównych. Nieustannie robiłam rzeczy, którymi zwracałam na siebie uwagę i wprawiałam ich w zażenowanie. Choć bardzo się starałam, nie potrafiłam być idealną damą. Teraz, gdy miał pan czas przemyśleć tę kwestię, musi pan dziękować Bogu, że nie zgodziłam się zostać pańską kochanką.

– Bo nie jest pani damą w każdym calu?

– I z każdym flirtuję – uzupełniła.

– Doprawdy?

– I mogę pana zabić, tak jak zabiłam Oscara – dokończyła. Na chwilę zapadła cisza. Christine uświadomiła sobie, że wszystkie mury obronne, które podświadomie zbudowała wokół siebie, nagle runęły. Znikło jej przyjazne nastawienie do świata. Jeśli szybko nie dotrą do domu, to zrobi księciu awanturę. Oczami wyobraźni widziała, jak rzuca się na niego z pięściami, kopie go i skręca ten jego monokl w ósemkę. I cały czas wrzeszczy na niego jak opętana. Problem w tym, że ta wizja wcale jej nie śmieszyła.

Jeżeli nie będzie ostrożna, za chwilę się rozpłacze. A przecież nigdy nie płakała. To nie miało sensu.

– Wygląda na to, że niechęć Elricka i jego żony jest w jakiejś mierze uzasadniona – zauważył.

Czego się spodziewała? Że zapyta, czy to prawda? Ze jak nikt dotąd wyciągnie z niej całą historię i uwolni ją od poczucia winy? A potem pokornie przeprosi za propozycję złożoną jej w labiryncie i jak każdy szanujący się dzielny rycerz porwie ją na swego wiernego rumaka, by zawieźć do swego księstwa i uczynić księżną?

Naprawdę nie mogłaby sobie wyobrazić gorszego losu. Bo on nie był dzielnym rycerzem w lśniącej zbroi, tylko zimnym, wyniosłym arystokratą.

– Ależ oczywiście! – potwierdziła. – To bez znaczenia, że mnie nawet nie było w pobliżu, gdy Oscar zginął, prawda? To jeszcze jeden przykład mojego podstępnego charakteru. I tak to ja go zabiłam. Wasza Miłość, jestem w podłym humorze, jak pan pewnie zauważył. Za chwilę pobiegnę do domu i nie oczekuję, że pan szlachetnie rzuci się za mną, by mi pomóc.

Zanim zdążyła zrobić choćby krok, chwycił ją za rękę i przy – ciągnął do siebie, aż oparła się na jego piersi. Zimnymi oczami uporczywie wpatrywał się w jej twarz.

Przez chwilę myślała, że znów ją pocałuje.

Opuścił wzrok na jej usta, odetchnął głęboko i położył obie dłonie na jej ramionach.

Nie pocałował jej jednak.

Gdy już mogła myśleć rozsądnie, była losowi bardzo za to wdzięczna. Pewnie odwzajemniłaby pocałunek, przytuliła się do niego i błagała, żeby zabrał ją gdziekolwiek i zrobił z nią, co chce. A najgorsze było to, że chyba naprawdę by to zrobiła. Poszłaby za nim posłusznie i oddała mu się bez wahania. Może nawet błagałaby, żeby powtórzył propozycję, którą złożył jej w labiryncie.

Nie pocałował jej jednak.

– Z każdym dniem coraz bardziej żałuję, że tu przyjechałem – powiedział cicho, bardziej chyba do siebie niż do niej. – Pani, pani Derrick, chyba również żałuje. Że ja tu przyjechałem. Że pani zgodziła się przyjechać.

Puścił ją. Chwyciła mokry rąbek sukni i uciekła. Czuła się okropnie. Naprawdę nie powinna była przyjeżdżać do Schofield Park. Przecież wiedziała, że Hermione i Basil też tu będą. A teraz naraziła się na śmieszność i krytykę księcia Bewcastle'a. Na litość boską, on będzie myślał, że zabiła Oscara.

Mimo wszystko, gdyby ją pocałował, odwzajemniłaby pocałunek. Ale nie pocałował. Tylko powiedział, że coraz bardziej żałuje, że tu przyjechał.

Nienawidziła go z całego serca. Zaskakująca myśl. Stanowczo wolałaby, żeby był jej obojętny.

Gdy zdyszana i potargana wbiegła do domu, pomyślała, że powinna była zostać na zewnątrz. Stawić czoła Hermione i Basilowi, gdy tylko się pojawią z powrotem. Najwyższy czas, by to zrobić. Po śmierci Oscara rozpaczała tak samo jak oni. Nie umiała obronić się przed ich oskarżeniami. Nie miała siły. Teraz czuła się równie zdruzgotana jak wtedy. Pobiegła na górę do swojego pokoju, dziękując losowi, że nie spotkała nikogo po drodze.

Zamknęła drzwi i rzuciła się na łóżko z głośnym szlochem. Mogła winić tylko siebie. Powinna była odmówić przyjazdu. Nawet Melanie do niczego by jej nie zmusiła, gdyby powiedziała „nie” i pozostała nieugięta.

Upłynęło sporo czasu, zanim się uspokoiła. Usiadła na łóżku i próbowała się uśmiechnąć. Z uśmiechem na twarzy powinna wyglądać tak jak zwykle. Spojrzała w lustro. Zobaczyła ucieleśnienie tragedii z groteskowo wykrzywionymi ustami. Rozchyliła wargi i usiłowała wykrzesać z oczu iskrę.

No proszę, wszystko jest już w porządku, nic mi nie grozi, pomyślała. Dziwne, nie zdawała sobie sprawy, że nadal musi się osłaniać, że nie jest bezpieczna. Od dwóch lat była wolna i szczęśliwa. Prawie szczęśliwa.

Z determinacją postanowiła, że wytrzyma. Przeżyje do końca pobytu, a potem wróci do domu i znów zanurzy się w dobrze znanej rutynie dnia codziennego. Przecież śmierć Oscara też udało się jej przeżyć.

Wulfric był bardzo zaniepokojony. Znów z tego samego powodu. Na litość boską, omal jej nie pocałował. Nie potrafił sobie nawet wyobrazić gorszego zakończenia wyczerpującego popołudnia.

Gdy Christine Derrick uciekła, zrozumiał, że bardzo się pomylił.

Nadal gniewała się na niego za propozycję, którą jej złożył.

On też czuł gniew. Nie wierzył, by oba ich dotychczasowe spotkania zostały przez nią zaaranżowane. Niemniej wzięła udział w tym głupim zakładzie i niewątpliwie rozmyślnie przedłużała ich spotkanie w ogrodzie. Wszak zasugerowała, żeby weszli do labiryntu. A on poszedł za nią jak marionetka. Potem ją pocałował i pod wpływem impulsu złożył tę idiotyczną propozycję.

Po scenie w labiryncie możliwość ogłoszenia swego triumfu i odebrania nagrody musiała być dla niej jakimś pocieszeniem.

Lecz jego irytacja zbladła, gdy pani Derrick została głęboko zraniona podłym zachowaniem Elricka i jego żony. Znał tę parę wcześniej i nigdy dotąd nie wydali mu się nieprzyjemni, gruboskórni czy złośliwi. Dopiero dzisiaj.

Wbrew wszelkim zasadom przyzwoitości prali w jego obecności rodzinne brudy. Mieli pani Derrick za złe brak ogłady i skłonność do flirtu. Znów to słowo. Pojawiało się z uporczywą regularnością w odniesieniu do jej osoby.

1 ... 19 20 21 22 23 24 25 26 27 ... 68
Перейти на страницу:
0
Сюжет
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
  • 6
  • 7
  • 8
  • 9
  • 10
0
Атмосфера
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
  • 6
  • 7
  • 8
  • 9
  • 10
0
Главный герой
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
  • 6
  • 7
  • 8
  • 9
  • 10
0
Общее впечатление
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
  • 6
  • 7
  • 8
  • 9
  • 10
Итоговая оценка: 0.0 из 10 (голосов: 0 / История оценок)