Niebezpieczny Krok
- Автор: Бэлоу Мэри
- Язык: польский
- Жанр: Современные любовные романы
Электронная книга - «Niebezpieczny Krok». Краткое содержание книги:
Pomyślał, że ten i tak męczący pobyt w Schofield stanie się jeszcze trudniejszy do zniesienia.
Ale sam był sobie winien. Zaproponował pani Derrick, by została jego kochanką, nie przemyślawszy wszystkich aspektów tej propozycji. A ona była przecież bratową Elricka i córką dżentelmena, nawet jeśli ten został zmuszony, by uczyć w szkole.
Dobrze, że się nie zgodziła.
Wszak miał do niej wiele zastrzeżeń, czyż nie?
Wulfric siedział nieruchomo i wpatrując się w żywopłot, skupił się na tym, by uporządkować emocje, zanim na nowo skuje je lód.
7
Christine w pośpiechu kilka razy pomyliła drogę, zanim udało się jej wyjść z labiryntu. Potykając się, zbiegła po schodach i szybkim krokiem ruszyła aleją, która nagle wydała się jej dwa razy dłuższa. Parę razy obejrzała się przez ramię, ale na szczęście nie szedł za nią. Czego się obawiała? Ze ją dogoni i wymachując monoklem, zmusi do uległości?
„Mogłaby pani zostać moją kochanką”.
Gdy powiedział, że mógłby jej zaofiarować coś lepszego niż obecne życie, myślała, iż chodzi mu o małżeństwo. To absurdalne.
A już zupełnym idiotyzmem było, że na krótką chwilę jej serce zadrżało z radości.
Czy książę Bewcastle chciałby się z nią ożenić? A czy ona chciałaby wyjść za mąż za człowieka takiego jak książę Bewcastle?
Odpowiedzią na oba pytania było stanowcze „nie”.
To dobrze, że ostatecznie zaproponował jej coś zupełnie innego.
Weszła do ogrodu różanego i nagle z przerażeniem zorientowała się, że ktoś w nim siedzi. Poczuła ulgę, gdy zobaczyła, że to tylko Justin. Wstał i podszedł do niej z uśmiechem.
– Ojej, przestraszyłeś mnie – powiedziała, przyciskając dłoń do serca.
– Tak? – Przekrzywił głowę i przyjrzał się jej uważnie. – Czy coś cię zdenerwowało? Usiądź tu i wszystko mi opowiedz.
Podbiegła do niego i ujęła pod ramię.
– Nie tutaj – rzuciła. – Chodźmy pospacerować na tyłach domu.
Poklepał ją po ręce i ruszyli razem ku domowi.
– Zauważyłem, że spacerowałaś z Bewcastle'em – odezwał się. – Powiedziałaś, że chcesz przeczytać w ogrodzie list od siostry. Pomyślałem, że miałaś już dość czasu, by się nim nacieszyć, i przyszedłem spytać, czy nie wybrałabyś się ze mną na spacer. Spóźniłem się jednak. On zjawił się tu przede mną. Czy cię obraził?
– Nie, oczywiście, że nie – odparła szybko i się uśmiechnęła.
– Mnie tak łatwo nie oszukasz – rzekł. – Gdy wpadłaś do rosarium, byłaś bardzo poruszona. Wciąż jeszcze jesteś.
Christine wzięła głęboki oddech i wolno wypuściła powietrze. Justin od lat był jej przyjacielem. Trwał przy niej wiernie także w trudnych chwilach. Ufała mu bezgranicznie.
– Weszliśmy do labiryntu i on mnie pocałował – powiedziała. – To wszystko.
– Czy mam go wyzwać i nauczyć dobrych manier? – spytał, zerkając na nią z posępnym uśmiechem.
– Oczywiście, że nie. – Roześmiała się niepewnie. – Nic takiego się nie stało.
– Nie wiedziałem, że Bewcastle ugania się za kobietami – rzucił, gdy minęli padok przy stajniach i ogród warzywny. – Ale jeśli chcesz, Chrissie, zamienię z nim słowo. Najwyraźniej bardzo cię zdenerwował. Czyżbyś miała nadzieję zostać jego księżną?
– Nie, Justinie. – Znów się roześmiała. – On mi zaproponował coś, co obraża moją godność. Chciał, żebym została jego kochanką.
To naprawdę było poniżające. Nie miała zamiaru z nikim dzielić się swoim upokorzeniem, ale słowa same się jej wymknęły.
Zatrzymał się i spojrzał na nią z ponurą miną.
– Niech to diabli, naprawdę? – spytał głosem drżącym z furii. – O tak, to do niego podobne. Bewcastle nie zniżyłby się do poślubienia kogoś poniżej księżniczki. Ale taka zniewaga! Trzymaj się od niego z daleka, Chrissie. To nieprzyjemny typ. Nie znam nikogo, kto by go lubił czy choćby był w stanie tolerować. Nie powinnaś przebywać w towarzystwie jego i jemu podobnych. Ja go…
– Justinie! – Ujęła go pod ramię i skłoniła do dalszego spaceru. – To miłe, że tak się przejąłeś. Ale ja wcale nie jestem na niego zła. Tylko wstrząśnięta. I wcale nie chcę zostać księżną. Która kobieta przy zdrowych zmysłach by tego pragnęła? W ogóle nie chcę wychodzić za mąż. W zupełności zadowala mnie życie, jakie wiodę teraz. Nie będę się też wystawiać na ryzyko kolejnej zniewagi. Nie musisz się o mnie martwić.
– Mimo wszystko martwię się – westchnął. – Wiesz, jak bardzo cię lubię. Sam bym się z tobą ożenił, gdybyś tylko mnie przyjęła. Ty jednak nie chcesz, więc muszę się zadowolić twoją przyjaźnią. Ale nie spodziewaj się, że będę stał bez słowa, gdy inni mężczyźni ci ubliżają.
Christine poczuła wzruszenie. I skrępowanie. Mocniej ścisnęła jego ramię.
– Już wszystko w porządku – zapewniła. – Chciałabym jednak posiedzieć chwilę w spokoju i odetchnąć świeżym powietrzem, zanim wrócę do domu. Będziesz tak miły, Justinie?
– Nie musisz już nic mówić – odparł z uśmiechem. – Zobaczymy się później.
Gdy odchodził, pomyślała, że właśnie to zawsze w nim lubiła. Był jej najlepszym przyjacielem, ale nigdy nie narzucał się ze swoim towarzystwem ani nie próbował zabierać jej czasu, gdy chciała być sama. Żałowała tylko, że ich przyjaźń była bardzo jednostronna. On rzadko, jeśli w ogóle, jej się zwierzał czy dzielił radościami i smutkami. Miała gorącą nadzieję, że któregoś dnia to się zmieni. Kiedyś on będzie w potrzebie, a wtedy ona pospieszy mu z przyjacielską pomocą.
Gdy w końcu dotarła do drzwi swego pokoju, czuła się bardzo zmęczona i wyczerpana emocjonalnie. Niestety wyglądało na to, że nie dane jej będzie odpocząć.
– Pani Derrick! – odezwał się głos za jej plecami. Obejrzawszy się, Christine zobaczyła Harriet King stojącą w progu swego pokoju. Sponad jej ramienia wychylała się pełna jasnych loków głowa lady Sarah. – Proszę tu do mnie, jeśli łaska.
Brzmiało to bardziej jak rozkaz niż prośba, ale można go było zignorować. Tylko po co? Jeśli nie pójdzie teraz, żeby dowiedzieć się, o co im chodzi, będzie musiała wysłuchać tego później.
– Oczywiście – uśmiechnęła się i weszła do dużej, wygodnej sypialni. – Jak się udała pani przejażdżka?
W pokoju Harriet zebrały się wszystkie młode damy – lady Sarah, Rowena Siddings, Audrey, Miriam Dunstan – Lutt, Beryl i Penelope Chisholm.
– Należą się pani gratulacje – oznajmiła Harriet ostrym tonem.
– Mogę ci przekazać pięć gwinei z nagrody – dodała Audrey. – Reszta jeszcze nie została wpłacona. Gratuluję, kuzynko Christine. Postawiłam na ciebie, choć przyznam, że nie spodziewałam się, że wygrasz. Zresztą nie sądziłam, że którejkolwiek z was się to uda.
– Cieszę się, że ktoś wreszcie wygrał ten zakład – oświadczyła Rowena. – Przez następny tydzień będę mogła dobrze się bawić. Bardzo lubię wygrywać, ale muszę przyznać, że perspektywa spędzenia całej godziny w towarzystwie księcia Bewcastle'a odbierała mi sen. Gratuluję, pani Derrick.
– Widziałyśmy panią – wyjaśniła Beryl. – Weszłyśmy z Penelope do ogrodu różanego, akurat gdy książę wkroczył w aleję szczodrzeńców. Zastanawiałyśmy się, która z nas ruszy jego śladem, kiedy zauważyłyśmy, jak się przy pani zatrzymał i zaczął rozmowę. A potem oboje poszliście aleją. Zostałyśmy na miejscu i rozmawiały z panem Magnusem, który wkrótce zjawił się w ogrodzie. A pani nie wróciła aż do tej chwili, myśmy specjalnie wypatrywały. Nie było pani przez półtorej godziny. Świetnie pani poszło. Bardzo chciałyśmy wygrać, prawda Pen? Ale tak jak Rowena nie byłyśmy zachwycone tym, przez co musiałybyśmy przejść, żeby zwyciężyć.