Ślepowidzenie [Blindsight - pl]
- Автор: Уоттс Питер
- Год: 2008
- Язык: польский
- Год: MAG
- ISBN: 978-83-7480-097-6
- Переводчик: Wojciech M. Prochniewicz
- Жанр: Научная фантастика
Электронная книга - «Ślepowidzenie [Blindsight - pl]». Краткое содержание книги:
— Czyli są terytorialni i inteligentni. — Szpindel się skrzywił, wyczarowując kubek spod krzesła. — Pięknie.
Bates wzruszyła ramionami.
— Może i terytorialni. Ale niekoniecznie agresywni. Ja nawet się zastanawiam, czy mogliby nam coś zrobić, gdyby chcieli.
— Ja nie — powiedział Szpindel. — Te ślizgacze…
Major machnęła lekceważąco ręką.
— Wielkie statki skręcają powoli. Jeśli będą się ustawiać, żeby nam przygrzać, zobaczymy to dużo wcześniej. — Rozejrzała się. — Słuchajcie, czy to tylko mnie wydaje się dziwne? Mają międzygwiezdną technologię do przebudowywania superjowiszów i ustawiania meteoroid jak słoni na paradzie, a chowają się? Przed nami?
— Może tu jest ktoś jeszcze? — niepewnie podsunęła James.
Bates pokręciła głową.
— Maskowanie było kierunkowe. Przeznaczone dla nas i nikogo innego.
— I nawet my je przejrzeliśmy — dodał Szpindel.
— No właśnie. Więc plan B, który jak dotąd składa się z gadki i mętnych ostrzeżeń. Mówię tylko, że nie zachowują się jak giganci. Postępowanie Rorschacha wygląda na… improwizowane. Chyba się nas nie spodziewali.
— No nie. A Burns-Caulfield był…
— Chyba się nas tak szybko nie spodziewali.
— Hm — mruknął Szpindel, trawiąc te słowa.
Major przesunęła dłonią po nagiej czaszce.
— Czemu mieliby się spodziewać, że damy sobie spokój, po tym, jak się dowiedzieliśmy, że nas namierzyli? Oczywiście szukalibyśmy gdzie indziej. Możliwe, że cała akcja z Burnsem-Caulfieldem była po to, żeby zyskać na czasie; na ich miejscu przewidywałabym, że kiedyś w końcu tutaj dotrzemy. Ale myślę, że jakimś cudem źle to oszacowali. Przylecieliśmy szybciej, niż oczekiwali, i złapaliśmy ich z ręką w nocniku.
Szpindel otworzył swój bąbel i wlał zawartość do kubka.
— Spory błąd, jak na kogoś tak inteligentnego, nie? — W zetknięciu z parującym płynem zapłonął hologram, dyskretna pamiątka z Zeszkliwionej Strefy Gazy. Mesę wypełnił zapach splastyfikowanej kawy. — Zwłaszcza po tym, jak obmierzyli nas co do metra — dodał.
— I co zobaczyli? Silniki jonowo-antymaterialne. Żagle słoneczne. Statki, które latami lecą do Kuipera i nie mają zasobów, żeby się wybrać gdziekolwiek dalej. Telemateria nie istniała, poza symulatorami Boeinga i kilkoma prototypami. Musieli uznać, że jedna przynęta da im wystarczająco dużo czasu.
— Czasu na co? — zapytała James.
— Cokolwiek to jest, mamy dobry punkt obserwacyjny — odrzekła Bates.
Szpindel uniósł chorą ręką kubek i siorbnął. Kawa zadygotała w swym więzieniu, w nie do końca przekonującym ciążeniu bębna zmieniając się w falki i kropelki. James zasznurowała usta z dyskretną dezaprobatą. W środowiskach o zmiennej grawitacji otwarte pojemniki na płyny były regulaminowo zabronione, nawet dla ludzi bez takich problemów z motoryką jak Szpindel.
— Czyli blefują — odezwał się w końcu Szpindel.
Bates skinęła głową.
— Mój domysł: Rorschach wciąż jest w budowie. Może kontaktujemy się z jakimś automatycznym systemem.
— Więc mamy nie zwracać uwagi na tabliczki „nie deptać trawy” i po prostu wejść.
— Stać nas, żeby poczekać na odpowiedni moment. Nie spieszyć się.
— Aha. Teraz może sobie z nimi poradzimy, a ty chcesz poczekać, aż awansują z „niewidocznych” na „niezwyciężonych”. — Szpindel zadygotał i odstawił kawę. — Gdzie cię to wojsko szkoliło? Na Akademii Fair Play?
Bates zignorowała docinek.
— Fakt, że Rorschach wciąż rośnie, może być dobrym powodem, żeby dać mu na jakiś czas spokój. Nie mamy pojęcia jak wygląda — dorosła, nazwijmy to — forma tego artefaktu. No tak, maskował się. Zwierzęta, zwłaszcza młode, często chowają się przed drapieżnikami. Jasne, że odpowiada wymijająco. Nie udziela nam odpowiedzi. Ale może ich nie zna, myśleliście o tym? Co byśmy wskórali, wypytując ludzki embrion? Dorosła postać to całkiem inne zwierzę.
— Dorosły zmiele nam dupę w maszynce.
— Z tego, co wiemy, to mógłby i embrion. — Bates przewróciła oczyma. — Jezu, Isaac, to ty jesteś biologiem. Chyba nie muszę ci przypominać ile płochliwych i bojaźliwych zwierząt umie się odgryźć w sytuacji bez wyjścia? Jeżozwierz nie chce kłopotów, ale jeśli będziesz się do niego dobierać, pokłuje ci całą gębę.
Szpindel się nie odezwał. Przesunął kawę na bok wzdłuż wklęsłego blatu, tak że ledwo do niej sięgał. Płyn w kubku rysował ciemny okrąg, idealnie równoległy do krawędzi, ale nieco przechylony ku nam. Wydało mi się nawet, że w samej powierzchni cieczy dostrzegam minimalną wklęsłość.
Uśmiechnął się nieznacznie, widząc ten efekt.
James odchrząknęła.
— Nie lekceważę twoich obaw, Isaacu, ale według mnie daleko nam do wyczerpania drogi dyplomatycznej. Przynajmniej chce gadać, choć nie jest tak otwarty, jak byśmy chcieli.
— No pewnie, że mówi — odparł Szpindel ze wzrokiem utkwionym w przechylonym kubku. — Całkiem inaczej niż my.
— To prawda. Ma coś…
— To nie jest po prostu niepewność. Czasem zachowuje się wręcz jak dyslektyk, zauważyliście? I mieszają mu się zaimki i osoby.
— Jak na to, że nauczył się języka przez bierne nasłuchiwanie, to i tak nieźle mu poszło. Na moje oko, oni są lepsi w przetwarzaniu mowy niż my.
— Trzeba dobrze znać język, żeby tak gadać ogólnikami, nie?
— Gdyby chodziło o człowieka, zgodziłabym się z tobą — odrzekła James. — Ale to, co nam wydaje się wybiegiem czy oszustwem, można wytłumaczyć faktem, że posługują się mniejszymi jednostkami konceptualnymi.
— Jednostkami konceptualnymi? — Właśnie zauważałem, że Bates nigdy nie sięgała po podpowiedź, jeśli mogła tego uniknąć.
James kiwnęła głową.
— To tak jakby przetwarzać wiersz tekstu słowo po słowie zamiast kompletnymi frazami. Im mniejsze jednostki, tym szybciej dają się rekonfigurować, co daje bardzo szybkie odruchy semantyczne. Ale istnieje wada: trudno zachować taki sam poziom spójności logicznej, bo jest bardziej prawdopodobne, że większe struktury zostaną potasowane.
— Czekaj… — Szpindel wyprostował się, zapomniawszy o płynach i siłach odśrodkowych.
— Ja tylko twierdzę, że to niekoniecznie jest umyślne oszustwo. Ktoś, kto analizuje informację w jednej skali, może być nieświadomy niespójności w innej; możliwe nawet, że jest mu ona niedostępna na poziomie świadomości.
— To nie wszystko.
— Isaacu, nie możesz przykładać ludzkich norm do…
— Bo się zastanawiałem, co ty właściwie robisz. — Szpindel grzebał w zapisach. Chwilę później wyłowił fragment.
Proszę o informację o środowiskach, które uważacie za śmiertelnie niebezpieczne. Proszę o informację o waszej odpowiedzi dotyczącej perspektywy grożącego nam narażenia na śmiertelnie niebezpieczne środowiska.
CHĘTNIE SPEŁNIĘ PROŚBĘ. ALE ŚMIERTELNE NIEBEZPIECZEŃSTWO TO DLA WAS COŚ INNEGO NIŻ DLA NAS. JEST WIELE ZMIENNYCH CZYNNIKÓW.