Niebezpieczny Krok
- Автор: Бэлоу Мэри
- Язык: польский
- Жанр: Современные любовные романы
Электронная книга - «Niebezpieczny Krok». Краткое содержание книги:
Lady Chisholm i pani King trzymały się od Christine z dala, jakby się bały, że jej przypadłość jest zaraźliwa i zanim się obejrzą, one również będą skakać z drzew, rozdzierając sobie suknie.
Gdy lady Mowbury w końcu zaczęła rozmawiać z kimś innym, do Christine przysiadła się Hermione, a obok niej stanął Basil. Po raz pierwszy od przyjazdu do Schofield zwrócili się bezpośrednio do niej.
– Zapewne nie należało oczekiwać, że będziesz się odpowiednio zachowywać przez całe dwa tygodnie – powiedziała Hermione tonem pełnym goryczy.
– A nawet pierwszy tydzień jeszcze nie dobiegł końca – zauważył sucho Basil.
– Nie masz względu na pamięć mego szwagra? – spytała Hermione drżącym głosem. – Ani na nas?
– I ze wszystkich obecnych to właśnie Bewcastle'a zmusiłaś, by pospieszył ci z pomocą – rzucił Basil. – Sam nie wiem, dlaczego poczułem zaskoczenie, gdy usłyszałem o tym incydencie.
– Co on sobie o nas pomyśli? – Hermione uniosła chusteczkę do ust. Wyglądała na szczerze zmartwioną.
– Myślę, że jego zdanie o was jest takie samo jak wczoraj i przedwczoraj – odparła Christine, czując, jak gorący rumieniec oblewa jej policzki. – Z kolei ja w jego oczach upadłam jeszcze niżej. Skoro jednak od początku nie miał o mnie najlepszego zdania, nie sądzę, bym mogła pogrążyć się dużo bardziej. Nie zamierzam więc z tego powodu spędzać bezsennych nocy.
Dawno nie zdarzyło się jej powiedzieć czegoś równie niedorzecznego. Była naprawdę do głębi wstrząśnięta. Incydent, o którym mówili, był straszny, lecz nie na tyle, by odebrać jej apetyt czy sen. Bardziej martwiła się ich niesłabnącą wrogością. Kiedyś byli dla niej mili. Lubili ją. Hermione chyba nawet ją kochała. Christine przepadała za obojgiem. Ze względu na nich bardzo się starała odnaleźć w eleganckim świecie i przez pierwszych kilka lat nawet jej się to udawało. Próbowała być dobrą żoną dla Oscara. Kochała go. A potem wszystko się popsuło. Teraz byli pełnymi pretensji, zajadłymi wrogami. Po śmierci Oscara nie chcieli jej słuchać. A właściwie słuchali, ale nie chcieli jej wierzyć.
– Pewnie flirtowałaś z księciem Bewcastle'em – powiedziała Hermione. – Właściwie nic w tym dziwnego. Ze wszystkimi tu flirtujesz.
Christine wstała i odeszła bez słowa. Znów to stare oskarżenie! I zabolało tak samo jak dawniej. Dlaczego inne damy mogły rozmawiać, śmiać się i tańczyć z dżentelmenami i tylko podziwiano ich towarzyską ogładę, podczas gdy jej zawsze zarzucano flirtowanie? Przecież nawet nie umiała flirtować, a co więcej, nigdy nie zamierzała tego robić. Ani gdy była mężatką, uważała bowiem, że żona jest mężowi winna absolutną wierność, ani potem, kiedy była znów wolna. Po co miałaby flirtować? Gdyby chciała ponownie wyjść za mąż, miała kilku kandydatów wśród znanych jej mężczyzn. Ale nie chciała wychodzić za mąż.
Jak ktokolwiek, nawet Hermione, mógł pomyśleć, że flirtowała z księciem Bewcastle'em?
Zanim zdążyła wybiec z salonu, Melanie ujęła ją pod rękę i uśmiechnęła się serdecznie.
– Christine, ja wiem, że jeśli gdzieś jest jakieś dziecko, to musisz się z nim pobawić, a jeśli trzeba komuś pospieszyć z pomocą, zrobisz to, nawet jeśli oznacza to wspinanie się na drzewo – powiedziała. – Muszę przyznać, że gdy usłyszałam, co się wydarzyło, obawiałam się, że dopadnie mnie migrena, Kiedy jednak Justin opowiedział nam całą historię, Bertie zaczął najpierw chichotać, a potem wybuchnął głośnym śmiechem. Nawet Hectorowi wydała się ona śmieszna. Ja też nie mogłam się powstrzymać od śmiechu. Błagam, nie patrz na mnie, bo znów zacznę chichotać. Tylko Hermione i Basil nie widzieli niczego zabawnego w całej sytuacji, choć Justin zapewniał ich, że zrobiłaś to z dobrego serca, a nie po to, by zwrócić na siebie uwagę, a już zwłaszcza uwagę Bewcastle'a. Szkoda, że tego nie widziałam.
– Jeśli chcesz, usunę się na bok i nie wyjdę z domu przez resztę tych dwóch tygodni – zaofiarowała się Christine. – Naprawdę bardzo cię przepraszam, Melanie.
Melanie tylko uścisnęła jej rękę i odparła:
– Nie przejmuj się, moja droga, i po prostu zacznij się dobrze bawić. Zaprosiłam cię właśnie po to, żebyś trochę odpoczęła przez dwa tygodnie. Fatalnie, że akurat książę Bewcastle był zmuszony pospieszyć ci z pomocą, ale nie wolno nam się tym zamartwiać. On o wszystkim zapomni, nim minie dzień, i prawdopodobnie nie odezwie się do ciebie ani słowem do końca pobytu.
– Bardzo bym się z tego cieszyła – powiedziała Christine.
– Tymczasem wielu dżentelmenów, między innymi hrabia, jest tobą najwyraźniej zauroczonych – ciągnęła Melanie.
– Hrabia Kitredge? – zdumiała się Christine.
– Nie kto inny – potwierdziła Melanie. – Jego dzieci są już dorosłe i hrabia rozgląda się za nową żoną. Gdybyś tylko zechciała, mogłabyś po raz kolejny doskonale wyjść za mąż. Tylko obiecaj mi, że przed wyjazdem gości nie wdrapiesz się już na żadne drzewo. – Poklepała ją po dłoni i ruszyła dopilnować obowiązków gospodyni.
Po raz kolejny doskonale wyjść za mąż. Na samą myśl o tym Christine robiło się gorąco.
Co do jednego Melanie miała jednak rację. Przez resztę dnia i kilka następnych Bewcastle unikał wszelkich z nią kontaktów. Nie, żeby szukała jego towarzystwa. Sama myśl, że książę lub ktoś inny z towarzystwa mógłby pomyśleć, iż ona z nim flirtuje…
Ilekroć na niego spojrzała – a ku jej irytacji, gdy byli w tym samym pokoju, nie mogła oderwać od niego wzroku na dłużej niż pięć minut – wydawał się zimny i wyniosły. Ilekroć skrzyżowali wzrok, co zdarzało się aż nazbyt często, unosił brwi i chwytał za monokl, jakby chciał się upewnić, czy rzeczywiście osoba tak niskiego stanu odważyła się podnieść na niego oczy.
Zaczynała nienawidzić tego monokla. Zabawiała się wymyślaniem, co by z nim zrobiła, gdyby miała okazję. Raz wyobraziła sobie, że wcisnęłaby go księciu do gardła i patrzyła, jak rozpycha mu szyję. Siedziała wtedy w kącie salonu, próbując na nowo wcielić się w rolę zdystansowanego obserwatora, i w chwili, gdy jej wizja nabrała rumieńców, nagle zorientowała się, że znów jest obserwowana przez monokl.
Musiała przyznać, że książę ogromnie ją pociąga.
Zastanawiała się nawet, jakby to było znaleźć się z nim w łóżku.
Sama myśl o tym napełniała ją przerażeniem. Ale jej ciało, nad którym nie potrafiła zapanować, zaczynało drżeć z nieposkromionego pożądania.
Stanowczo nie lubiła księcia Bewcastle'a. Więcej, gardziła nim i sferą, z której pochodził. I trochę, tylko odrobinę, się go bała. Choć nie przyznałaby się do tego głośno, nawet gdyby łamano ją kołem.
Mimo to zastanawiała się, jakby to było znaleźć się z nim w łóżku. A czasami nie tylko się zastanawiała, ale zaczynała to sobie nawet wyobrażać.
Z jej głową stanowczo było coś nie tak.
6
Już po kilku dniach Wulfric zorientował się, że młode damy zaproszone do Schofield Park urządziły sobie jakiś konkurs związany z jego osobą. Mimo iż był jedną z najlepszych partii w Anglii, nie należał do mężczyzn, na których zwracają uwagę dziewczęta. A jednak wszystkie aż do znudzenia ubiegały się o jego względy i wymyślały najdziwniejsze preteksty, by odciągnąć go na stronę.
Wcale go to nie bawiło.
Stawiał opór, okazując damom jeszcze większy chłód niż zwykle i starając się spędzać czas wśród dżentelmenów i gości starszych wiekiem. Gdy wreszcie zorientował się, że nie uwolni się od niechcianego towarzystwa panien, postanowił potraktować swój pobyt w Schofield Park jako nauczkę. Pod koniec sezonu towarzyskiego i sesji parlamentu pozwolił sobie na uczucie osamotnienia i oto skutki. Nie pozwoli, by to się jeszcze kiedykolwiek powtórzyło.