Szminka w wielkim mieście
- Автор: Бушнелл Кэндес
- Язык: польский
- Жанр: Романы для взрослых
Электронная книга - «Szminka w wielkim mieście». Краткое содержание книги:
– Kirby, ja…
Podszedł do niej i pocałował ją. Może każdą kobietę nazywa damą, pomyślała, kiedy ściągał jej bluzkę i kładł ręce na plecach, fachowo rozpinając stanik. W każdym razie nie traktował jej jak matki. Jego dłoń delikatnie objęła jej pierś. Wiedział, jak dotykać kobiet, a kiedy lekko zataczał palcem kręgi wokół sutka, poczuła, że ulega mu tak, jak nigdy nie uległa Seymourowi…
Nagle spanikowaia i znów go odepchnęła, po czym odwróciła głowę. Co ona wyprawia? Seymour… Kirby… Za chwilc będzie bez ubrania, i co on sobie pomyśli o jej ciele? Pewnie przywykł do sypiania z dwudziestopięcioletnimi supermodelkami.
Kirby zabrał rękę.
– Wszystko w porządku? – spytał. – Bo nie musimy… no wiesz.
– Ale ja chcę – wyszeptała. – Tylko… Popatrzył na nią ze zrozumieniem.
– Pierwszy raz?
Odpowiedziała mu pytającym spojrzeniem, niepewna, o czym mówi.
– No wiesz? Pierwszy raz zdradzasz męża?
W szoku otworzyła usta, a on wykorzystał to, by pocałować ją raz jeszcze.
– Nic się nie przejmuj – wyszeptał. – W końcu dojdziesz do wniosku, że miałaś powody, nie?
Objął ją w talii, uniósł, jakby była dzieckiem, i posadził na blacie. Naparł na nią, a ona się cofnęła, nie do końca chcąc ustąpić, zwłaszcza po uwadze na temat zdrady. Zastanawiała się, czy musiał przedstawić to tak obcesowo. Ale mówił prawdę. Zdradzała. Może to go podniecało.
– Na wypadek, gdybyś się zastanawiała, wiedz, że masz świetne ciało. – Uniósł spódnicę Nico i wsunął dłonie między jej uda, aby je rozchylić. Stawiała opór, bo sprawiało jej przyjemność, iż Kirby pragnie jej tak bardzo, że musi się nad nią napracować. Wiedziała również, że jeśli będzie się opierała, później wmówi sobie, że nie mogła nic poradzić na to, do czego doszło – została pokonana. Nagle pozwoliła mu rozchylić sobie nogi, a on przesuwał dłońmi po wewnętrznej stronie ud Nico, jednocześnie obserwując jej twarz. Bogu dzięki za Seymoura, pomyślała, Bogu dzięki, że zmuszał ją, by codziennie o szóstej rano ćwiczyła przez pól godziny w ich domowej siłowni w piwnicy. Mówił że to ze względu na zdrowie, nie estetykę, że to zwiększa wytrzymałość i koncentrację. Nagle przyszło jej do głowy, że Seymour traktuje ją raczej jak konia wyścigowego niż ludzką istotę.
– Potrzebne ci są? – Kirby pociągnął za pasek jej rajstop. Popatrzyła na niego w oszołomieniu. – Czy mogę je pociąć? Chciałbym rozciąć je nożyczkami, żeby dostać się do ciebie, ale może później byłoby to podejrzane, co? Gdybyś wróciła do domu bez rajstop…
– W porządku – szepnęła i się położyła, żeby umożliwić mu ten zabieg. Pomyślała, że to całkiem do niej niepodobne, ale przecież nikt nigdy się nie dowie, co wyprawiała w kuchni Kirby'ego. Miała zapasową parę rajstop w małej garderobie obok łazienki w biurze. Nikt nawet nie zauważy, jeśli wróci do biura bez rajstop…
Kirby wyjął nożyce kuchenne z naczynia w kwiaty, w którym znajdowały się rozmaite drewniane łyżki i szpatułki. Nie dość, że świetny w łóżku, to jeszcze gotuje, pomyślała. Kusząco pogłaskał jej brzuch i wewnętrzną stronę ud, po czym odciągnął rajstopy i boleśnie powoli zaczął je rozcinać. Gdy dotarł do wzgórka łonowego, odłożył nożyce i rozdarł je dłońmi do końca.
Pomyślała, że zaraz umrze ze zniecierpliwienia.
Potem delikatnie wsunął dłoń pod jej figi (dzięki Bogu ładne, błękitna koronka z La Perli) i zatoczył palcem koło na jej wargach sromowych. Nigdy nie lubiła mówić podczas seksu – w gruncie rzeczy wolała nie wydawać żadnego dźwięku – ale zaskoczyła samą siebie, kiedy z jej krtani wydobył się niski, gardłowy dźwięk. Było to troszkę żenujące i pomyślała, że zabrzmiało jak odgłos z pornosa, ale Kirby nie miał chyba nic przeciwko temu. Odciągnął krok majtek Nico na bok, po czym rozchylił jej wargi sromowe.
O Boże, pomyślała. Boże, naprawdę dobrze się bawiła. Czy można było trafić lepiej? Uprawiała seks z pieprzonym modelem od bielizny Calvina Kleina.
Skąd tyle szczęścia?
Nagle dopadło ją poczucie winy. Gdyby Seymour próbował robić jej coś takiego, kazałaby mu spadać. Wciąż odpychała go od siebie, z latami coraz bardziej, także teraz rzadko kiedy cokolwiek jej proponował.
– Masz piękną cipkę – powiedział Kirby i zaczął ją lizać, jednocześnie wpychając w nią palce. – Następnym razem będziesz na kolanach – wydyszał, przez co zapomniała o Seymourze i zaczęła wyobrażać sobie rozmaite pozycje z Kirbym. – Cholera, dłużej nie mogę czekać.
Podniósł nożyce, po czym jednym ruchem rozciął jej majtki. Sięgnął do kieszeni i wyciągnął z niej prezerwatywę w folii, którą rozdarł zębami. Momentalnie rozpiął spodnie i wyciągnął twardy jak skała penis (no dobra, to banał, pomyślała, ale ten zwrot najlepiej go opisywał), nieco większy i dłuższy od przeciętnych. W każdym razie większy od penisa Seymoura…
Fachowo naciągnął prezerwatywę, a ona niemal zachichotała jak podlotek. Prezerwatywy! Kompletnie o nich zapomniała. Przez ostatnich czternaście lat (dłużej, bo nie miała nikogo co najmniej przez pół roku, zanim poznała Seymoura) nigdy nie była z mężczyzną, który używałby prezerwatyw, gdyż spała tylko z jednym mężczyzną. A przez całe życie tylko z pięcioma, nie licząc Kirby'ego.
– Nie masz nic przeciwko temu, prawda? – zapytał. – Tak będzie lepiej. Nie trzeba się przejmować. I jesteś taka wilgotna…
Pokręciła głową, zastanawiając się, jak to będzie czuć go w sobie.
Opadła na plecy z jękiem rozkoszy, uderzając głową o ścianę. Rozchylił szeroko jej nogi, tak że stopy Nico niemal dotknęły brzegów blatu. Była całkowicie bezbronna. To, że tak bardzo się otworzyła, samo w sobie było ekscytujące, bo nigdy się tak nie zachowywała… Nie przy Seymourze.
Po czym wyrzuciła Seymoura z myśli. Nie zamierzała dopuścić do tego, żeby mąż popsuł jej tę chwilę rozkoszy.
Już po wszystkim leżała na blacie bezwładnie jak szmaciana lalka.
– Świetnie było, nie? – Kirby pomógł jej zejść z blatu. Nico obciągnęła spódnicę. Gdzieś w trakcie straciła nie tylko majtki i rajstopy, ale również czółenka. – Ale krzyczałaś, jak doszlaś.
Nagle poczuła się zażenowana.
– Naprawdę? – Znalazła jeden but w kącie. – Zwykle nie krzyczę.
– Ale dziś krzyczałaś – oznajmił Kirby z braterską szczerością. – Nic się nie martw. Podobało mi się to. – Podał jej rozcięte majtki. – Będą ci potrzebne?
– Nie sądzę. – Zastanawiała się, co jego zdaniem ma z nimi zrobić. Pospinać z boków agrafkami?
– Przez resztę popołudnia będziesz chodziła z gołym tyłkiem. – Karby ujął jej twarz w dłonie. – Tak właśnie będę to sobie wyobrażał. I stanie mi za każdym razem, gdy o tym pomyślę.
Zaśmiała się nerwowo. Nie przywykła do tego, by mężczyźni myśleli o niej jak o obiekcie seksualnym. Czy to oznaczało, że Kirby zechce ponownie się z nią spotkać?
Miała taką nadzieję. Położyła rękę na jego ramieniu, gdy wkładała buty. Co teraz? Powinna wyjść? Popatrzyła na zegarek, było wpół do trzeciej. Gdyby wyszła natychmiast, zdążyłaby do biura na trzecią. Ale czy Kirby nie poczułby się urażony?
– Teraz naprawdę cię oprowadzę po swoim mieszkaniu – oświadczył. – Wiesz, że wcale nie wyszliśmy z kuchni? Ale numer, co?
Uniosła wzrok i popatrzyła na jego twarz. Naprawdę był piękny. Miał idealnie symetryczne rysy, ale chodziło nie tylko o to, także o młodość. Nóż chirurga ani igła dermatologa nie mogły przywrócić pewnych rzeczy, mianowicie jędrności skóry i sprężystości mięśni, zwłaszcza na szyi. Kirby miał gładką szyję, a skórę niczym masło. Samo patrzenie na jego szyję ją podniecało. Ta cała gadanina, że kobiet nie pociąga wygląd i młodość mężczyzny, była kompletnym kłamstwem…