Бесплатная библиотека
Читайте книгу на сайте или телефоне

Электронная книга - «Mercedes-Benz». Краткое содержание книги:

Urocza, przezabawna powiastka gdańskiego prozaika zaczyna się w okolicznościach iście dramatycznych: bohater (noszący wiele znamion, które pozwalają utożsamiać go z autorem), wsiadając w początku lat dziewięćdziesiątych do małego fiata z instruktorką kursu prawa jazdy, nieomal umiera z upokorzenia i wstydu.
Pragnąc opóźnić moment ostatecznej kompromitacji, ucieka się do wypróbowanego sposobu: zaczyna snuć opowieść o samochodach swoich dziadków: citroenie zmiażdżonym przez pociąg relacji Wilno-Baranowicze, mercedesie zarekwirowanym w 1939 przez Sowietów w okolicach Lwowa…
W trakcie opowieści, jak na wytrawnego narratora przystało, uświadamia sobie, że powiela fortel i zarazem literacki chwyt Hrabala, który w opowiadaniu Wieczorna lekcja jazdy w analogiczny sposób próbował obłaskawić i zmylić czujność instruktora usiłującego wprowadzić go w arkana jazdy na motocyklu. Narracja staje się piętrowa i wielowymiarowa: wątki hrabalowskie przeplatają się ze współczesnymi i z nostalgiczną, pełną ciepła i humoru wyprawą w głąb rodzinnych korzeni, w odeszły w przeszłość świat międzywojnia, wypraw na pikniki w sosnowe lasy, zawodów balonowych, spotkań w Automobilklubie i – przede wszystkim – cudownych chromowanych karoserii.
1 ... 16 17 18 19 20 21 22 23 24 ... 29
Перейти на страницу:
portfolio z wyimkami recenzji swoich wystaw, ilustracjami dzieł oraz partiami teoretycznych opracowań, które składały się na zjawisko mobuartu, czyli mobile building art, tak, Fizyk był geniuszem niewątpliwym, któż bowiem w ciągu jednej nocy stworzyłby komputerową symulację tak idealnie spójną, przekonującą, a zarazem doskonale fałszywą, niech tajemnicą pozostanie, skąd tamtej nocy wziął pieniądze, komputer, skaner, papier i drukarkę, a także wszystkie materiały, które potrzebne były do stworzenia nieistniejącej sztuki nieistniejącego jeszcze artysty, dość, że nagłówki wielojęzycznych gazet, tytuły recenzji, a przede wszystkim barwne fotogramy z jego akcyjnych przedsięwzięć zachwyciły szefa galerii – to jest powrót do źródeł – powiedział z błyskiem w oku – spadłeś mi z nieba, no ale co pokażesz pojutrze – a wtedy Fizyk położył mu na biurku kosztorys przedsięwzięcia i odparł, że prawdziwy artysta nigdy nie ujawnia zbyt wcześnie swych zamiarów, gdyż działa spontanicznie i odkrywczo, przełamując wszelkie schematy i konwencje, i to się jeszcze bardziej spodobało, ponieważ, bez zmrużenia oka, szef galerii wypisał Fizykowi czek, martwiąc się tylko o to, czy mobuart chwyci, czy nie chwyci, jednakże geniusz Fizyka okazał się niewyczerpany, bo niech pan sobie tylko wyobrazi, kochany panie Bohumilu, że w dniu wystawy oczom zgromadzonych licznie krytyków, yuppies i koneserów sztuki ukazały się w pustej przestrzeni dwa sześciany, dwa pudła ustawione mniej więcej pośrodku sali i wyglądało to tak, jakby na lekkie szkielety bambusowe naciągnięto czarną, grubą, nieprzezroczystą folię, no ale to nie był bułgarski performance Christo, jakaś banalna idejka wnętrza i zewnętrza, i zgromadzona publiczność pojęła to natychmiast, gdy Fizyk zerwał czarną folię z tego pierwszego, mamucich rozmiarów sześcianu, no i wszystkim zaparło dech, tak, to był ustawiony pionowo na drewnianych prowadnicach węzeł betoniarski, taki sam jaki Fizyk miał na działce w Kolonii Ochota, jakieś siedem metrów wysokości, u góry stalowej klepsydry wlot na piasek, cement i wodę, u dołu spust na wymieszane tworzywo, które wpuszcza się kranikiem do podstawianych form, no i zaczęło się tworzenie sztuki, węzeł ruszył, dwaj pomocnicy uwijali się z formami, trzeci po chwili wtoczył do sali potężną dmuchawę, która osuszać miała cementowe bloczki, a Fizyk tymczasem otworzył ten drugi, mniejszy sześcian i widzowie ujrzeli dwoje siedzących na wyplatanych krzesłach ludzi: byli nadzy, mężczyzna i kobieta, nic nie mówili, patrząc nieruchomo przed siebie, no i dopiero teraz, gdy pierwsze bloczki były już podsuszone, głęboki, artystyczny zamysł przedsięwzięcia stał się jasny: Fizyk z pomocą robotnika zaczął obudowywać tych dwoje, zaczął stawiać cztery ściany bez drzwi i okien tak, aby zamknąć całkowicie na razie niewidzialną celę, mój Boże, jak to się spodobało, zwłaszcza gdy Fizyk podszedł do publiczności i wręczając chętnym do współpracy kielnie, objaśniał, jak należy kłaść te cementowe bloczki, żeby zachować pion; chętnych, kochany panie Bohumilu, było więcej niż stanowisk pracy, dlatego zmieniali się co kwadrans, więc ściany rosły, węzeł turkotał, huczał i wypluwał wciąż nowy budulec, dmuchawa osuszała przemyślnie zastosowany przez Fizyka szybkotężejący cement, no a krytycy sztuki, yuppies i koneserzy z podwiniętymi rękawami koszul, bez marynarek, uwalani wapnem, dosłownie prześcigali się w pracy, nie tylko układając bloczki, ale też nosząc je skwapliwie spod węzła do dmuchawy i od dmuchawy na budowlany plac, a wszystko to rejestrowały kamery największych stacji, wezwane w międzyczasie przez wpływowego krytyka, który odczytał w tym pomyśle i działaniu, bez konsultacji z artystą, trzeba przyznać, symbol Holocaustu, wymurowania przez nieczułe społeczeństwo komory, w której dwoje pierwszych ludzi, Adam i Ewa, umrze w ciemnościach i bez dostępu tlenu; tak więc gdy rzeczywiście zamurowano tych dwoje nagusów na amen, włącznie z sufitem, na sali galerii w Minneapolis było już ponad piętnaście telewizyjnych stacji, dziesięć radiowych, nie licząc drobiazgu fotoreporterów i pismaków, niektóre zresztą przerywały program, żeby na trzy minuty wejść na żywo i zrelacjonować akcję Fizyka, którą już teraz, na gorąco, uznano za największe wydarzenie artystyczne sezonu, ale Fizyk i tutaj okazał się geniuszem, bo kiedy podbiegali do niego z kamerą, albo mikrofonem, ryczał na cale gardło-kurwa, mówiłem wam, nie teraz, jestem we wnętrzu, w samym środku przestrzeni i upływu czasu, jestem człowiekiem, teraz się nim staję, odpieprzcie się, bo to są moje narodziny, czekajcie aż wypłynę z wód płodowych – no i na takie
1 ... 16 17 18 19 20 21 22 23 24 ... 29
Перейти на страницу:
0
Сюжет
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
  • 6
  • 7
  • 8
  • 9
  • 10
0
Атмосфера
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
  • 6
  • 7
  • 8
  • 9
  • 10
0
Главный герой
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
  • 6
  • 7
  • 8
  • 9
  • 10
0
Общее впечатление
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
  • 6
  • 7
  • 8
  • 9
  • 10
Итоговая оценка: 0.0 из 10 (голосов: 0 / История оценок)