Ostrze Darwina [pl]
- Автор: Симмонс Дэн
- Язык: польский
- Жанр: Триллеры
Электронная книга - «Ostrze Darwina [pl]». Краткое содержание книги:
Pewnego dnia cudem unika śmierci, gdy strzelają do niego mężczyźni z podrasowanego mercedesa. Śledztwo w tej sprawie prowadzi prokurator Sydney Olson oraz sam Dar, który dobiera sobie współpracowników z Departamentu Policji San Diego, LAPD, kalifornijskiej policji drogowej i FBI. Szybko okazuje się, że do Minora strzelali zabójcy rosyjskiej mafii. Czym zdenerwował ich pracodawców? Ostatnimi czasy oceniał jedynie dziwne wypadki samochodowe. Zaczyna badać sprawy głębiej i zaczynają ginąć ludzie…
Powieść obfituje w nieprawdopodobne zwroty akcji, bogate tło obyczajowe i historyczne (Darwin walczył kiedyś w Wietnamie, badał też sprawę wybuchu Challengera), a także w strzelaniny, ucieczki i pościgi samochodowe.
Śledcza Olson skinęła głową.
– Z wyjątkiem faktu, że w ostatnich paru miesiącach toczy się tutaj swego rodzaju wojna o wpływy, w której chodzi o przejęcie kontroli nad zorganizowanymi oszustwami ubezpieczeniowymi.
– Jest więcej takich grup? – spytał szeryf Fields, patrząc nieufnie i z ukosa.
Odpowiedział mu zastępca prokuratora okręgowego Weid:
– Podczas śledztwa w hrabstwie Dade na Florydzie ustalono, że wielką rolę w organizacji oszustw ubezpieczeniowych pełnili byli dealerzy narkotykowi. My tutaj zauważamy podobny udział przedstawicieli gangów meksykańskich i meksykańsko-amerykańskich. Zarówno we wschodnim Los Angeles, jak i w innych miejscach.
– Liczby – warknął szeryf.
Kapitan Sutton z CHP potrząsnął głową.
– Większości fałszywych wypadków nie organizują nasze gangi latynoskie – zauważył cicho. – Raczej powiem, że ich członkowie próbowali się włączyć do akcji, ale im się odechciało, bo ktoś nieźle skopał im za to tyłki. A paru czołowych hommes skończyło w plastikowych torbach na ciała.
Tym razem odchrząknęła szeryf Schultz z hrabstwa Orange.
– U nas podobnie sobie pomyślał gang wietnamski. Chcieli opanować światek oszustw, tylko ktoś stanowczo i przekonująco im to odradził.
– I kimkolwiek jest ta osoba – podsumował agent specjalny Warren – najwięcej osiągnęła w tej wojnie o wpływy dzięki sprowadzeniu zabójców z mafii rosyjskiej i czeczeńskiej… Ustaliliśmy, że działają wszędzie na Wybrzeżu Zachodnim, lecz szczególnie tu, na Południu.
Wszystkie oczy zwróciły się na Darwina i na jego najbliższych towarzyszy. Lawrence zakaszlał, co u niego zwykle oznaczało wstęp do dłuższej przemowy.
– Nasza firma wielokrotnie korzystała z usług Dara… pana Minora… doktora Minora. Rekonstruował dla nas także wiele wypadków, które wyraźnie zostały zainscenizowane. Był rzeczoznawcą w kilku takich sprawach, podobnie zresztą jak ja.
Trudy przez moment potrząsała głową.
– W tych fałszywych roszczeniach nie dostrzegliśmy jednak żadnego śladu wskazującego na możliwość istnienia dobrze zorganizowanego gangu – wtrąciła. – Mieliśmy do czynienia jedynie ze zwykłymi tego typu przypadkami. Ofiary życiowe, desperaci, pasożyci społeczni. Wymuszenia ubezpieczeniowe to jedna z nielicznych znanych tym ludziom metod zarobku.
Zastępca prokuratora okręgowego Weid przyjrzał się z uwagą Darwinowi.
– Powiem wprost – oświadczył. – Nie mamy cienia wątpliwości, że ci dwaj mężczyźni w mercedesie to przedstawiciele rosyjskiej mafii, których ktoś tutaj sprowadził, aby pomogli mu w wojnie o wpływy… Mało tego, panie Minor, ci ludzie zostali tu sprowadzeni w celu zabicia pana.
Słysząc to zdanie, Dar skrzywił się naprawdę nieznacznie.
– Dlaczego mieliby chcieć mnie zabić? – spytał.
Olson obróciła się bokiem na krześle i spojrzała mu prosto w oczy.
– Żywiliśmy nadzieję, że właśnie pan odpowie nam na to pytanie. Wczorajsze zdarzenia oznaczają dla nas… najlepszy trop, jaki otrzymaliśmy od początku naszego kilkumiesięcznego już śledztwa.
Darwin tylko potrząsnął głową.
– Gdyby rzeczywiście mnie szukali… nawet nie wiem, w jaki sposób mogliby mnie namierzyć. Cały dzień miałem zwariowany… – Szybko i zwięźle opowiedział o porannej pobudce, startowych silnikach rakietowych, spotkaniu z Larrym i rozmowie z Henrym w Cienistym Odpoczynku, czyli parkingu przyczep dla ludzi starszych… – Chcę powiedzieć, że… nie zaplanowałem niczego, co wczoraj robiłem. Nikt nie mógł wiedzieć, że o tamtej porze pojadę akurat na południe, drogą I-15.
– We wraku mercedesa – wyjaśnił kapitan Sutton z CHP – znaleźliśmy urządzenie do namierzania telefonów komórkowych. Prawdopodobnie monitorowali pańskie rozmowy.
Minor znów potrząsnął głową.
– Po moim spotkaniu z Larrym nigdzie nie telefonowałem z komórki ani nikt nie dzwonił do mnie.
– Lawrence połączył się ze mną – powiedziała Trudy. – Dostał fotografie gangu złodziei samochodów i zadzwonił. Mówił, że akurat przesłuchujesz kogoś na parkingu przyczep.
Dar po raz kolejny potrząsnął głową.
– Sugerujecie, że głupia zabawa rakietowym silnikiem startowym albo upadek siedemdziesięcioośmioletniego starca z jego parda stanowi część potężnego spisku mającego na celu wymuszanie ubezpieczeń? I że ktoś ściągnął do Kalifornii Rosjan i kazał im mnie za to zabić?
Ponownie odezwał się kapitan Sutton z kalifornijskiej policji drogowej. Jak na takiego dużego mężczyznę – mierzył przynajmniej metr dziewięćdziesiąt pięć – miał bardzo łagodny i cichy głos.
– Jeśli chodzi o silnik rakietowy, wyjaśniliśmy sprawę. Zidentyfikowaliśmy szczątki we wraku… po zębach. Dziewiętnastolatek nazwiskiem Purvis Nelson z Borrego Springs. Mieszkał z wujkiem Leroyem. Leroy skupował duże partie metalu od sił powietrznych. Najwyraźniej ktoś w bazie Air Force zapomniał o tych dwóch silnikach rakietowych. No i znalazł je młody Purvis. Zostawił wujkowi notatkę…
– Samobójczą? – spytał ktoś.
Kapitan CHP zaprzeczył.
– Nie, nie, zwykłą kartkę, na której młodzieniec napisał, że wychodzi o dwudziestej trzeciej, zamierza w nocy pobić rekord prędkości i spotka się z wujem na śniadaniu.
– Innymi słowy zostawił notkę samobójczą – mruknął szeryf McCall reprezentujący hrabstwo San Diego, po czym spojrzał na Lawrence’a. – Pan Minor napisał w swoim oświadczeniu, że kiedy się spotkaliście przed strzelaniną jechał pan udokumentować transakcję kradzieży samochodu. Gang złodziei samochodów brał sobie na cel pojazdy Avis, zgadza się? Czy ta sprawa mogłaby stanowić powód ataku na pana Minora?
Stewart cicho się roześmiał.
– Pan wybaczy, szeryfie, ale te kradzieże stanowiły pomysł jednej rodziny prostaków. Wie pan, mówię o tych typowo południowych rodzinach, w których kolejne pokolenia nie są mądrzejsze od poprzednich. – Nikt z biorących udział w spotkaniu szeryfów, policyjnych kapitanów czy ludzi z Federalnego Biura Śledczego nie uśmiechnął się. Lawrence odchrząknął. – Tak czy owak, w mojej opinii grupka, którą się zajmowałem, na pewno nie ma żadnych związków z rosyjską mafią. Ci ludzie prawdopodobnie nawet nie wiedzą że w Rosji w ogóle działa mafia. Akcje ograniczali wyłącznie do własnego grona. Niejaki Billy Joe pracował po prostu w zajmującej się wynajmem samochodów firmie Avis i w ramach swoich obowiązków posiadał adresy lokalnych najemców. Jego brat Chuckie brał komplet zapasowych kluczy i kradł w nocy auto… Lubili sportowe. Spotykali się na pustyni z kuzynem Floydem, w warsztacie, który tam mieli, pokrywali samochód nowym kolorem, czekali, aż lakier wyschnie, po czym Floyd od razu odjeżdżał aż do Oregonu, gdzie sprzedawał auto w komisie, jak najbardziej legalnie posiadanym przez rodzinę. Zmieniali tablice rejestracyjne, ale nie numery wozu. W sumie okazali się kretynami. Zwróciłem wczoraj fotografie i notatki firmie Avis, a oni przekazali informacje miejscowym władzom i policji Oregonu.
Główna oficer śledcza Olson podniosła nieznacznie głos, sugerując powrót do głównego tematu.
– Wiemy zatem – powiedziała – że żadne z wczorajszych zdarzeń nie było związane z zamachem na pańskie życie, doktorze Minor.
– Proszę mi mówić Dar – mruknął Darwin.
– Dar – powtórzyła Sydney Olson, patrząc mu w oczy.
Minora ponownie uderzył sposób, w jaki mieszała profesjonalną powagę z lekkim rozbawieniem. „Czy chodzi o iskierkę w jej oku, czy też o sposób, w jaki porusza ustami?” – zastanowił się i natychmiast potrząsnął głową wyrzucając z głowy te myśli. Poprzedniej nocy nie spał zbyt dobrze.