Бесплатная библиотека
Читайте книгу на сайте или телефоне

Электронная книга - «Gwiezdny motyl». Краткое содержание книги:

Ludzkość dąży uparcie i nieodwołalnie ku samozagładzie, robiąc wszystko, by zniszczyć Ziemię, dlatego Yves Kramer, inżynier specjalizujący się w podróżach kosmicznych, postanawia uciec na inną planetę, by tam zacząć wszystko od nowa.
1 ... 14 15 16 17 18 19 20 21 22 ... 59
Перейти на страницу:

Nagle na jej twarzy pojawił się nieznany grymas, jakby poczuła ból w miednicy.

– Nie możemy się teraz poddać.

W tym „my” było coś tak nieoczekiwanego, że wolał się nie odwracać.

– Jesteśmy wyczerpani. I nic dziwnego, bo harowaliśmy jak woły. Teraz musimy złapać drugi oddech, żeby dobiec do mety.

Chwila, na którą czekał od tak dawna, wprawiła go w zakłopotanie.

– Zaszliśmy za daleko, żeby zawrócić. Jeżeli załamiemy ręce, nigdy sobie tego nie wybaczymy. Nie mamy wyboru. Musimy iść dalej naprzód.

Niemal z przyzwyczajenia unikał jej wzrokiem, próbowała więc znaleźć sposób, by go zmusić do reakcji.

– Zauważył pan? Od niedawna potrafię chodzić o kulach. Lekarze nigdy nie wierzyli, że mi się to uda. Nawet kiedy mówili, że wszystko będzie dobrze, sami w to nie wierzyli. A ja nie wiedziałam, że to niemożliwe, więc… to zrobiłam. To zupełnie jak z tym projektem. Nie wiedzieliśmy, że to niemożliwe, dlatego właśnie go realizujemy.

Yves Kramer przełknął ślinę.

– Dlaczego zmieniła pani opinię na mój temat? – zapytał.

– Z powodu kilku wypowiedzianych przez pana zdań, które ciągle nie dawały mi spokoju, dopóki na zawsze nie zapadły w pamięć.

Zmieniła pozycję, ponieważ poprzednia zaczęła jej sprawiać ból.

– Na przykład?

– „Ostatnią nadzieją jest ucieczka” albo: „Pewnego dnia ludzkość osiedli się gdzie indziej i najlepiej w inny sposób”, a na koniec było, zdaje się, zdanie Gabriela. Któregoś wieczoru powiedział, że „wszystko jest paradoksem i że prawdziwa mądrość polega na dostrzeganiu tych paradoksów”.

Mówiła o ich wspólnym przyjacielu tak, jakby już nie żył. Było to dla wynalazcy nieco krępujące, rozumiał jednak, co Elisabeth ma na myśli. Stanowiło to raczej hołd niż nekrolog.

– W końcu zaczęłam się zastanawiać, czy mój wypadek nie jest „paradoksalnie”… czymś dobrym.

Roześmiała się nerwowo, jakby usiłowała naśladować śmiech Mac Namarry albo wmówić samej sobie kłamstwo.

– Strasznie się pani wycierpiała z mojego powodu. To nie może być nic dobrego, to katastrofa – odparł lakonicznie wynalazca.

Przygryzła wargę.

– Kto wie? Uwięziwszy moje ciało, być może uwolnił pan mój umysł. Czym byłoby moje życie, gdyby nie ten wypadek? Nawet sława przemija. W końcu przestałabym zwyciężać, przestałabym uprawiać żeglarstwo. Zamieszkałabym z jakimś przystojnym, nadzianym playboyem i zanimbym zdechła ze starości, miałabym kupę najlepszych w klasie dzieciaków. Tak właśnie potoczyłoby się „normalnie” moje życie. Sposób myślenia w ogóle by mi się nie zmienił. Dbałabym wyłącznie o własne przyjemności i wygody. Tymczasem… dzięki naszemu spotkaniu i pańskim szalonym pomysłom być może zdołam ocalić ludzkość i odkryć jakąś nową planetę.

– Żadnemu z nas się to nie uda – uciął Yves. – Podróż potrwa co najmniej tysiąc lat.

Machnęła ręką, żeby pominąć ten szczegół.

– W takim razie przynajmniej zapewnię moim dzieciom możliwość zbudowania lepszego świata w innym miejscu.

Przez długą chwilę milczeli daleko od siebie.

– Gabriel powiedział, że wieczorem przed zaśnięciem człowiek może zadać pytanie swojemu aniołowi stróżowi i że rano będzie znał odpowiedź.

Yves’owi wydało się dziwne, że jego sponsor porusza w rozmowach z Elisabeth te same tematy co z nim.

– Zadałam przed zaśnięciem pytanie i dostałam rano odpowiedź.

– Jakie pytanie?

Udała, że nie słyszy, i mówiła dalej:

– Gabriel zwrócił mi też uwagę, że wieczorem, tuż przed zaśnięciem, człowiek może obejrzeć jak na filmie całe swoje życie i wymazać niektóre fragmenty, przeprogramować je i rozsupłać węzły. Wczoraj wieczorem wróciłam do przeszłości i rozsupłałam węzeł.

– Nie da się zmienić przeszłości. Co się stało, to się nie odstanie. Nie można skleić tego, co się stłukło.

– Kto wie. Potęga myśli nie zna granic. Niech pan tylko popatrzy: odzyskałam władzę w nogach. Czego panu trzeba, jeśli nie zwycięstwa umysłu nad materią?

Mówiąc to, pragnęła mu pokazać, że potrafi chodzić bez kul. Po kilku pewnych krokach przewróciła się.

28. WPROWADZENIE ZBĘDNEGO SKŁADNIKA

Sztandary z błękitnym motylem na czarnym tle w otoczeniu białych gwiazd łopotały pod wpływem gwałtownych powiewów chłodnego wiatru.

Chociaż ośrodek „Ostatnia Nadzieja” zwolnił tempo, wszyscy jego mieszkańcy przygotowywali się bez ustanku do życia w cylindrze.

Po okresie wygadywania rozmaitych bzdur na temat Gwiezdnego Motyla media w końcu w ogóle przestały się nim interesować.

Poza nielicznymi wyjątkami wszyscy dziennikarze ekscytują się danym tematem równie szybko, jak czują się nim znużeni.

Brakowało im czegoś, w co mogliby wbić zęby, i właśnie nadarzyła się okazja, bo oto wyjątkowo gwałtowne trzęsienie ziemi zmiotło z mapy jedno z przybrzeżnych miast wraz ze wszystkimi mieszkańcami. Jednocześnie pewien dyktator, będący jednym z najzagorzalszych przeciwników projektu „Ostatnia Nadzieja”, oświadczył, że jego kraj właśnie zakupił broń atomową i że zamierza ją wykorzystać, aby unicestwić swojego najbliższego sąsiada z powodów religijnych. Nagle wzrosło napięcie na całej planecie. Zupełnie jakby historia dostała przyspieszenia.

Nad wielkimi stolicami unosił się nieustannie smog gęstej bursztynowej mgły. Mieszkańcy z trudem oddychali ciężkim powietrzem. Zamachy terrorystyczne stały się tak częste, że gazety już nawet nie zadawały sobie trudu, by o nich wspominać. Do ulubionych celów należały metro i autobusy.

Nowy wirus przenoszony przez ślinę siał spustoszenie, lecz naukowcy nie potrafili sobie z nim poradzić.

Tymczasem w ośrodku „Ostatnia Nadzieja” ukończono montaż statku. Gwiezdny Motyl IV praktycznie był gotów do lotu. Pozostało jedynie dopieszczenie wyposażenia wewnętrznego.

Powróciwszy do ośrodka „Ostatnia Nadzieja”, Gabriel Mac Namarra stopniowo odzyskiwał siły, czerpiąc z projektu motywację do szybkiej rekonwalescencji.

Adrien Weiss zamieszkał wspólnie z pewną inżynier z ośrodka, Caroline Toledano, specjalizującą się w astronomii. Dzięki wstawiennictwu kochanka włączono ją do zespołu kierowniczego na miejsce Satine Vanderbild. Ta młoda, raczej energiczna brunetka o artystycznej duszy udowodniła bez trudu, że jest przydatna.

Elisabeth Malory i Yves Kramer spotykali się teraz regularnie, opracowując wspólnie systemy kontroli obu wielkich skrzydeł Gwiezdnego Motyla.

Rozmawiali wyłącznie o sprawach technicznych, unikając wszelkich tematów osobistych.

Do uruchomienia żagli słonecznych Yves Kramer opracował cały system okablowania, który miał wiele wspólnego z olinowaniem starego trójmasztowca. Elisabeth Malory wynalazła z kolei mechanizmy bloczków, które umożliwiały jak najlepsze przystosowanie kształtu żagla do strumienia fotonów nadchodzących z tyłu lub z boków.

Pewnego dnia żeglarka wręczyła inżynierowi prezent.

Ten zaś potrząsnął ze zdziwieniem pudełkiem owiązanym wstążką, po czym zerwał papier ozdobny. Następnie wyjął z kartonu jedwabistą, włochatą, biało-czarną miauczącą kulę, z której pyszczka wystawał długi, różowiutki i szorstki języczek. Dwumiesięczne kocię.

– Zawsze mam na jachcie kota – powiedziała dla wyjaśnienia. – Żeglarze uważają, że koty przynoszą szczęście. Zwyczaj ten pochodzi, zdaje się, z czasów, kiedy w ładowniach dużych żaglowców panowała plaga szczurów, które pożerały zapasy żywności. Koty były wtedy obrońcami.

Wynalazca pogłaskał kociaka, który zaczął natychmiast mruczeć.

– To samiec czy samica?

1 ... 14 15 16 17 18 19 20 21 22 ... 59
Перейти на страницу:
0
Сюжет
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
  • 6
  • 7
  • 8
  • 9
  • 10
0
Атмосфера
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
  • 6
  • 7
  • 8
  • 9
  • 10
0
Главный герой
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
  • 6
  • 7
  • 8
  • 9
  • 10
0
Общее впечатление
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
  • 6
  • 7
  • 8
  • 9
  • 10
Итоговая оценка: 0.0 из 10 (голосов: 0 / История оценок)