Wojna Honor [War of Honor - pl]
- Автор: Вебер Дэвид Марк
- Год: 2005
- Язык: польский
- Год: REBIS
- ISBN: 83-7301-622-8
- Переводчик: Jaroslaw Kotarski
- Жанр: Космическая фантастика
Электронная книга - «Wojna Honor [War of Honor - pl]». Краткое содержание книги:
I dlatego, że tak bardzo tego pragnęła, nie odważyła się na rozważenie żadnych innych możliwych reakcji.
— Oprócz tego wyślę naturalnie dokładny raport do Admiralicji — dodała.
I w ostatnim momencie ugryzła się w język, by nie powiedzieć, że i tak nie zostanie on przeczytany. Zamiast tego rzekła spokojnie:
— Niestety, najszybszy kurier, jakim dysponujemy, będzie potrzebował nawet dwóch standardowych tygodni na dotarcie do systemu Manticore, na odpowiedź musimy więc poczekać ponad miesiąc. Przez ten czas możemy działać bez nowych rozkazów.
Tym razem nie potrzebowała Nimitza, by wiedzieć, że obecnym ulżyło. Było to zupełnie naturalne uczucie. Oto uświadomili sobie, że ktoś inny będzie odpowiedzialny za podjęcie decyzji, jak należy działać.
— Dopóki nie otrzymam nowych rozkazów, muszę wykonywać dotychczasowe — kontynuowała Honor. — Tak więc nadal będziemy patrolować wyznaczone systemy, choć z najbardziej peryferyjnych chwilowo się wycofamy. Natomiast w głównych chcę wzmocnić siłę patroli. Nie zamierzam osłabiać sił głównych, ale nasze okręty muszą operować co najmniej w parach, a tam, gdzie będzie to możliwe, w sile dywizjonów czy flotylli. Ograniczenie liczby patrolowanych systemów powinno zwolnić niezbędne do tego okręty bez potrzeby zbytniego redukowania sił osłonowych stacjonujących w systemie Marsh. Wysłaliśmy już ostrzeżenia do wszystkich okrętów znajdujących się na patrolach i miejmy nadzieję, że dotrą one do celu, nim któryś znajdzie się w obecności jednostek imperialnych, których dowódcy będą już wiedzieli, co się wydarzyło w systemie Zoraster. Ponieważ jednak nie mamy takiej pewności, należy być przygotowanym na to, że nim ostrzeżenie dotrze do wszystkich, dojdzie do innych incydentów. Prawdę mówiąc, już mogły się wydarzyć. Wraz z ostrzeżeniem wysłałam rozkazy przypominające, że nadrzędnym obowiązkiem każdego dowódcy jest dbałość o bezpieczeństwo okrętu i załogi. By to zapewnić, można użyć wszelkich sposobów, jakie uznaje się za niezbędne. I dlatego poleciłam wszystkim stosować reguły walki Alfa 2.
Przez salę jakby powiał chłodny podmuch.
A Honor uśmiechnęła się bez śladu wesołości. Zasady walki Alfa 2 upoważniały kapitana okrętu do otwarcia ognia, jeśli był przekonany, że jego okręt zaatakowano. Nie musiał czekać, aż przeciwnik pierwszy zacznie strzelać, choć powinien zrobić co w jego mocy, by uniknąć rozpoczęcia strzelaniny.
Była to eskalacja zasad postępowania i Honor wolałaby jej uniknąć, ale niestety było to niemożliwe z uwagi na siłę salw okrętów dysponujących zasobnikami holowanymi. Najczęściej pierwsza taka salwa była rozstrzygająca i pozwolenie przeciwnikowi, by ją wystrzelił, tylko po to żeby jednoznacznie ustalić, kto jest odpowiedzialny za wrogi akt, było zbyt wysoką ceną za stratę okrętu i załogi.
— Żebyśmy się dobrze zrozumieli — dodała cicho, ale stanowczo. — Mamy obowiązek utrzymać pokój, ale nie za wszelką cenę. Naszym najważniejszym obowiązkiem jest realizowanie polityki rządu Jej Królewskiej Mości na obszarze Konfederacji Silesiańskiej oraz obrona systemu Marsh. Jeśli doprowadzi to do otwartego konfliktu z Imperium Andermańskim, mówi się trudno. Nie chcę wojny z Imperium. Nikt przy zdrowych zmysłach jej nie chce, ale jeśli Imperium do niej dąży, zamierzam zrobić wszystko, żeby tego pożałowało. Bardzo pożałowało.
ROZDZIAŁ XLIII
— Obawiam się, że mamy następny, milady.
Honor uniosła głowę znad czytanego raportu i zacisnęła usta. Ton Brigham nie był ponury, nie chodziło więc o zabitych, ale zabrzmiało w nim coś dziwnego… coś niepokojącego.
— Jak zły? — spytała cicho.
— Lepszy od ostatniego — pospiesznie zapewniła Mercedes. — I nieporównywalny z pierwszym. Właśnie przybył kurier od kapitana Ellisa…
— Dowodzi HMS Royalist, tak? — upewniła się Honor.
— Zgadza się — potwierdziła Brigham.
HMS Royalist należał do krążowników liniowych klasy Reliant, podobnie jak Nike — jedyny krążownik liniowy, jakim Honor dowodziła. Jednostki tej klasy nie należały już ani do najnowszych, ani najnowocześniejszych krążowników liniowych, jakimi dysponowała Royal Manticoran Navy, ale pozostały okrętami dużymi i groźnymi, zdolnymi zniszczyć każdą jednostkę mniejszą od okrętu liniowego. Miały również pierwszeństwo w modyfikacjach.
— Wraz z siostrzaną jednostką obsadzał pikietę w systemie Walther położonym w sektorze Breslau — zaczęła referować Mercedes. — Znajdowali się w systemie od pięciu dni, gdy pojawiła się eskadra ciężkich krążowników Imperialnej Marynarki. Zgodnie z pani rozkazem Eblis nadał otwartym tekstem żądanie, by trzymały się z dala od jego okrętów.
Honor kiwnęła głową — kapitanowie wszystkich okrętów otrzymali od niej rozkaz żądania, by jednostki imperialne, jakie napotkają, utrzymywały odległość co najmniej dwudziestu milionów kilometrów od ich okrętów pod groźbą natychmiastowego ostrzelania. Ostrzeżenie o standardowej treści dołączone do rozkazów zawierało krótki i na tyle obiektywny, na ile było to możliwe, opis tego, co się wydarzyło w systemie Zoraster. Honor nie miała wątpliwości, że każdy imperialny oficer, nim odebrał ostrzeżenie, miał już wyrobioną opinię na temat tego, kto spowodował tamten incydent i kto zaczął strzelać, ale chciała mieć jednoznaczne dowody, że imperialne okręty nie tylko zostały ostrzeżone, by trzymać się z dala od jej jednostek, ale także poinformowane o przyczynach tego żądania. Gdyby któryś z jej kapitanów pierwszy otworzył ogień, i tak na nic by się to nie zdało, ale przynajmniej ochroniłoby takiego oficera, gdyby Janacek i reszta tchórzliwych półgłówków zdecydowali, że Honor postąpiła źle czy przekroczyła swoje uprawnienia.
— Ostrzeżenie nie wywarło pożądanego wrażenia — podjęła Brigham. — Okręty imperialne podzieliły się na dwie grupy i zaczęły manewrować tak, by wziąć nasze w kleszcze. Kapitan Ellis początkowo miał zamiar pozwolić im na to, by utrzymać możliwość swobodnego manewrowania, ale na wszelki wypadek odpalił sondy. Jedna znalazła się na tyle blisko, by uzyskać wizualny obraz rufy jednego z krążowników. Oto obraz, jaki przekazała na HMS Royalist.
Mercedes podała Honor elektrokartę z płaskim ekranem, na którym było zdjęcie, ale zbyt małe, by można na nim było dostrzec szczegóły. Honor uaktywniła więc hologram i nad elektrokartą pojawił się znacznie większy, trójwymiarowy obraz przedstawiający rufę okrętu. Było w nim coś dziwnego…
— Co to jest? — mruknęła zdumiona i po paru sekundach odpowiedziała sama sobie: — Zasobniki z rakietami.
— Dokładniej połówki zasobników — poprawiła Mercedes. — Do takiego wniosku doszedł Ellis, a George po wstępnej analizie zgodził się z nim. Zasobniki przecięte w połowie długości i przymocowane do górnej powierzchni kadłuba.
— Cholera! — Honor była zaskoczona do tego stopnia, że zaintrygowany Nimitz zastrzygł uszami.
I dokonała szybkiej kalkulacji. Jeśli założyć, że odstępy między tymi, które było widać na hologramie, stanowiły normę, to krążownik miał ich zamontowanych na kadłubie co najmniej trzydzieści pięć, może czterdzieści.
— A dolna krzywizna kadłuba? — spytała.