Wojna Honor [War of Honor - pl]
- Автор: Вебер Дэвид Марк
- Год: 2005
- Язык: польский
- Год: REBIS
- ISBN: 83-7301-622-8
- Переводчик: Jaroslaw Kotarski
- Жанр: Космическая фантастика
Электронная книга - «Wojna Honor [War of Honor - pl]». Краткое содержание книги:
Zgodnie z rozkazem Honor, by jeśli to możliwe, minimalizować napięcie, dowódca Ephraima Tudora zaprzestał walki, gdy stało się oczywiste, że przeciwnik przyjął ugrupowanie obronne i nie ma zamiaru jej kontynuować. Honor nie znała choćby przybliżonych strat poniesionych przez imperialne okręty, ale nie wątpiła, że były znacznie większe niż te, które odniosła załoga ciężkiego krążownika.
Co dla rodzin dziewięciu zabitych nie stanowiło specjalnej pociechy.
— Może dowodzący w systemie Walther słyszał, jak się skończył incydent w systemie Schiller — uśmiechnęła się Brigham. — Może to, co zrobił z ich okrętami Ephraim Tudor, nauczyło ich ostrożności.
— Niewykluczone — zgodziła się Honor. — Choć biorąc pod uwagę różnicę czasu, wątpię, by wieść o tym, co stało się w systemie Schiller, dotarła do tej eskadry ciężkich krążowników, nim wyruszyła ona do systemu Walther. Poza tym z początku wyglądało na to, że myślą poważnie o starciu, dopiero gdy Ellis zdołał ich przekonać, jaką to niby siłą ognia dysponuje, wycofali się.
— Cóż, teraz przynajmniej wszystkie nasze okręty zostały uprzedzone, żaden nie powinien więc wpaść w zasadzkę. A to znaczy, że nie stracimy już żadnego, nie każąc za to słono zapłacić Imperium.
— Wiem, Mercedes, ale tak się składa, że wolałabym nikomu nie kazać za nic płacić i nie stracić żadnego okrętu. Zemsta nikogo nie wskrzesi, a im więcej incydentów skończy się strzelaniną, nawet jeśli wyjdziemy z nich zwycięsko, tym gorzej w ogólnym rozrachunku. Zwiększy się napięcie, a zmniejszy szansa załatwienia problemu, nin wymknie się spod kontroli.
— Ma pani rację, choć odpowiedź Sternhafena jakoś nie wzbudza mego przesadnego optymizmu, milady. Skoro nie chce nawet wziąć pod uwagę możliwości, że jego podkomendny popełnił błąd, i odrzuca możliwość śledztwa, to nie zanosi się raczej, by miał zamiar załatwić sprawę pokojowo, prawda?
— Nie zanosi — zgodziła się Honor, przypominając sobie ostry i jednoznaczny komunikat admirała Sternhafena opublikowany przez media — nie tylko silesiańskie — jako odpowiedź na jej wiadomość i propozycję. — Zupełnie się nie zanosi.
— Być może, Herr Graf, byłby pan tak uprzejmy i wyjaśnił mi, co to ma znaczyć? — spytał lodowato uprzejmym tonem Chien-lu Anderman, Herzog von Rabenstrange, pukając palcem w opakowanie chipa, którego kolor oznaczał, że zawiera oficjalny komunikat dla prasy.
Opakowanie leżało na blacie biurka należącego jeszcze do admirała Xiaohu Pauscha, grafa von Sternhafena. Przynależność biurka miała niebawem ulec zmianie. Podobnie jak parę innych rzeczy.
— Nie ma nic do wyjaśniania, Herr Grossadmiral — odparł wymuszenie uprzejmym tonem zapytany. — Ciężki krążownik RMN ostrzelał nasz frachtowiec pomimo ponawianych poleceń Kapitana der Sterne Gortza, by zaprzestał ataku. W tej sytuacji Kapitan der Sterne Gortz nie miał innej możliwości, niż związać walką okręt Królewskiej Marynarki, by zapewnić bezpieczeństwo załodze naszego statku. W efekcie tego sprowokowanego przez Royal Manticoran Navy incydentu obie strony poniosły ciężkie straty w ludziach. Biorąc pod uwagę te oczywiste fakty, nie uznałem za stosowne narażać godność Imperatora na upokorzenie śledztwa prowadzonego przez Królewską Marynarkę, a dotyczącego postępowania floty niezawisłego państwa. Ustąpienie przed takim żądaniem byłoby obraźliwe i poniżające tak dla Jego Wysokości, jak i Imperialnej Marynarki, a na dodatek tak oczywiste uprzedzenia Royal Manticoran Navy z góry wykluczały możliwość wydania w miarę obiektywnego werdyktu. Jedyny możliwy głosiłby naturalnie, że to my byliśmy wszystkiemu winni. Jako przedstawiciel Jego Wysokości w Konfederacji nie miałem zamiaru uczestniczyć w podobnej farsie mającej na celu wybielenie winnego wszystkiemu oficera, o czym poinformowałem dowódcę stacji Sidemore w sposób wykluczający nieporozumienie. Aby zaś uniemożliwić przekręcenie prawdy i odniesienie jakiegoś tryumfu propagandowego, przekazałem prawdziwy przebieg wydarzeń do wiadomości mediów najszybciej jak to możliwe, gdyż było to moim oczywistym obowiązkiem.
— Rozumiem. Dysponuje więc pan, jak sądzę, zaprzysiężonym zeznaniem Kapitana der Sterne Gortza opisującym dokładnie przebieg wydarzeń w systemie Zoraster?
— Oczywiście, że nie dysponuję! — Sternhafen prawie warknął, najwyraźniej tracąc panowanie nad sobą, dotknięty lodowatym sarkazmem przełożonego.
— A tak, zapomniałem, że Kapitan der Sterne Gortz zginął, nieprawdaż? — von Rabenstrange uśmiechnął się złośliwie, obserwując, jak znacznie wyższy gospodarz gryzie się w język.
Bycie kuzynem Imperatora miało swoje dobre strony.
— Ponieważ Gortz nie żyje, niemożliwe jest określenie z absolutną pewnością, co zrobił, a czego nie zrobił — dodał poważniej. — Nieprawdaż?
— Posiadamy zeznania trzech członków obsady mostka. Jedynych, którzy przeżyli. Są zgodni co do tego…
— Obejrzałem ich zeznania, Herr Graf — przerwał mu Rabenstrange. — Żaden nie należał do sekcji łączności, a wszyscy mieli zbyt wiele zajęć, by zwracać uwagę na to, co Gortz powiedział Ferrero i co od niej usłyszał. Dlatego ich zeznania w tej kwestii są mgliste i mało wiarygodne. Co więcej, dotyczyć mogą jedynie wypowiedzi Gortza, bo żaden nie słyszał słów Ferrero, gdyż jej wypowiedzi nie były przełączone na głośnik. Dlatego ich opinia, że dowódca postąpił szlachetnie i słusznie, reagując na nie sprowokowany atak królewskiego okrętu na nasz frachtowiec, należy traktować nieco podejrzliwie, nie sądzi pan, Herr Graf?
— Protestuję przeciwko używaniu takiego tonu, Herr Grossadmirall. Jestem świadom pańskiej rangi i pozycji rodzinnej, ale nadal jestem też oficerem Jego Wysokości dowodzącym w Konfederacji. A dopóki nie przejmie pan dowodzenia, nie muszę znosić pańskich słownych napadów ani na siebie, ani na moich podkomendnych. Zwłaszcza takich, którzy oddali życie w służbie Imperatora, służąc pod moimi rozkazami!
Zapadła chwila ciężkiej ciszy.
— Ma pan rację — oznajmił w końcu Rabenstrange. — Naturalnie kwestia, dokładnie jakie dowództwo pan kiedykolwiek otrzyma, pozostaje otwarta.
I uśmiechnął się zimno, widząc, jak Sternhafen odwrócił wzrok.
Tylko na moment, ale to wystarczyło.
Rabenstrange założył ręce na plecy i przespacerował się wzdłuż ścian gabinetu, a dopiero potem stanął twarzą w twarz z gospodarzem.
— Dobrze, Herr Graf — oświadczył. — Spróbuję skorygować swoje maniery, ale w zamian odpowie pan na moje pytania. I ostrzegam: nie jestem zainteresowany retoryką i stylem komunikatów prasowych. Rozumiemy się?
— Jak pan sobie życzy, Herr Grossadmiral — odparł sztywno Sternhafen.
— Doskonale. Próbuję panu wytłumaczyć, że z pańskich raportów i dołączonych doń materiałów wynika, iż ani pan, ani żaden z pana podkomendnych nie próbował zbadać, czy hipotezy księżnej Harrington dotyczące tego, co zaszło w systemie Zoraster, są słuszne czy też nie, przed odrzuceniem propozycji wspólnego śledztwa.
— Herr Grossadmiral. — Sternhafen był niebezpiecznie cierpliwy, jakby zwracał się do wyjątkowo głupiego dzieciaka, ale Rabenstrange zdecydował się to zignorować… na razie. — Harrington próbuje w jak najlepszym świetle przedstawić poczynania podległego jej dowódcy okrętu. Naturalnie ja robię to samo w stosunku do Gortza, ale sprawa wygląda tak, że kapitan Ferrero we wszystkich poprzednich spotkaniach z Hellbarde wykazywała się arogancją i agresywnością. Sądzę, że dokładne przeczytanie kopii dziennika łączności Hellbarde znajdującej się w bazie danych floty i zawierającej wszystkie poprzednie wiadomości od kapitan Ferrero potwierdzi, iż kapitan Gortz miał rację, uważając ją za niebezpieczną prowokatorkę. Do ostatecznego, jak się okazało potem, spotkania obu okrętów doszło na obszarze trzeciego, suwerennego państwa, nie na obszarze Królestwa Manticore. Ferrero miała zamiar zatrzymać i co najmniej przeszukać, jeśli nie zniszczyć, andermański frachtowiec nie naruszający prawa. Do takiego przynajmniej, całkowicie rozsądnego wniosku doszedł Kapitan der Sterne Gortz. I choć zeznania trzech ocalałych członków obsady mostka nie są kompletne, jeśli chodzi o treść wiadomości wymienionych między okrętami, wszyscy są zgodni co do tego, że taka wymiana miała miejsce. Wszyscy też zgodnie zeznali, że kapitan Gortz żądał kilkakrotnie, by Ferrero zaprzestała prześladowania frachtowca. Nie dość, że nie posłuchała, to jeszcze otworzyła ogień do cywilnej jednostki. W tych warunkach, jak już powiedziałem, Gortz nie mógł postąpić inaczej. Uważam, że Ferrero zachowała się w sposób typowy dla oficerów Królewskiej Marynarki: arogancko zażądała, by imperialny okręt wojenny bezczynnie przyglądał się, jak narusza suwerenność bandery handlowej Imperium. Uważam także, że powinniśmy w tej chwili rozmawiać o tym, jakie odznaczenie przyznać pośmiertnie Kapitanowi der Sterne Gortzowi i jego załodze, a nie próbować zwalić na niego winę za cały… incydent, do czego zmierzałoby każde tak zwane „wspólne dochodzenie” pod kierownictwem Royaj Manticoran Navy!