Бесплатная библиотека
Читайте книгу на сайте или телефоне
READ-E-BOOK » Фэнтези » Panowie i damy [Lords and Ladies - pl]
Panowie i damy [Lords and Ladies - pl] - Читать Любимую Русскую Полную Книгу 👉 Read-E-Book.com

Panowie i damy [Lords and Ladies - pl]

Электронная книга - «Panowie i damy [Lords and Ladies - pl]». Краткое содержание книги:

Jest gorąca letnia noc.
Kręgi zbożowe otwierają się wszędzie, nawet na hodowli rzeżuchy Pewseya Ogga, lat cztery.
A Magrat Garlick, czarownica, rankiem ma wyjść za mąż…
Wszystko powinno być jak we śnie.
Ale Lancrański Zespół Tańca Morris upija się przy magicznych kamieniach i elfy wracają, przynosząc ze sobą wszystko to, co tradycyjnie łączy się z ich czarowną, migotliwą krainą: okrucieństwo, porwania, złośliwość i złość, straszne morderstwa. Babcia Weatherwax i jej mały, kłótliwy sabat ma tym razem pełne ręce roboty...
Pełna obsada drugoplanowa: krasnoludy, magowie, trolle, tancerze morrisa oraz jeden orangutan. Mnóstwo trali-dida-nonny-nonny i wszędzie pełno krwi.
1 ... 11 12 13 14 15 16 17 18 19 ... 72
Перейти на страницу:

— Oczywiście, że to nie jest księżyc. To amimetyczna konwencja, nie powiązana z tradycyjnym systemem referencji… właściwie — poinformowała Diamanda.

— Aha.

Podmuch wstrząsnął domkiem. Drzwi otworzyły się z trzaskiem i huknęły o ścianę, odsłaniając widok na zachmurzone niebo z sierpem amimetycznej konwencji.

Diamanda skinęła dłonią. Błysnęło oktarynowe światło i drzwi się zatrzasnęły. Diamanda uśmiechnęła się w sposób, który Perdita uważała za obojętny i wyniosły.

Umieściła kartę na czarnym aksamicie przed sobą.

Perdita spoglądała na nią smętnie. Wszystko było bardzo ładne; barwne karty przypominały tekturowe klejnoty i miały ciekawe nazwy. Ale ten zdradziecki głosik w umyśle szeptał: Skąd, u licha, mogą coś wiedzieć o przyszłości? Tektura nie jest zbyt inteligentna.

Z drugiej strony sabat naprawdę pomagał ludziom… mniej więcej. Przywoływał moc i takie różne. Ojej, a jeśli zaraz mnie zapyta?

Perdita uświadomiła sobie, że się martwi. Działo się coś niedobrego. Właśnie teraz. Nie wiedziała, co to takiego, ale stało się niedobre w tym momencie. Podniosła głowę.

— Pokój temu domowi — powiedziała babcia Weatherwax.

Dokładnie takim tonem ludzie mawiają „A teraz pokosztujesz ołowiu, Kincaid” albo „Pewnie się zastanawiasz, czy po całym tym zamieszaniu zostały mi jeszcze jakieś klosze i balony”.

Diamanda w zdumieniu otworzyła usta.

— Nie, całkiem źle to robisz. Nie chcesz chyba się wygłupić z taką ręką — stwierdziła niania Ogg, zaglądając jej przez ramię. — Masz tu podwójnego Cebulę.

— Kim jesteście?

Zjawiły się nagle. W jednej chwili nic, tylko cienie, myślała Perdita, a po sekundzie stoją tutaj, namacalne i solidne.

— Skąd tyle kredy na podłodze? — spytała niania Ogg. — Nabrudziłyście okropnie. I te pogańskie napisy… Co nie znaczy, że mam coś przeciwko poganom — dodała. Zastanowiła się chwilę. — Właściwie sama do nich należę. Ale nie można pisać na podłodze. Dlaczego akurat na podłodze? — Szturchnęła Perditę. — Nigdy tego porządnie nie zmyjesz. Kreda wciska się w słoje.

— Tego… to magiczny krąg — wyjaśnił Perdita. — Ee… dobry wieczór, pani Ogg. I ten… nie dopuszcza złych wpływów. Babcia Weatherwax pochyliła się lekko.

— Powiedz mi, moja droga — zwróciła się do Diamandy — czy sądzisz, że to działa?

Pochyliła się bardziej.

Diamanda odchyliła się do tyłu.

A potem wyprostowała się z wolna. W rezultacie stały nos w nos.

— Kto to jest? — spytała Diamanda samym kącikiem ust.

— To jest, no… babcia Weatherwax — wyjaśniła Perdita. — I tego… ona jest czarownicą. No…

— Który poziom? — spytała Diamanda.

Niania Ogg rozejrzała się nerwowo, szukając jakiejś osłony. Babcia Weatherwax zmarszczyła brew.

— Poziomy, co? — mruknęła. — No cóż, przypuszczam, że jestem na poziomie pierwszym.

— Początkująca? — domyśliła się Diamanda.

— Do licha… Wiesz co? — szepnęła niania Ogg do Perdity. — Jeżeli przewrócimy stół, możemy się za nim schować. Żaden kłopot.

Ale w głębi duszy myślała: Esme nie potrafi się oprzeć wyzwaniu. Żadna z nas nie potrafi. Nie jest czarownicą ta, której brak pewności siebie. Jednak nie stajemy się coraz młodsze. Być czarownicą na szczycie to jak być szermierzem do wynajęcia. Myślisz, że jesteś dobra, ale wiesz, że musi w końcu zjawić się ktoś młodszy, kto ćwiczy codziennie, kto doskonali swą sztukę, aż pewnego dnia, kiedy idziesz sobie spokojnie drogą, słyszysz za sobą: „Sięgaj po swoją ropuchę” albo coś podobnego.

Nawet Esme. Prędzej czy później spotka kogoś, kto w czarownictwie jest od niej szybszy.

— O tak — przyznała spokojnie babcia. — Zaczynam. Codziennie dopiero zaczynam.

Ale jeszcze nie dzisiaj, pomyślała niania Ogg.

— Nie przestraszysz mnie, głupia starucho — oświadczyła Diamanda. — O tak. Wiem wszystko o tym, jak wy, stare, straszycie zabobonnych wieśniaków. Mruczycie, patrzycie zezem. Wszystko tkwi tylko w myśli. Zwykła prosta psychologia. To nie jest prawdziwe czarownictwo.

— Ja tego, no… może pójdę do spiżarni i sprawdzę, czy nie można by nabrać wody do jakichś wiader, dobrze? — odezwała się niania Ogg do nikogo konkretnego.

— A ty, jak sądzę, wiesz o czarownictwie wszystko — powiedziała babcia Weatherwax.

— Istotnie, studiuję — przyznała Diamanda. Niania Ogg dostrzegła nagle, że zdjęła kapelusz i nerwowo przygryza rondo.

— I spodziewam się, że jesteś w tym rzeczywiście dobra.

— Całkiem dobra.

— Pokaż.

Jest dobra, myślała niania Ogg. Wytrzymuje spojrzenie Esme już ponad minutę. Po minucie rezygnowały zwykle nawet węże.

Gdyby mucha przemknęła przez kilka cali przestrzeni, gdzie krzyżowały się ich spojrzenia, stanęłaby w ogniu.

— Nauczyłam się swojej sztuki od niani Gripes — oświadczyła babcia Weatherwax. — Która nauczyła się od mateczki Heggety, która uczyła się u panny Plumb, a ona od Czarnej Alis, która…

— Chcesz zatem powiedzieć — przerwała jej Diamanda, ładując słowa w zdanie niczym naboje do komory — że nikt właściwie nie nauczył się niczego nowego?

Ciszę, która zapadła, zakłócało tylko mamrotanie niani Ogg:

— A niech to, przegryzłam rondo. Na wylot.

— Rozumiem — rzekła babcia.

— Popatrz — rzuciła pospiesznie niania Ogg, szturchając drżącą Perditę. — Podszewkę i wszystko. Dwa dolary i wyleczenie świni, tyle musiałam dać za ten kapelusz. A dwóch dolarów i leku dla świni już prędko nie zobaczę.

— Możesz więc odejść, stara kobieto — oznajmiła Diamanda.

— Ale powinnyśmy spotkać się znowu.

Stara czarownica i młoda czarownica mierzyły się wzrokiem.

— Północ? — zaproponowała Diamanda.

— Północ? Nic szczególnego w północy nie widzę. Praktycznie każdy może być czarownicą o północy. Może w południe?

— Oczywiście. O co walczymy?

— Walczymy? — zdziwiła się babcia Weatherwax. — Ależ my nie walczymy. Zwyczajnie pokazujemy sobie nawzajem, co potrafimy. Z czystej przyjaźni.

Wstała.

— Muszę już iść — dodała. — My, starzy ludzie, musimy się wysypiać. Wiesz, jak to jest.

— A co dostanie zwycięzca? — chciała wiedzieć Diamanda.

W jej głosie pojawił się ślad niepewności. Bardzo delikatny — w skali Richtera zwątpienia odpowiadał plastikowemu kubkowi spadającemu o pięć mil dalej z niskiej półki na dywan, ale jednak był.

— Och, zwycięzca dostaje zwycięstwo. O to przecież chodzi. Nie musisz nas odprowadzać. W końcu nie ty nas wpuściłaś. Drzwi odskoczyły znowu.

— Zwykła psychokineza — stwierdziła Diamanda.

— No tak. W takim razie wszystko jest jasne — rzuciła jeszcze babcia, znikając w ciemności. — To wszystko tłumaczy, oczywiście.

* * *

Kiedyś, zanim jeszcze wynaleźli wszechświaty równoległe, istniały tylko oczywiste, proste kierunki: Góra i Dół, Prawo i Lewo, Przód i Tył, Przeszłość i Przyszłość… Ale zwykłe kierunki nie wystarczają w multiwersum, które ma wymiarów o wiele za dużo, by ktokolwiek znalazł tam drogę. Dlatego trzeba było wymyślić nowe kierunki, żeby jednak dało się tę drogę odszukać.

Na przykład: na wschód od Słońca, na zachód od Księżyca. Albo: za Północnym Wiatrem. Albo: w dal za dalą.

Albo: tam i z powrotem.

Albo: poza polami, które znamy.

A czasami istnieje też skrót. Drzwi albo brama. Jakieś stojące głazy, drzewo rozszczepione piorunem, szafa na dokumenty.

1 ... 11 12 13 14 15 16 17 18 19 ... 72
Перейти на страницу:
0
Сюжет
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
  • 6
  • 7
  • 8
  • 9
  • 10
0
Атмосфера
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
  • 6
  • 7
  • 8
  • 9
  • 10
0
Главный герой
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
  • 6
  • 7
  • 8
  • 9
  • 10
0
Общее впечатление
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
  • 6
  • 7
  • 8
  • 9
  • 10
Итоговая оценка: 0.0 из 10 (голосов: 0 / История оценок)