Бесплатная библиотека
Читайте книгу на сайте или телефоне
READ-E-BOOK » Фэнтези » Inny wiatr [The Other Wind - pl]
Inny wiatr [The Other Wind - pl] - Читать Любимую Русскую Полную Книгу 👉 Read-E-Book.com

Inny wiatr [The Other Wind - pl]

Электронная книга - «Inny wiatr [The Other Wind - pl]». Краткое содержание книги:

Mimo powrotu prawowitego króla w Ziemiomorzu nie dzieje się najlepiej. Prosty czarownik Olcha we śnie odwiedza krainę umarłych, gdzie przebywa jego ukochana żona. Jej pocałunek staje się początkiem zmian. Umarli pragną opuścić swój kraj, a Olcha może otworzyć im drogę. Zwraca się zatem o pomoc do dawnego Arcymaga Geda, który posyła go do Tenar, Tehanu i młodego króla w Havnorze. Wraz z dziewczyną-smokiem Irian muszą stawić czoło największemu z zagrożeń.
W „Innym wietrze” powracamy do Ziemiomorza, Archipelagu, w którym mieszkają magowie i smoki, i do bohaterów znanych z poprzednich tomów: Geda, Tenar, Tehanu, Arrena, Irian… Czas bowiem połączyć rozproszone wątki, czas pokazać, ku czemu wiodło przeznaczenie.
1 ... 10 11 12 13 14 15 16 17 18 ... 51
Перейти на страницу:

Król wyszedł i natychmiast w drzwiach, którymi przybył Olcha, pojawiła się głowa mężczyzny.

— Panie, zechcesz pójść za mną. Zabiorę cię do twojej komnaty.

Dystyngowany, starszy, dobrze odziany człowiek poprowadził Olchę, który nie miał pojęcia, czy to szlachcic, czy sługa; nie śmiał zatem spytać go o Żurawia. Nim wszedł do komnaty, w której spotkał króla, urzędnicy, dworzanie i strażnicy uparli się, by zostawił u nich swój kosz — co najmniej piętnastu zdążyło go już obejrzeć z podejrzliwą miną. Olcha piętnaście razy wyjaśniał, że zabrał ze sobą kota, bo nie miał go gdzie zostawić. Teraz owa komnata pozostała daleko z tyłu, po drodze nie dostrzegł kosza i nigdy go już nie znajdzie, bo został w drugim końcu pałacu, oddzielony od niego korytarzami, salami, przejściami, drzwiami…

Przewodnik ukłonił się i pozostawił go w małym uroczym pokoju. Olcha ujrzał wiszące na ścianach gobeliny, gruby dywan, krzesło z haftowanym siedzeniem, okno wyglądające na port, stół, na którym postawiono misę letnich owoców i dzban pełen wody. Oraz kosz do przewozu drobiu.

Otworzył go. Żuraw niespiesznie wyskoczył na podłogę. Zachowywał się, jakby doskonale znał pałac. Przeciągnął się, obwąchał palce Olchy i zaczął krążyć po komnacie, badając kolejno wszystkie sprzęty. Niemal natychmiast odkrył ukrytą za zasłoną alkowę, w której stało łoże, i na nie wskoczył. Rozległo się dyskretne pukanie do drzwi. Do środka wszedł młody mężczyzna niosący duże płaskie drewniane pudło bez pokrywy. Ukłonił się przed Olchą.

— Piasek, panie — mruknął.

Ustawił skrzynkę w najdalszym kącie alkowy, ponownie skłonił głowę i wyszedł.

— Cóż — rzekł Olcha, przysiadając na łóżku. Nie miał zwyczaju rozmawiać z kociakiem; zwykle łączyło ich milczące zaufanie i dotyk. Musiał jednak z kimś pogadać. — Dziś poznałem króla.

* * *

Król, nim mógł spocząć w łożu, musiał porozmawiać jeszcze z wieloma ludźmi, przede wszystkim wysłannikami Najwyższego Króla Kargów. Właśnie zbierali się do powrotu, wypełniwszy swą misję w Havnorze, ku zadowoleniu swego władcy i znacznie mniejszemu Lebannena.

Lebannen traktował odwiedziny owych ambasadorów jak uwieńczenie lat cierpliwych rozmów, zaproszeń i negocjacji. Przez pierwszych dziesięć lat panowania niczego z Kargami nie osiągnął. Bóg-Król w Awabath odrzucał propozycje traktatów i umów handlowych, i odprawiał wysłanników, nie wysłuchawszy ich nawet. Twierdził, iż bogowie nie pertraktują z marnymi śmiertelnikami, a już na pewno nie z przeklętymi czarownikami. Lecz proklamacje Boga-Króla dotyczące powstania jednego wielkiego boskiego imperium pozostały pustymi groźbami; nie poparły ich floty tysięcy statków niosących na pokładzie wojowników w barwnych pióropuszach, którzy mieliby podbić bezbożny Zachód. Nawet ataki pirackie, od dawna nękające wschodnie wyspy Archipelagu, stopniowo ustały. Piraci zajęli się przemytem i wymianą wszelkich towarów wykradzionych z Karego-At na żelazo, stal i brąz Archipelagu. Wyspy Kargadzkie bowiem były ubogie w surowce i metale.

I właśnie owi przemytnicy po raz pierwszy przekazali na Zachód wieści o pojawieniu się Najwyższego Króla.

Na Hur-at-Hur, wielkiej, biednej, najbardziej wysuniętej na wschód wyspie Kargadu, jeden z miejscowych wodzów, Thol, który twierdził, że wywodzi się od Thorega z Hupun i boga Wuluaha, obwołał się Najwyższym Królem swej krainy. Podbił Atnini, a potem dzięki flocie i armii zgromadzonej na Hur-at-Hur i Atnini zawładnął bogatą wyspą środkową, Karego-At. Gdy jego wojownicy zbliżyli się do stolicy Awabath, mieszkańcy miasta podnieśli bunt przeciw tyranii Boga-Króla. Wymordowali najwyższych kapłanów, przegnali urzędników ze świątyń, szeroko otworzyli bramy i powitali króla Thola na tronie Thorega, tańcząc i świętując na ulicach.

Bóg-Król umknął z resztką swej gwardii i dworzan do Miejsca Grobowców na Atuanie. I tam, na pustyni, w jego świątyni obok zniszczonego przez trzęsienie ziemi przybytku Bezimiennych, jeden z kapłanów-eunuchów poderżnął gardło Boga-Króla.

Thol obwołał się Najwyższym Królem czterech Wysp Kargadzkich. Gdy tylko wieść o tym dotarła do Havnoru, Lebannen wysłał ambasadorów, by powitali jego brata króla i zapewnili o przyjaznym nastawieniu Archipelagu.

Nastąpiło pięć lat trudnych, męczących rozmów dyplomatycznych. Thol był człowiekiem porywczym, zasiadającym na niepewnym tronie. Po upadku teokracji wszelka władza wydawała się wątpliwa, a panowanie przypadkowe. Znikąd wyrastali pomniejsi królowie, których musiał kupić bądź zmusić do posłuszeństwa. W kaplicach i jaskiniach pojawiali się nawiedzeńcy zwiastujący upadek możnych, trzęsienia ziemi, niszczące fale i plagi, które dotkną bogo-bójców. Rządzący podzielonym, nękanym kłopotami imperium Thol nie mógł ufać potężnemu, bogatemu Archipelagowi.

Fakt, iż jego władca stale mówił o przyjaźni, demonstrując Pierścień Pokoju, nic dla niego nie oznaczał. Czyż bowiem Kargowie nie mieli prawa do owego pierścienia? Został wykuty w starożytności na Zachodzie, lecz dawno temu król Thoreg z Hupun przyjął go w darze od bohatera Erreth-Akbego, jako znak pokoju pomiędzy Kargadem i wyspami hardyckimi. Potem pierścień zniknął i zamiast pokoju nastały wojny. Wtedy jednak Jastrzębi Mag odnalazł pierścień i ukradł go wraz z kapłanką Grobowców Atuanu, uwożąc klejnot i kobietę do Havnoru. Jak widać, mieszkańcom Archipelagu nie można ufać.

Poprzez swoich wysłanników Lebannen cierpliwie i uprzejmie tłumaczył, że Pierścień Pokoju był przede wszystkim darem Morreda dla Elfarran, bezcenną pamiątką po najukochańszym królu i królowej Archipelagu, a także przedmiotem świętym, gdyż wyryto na nim Runę Więzi, potężne błogosławieństwo. Niemal czterysta lat wcześniej Erreth-Akbe zawiózł go na Wyspy Kargadzkie jako symbol wieczystego pokoju. Lecz kapłani z Awabath nie dotrzymali przysięgi i przełamali pierścień. Czterdzieści lat temu Krogulec z Roke i Tenar z Atuanu go uleczyli. Co zatem z pokojem?

Takie było sedno jego przesłania do króla Thola.

I miesiąc temu, tuż po letnim Długim Tańcu, ze wschodu przybyła flotylla statków. Żeglowała przejściem Felkway, cieśniną Ebavnoru i dalej, pomiędzy przylądkami Zatoki Havnorskiej. Długie czerwone okręty o czerwonych żaglach niosły na pokładach wojowników w pióropuszach, wysłanników we wspaniałych szatach i kilka niewiast w welonach.

„Niechaj córka Thola, Najwyższego Króla, który zasiada na tronie Thorega i wywodzi się od Wuluaha, przywdzieje Pierścień Pokoju na swe ramię, jak kiedyś królowa Elfarran z Solei. I niechaj stanie się to symbolem wieczystego pokoju pomiędzy wyspami Zachodu i Wschodu”.

Tak brzmiała wiadomość Najwyższego Króla. Zapisano ją wielkimi hardyckimi runami na zwoju. Nim jednak ambasador Thola wręczył list królowi Lebannenowi, odczytał go głośno publicznie podczas przyjęcia wysłanników w pałacu, gdzie zgromadził się cały dwór, aby oddać cześć przybyszom z Kargadu.

I może dlatego, że ambasador nie czytał po hardycku, lecz głośno i powoli wygłaszał słowa z pamięci, zabrzmiały one niemal niczym ultimatum.

Księżniczka nie odezwała się ani słowem. Stała wśród dziesięciu dworek czy może niewolnic, które towarzyszyły jej do Havnoru, oraz gromadki pospiesznie zwołanych havnorskich dam mających się nią zająć. Spowijały ją welony; tak najwyraźniej nakazywał zwyczaj z Hur-at-Hur. Welony czerwone, haftowane złotem, opadały prosto z płaskiego nakrycia głowy, toteż księżniczka przypominała czerwony słup lub kolumnę, nieruchomy, milczący, czerwony walec.

— Najwyższy Król Thol czyni nam wielki zaszczyt — odparł Lebannen cicho, wyraźnie. Potem urwał. Dwór i wysłannicy czekali. — Jesteś tu mile widziana, księżniczko — dodał, zwracając się do zakwefionej postaci, która ani drgnęła. — Niechaj księżniczka zamieszka w Pałacu Rzecznym. Dajcie jej wszystko, czego zapragnie — polecił Lebannen.

1 ... 10 11 12 13 14 15 16 17 18 ... 51
Перейти на страницу:
0
Сюжет
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
  • 6
  • 7
  • 8
  • 9
  • 10
0
Атмосфера
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
  • 6
  • 7
  • 8
  • 9
  • 10
0
Главный герой
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
  • 6
  • 7
  • 8
  • 9
  • 10
0
Общее впечатление
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
  • 6
  • 7
  • 8
  • 9
  • 10
Итоговая оценка: 0.0 из 10 (голосов: 0 / История оценок)