Desiderium Intimum
- Автор: Gobuss, Lindt Ariel
- Язык: польский
- Жанр: Фанфик
Электронная книга - «Desiderium Intimum». Краткое содержание книги:
Kiedy jedno zdarzenie zmienia całe Twoje życie...
oświadczyła, że udusi Severusa Snape'a jego własna peleryną.
Ron parsknął śmiechem, wyobrażając sobie tę sytuację, lecz Hermiona
spiorunowała go wzrokiem.
- To nie jest śmieszne, Ron! Profesor Snape powinien zostać surowo ukarany. To
było znęcanie się nad uczniem i powinno zostać potraktowane jako bardzo poważne
przewinienie. W kodeksie praw ucznia...
- Hermiono - jęknął Ron. - Czy na świecie istnieje chociaż jedna książka, której nie
czytałaś?
Hermiona obrzuciła go pogardliwym spojrzeniem.
Harry przestał słuchać, jak jego przyjaciele wymieniają między sobą kąśliwe uwagi
i zaczął się rozglądać po korytarzu, którym wszyscy troje zmierzali w stronę Wielkiej
Sali.
Czuł się trochę nieswojo bez peleryny niewidki, z którą nie rozstawał się przez
kilka ostatnich dni. Był odsłoniętym, doskonale widocznym celem dla każdego
nieprzychylnego spojrzenia i złośliwego uśmiechu.
No, ale przynajmniej koniec z zaczepkami słownymi, a te były najgorsze.
Szczerze powiedziawszy, to bardzo go zdziwiła taka skuteczność groźby Mistrza
Eliksirów, no ale Snape był znany z bardzo skrupulatnego wprowadzania w życie
swoich gróźb.
Kilka Puchonek z trzeciego roku wyminęło Harry'ego i rzuciło mu rozbawione
spojrzenie, jednak Gryfon nie dostrzegł w nim potępienia, które zwykle towarzyszyło
takim spojrzeniom.
"No, ale kilka Puchonek, to nie Malfoy i jego banda." - pomyślał Harry,
zastanawiając się, co też szykuje dla niego Ślizgon, którego ostatnio tak brutalnie
potraktował.
Chłopak wyczuwał, że Malfoy na pewno nie puści mu tego płazem i znajdzie jakiś
sposób, żeby się na nim zemścić.
Gryfon postanowił, że od tej pory będzie się bacznie rozglądał po korytarzach,
kiedy będzie sam.
Pojawienie się Harry'ego w Wielkiej Sali, przypominało wyjście na teatralną scenę.
Nagle zaległa cisza, a wszystkie oczy skierowały się na Gryfona, stojącego między
swoimi przyjaciółmi. Harry przełknął ślinę i ruszył w kierunku stołu. Czuł się tak, jakby wszystko wokół zamarło i cały świat skupił się na nim przytłaczając go i wgniatając
jego stopy w podłogę. Nagle zapragnął odwrócić się i uciec jak najdalej od tych
nieprzychylnych twarzy, wprost w bezpieczne ciepło swojego dormitorium.
Jedno spojrzenie na stół nauczycielski, przy którym majaczyła sylwetka odziana w
czerń, dodała mu zawziętej odwagi.
Nie może wiecznie uciekać przed tym draniem!
Wyprostował się i ruszył przed siebie, ignorując spojrzenia i szepty. Powoli
atmosfera w Wielkiej Sali zaczęła się przejaśniać, a uczniowie powrócili do
przerwanych rozmów. Harry usiadł na swoim miejscu i poczuł się tak, jakby jego
płuca nareszcie zostały uwolnione od zaciskającej się wokół nich pętli strachu i
zdenerwowania, więc nareszcie mógł odetchnąć. Ron i Hermiona usiedli obok niego.
Przez jakiś czas szepty nadal dochodziły do uszu Gryfona, ale uczniowie,
najwyraźniej widząc, że przynajmniej chwilowo Harry nie zamierza zacząć posyłać
Snape'owi buziaczków, czy czułych spojrzeń, ani robić innych dziwnych rzeczy,
powrócili do posiłku i do własnych spraw.
Chłopak wiedział, że wszyscy tylko czekają na jakieś przedstawienie, ale nie
zamierzał dawać im tej satysfakcji.
Złapał talerz i ze złością nałożył na niego kilka kiełbasek, tłuczone ziemniaki i
pudding. Kiedy jadł, jego skórę paliły spojrzenia rzucane przez Gryfonów, którzy
jeszcze do niedawna byli jego przyjaciółmi. Seamus i Dean ostentacyjnie odsunęli
się od miejsca, przy którym siedział Harry i co jakiś czas wybuchali śmiechem,
zerkając na niego z obrzydzeniem. Lavender i Parvati chichotały, posyłając
Harry'emu rozbawione, złośliwe uśmiechy. Ginny siedziała naprzeciw Gryfona,
jednak w ogóle na niego nie patrzyła. Wbijała wzrok w stół a na jej policzkach płonęły
rumieńce. Chłopak był jej wdzięczny, że, chyba jako jedyna, nie okazuje mu
wrogości.
Pałaszując kolację, układał w głowie sposób, w jaki mógłby do niej zagadać, ale
nic nie potrafił wymyślić. Miał ogromną nadzieję, że Ginny nie uwierzyła w te
wszystkie pogłoski o nim, które rozchodziły się po szkole lotem błyskawicy. Harry
słyszał niektóre. Wynikało z nich, że Gryfon był w dzieciństwie wykorzystywany, że
często wymyka się na schadzki z Filchem i jest niewyżytym seksualnie maniakiem,
ubierającym się w skóry, który lubi gwałcić zwierzęta i być chłostanym gałązkami
Wierzby Bijącej. Chłopak domyślał się, że połowę z tych plotek wymyślił Malfoy i jego
nienawiść do Ślizgona rosła z każdym spojrzeniem na jego bladą twarz, wykrzywioną
złośliwym uśmiechem.
Harry wiedział, że jeżeli wcześniej nie miałby żadnych problemów ze znalezieniem
sobie dziewczyny, gdyby tylko chciał, to teraz jego szanse spadły praktycznie do
zera. Z westchnieniem zerknął jeszcze raz na Ginny.
A tak długo nosił się z zamiarem zapytania jej o to...
Ginny była ładna, mądra, sympatyczna. Miała wszystko to, czego chciał każdy
chłopak i zawsze otaczał ją tłum adoratorów. Ale była siostrą Rona i dlatego Harry
nigdy nie odważył się zaproponować jej czegokolwiek. Miał tylko nadzieję, że po tym,
co wydarzyło się na lekcji eliksirów, Ginny nie znienawidziła go.
Przełykając zdenerwowanie, odchrząknął i otworzył usta, żeby się do niej
odezwać, ale wtedy płomiennoruda Gryfonka podniosła wzrok i Harry'ego zmroziło.
Ginny patrzyła na niego oczami pełnymi bolesnego wyrzutu, jakby Harry był winien
całego zła, jakie istnieje na świecie. Spojrzenie, jakie rzuciła Harry'emu wyrażało
głębokie rozczarowanie i gniew, jakby jej marzenia właśnie rozsypały się w proch.
Zagryzając wargę, Gryfon odwrócił wzrok, nie mogąc wytrzymać tego spojrzenia.
Kiedy uniósł go ponownie, Ginny już nie było.
Harry wiedział, że to nie jego wina, ale czuł się tak, jakby był najgorszą świnią na
świecie.
A więc to by było na tyle, jeżeli chodzi o jakiekolwiek plany związane ze śliczną
siostrą Rona. Już żadna dziewczyna nie spojrzy na niego bez wyrazu obrzydzenia na
twarzy.
"No, może poza jedną..." - pomyślał Harry, odwracając się w poszukiwaniu Luny.
Jego spojrzenie padło przez chwilę na stół nauczycielski i Gryfon prawie zakrztusił
się sokiem z dyni, który miał w ustach, gdy zobaczył, że czarne oczy Snape'a patrzą
wprost na niego. Zarumieniony, z gwałtownie bijącym sercem, odwrócił się
natychmiast i wbił wzrok w swój talerz.
Czy jeszcze kiedykolwiek będzie mógł normalnie spojrzeć na tego człowieka?
Za każdym razem, kiedy na niego patrzył, przed oczami stawał mu obraz Snape'a,
który widział, kiedy znajdował się pod działaniem eliksiru Desideria Intima.
W głowie słyszał swój własny głos.
Weź mnie, Severusie...
Pamiętał swoją erekcję i płonące w nim pragnienie. Na samo wspomnienie
czarnych, zimnych oczu i złowrogiej aury, która wprawiała jego ciało w stan
gorączkowego podniecenia, ogarniał go żar i na jego policzki wypływał rumieniec.
Nie potrafił tego powstrzymać. Podejrzewał, że są to dalsze skutki tego przeklętego
eliksiru i modlił się zawzięcie o to, by w końcu stać się na powrót normalnym,
zdrowym nastolatkiem, który flirtuje z dziewczynami, umawia się na randki, gra w
Quidditcha i ma grono wiernych przyjaciół.
Snape to wszystko zniszczył.
- Harry, wszystko w porządku? - zatroskany głos Hermiony sprawił, że Harry