Бесплатная библиотека
Читайте книгу на сайте или телефоне
READ-E-BOOK » Фанфик » Desiderium Intimum
Desiderium Intimum - Читать Любимую Русскую Полную Книгу 👉 Read-E-Book.com

Desiderium Intimum

Электронная книга - «Desiderium Intimum». Краткое содержание книги:

HP/SS (NC-17)
Kiedy jedno zdarzenie zmienia całe Twoje życie...
1 ... 9 10 11 12 13 14 15 16 17 ... 508
Перейти на страницу:

Ciszę panującą w dormitorium, przerwał nagły trzask drzwi uderzających o ścianę.

Następnie rozległ się głuchy odgłos, jaki wydaje but zderzający się z twardym,

drewnianym kufrem, po którym nastąpił pełen wściekłości krzyk:

- Nienawidzę go!

Harry Potter stał przy swoim łóżku i dyszał ciężko, a wspomnienia lekcji eliksirów,

która zakończyła się kilkanaście minut temu, tańczyły w głowie Gryfona, rywalizując o

miejsce w pierwszym rzędzie. Nie mógł się zdecydować, czy bardziej nienawidzi

Snape'a za upokarzanie jego przyjaciół, za wredne komentarze, za psychiczne

znęcanie się nad nim, czy za garbaty nos i tłuste włosy. Wiedział, że pożałuje tego, iż

zdecydował się w końcu pójść na tę lekcję, ale najwyraźniej zapomniał o tym, z jakim

draniem ma do czynienia.

Snape przeszedł samego siebie.

Harry pamiętał burzę szalejącą w jego wnętrzu, z którą zmagał się, kiedy

nauczyciel stał tam i najspokojniej w świecie mieszał Neville'a z błotem. Gryfon

zdawał sobie niejasną sprawę z tego, że mężczyzna chciał go sprowokować, ale nie

potrafił nic zrobić. Mógł tylko zaciskać zęby i pięści z bezsilności.

"Jestem tchórzem! Pieprzonym tchórzem!" - powtarzał w myślach.

Pragnął coś powiedzieć, zrobić coś, cokolwiek, by obronić Nevil e'a, ale strach

przed spojrzeniem w czarne oczy i stawieniem im czoła odbierał mu całą odwagę,

zabierając ze sobą dumę i wszelkie postanowienia, które czynił przed lekcją.

Przez cały czas czuł na sobie palące spojrzenia nauczyciela, ale możliwe, że to

były tylko halucynacje i zaczyna już tracić zmysły.

Nie! Snape na pewno patrzył na niego. Tylko wzrok tego podłego Śmierciożercy

potrafił sprawić, że przez ciało Harry'ego przechodził zimny dreszcz, nawet jeżeli

jemu samemu było niezwykle gorąco.

Odważył się tylko raz rzucić nauczycielowi szybkie spojrzenie - w momencie, kiedy

Snape przywołał liścik wysłany przez Malfoya, a który był przeznaczony dla

Harry'ego.

Do tej pory nie potrafił zapomnieć wyrazu twarzy Snape'a, kiedy przeczytał treść

notatki. Na wiecznie blade, żółtawe policzki, wypłynął delikatny rumieniec. Gryfon

nigdy w życiu nie spodziewał się, że kiedykolwiek ujrzy rumieńce na twarzy Mistrza

Eliksirów i obawiał się, że ten widok będzie go prześladował w koszmarach sennych.

W ogóle ciężko mu było podejrzewać Snape'a o jakiekolwiek ludzkie uczucia, a tu

proszę - taka niespodzianka.

Harry prawie, że zaczął obgryzać paznokcie z ciekawości, co też Malfoy musiał

napisać w tym liściku, że wywołał u Snape'a taką reakcję, która skłoniła nauczyciela

do tak bezprecedensowej decyzji, jaką było odebranie Ślizgonom dwudziestu

punktów. Gryfon wiedział, że to wydarzenie przejdzie do historii szkoły.

Może nawet niedługo ujrzy stosowną notkę w Historii Hogwartu.

To oczywiste, że Malfoy musiał napisać jakieś świństwa odnośnie poprzedniej

lekcji, ale w jaki sposób to ujął, że aż tak rozwścieczył swojego opiekuna?

Jedyną rzeczą, za jaką Harry był Snape'owi wdzięczny było to, że całkowicie

zakazał komukolwiek wspominać o tym incydencie. Chłopak zdawał sobie sprawę, że

nauczyciel na pewno nie kierował się jego dobrem, a chronił tylko własny tyłek i

własną reputację. Gdyby Mistrz Eliksirów zaczął nagle okazywać zainteresowanie

samopoczuciem Harry'ego, Gryfon pewnie poleciłby mu, aby przebadał się w

Świętym Mungo.

Snape był samolubną, egoistyczną świnią i wszyscy wiedzieli o tym już od dawna.

Harry miał tak serdecznie dosyć tamtej lekcji, że kiedy usłyszał głos Mistrza

Eliksirów, który wołał go, bo chciał z nim "porozmawiać", chłopaka sparaliżował taki strach, że nie zastanawiając się ani przez chwilę, złapał torbę i czmychnął z klasy

najszybciej, jak się dało.

A jeżeli Snape chciał z nim porozmawiać o tym liściku? Harry chyba spopieliłby się

jak feniks ze wstydu...

Chłopak wiedział, że pewnie swoją ucieczką rozwścieczył nauczyciela jeszcze

bardziej, ale przynajmniej udało mu się uciec z linii frontu, pozostawiając pieniącego

się Snape'a samemu sobie.

Na usta Gryfona wypełzł uśmiech pełen złośliwej satysfakcji.

Na dźwięk kroków, Harry odwrócił się gwałtownie. Ostatnie dni ciągłego ukrywania

się wyćwiczyły w nim pewien instynkt samozachowawczy, właściwy małym,

futerkowym, wiecznie zaszczutym zwierzątkom.

- Och, to tylko ty, Ron. - Gryfon odetchnął z ulgą, widząc swojego przyjaciela,

wchodzącego do sypialni.

- Snape to wredny skurwiel! - warknął rudzielec, rzucając torbę z książkami na

łóżko. - Zawsze nim był, ale ostatnio przechodzi samego siebie! Jak mógł zrobić

Neville'owi takie świństwo? - zerknął na Harry'ego. - I tobie również. No, rozumiem,

że to Snape, Śmierciożerca i w ogóle, ale nawet on musi mieć w sobie ziarenko

współczucia - widząc powątpiewające spojrzenie swojego przyjaciela, rudzielec

westchnął. - No tak. To jest Snape. Snape-owaty do szpiku kości.

Ron opadł na łóżko i spojrzał na Harry'ego.

- O właśnie, ten krzywonosy drań kazał ci to dać.

Chłopak wyciągnął małą buteleczkę z połów swej szaty i podał ją Harry'emu.

- Co to jest? - zapytał Gryfon, odbierając eliksir z rąk przyjaciela. Rudzielec

wzruszył ramionami.

- Nie mam pojęcia. Kazał ci tym smarować rękę trzy razy dziennie.

Harry wybałuszył oczy. Przez chwilę zastanawiał się, czy aby dobrze usłyszał.

- Snape dał ci to dla mnie, żebym tym smarował rękę?

- Dziwne, co? - Ron spojrzał na fiolkę z podejrzliwością. - A może to jakaś czarno-

magiczna substancja, która opanuje twoją rękę i każe ci się w nocy samemu udusić?

Wzrok Harry'ego mógłby ciąć szkło.

- No co? - zaperzył się rudzielec. - Fred i George opowiadali mi o tym, kiedy byłem

mały.

- Cokolwiek by to było i tak nie przyjmę niczego od Snape'a! - Gryfon odrzucił

butelkę ze wstrętem. - Pewnie to jakaś wymyślna trucizna, która spowoduje, że

odpadnie mi ręka. Po nim można się wszystkiego spodziewać.

- Powiedział, że jeżeli chciałby cię otruć, to zrobiłby to już dawno - zauważył

rudzielec.

- Dzięki Ron. Naprawdę podniosłeś mnie na duchu.

Ron spąsowiał i spuścił wzrok.

Harry zamyślił się przez chwilę.

Snape, troszczący się o jego zdrowie i przysyłający mu maść leczniczą jakoś nie

wywoływał w nim zaufania. W ogóle nie wywoływał żadnych pozytywnych odczuć. Do

tej pory Gryfona spotykały z jego strony tylko szykanowania i groźby. Dlaczego nagle

miałoby sie to zmienić?

Przecież na pewno nie dlatego, że Harry niemal wyznał mu miłość przy całej

klasie.

Nie, to na pewno nie mogło być powodem.

* * *

Tego wieczoru Harry postanowił, po raz pierwszy od kilku dni, zejść na kolację.

Ron i Hermiona wybadali teren i donieśli Gryfonowi, że wszelkie docinki pod jego

adresem nagle ustały, a obrazoburcze rysunki pokrywające ściany pokoju wspólnego

zniknęły.

Nikt nie chciał się narazić Mistrzowi Eliksirów, bo istniała szansa, że skończyłby

jeszcze gorzej niż Potter i Longbottom.

Jak Harry dowiedział się z relacji Hermiony, Neville dostał natychmiast odtrutkę i

miał zostać w skrzydle szpitalnym przynajmniej przez kilka dni, a pani Pomfrey, kiedy

dowiedziała się, co zaszło, wpadła w histerię, która szybko przeszła we wściekłość, i

1 ... 9 10 11 12 13 14 15 16 17 ... 508
Перейти на страницу:
0
Сюжет
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
  • 6
  • 7
  • 8
  • 9
  • 10
0
Атмосфера
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
  • 6
  • 7
  • 8
  • 9
  • 10
0
Главный герой
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
  • 6
  • 7
  • 8
  • 9
  • 10
0
Общее впечатление
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
  • 6
  • 7
  • 8
  • 9
  • 10
Итоговая оценка: 0.0 из 10 (голосов: 0 / История оценок)