Бесплатная библиотека
Читайте книгу на сайте или телефоне

Электронная книга - «Polka». Краткое содержание книги:

Prowokacyjny dziennik szcz??liwej mi?o?ci, najbardziej intymna z ksi??ek pisarki. Za spraw? jej talentu, ??cz?cego si?? wyrazu z wyrafinowaniem, osobiste wyznania nabieraj? warto?ci uniwersalnych. Polka zawiera, co w prozie Manueli Gretkowskiej najlepsze: celne obserwacje paradoks?w wsp??czesno?ci, b?yskotliwe eseje, zmys?owe relacje z podr??y oraz pe?ne ironii i poezji opisy codzienno?ci.
1 ... 132 133 134 135 136 137 138 139 140 ... 182
Перейти на страницу:

Biurowiec „Stylu” nie oznakowany żadną tabliczką. Wieżowiec – widmo. To chyba wbrew przepisom, nakazującym firmom wywieszenie szyldu, i wbrew zasadom feng shui. Minimal art, skromność milionera w robotniczej dzielnicy?

Recepcja też wyczyszczona z napisów. Przy wejściu, na całą ścianę, zdjęcie Kisiela, zasłaniającego w przerażeniu oczy. Kisiel w budyniu?

Z producentką zdjęć przechodzimy na piętro do redakcji. Śluzy drzwi pokonujemy kartą elektroniczną, wkładaną w każdy mijany czujnik. Szklane ściany. Gdzieś w połowie budynku gabinet redaktor naczelnej – Królowej Matki, mającej pieczę nad swoimi „robotnicami”, uwijającymi się między przezroczystymi plastrami miodu – z pokoju do pokoju: „bzzzk”, karta magnetyczna otwiera przejście.

Fotografie pokazują kogoś innego niż mnie. Moje myśli?

W barku „Stylu” dorzynamy z Małgosią tekst. Pietuszka tłumaczy się z braku zakorzenienia w Szwecji i w Polsce.

– Pietuszkin, kto ma teraz korzenie… wszyscy hodujemy implanty – pocieszam go.

– Ale wracasz do Polski – Małgosia, notując, naciska mocniej długopis.

– Jestem socjologiem dewiacji, wyobrażasz sobie dla mnie lepsze miejsce?

Z zaplecza rozlega się charakterystycznie polskie, jak Góralu, czy ci nie żal, walenie w schabowego.

– Łup, łup – z sakralną niemal powagą masakrowanie mięsa na narodową potrawę. Mesjasz narodów, przybijany do deski kuchennej – łup, łup.

Pola nie ma czkawki, ma cechę charakteru – upór. Stąd jej jednostajne podskoki, obijające mi pępek.

10 II

Służewiec. W sklepiku ogrzewanym papierosem okutanej szalami sklepikary szukam cejlońskiej herbaty. Nie pamiętam pudełka.

– Taka pakowana na Cejlonie.

– Wszystkie pakują w Polsce – odchrypia.

– O, jest – przypominam sobie nalepkę. Obrażona sklepikara rzuca mi z łaski pięć pudełek. W kiosku obok proszę o bilety.

Facet w kolejarskiej czapce warczy:

– Co tak wolno, ludziom się spieszy.

Wchodzę do supermarketu, przynajmniej tutaj nikomu nie będę przeszkadzać. Sprzątaczka ze szmatą i wiadrem komentuje głośno moją trasę między półkami:

– Niczego nie kupuje, a lezie po świeżo umytym.

Odwieczne pouczanie: na ulicy, w gazetach. Nie stać ich na poglądy, wystarczy poczucie racji i skrzywdzonej wyższości: sprzątaczki, sklepowej, polityka, krytyka.

Do czego ja wracam? Do mieszkania za lasami, przedmieściami? Tęsknię za szwedzką delikatnością, którą brałam za powolność ogłupiałych dobrobytem wikingów.

1 ... 132 133 134 135 136 137 138 139 140 ... 182
Перейти на страницу:
0
Сюжет
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
  • 6
  • 7
  • 8
  • 9
  • 10
0
Атмосфера
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
  • 6
  • 7
  • 8
  • 9
  • 10
0
Главный герой
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
  • 6
  • 7
  • 8
  • 9
  • 10
0
Общее впечатление
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
  • 6
  • 7
  • 8
  • 9
  • 10
Итоговая оценка: 0.0 из 10 (голосов: 0 / История оценок)