Бесплатная библиотека
Читайте книгу на сайте или телефоне
READ-E-BOOK » Научная фантастика » Dzieci Boga [Children of God - pl]
Dzieci Boga [Children of God - pl] - Читать Любимую Русскую Полную Книгу 👉 Read-E-Book.com

Dzieci Boga [Children of God - pl]

Электронная книга - «Dzieci Boga [Children of God - pl]». Краткое содержание книги:

Debiutancka powieść Mary Dorii Russell „Wróbel” zdobyła dla autorki powszechne uznanie. Oto kontynuacja owej jednej z najwspanialszych powieści fantastycznych ostatnich lat. Zaledwie ojciec Emilio Sanchez, jedyny członek pierwszej wyprawy, który powrócił na Ziemię, zdołał odzyskać zdrowie i równowagę psychiczną po straszliwych przejściach na planecie Rakhat, Towarzystwo Jezusowe prosi go (a właściwie zmusza), by zechciał wziąć udział w kolejnej misji. Sancheza dręczą wspomnienia i lęki, ale nie może uciec od swojej przeszłości. Rozpoczyna się druga batalia o rozum i duszę tak ciężko doświadczonego przez los kapłana.
1 ... 123 124 125 126 127 128 129 130 131 ... 137
Перейти на страницу:

— My im podamy fakty, a oni muszą coś z nimi zrobić. — A kiedy inni wzruszyli ramionami, godząc się z tym argumentem, ruszył do drzwi, dając znak głową Josebie. — Chodź, chłopie. Musimy wyjść i ogłosić dobrą nowinę.

— Ciekaw jestem, co Carlo za nas dostał — powiedział John, kiedy Sean i Joseba przeszli obok Nica i opuścili chatę.

— Możność wycofania się w odpowiednim czasie — powiedział Emilio, przeglądając obrazy przesłane przez Fransa. — Popatrz na to. Ładują towar. Carlo zamierza napełnić luk i wracać do domu. Wysyłał prom do Agardi… Co? Już trzy razy… — Urwał, a potem jęknął: — Och, mój Boże…

— Co? — zapytał John, przerażony. — Co jest w Agardi?

— Wytwórnie amunicji? Czy on…

— Nie. Nic z tych rzeczy. Tam są destylarnie — powiedział cicho Sandoz, patrząc na Danny’ego i Johna.

— Destylarnie? — powtórzył John. — Więc on ładuje na „Bruna”…

— Brandy z yasapy — dokończył Danny.

Sandoz pokiwał głową, a Danny westchnął, kręcąc głową.

— A więc to tak? — krzyknął John, wyrzucając ręce do góry.

— Carlo sprzedaje nas, kupuje rakhatańską brandy i wraca do domu bogatszy od Billa Gatesa!

Wściekły, opadł na ścianę naprzeciwko drzwi i osunął się po niej, siadając na ziemi i opierając plecami o zimne kamienie.

— A jednak — powiedział Emilio łagodnym tonem — wygląda na to, że jest jakaś sprawiedliwość we wszechświecie. — Stał w otworze wejściowym, światło z zewnątrz rozpaliło mu włosy, tak że nie widzieli jego twarzy. — Widzicie… nigdy nie miałem sposobności powiedzenia tego Carlowi, ale ta brandy jest…

Danny otworzył szeroko oczy i wstrzymał oddech.

— Okropna? — zapytał z nadzieją w głosie.

— Powiedz, że tak — błagał John, wstając i podchodząc do Danny’ego. — Emilio, powiedz, że jest okropna! Skłam, jeśli musisz, ale powiedz mi, że to najgorszy trunek spośród tych, które piłeś w życiu.

Z nieprzytomnym wyrazem twarzy, z anielskim uśmiechem w oczach, Sandoz powiedział, cedząc słowa:

— Smakuje po prostu… jak… mydło.

Gdyby go kto zapytał, Emilio Sandoz potrafiłby wyjaśnić ten półhisteryczny śmiech, który pokonał żal, ból i rozpacz, ale nikt go nie słyszał. Kiedy wyszedł z chaty Ha’anali, ewakuacja osady już trwała — rodzice zbierali dzieci, wiązali toboły, sprzeczali się i krzyczeli, podejmując pochopne decyzje, zmieniając je, starając się nie wpaść w panikę. Pośrodku tego całego zamieszania była wysepka spokoju i ku niej ruszył, pewien, że spotka tam Suukmel Chirot u Vaadai przy wciąż dymiącym stosie Ha’anali.

Osunął się przy niej na kolana.

— Sprowadziliśmy na was kłopoty — powiedział. — Przykro mi z tego powodu.

— Chciałeś dobrze — odpowiedziała. — I dzięki tobie jest nowe życie.

— Nie pakujesz się? — zapytał.

— Jak widzisz — odrzekła pogodnie, ignorując zgiełk wokół nich.

— Szlachetna Suukmel, wysłuchaj mnie: nie jesteś tu już bezpieczna.

— Odkryłam, że bezpieczeństwo to pojęcie względne. — Podniosła rękę, jakby chciała zaciągnąć woal na głowę, ale powstrzymała się w połowie gestu. — Zostaję — powiedziała stanowczym tonem. — Postanowiłam, że jeśli cudzoziemka Sofia przybędzie do doliny N’Jarr, porozmawiam z nią. Mamy ze sobą coś wspólnego. — Uniosła nieco wargi, a w jej oczach mignęło rozbawienie. — A jakie są twoje plany?

— Bardzo podobne do twoich — odpowiedział. — Wybieram się na południe, żeby porozmawiać z Sofią.

38. NA DRODZE DO INBROKARU: listopad 2078 czasu ziemskiego

Nie użył wahadłowca, bojąc się, że w razie niespodziewanego zagrożenia zabraknie paliwa, więc wyruszył pieszo razem z Nikiem. Księża pozostali w dolinie N’Jarr, żeby pomóc jej mieszkańcom, ale Nico za ńic nie chciał się z nim rozstać, więc Emilio nie protestował. Nie sądził, by to, co ich spotka podczas dwunastu dni wędrówki, wymagało użycia broni lub siły, a Nico już nieraz udowodnił swoją wartość i Emilio cieszył się z jego towarzystwa. Tiyat i Kajpin też z nimi poszły, żeby ich poprowadzić przez górskie przełęcze, kręte wąwozy i doliny. Postanowili wrócić do ruin Inbrokaru, a potem pójść trochę dalej na południe i poczekać na drodze na Sofię i ruiiską armię.

O drugim zachodzie słońca Emilio i Nico mieli pokrwawione kolana, a Emilio zaczął już się zastanawiać nad definicją „niespodziewanego zagrożenia”. Góry Garnu zbudowane były z cienkich i kruchych warstw, bardzo zdradliwych i męczących przy wspinaczce. Runki miały nie tylko chwytne nogi, ale i ogony, którymi mogły się podpierać, ale nawet dla nich była to trudna wspinaczka.

— Jak się czujesz, Nico? — zapytał Emilio, kiedy Tiyat i Kajpin pomogły wielkoludowi po raz piąty. — Może jednak powinniśmy wrócić po prom…

Urwał, słysząc za sobą grzechot osypujących się kamieni, i odwrócił się razem z Nikiem, by zobaczyć wysokiego, nagiego człowieka, schodzącego po zboczu na brudnych, bocianowatych nogach, z poszarpanym, niebieskim parasolem nad głową.

— Izaak? — zapytał Nico, strzepując brud z poocieranych dłoni i rozcierając kolejnego siniaka.

— Tak — zgodził się z nim Emilio. — Bo któż inny?

Spodziewał się dostrzec mieszaninę Jimmy’ego i Sofii w twarzy ich dziecka. Być może to właśnie było największym zaskoczeniem: Izaak nie był dzieckiem. Musi mieć koło czterdziestki, zdał sobie sprawę Emilio. Starszy od Jimmy’ego, kiedy umierał… Miał kręcone i rude włosy ojca, ale ciemniejsze, teraz przyprószone szarością, pozlepiane w brudne strąki. W długich, ptasich kościach było coś z delikatności Sofii i coś znajomego w ustach, ale trudno było odnaleźć matkę w tym ponurym widmie z nieuchwytnym spojrzeniem niebieskich oczu.

— Izaak ma swoje zwyczaje — poinformowała ich szybko Tiyat, kiedy mężczyzna zamarł w bezruchu na zboczu, o kilka kroków od nich.

Izaak nawet na nich nie spojrzał, tylko wpatrywał się uważnie w coś na lewo od Emilia.

— Izaaku — zaczął Emilio i zawahał się — idziemy spotkać się z twoją matką…

— Nie wrócę — odpowiedział Izaak donośnym, monotonnym głosem. — Czy znasz jakieś pieśni?

Emilio, całkowicie zaskoczony, nie wiedział, co odpowiedzieć, ale odezwał się Nico.

— Ja znam mnóstwo pieśni.

— Zaśpiewaj jedną.

Nawet Nico zdawał się nieco wytrącony z równowagi tą nieoczekiwaną prośbą, ale stanął na wysokości zadania, odśpiewując O mio bambino caro Pucciniego z miękkim falsetem w wysokotonowych partiach, a potem zaśpiewał to jeszcze raz, kiedy Izaak go o to poprosił. Przez jakiś czas w górskim pustkowiu słychać było tylko te dwa głosy: bliźniacze, niewyszkolone tenory, naturalnie piękne w bliskiej harmonii. Nico, cały rozpromieniony, chciał jeszcze zaśpiewać Questa o guella, ale Izaak przerwał mu, mówiąc:

— To wszystko.

I odwrócił się, aby odejść.

Całkowity brak prozodii, zauważył Emilio, przypominając sobie kurs lingwistyki rozwojowej. VaN’Jarri wspominali o dziwactwach Izaaka, ale aż do tej chwili nie zdawał sobie sprawy, że tu nie chodzi tylko o skutki długotrwałego osamotnienia.

— Izaaku! — zawołał, zanim mężczyzna zdążył się oddalić, podnosząc wysoko kolana jak wodny ptak. — Masz jakąś wiadomość dla swojej matki?

Izaak zatrzymał się, ale nie odwrócił do nich.

1 ... 123 124 125 126 127 128 129 130 131 ... 137
Перейти на страницу:
0
Сюжет
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
  • 6
  • 7
  • 8
  • 9
  • 10
0
Атмосфера
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
  • 6
  • 7
  • 8
  • 9
  • 10
0
Главный герой
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
  • 6
  • 7
  • 8
  • 9
  • 10
0
Общее впечатление
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
  • 6
  • 7
  • 8
  • 9
  • 10
Итоговая оценка: 0.0 из 10 (голосов: 0 / История оценок)