Бесплатная библиотека
Читайте книгу на сайте или телефоне
READ-E-BOOK » Фэнтези » Miedziany Król
Miedziany Król - Читать Любимую Русскую Полную Книгу 👉 Read-E-Book.com

Miedziany Król

Электронная книга - «Miedziany Król». Краткое содержание книги:

Akcja powieści toczy się w tym samym uniwersum co wcześniejsza powieść ukraińskiego duetu, Waran. Jej bohaterem jest potomek wyklętej przez większość ludów zamieszkujących ów świat rasy heksów; trudno się zresztą dziwić niechęci do kanibali. Natura obdarza go niesamowitą pamięcią; wystarczy mu raz przeczytać książkę, by potrafił zacytować ją bez najmniejszego choćby błędu.
Przypadek sprawia, że poznaje pradawne zaklęcie — prośbę skierowaną do tytułowego Miedzianego Króla: w zamian za rzecz szczególnie dla proszącego ważną Król dać ma to, czego w danej chwili proszący szczególnie potrzebuje, przy czym to Król, a nie proszący, decydować ma, co stanie się przedmiotem zamiany. Chłopak korzysta z owej wiedzy w sposób bezwzględny. Dzięki niej z niewolnika wspina się na sam szczyt społecznej drabiny — dowodzona przez niego armia jest w stanie konkurować z największymi potęgami tego świata. Czy aby jednak na pewno dzięki temu osiąga sukces? Czy może osiągnąłby go i tak, bez pomocy mitycznego Króla?
1 ... 121 122 123 124 125 126 127 128 129 ... 138
Перейти на страницу:

Jaska rozłożyła ręce, dłońmi do góry. Wiatr ucichł. Na „Skrzydlaku” wywieszono sygnał: zwijać żagle, czekać na komendę: atak. Patrząc przez lunetę, władca kamiennego zamku rozróżniał teraz oddzielne łodzie i ludzi na ich pokładach. Okręty były za daleko, żeby rozpoznać twarze, ale Razwijar wiedział, że wrogowie są smagli, a ich ciała sprężyste, że ich słoneczne włosy są krótko ostrzyżone, a w oczach nie ma strachu. Przez stulecia mieszkańcy Mirtie usiewali morskie dno trupami wrogów i szczątkami ich statków. Złotych atakowały ogromne armie. Najeżdżały; zwalały się z morza i powietrza, żeby zachłysnąć się krwią, pójść na dno albo usłać swoimi kośćmi nieprzyjazne brzegi, w tym czasie, gdy szybujące miasto Mirtie po dawnemu patrzyło w wody cichego portu.

— Palacze — do pełna!

— Palacze — do pełna! Sygnał na „Puzana” i na „Szczypawkę”!

— Jest sygnał!

Wzmocniony korpus statku drgnął. Dym z rury buchnął silniej, rozpływając się chmurą, plącząc się w rejach ze zwiniętymi czarnymi żaglami. Z lewej strony zadymił „Puzan”, z prawej „Szczypawka”.

— Jest za daleko, władco — samymi wargami powiedziała Jaska. — Żeby ich dostać, trzeba wejść w strefę obstrzału.

— Tarcze!

— Są tarcze!

Razwijar podniósł przed sobą ciężką tarczę wielkości człowieka, ciężką, okutą stalą, wygiętą tak, żeby przykrywała żołnierza z przodu i z góry. Słoneczny świat zawęził się do samotnej, wąskiej szczeliny na wysokości oczu. Łuks wystawił tarczę, zakrywając siebie i Jaskę.

— Podarek jest w kajucie? — od rzeczy zapytał chimajryd.

Władca nie patrzył na niego. Wąziutka szczelina do patrzenia przed jego oczami, coraz jaskrawiej zalewała się złotem — zbliżała się wroga flota. Słoneczne iskry skakały w olinowaniu, chociaż żagle były teraz ciasno zwinięte. Płonęła błyskami woda pod miarowo wzlatującymi wiosłami.

— Płyną na wiosłach.

— Przygotowują salwę — obojętnie powiedziała mag.— Trzy główne cele: „Skrzydlak”, „Puzan” i „Szczypawka”.

— Już czas?

— Nie.

— Ale i tak jest pięknie — wymamrotał Łuks. — Jak żyję… nie widziałem takich cudów.

— Wszystko, co robią Złoci, jest piękne i długowieczne — Razwijar uśmiechnął się. — Oni nawet szczurów…

— Zamilcz, przeklęty — cienkim głosem nagle krzyknęła kobieta. — Dlaczego wtedy nie utonąłeś? Dlaczego nie utonąłeś?!

Zrobiło się cicho. Wiatr narastał, napełniając czarne żagle „Skrzydlaka” i unosił do tyłu duszący dym. Wąska rura, pochylona nad bukszprytem, zaczęła się wolno trząść.

— Strzały — beznamiętnym głosem powiedziała Jaska.

— Zabezpieczone — warknął władca.

W porażającej ciszy minęła chwila, potem druga. Wtem z nieba dał się słyszeć narastający świst, nawet Razwijarowi od tego dźwięku włosy stanęły dęba. Zobaczył strzałę w locie — punkcik, ostrze lecące mu prosto w oczy, zobaczył błysk grotu i trzepotanie złotych piór; w ostatnim momencie strzała uderzyła w tarczę i ledwie utrzymał się na nogach.

Chmura ciężkich strzał upadła na „Skrzydlaka”, wbijając się w tarcze, w deski, przebijając żagle, zwisające niemal wertykalnie jak strugi deszczu. Gruchnęło o pokład ciało marynarza strąconego z masztu. Razwijar spojrzał w bok; obok płynął „Puzan” otulony lecącymi strzałami jak złotą siecią.

— Wiatr — powiedział przez zęby.

— Jest wiatr — spokojnie odezwała się Jaska. — Rozkaż rozwinąć wszystkie żagle.

— Rozwinąć żagleee!

Rozpostarły się czarne płótna. Marynarze na masztach dusili się i pokasływali z powodu dymu. „Puzan” i „Szczypawka” zostały wcześniej z tyłu i teraz znowu dogoniły „Skrzydlaka”.

Jaska zamarła, unosząc dłonie ku niebu, a wiatr stał się jej posłuszny; złota flota ustawiła się przed nimi w podkowę, jakby wabiąc w pułapkę, a trzy statki pełną parą płynęły w tę zasadzkę, jakby chciały być okrążone. Teraz bez żadnej lunety widoczne były czyste, jasne pokłady, rzędy strzeleckich gniazd, wiosła, spieniające złotą wodę pod złotymi statkami…

— Strzały!

— Zabezpieczone!

Znowu dał się słyszeć narastający świst. Uderzył grad strzał. Kapitan zaklął, rozlatywały się w drzazgi drewniane ściany kajut. Pokład kwitł jak pole, złotymi kwiatami: igrało słońce na opierzeniu strzał, które głęboko wbiły się w deski.

— Kiedy? — zapytał władca.

— Wkrótce — mag spoglądała w dal, zmrużywszy oczy.

— Nie możesz osłonić nas od strzał, chociaż na jakiś czas?

— Nie mogę… Palacze — gotowość bojowa.

— Palacze — gotowość bojowa! — krzyknął kapitan. — Podnieście sygnał, lenie! Żywo!

Denerwował się, stając się gadatliwy. Uniosły się sygnałowe chorągiewki; na podflagowych okrętach powtórzono komendy. Razwijar jeszcze raz zerknął na „Puzana”, niemożliwością było rozpoznać, czy na jego pokładzie przelana została krew. Z każdą chwilą wrogie strzały były bliżej, salwy stawały się coraz bardziej śmiercionośne…

— Pięć — powiedziała Jaska. — Cztery. Trzy…

Razwijar zmrużył oczy. Wiele razy wyobrażał sobie tę chwilę. Trzy statki, oderwawszy się od reszty eskadry, wcięły się głęboko w szyk wroga, złote żagle znalazły się już nie tylko na wprost kursu, ale i z prawej i z lewej strony…

— Dwa — miarowym, bezbarwnym głosem liczyła Jaska. — Jeden… OGNIA!

— Ognia! — krzyknął władca.

Jego krzyk podchwycili rykiem marynarze. Z lewej zaryczeli na „Puzanie”, z prawej na „Szczypawce”. Gruba rura z bukszprytu „Skrzydlaka” lekko zadrżała, z jej kielicha przypominającego otwarte usta, wyleciała chmura płomieni. W tej samej chwili plunęły ogniem oba podflagowe okręty.

Ogniste kule zawisły nad samą wodą, odbijając się w falach, przyciągając wzrok, urzekając.

Szalał w nich płomień pożaru i płonęły języczki świec, trzeszczał swojski ogienek przenośnego piecyka, zajął się rożek papierowego listu, kurczyły się spalając w nim rękopisy Heksów, dogorywało samotne ognisko, miotały się ognie pochodni w przeciągu. Razwijar siłą woli wyrwał się z transu. Jaska patrzyła przed siebie, jej usta poruszały się, a pierścień na palcu rozpalił się silniejszym blaskiem. Pół–Heks spojrzał przed siebie, tam, pod złotymi żaglami zamarli zaskoczeni widowiskiem ludzie, ale w ich oczach, jak wcześniej, nie było strachu.

Kule wybuchały, zmieniały się w ogniste strugi, splotami układały się na podobieństwo ogromnych skrzydlatych stworzeń. Zarysami podobne były do ogniewuch, ale podobieństwo było tylko zewnętrzne. Te ogniste stworzenia urodzone w ładowni „Skrzydlaka”, kierowane niezłomną wolą maga prześliznęły się nad wodą w kierunku flagowego okrętu Złotych. Ledwie musnąwszy bukszpryt, zmieniły formę, przeobrażając się w ośmiornicę, która owinęła maszty zręcznymi mackami i złote żagle straciły blask, na oczach wszystkich przekształcając się w czarne.

Zapłonęły mokre wiosła, jak płoną polana w palenisku. Ognisty potwór, oblepiwszy swoim ciałem okręt, umierał razem z nim. Dwa inne, z „Puzana” i „Szczypawki”, wybrały sobie ofiarę i rozeszły się w różne strony i zaraz wybuchły jeszcze dwa statki.

1 ... 121 122 123 124 125 126 127 128 129 ... 138
Перейти на страницу:
0
Сюжет
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
  • 6
  • 7
  • 8
  • 9
  • 10
0
Атмосфера
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
  • 6
  • 7
  • 8
  • 9
  • 10
0
Главный герой
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
  • 6
  • 7
  • 8
  • 9
  • 10
0
Общее впечатление
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
  • 6
  • 7
  • 8
  • 9
  • 10
Итоговая оценка: 0.0 из 10 (голосов: 0 / История оценок)