The Lady of the Lake [Pani Jeziora]
- Автор: Сапковский Анджей
- Серия: Wiedźmin #7
- Год: 1999
- Язык: польский
- Год: SuperNOWA
- ISBN: 83-7054-129-1
- Переводчик: David French
- Жанр: Фэнтези
Электронная книга - «The Lady of the Lake [Pani Jeziora]». Краткое содержание книги:
But this is Ciri, the child of prophecy, and she will not be defeated. She knows she must escape to finally rejoin the Witcher, Geralt, and his companions - and also to try to conquer her worst nightmare. Leo Bonhart, the man who chased, wounded and tortured Ciri, is still on her trail. And the world is still at war
Dziewczynka, zapomniawszy o całym świecie, wodzi rączkami wśród łodyg grążeli, przewieszona przez krawędź basenu fontanny. Chce koniecznie dotknąć którejś z tych złotych i czerwonych rybek. Rybki podpływają do rączek dziewczynki, krążą wokół nich ciekawie, ale schwytać się nie dają, nieuchwytne jak zjawy, jak sama woda. Palce ciemnookiej dziewczynki zaciskają się na nicości.
— Filippa!
To najukochańszy głos. Mimo tego dziewczynka nie reaguje natychmiast. Nadal patrzy w wodę, na rybki, na nenufary, na swoje odbicie.
— Filippa!
— Filippo — ostry głos Sheali de Tancarville wyrwał ją z zamyślenia. - Czekamy.
Z otwartego okna powiało zimnym, wiosennym wiatrem. Filippa Eilhart wzdrygnęła się. Śmierć, pomyślała. Śmierć przeszła obok mnie.
— Ta Loża — przemówiła wreszcie pewnie, głośno i dobitnie — będzie decydować o losach świata. Dlatego ta Loża jest jak świat, jest jego zwierciadłem. W równowadze stają tu rozsądek, który nie zawsze oznacza zimną podłość i wyrachowanie, i sentymentalizm, który nie zawsze jest naiwny. Odpowiedzialność, żelazna, narzucana choćby siłą dyscyplina i niechęć do przemocy, łagodność i zaufanie. Rzeczowy chłód omnipotencji… i serce.
— Ja — podjęła w ciszy, jaka zapadła w sali kolumnowej zamku Montecalvo — oddając mój głos jako ostatnia z głosujących, biorę pod uwagę jeszcze jedną rzecz. Taką, która, nie równoważąc się z niczym, równoważy wszystko.
Idąc za jej wzrokiem, wszystkie spojrzały na ścianę, na mozaikę, na której ułożony z maleńkich różnobarwnych płytek wąż Urobos chwytał zębami własny ogon.
— Tą rzeczą — podjęła, wpijając w Ciri swe ciemne oczy — jest przeznaczenie. W które ja, Filippa Eilhart, od niedawna zaczęłam wierzyć. Które ja, Filippa Eilhart, od niedawna zaczęłam rozumieć. Przeznaczenie to nie wyroki opatrzności, to nie zwoje zapisane ręką demiurga, to nie fatalizm. Przeznaczenie to nadzieja. Będąc pełna nadziei, wierząc, że to, co ma się stać, stanie się, oddaję mój głos. Oddaję mój głos Ciri. Dziecku przeznaczenia. Dziecku nadziei.
Długo trwała cisza w pogrążonej subtelnym światłocieniu sali kolumnowej zamczyska Montecalvo. Zza okna dobiegł krzyk krążącego nad jeziorem orła rybołowa.
— Pani Yennefer — szepnęła Ciri. - Czy to znaczy…
— Chodźmy, córeczko — odpowiedziała cichym głosem Yennefer. - Geralt czeka na nas, a droga przed nami daleka.
Geralt przebudził się i poderwał, mając w uszach krzyk nocnego ptaka.
Rozdział dwunasty
Potem czarodziejka i wiedźmin pobrali się i huczne wyprawili weselisko. Ja też tam byłem, miód i wino piłem. A oni później żyli szczęśliwie, ale bardzo krótko. On umarł zwyczajnie, na atak serca. Ona umarła niedługo po nim, a na co, o tym bajka nie wspomina. Mówią, że z żalu i tęsknoty, ale któżby tam bajkom wiarę dawał.