Бесплатная библиотека
Читайте книгу на сайте или телефоне
READ-E-BOOK » Фэнтези » The Lady of the Lake [Pani Jeziora]
The Lady of the Lake [Pani Jeziora] - Читать Любимую Русскую Полную Книгу 👉 Read-E-Book.com

The Lady of the Lake [Pani Jeziora]

Электронная книга - «The Lady of the Lake [Pani Jeziora]». Краткое содержание книги:

After walking through a portal in the Tower of the Swallow, thus narrowly escaping death, the Witcher girl, Ciri, finds herself in a completely different world... a world of the Elves. She is trapped with no way out. Time does not seem to exist and there are no obvious borders or portals to cross back into her home world.
But this is Ciri, the child of prophecy, and she will not be defeated. She knows she must escape to finally rejoin the Witcher, Geralt, and his companions - and also to try to conquer her worst nightmare. Leo Bonhart, the man who chased, wounded and tortured Ciri, is still on her trail. And the world is still at war
1 ... 111 112 113 114 115 116 117 118 119 ... 128
Перейти на страницу:

— To się jeszcze zobaczy.

— Na mnie nie licz. Ja na to patrzeć nie zamierza.

— I nikt cię nie prosi. Powiadam ci jednak, że Łasiczka ma dobre i wyrozumiałe serduszko. Prawda, poniosło ją trochę, gdy przyłapała mnie z młodą baronówną Nique… Ale teraz już z pewnością ochłonęła! Zrozumiała, że mężczyzna nie jest stworzony do monogamii. Wybaczyła mi i czeka pewnie…

— Jesteś beznadziejnie głupi — stwierdził Geralt, a Ciri energicznym kiwnięciem głowy potwierdziła, że uważa tak samo.

— Nie będę z wami dyskutował — nadął się Jaskier. - Tym bardziej, że to sprawa intymna. Powiadam wam jeszcze raz: Łasiczka mi wybaczy. Napiszę stosowną balladę lub sonet, prześlę jej, a ona…

— Zlituj się, Jaskier.

— Ach, naprawdę nie ma co z wami gadać. Dalej, jedźmy! Pędź, Pegazie! Pędź, latawcze białonogi!

Jechali.

Był maj.

*****

— Przez ciebie — powiedział z wyrzutem wiedźmin — przez ciebie, przepędzony miłośniku, ja też musiałem uciekać z Toussaint jak jakiś banita czy wywołaniec. Nie zdążyłem nawet zobaczyć się…

— Z Fringillą Vigo? Nie zobaczyłbyś się. Ona krótko po waszym wyruszeniu, jeszcze w styczniu, wyjechała. Po prostu zniknęła.

— Nie o nią mi szło. - Geralt chrząknął, widząc, ja Ciri z zainteresowaniem strzyże uszami. - Chciałem spotkać się z Reynartem. Poznać go z Ciri…

Jaskier wbił oczy w grzywę Pegaza.

— Reynart de Bois-Fresnes — wymamrotał — gdzieś tak pod koniec lutego poległ w utarczce z grasantami na przełęczy Cervantesa, w okolicach strażnicy Vedette. Anarietta uhonorowała go pośmiertelnie orderem…

— Zamknij się, Jaskier.

Jaskier zamknął się, posłuszny nad podziw.

*****

Maj trwał i rozwijał się. Z łąk znikła jaskrawa żółć mleczy, zastąpiona puchatą, przybrudzoną i ulotną bielą dmuchawców.

Było zielono i bardzo ciepło. Powietrze, jeśli nie odświerzyła go króciutka burza, było gęste, gorące i lepkie jak krupnik.

*****

Dwudziestego szóstego maja przekroczyli Jarugę po nowiutkim, bielutkim i pachnącym żywicą moście. Resztki starego mostu, czarne, osmolone, zwęglone bale, widać było w wodzie i na brzegu.

Ciri zrobiła się niespokojna.

Geralt wiedział. Znał jej zamiary, wiedział o planach, o umowie z Yennefer. Był przygotowany. Ale pomimo tego myśl o rozstaniu ukłuła go boleśnie. Jakby tam, w piersi, w środku, za żebrami, spał i nagle obudził się mały wredny skorpion.

*****

Na rozstaju dróg za wsią Koprzywnica, za ruinami spalonej karczmy stał — od przynajmniej stu lat zresztą — rozłożysty dąb szypułkowy, teraz, wiosną, obwieszony drobniutkimi pajączkami kwiatu. Ludność całej okolicy, nawet z odległej Spalli, zwykła była wykorzystywać olbrzymie, a dość niskie konary dębu do wieszania na nich deszczułek i tabliczek zawierających przeróżne informacje. Służący łączności międzyludzkiej dąb zwany był z tej przyczyny Drzewem Wiadomości Złego i Dobrego.

— Ciri, zacznij od tamtej strony — skomentował Geralt, zsiadając z konia. - Jaskier, ty przeglądasz od tej.

Zawieszone na konarach deszczułki poruszały się na wietrze, zderzały z klekotem.

Dominowało zwykłe po wojnie poszukiwania zaginionych i rozłączonych rodzin. Sporo było ogłoszeń typu: WRÓĆ, WYBACZAM CI WINY, sporo ofert masażu erotycznego i zbliżonych usług w okolicznych wsiach i miasteczkach, sporo ogłoszeń i reklam handlowych. Była korespondencja miłosna, były podpisane przez życzliwych donosy i anonimy. Zdarzały się też deszczułki zawierające poglądy filozoficzne ich autorów — w przeważającej mierze kretyńsko bezsensowne lub obrzydliwie obsceniczne.

— Ha! — zawołał Jaskier. - Na zamku Rastburg pilnie potrzebny wiedźmin, piszą, że zapłata wysoka, luksusowe noclegi i ekstraordynaryjnie smaczny wikt zapewnione. Skorzystasz, Geralt?

— Absolutnie nie.

Wiadomość, której szukali, znalazła Ciri.

I wówczas oznajmiła mu to, czego wiedźmin spodziewał się od dawna.

*****

— Jadę do Vengerbergu, Geralt — powtórzyła. - Nie rób takiej miny. Wiesz przecież, że muszę. Yennefer mnie wezwała. Ona czeka tam na mnie.

— Wiem.

— Ty jedziesz do Rivii, na to spotkanie, z którego wciąż robisz sekret…

— Niespodziankę — przerwał. - Niespodziankę, nie sekret.

— Niespodziankę, zgoda. Ja zaś załatwię w Vengerbergu, co należy, zabiorę Yennefer i będziemy obie w Rivii za sześć dni. Nie rób takiej miny, prosiłam cię. I nie żegnajmy się, jakby to było na wieki. To tylko sześć dni! Do zobaczenia.

— Do zobaczenia, Ciri.

— Rivia, ze sześć dni — powtórzyła raz jeszcze, obracając Kelpie.

Od razu poszła w cwał. Znikła bardzo szybko, a Geralt czuł, jak jakaś straszna, zimna, szponiasta łapa ściska mu żołądek.

— Sześć dni — powtórzył w zamyśleniu Jaskier. - Stąd do Vengerbergu i z powrotem do Rivii… Łącznie będzie blisko dwieście pięćdziesiąt mil… To jest niemożliwe, Geralt. Owszem, na tej jej czartowskiej klaczy, na której dziewczyna może podróżować z szybkością kuriera, trzy razy szybciej od nas, teoretycznie, bardzo teoretycznie, można w sześć dni pokonać taki dystans. Ale nawet ta diabelska klacz musi odpoczywać. A ta tajemnicza sprawa, którą Ciri ma do załatwienia, też przecież zajmie jakiś czas. A zatem niewykonalne jest…

— Dla Ciri — zacisnął usta wiedźmin — nie ma rzeczy niewykonalnych.

— Czyżby…

— To już nie jest ta dziewczyna, którą znałeś — przerwał mu ostro. - Nie ta.

Jaskier milczał długo.

— Mam dziwne uczucie…

— Zamilknij. Nic nie mów. Bardzo cię proszę.

*****

Maj się skończył. Zbliżał się nów, księżyc malał, był już bardzo wąziutki. Jechali ku górom widocznym n horyzoncie.

*****

Krajobraz był typowo powojenny. Wśród pól wyrastały ni z tego ni z owego mogiły i kurhany, wśród bujnej wiosennej trawy bielały czerepy i szkielety. Na przydrożnych drzewach wisieli wisielcy, przy drogach, czekając aż nędzarze osłabną, siedziały wilki.

Trawa nie rosła na czarnych połąciach, tam, którędy przeszły pożary.

Wsie i osady, po których zostały tylko okopcone kominy, odbudowały się, rozbrzmiewały stukiem młotków i rzężeniem pił. Opodal ruin baby dziurawiły spaloną ziemię motykami. Niektóre, potykając się, ciągnęły brony i pługi, a parciane szleje wrzynały im się w wychudłe ramiona. W wyoranych bruzdach dzieci polowały na pędraki i glisty.

— Mam niejasne odczucie — rzekł Jaskier — że coś tu jest nie tak, jak powinno być. Czegoś tu brakuje… Nie odnosisz takiego wrażenia, Geralt?

— Hę?

— Coś tu nie jest normalne.

— Nic tu nie jest normalne, Jaskier. Nic.

*****

Nocą, ciepłą, czarną i bezwietrzną, rozjaśnianą dalekimi migotnięciami błyskawic i niespokojną pomrukami gromów, biwakujący Geralt i Jaskier zobaczyli, jak horyzont na zachodzie zakwita czerwoną łuną pożaru. Nie było to daleko — wiatr, który się zerwał, przyniósł swąd dymu. Wiatr przyniósł też strzępy dźwięków. Słyszeli — chcąc nie chcąc — ryk mordowanych, wycie kobiet, zuchwały i triumfalny wrzask bandy.

1 ... 111 112 113 114 115 116 117 118 119 ... 128
Перейти на страницу:
0
Сюжет
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
  • 6
  • 7
  • 8
  • 9
  • 10
0
Атмосфера
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
  • 6
  • 7
  • 8
  • 9
  • 10
0
Главный герой
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
  • 6
  • 7
  • 8
  • 9
  • 10
0
Общее впечатление
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
  • 6
  • 7
  • 8
  • 9
  • 10
Итоговая оценка: 0.0 из 10 (голосов: 0 / История оценок)