Бесплатная библиотека
Читайте книгу на сайте или телефоне

Электронная книга - «Dlaczego Uciekasz Cari?». Краткое содержание книги:

Po dramatycznych przejściach w kalifornijskim szpitalu od doktor Cari Eliss odwrócili się wszyscy, nawet najbliższa rodzina. Cari postanowiła uciec na koniec świata – i przekonała się, że swoje problemy człowiek wozi ze sobą; gdy po wypadku samochodowym trafiła do szpitalika w zapadłej australijskiej miejscowości, jeden z lekarzy postanowił dociec, co wydarzyło się w jej życiu. Czy kiedy prawda wyjdzie na jaw, i on odwróci się od niej?
1 ... 7 8 9 10 11 12 13 14 15 ... 32
Перейти на страницу:

– Już pani idzie? – spytał, a jej serce zabiło gwałtownie.

Do czego to podobne? – pytała siebie w duchu. Przecież po rozstaniu z Harveyem przysięgłam nie zainteresować się żadnym mężczyzną, a tymczasem…

– Jestem trochę zmęczona – odpowiedziała.

– A ja proszę właśnie panią do tańca. Potrząsnęła głową.

– Sam pan wie, że nie mogę – ucięła, wzięła laskę i wstała.

– To będzie dla mnie prawdziwe wyzwanie – uśmiechnął się Blair do Jocka. – Zatańczcie sobie teraz z Maggie, a ja się zaopiekuję Cari.

Nie wiadomo jak i kiedy znalazła się w ramionach Blaira. Gdzieś zniknęła jej laska, a on zdawał się unosić ją w powietrzu. Próbowała bezwiednie zaprotestować, odpychając go od siebie, a on przytulił ją wtedy jeszcze mocniej.

– Na pani miejscu nie wyrywałbym się – powiedział. -Przecież upadnie pani, jeśli panią puszczę. Zmieszała się i zaprzestała protestów.

– Teraz będzie wszystko dobrze – pochwalił ją. – Proszę, niech się pani odpręży – dodał cicho. – I proszę się nie bać, trzymam panią mocno.

Chyba rzeczywiście nic innego jej nie pozostało. Poddała się więc i przytuliła twarz do jego ramienia. Tańczyli tak, jak zawsze tańczą z sobą zakochani. Jego ramiona tuliły ją mocno do siebie. Z początku plątały jej się nogi i czuła się bardzo niepewnie, ale już po chwili porwała ją muzyka, a obecność Blaira dodała jej pewności siebie. Parę razy pomyślała o Liz. Na pewno będzie bardzo niezadowolona… Bliskość Blaira kazała jej jednak wkrótce zapomnieć o wszystkim.

Wirowali wokół sali w tłumie, jej nogi ledwie muskały podłogę, gdyż znajdowała w Blairze oparcie. Nigdy jeszcze nie tańczyła tak dobrze; odnosiła wrażenie, że unosi się lekko w powietrzu, zlewając się z nim w jedno. Straciła zupełnie poczucie rzeczywistości. Liczył się tylko on, jego ramiona, które ją podtrzymywały, i bliskość jego ciała.

Muzyka zaczęła powoli cichnąć, aż wreszcie zamilkła zupełnie. Cari nie miała pojęcia, co się z nią dzieje; wiedziała tylko, że Blair jest przy niej. Podniosła głowę i napotkała jego szare oczy, w których wyczytała podobną niepewność i zagubienie, jakie i ją dręczyły. Stali przez dłuższy czas bez słowa, przytuleni i niezdolni do wykonania ruchu, który by przerwał tę chwilę.

Ogłuszające dźwięki rozpoczęły następny taniec. Orkiestra wyczerpała już najwyraźniej swój romantyczny repertuar i zagrała heavy rocka. Blair nie poruszył się nawet. Nie spuszczał wzroku z Cari, jakby pytał ją o coś.

– Proszę, niech mnie pan zaprowadzi do stołu – szepnęła niepewnym głosem. Sama nie mogła przecież zrobić nawet kroku.

– Czy naprawdę pani tego chce? Zmusiła się do uśmiechu.

– Przecież obydwoje wylądujemy na podłodze, jeśli spróbuje pan to ze mną zatańczyć! Potrzebne są do tego cztery sprawne nogi, a nie dwie.

Przytaknął, choć widać było, że robi to bez przekonania.

– Zgoda, ale jest mi pani winna jeden taniec, pani doktor. Będę o tym pamiętał.

– Będzie pan chyba musiał jeszcze trochę zaczekać – powiedziała.

– Nie szkodzi. Zaczekam – odparł.

Wkrótce znalazła się znów w swoim pokoju. Miała jeszcze przed sobą dwie noce w szpitalu. W poniedziałek Jock miał jej przyprowadzić samochód Maggie i gdyby się okazało, że będzie go w stanie prowadzić, miała pojechać na farmę.

Zabawa trwała w najlepsze. Muzyka wdzierała się do szpitala, gdyż orkiestra dawała najwyraźniej z siebie wszystko, hałasem pragnąc nadrobić swoje niedostatki.

Cari nie mogła zasnąć. Nogi dawały jej się we znaki, czuła wszystkie mięśnie, które odwykły zupełnie od wysiłku. Dlatego właśnie nie mogę zasnąć, mówiła sobie. W głębi serca wiedziała jednak, że powód był zupełnie inny.

Była rozdrażniona. Po pierwsze, nie dotrzymała danej sobie samej obietnicy, a po drugie Blair nie ukrywał przecież, że uważa ją za rozkapryszoną, bogatą pannicę. Mimo to był miły, a w dodatku dał jej odczuć, że jest pociągająca i atrakcyjna. Dlaczego?

No, ale pewnie dokładnie to samo daje teraz odczuć Liz. To, że ktoś jest dla ciebie miły, nie oznacza jeszcze, że musisz dla niego od razu stracić głowę. Pamiętaj, mówiła do siebie ze złością, że pacjenci często zakochują się w lekarzach. Uczyli cię przecież tego już na studiach.

Nie udało jej się jednak stłumić wewnętrznego przekonania, że to, co czuła wobec Blaira, było czymś więcej, i że uczucie to jest głębsze i poważniejsze nawet od tego, które żywiła wobec człowieka, z którym kiedyś była zaręczona. Wtuliła twarz w poduszkę i westchnęła ciężko.

– Czy nic pani nie potrzeba? – spytała pielęgniarka, która właśnie zajrzała do pokoju.

– Dziękuję, siostro. Wszystko w porządku. Muszę się w końcu nauczyć spać bez środków nasennych.

Pielęgniarka odeszła, a Cari leżała ze wzrokiem utkwionym w sufit. W chwilę potem usłyszała głosy na parkingu tuż pod swoim oknem. Wiedziała dobrze, kto przyjechał. Blair i Liz. Mieszkanie Blaira znajdowało się w szpitalu, Liz mieszkała za miastem, dzisiaj jednak zostawiła swój samochód przy szpitalu.

Nie zastanawiając się wiele, Cari wstała z łóżka i delikatnie odsunęła zasłonę. Liz i Blair stali przy samochodzie. Gdy spojrzała na nich, Liz uniosła ręce i objęła Błąka za szyję. Patrzył na nią długo, a potem nachylił się i pocałował ją w usta. Cari puściła zasłonę i wróciła szybko do łóżka, pełna niesmaku do siebie. Ogarnął ją smutek i zniechęcenie. Naciągnęła kołdrę na głowę i czuła, jak oczy napełniają jej się łzami.

– A niech mu tam… – szepnęła ze złością i powtórzyła to jeszcze wiele razy, aż zmorzył ją sen.

ROZDZIAŁ SIÓDMY

W poniedziałek po południu Cari wreszcie spakowała swoje rzeczy i z ulgą opuściła szpital. Krótki odcinek drogi do domu Jocka i Maggie przebyła z sercem przepełnionym radością.

Byłoby pewnie zupełnie inaczej, gdyby miała opuścić Slatey Creelc na zawsze. Przez te parę tygodni, które spędziła w szpitalu, zawarła różne przyjaźnie i z pewnością byłoby jej żal żegnać się z bliskimi sobie ludźmi. A kiedy już będzie musiała wyjechać stąd na dobre…

Czyżbym się tu już tak zadomowiła? – zdziwiła się. W tej zapadłej mieścinie, do której dla przyjemności nie zawita nawet pies z kulawą nogą? A może znalazłam tu coś w rodzaju przystani? I nikt mnie tu nie będzie szukał?

Ostatni rok był jednym wielkim koszmarem. Pędziła nieprzytomnie przed siebie aż do chwili, gdy zdarzył się ten wypadek. Przyniósł z sobą fizyczne cierpienie, lecz stał się zarazem punktem zwrotnym. Mogła się nareszcie zatrzymać, przystanąć, zebrać myśli. No a teraz…

No właśnie, co teraz?

Zwolniła nieco, jechali przecież po wyboistej drodze. Zdawała sobie doskonale sprawę, że przez najbliższe parę tygodni nie będzie w stanie pokonywać sama większych odległości. A więc czeka ją co najmniej miesiąc, podczas którego mieszkać będzie u Maggie i Jocka, u ludzi, z którymi już się zaprzyjaźniła. A przez ten czas będzie udzielać pacjentom porad przez radio.

I w czasie tego miesiąca będzie musiała zapomnieć o istnieniu Blaira. Nie może sobie pozwolić na żadne uczuciowe rozterki. Nie może zostawić tu przecież swego serca! Uśmiechnęła się z goryczą, bo przypomniał jej się niespodziewanie Harvey. Ze zdziwieniem zauważyła, że myśl o jego zdradzie pozostawia ją właściwie obojętną. Na coś się jednak ten Blair przydał!

Zauważyła, że droga przed nimi właśnie się rozwidla i spojrzała pytająco na Jocka.

– W prawo – powiedział.

To on właśnie zmusił ją do prowadzenia samochodu.

– Musisz nabrać jak najszybciej wprawy – oświadczył bez ogródek, zanim wyruszyli w podróż.

1 ... 7 8 9 10 11 12 13 14 15 ... 32
Перейти на страницу:
0
Сюжет
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
  • 6
  • 7
  • 8
  • 9
  • 10
0
Атмосфера
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
  • 6
  • 7
  • 8
  • 9
  • 10
0
Главный герой
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
  • 6
  • 7
  • 8
  • 9
  • 10
0
Общее впечатление
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
  • 6
  • 7
  • 8
  • 9
  • 10
Итоговая оценка: 0.0 из 10 (голосов: 0 / История оценок)