Бесплатная библиотека
Читайте книгу на сайте или телефоне
READ-E-BOOK » Другие приключения » Tajemnica Kaszlącego Smoka
Tajemnica Kaszlącego Smoka - Читать Любимую Русскую Полную Книгу 👉 Read-E-Book.com

Tajemnica Kaszlącego Smoka

Электронная книга - «Tajemnica Kaszlącego Smoka». Краткое содержание книги:

Czy znasz pasjonujące książki Alfreda Hitchcocka o przygodach Trzech Detektywów? Książki te tworzą najpopularniejszy amerykański cykl powieści dla młodych czytelników. Ich bohaterami są trzej detektywi-amatorzy: Jupiter, Pete i Bob, mieszkańcy kalifornijskiego miasteczka Rocky Beach. Sympatyczni i pełni fantazji chłopcy przeżywają wiele niezwykłych przygód, tropią i ujmują groźnych przestępców. LJdajc im się rozwiązywać skomplikowane zagadki kryminalne, nad którymi czasem biedzą się dorośli. Alfred Hitchcock, znakomity reżyser, mistrz suspensu ofiarowuje w tych książkach młodym czytelnikom to, co charakterystyczne było dla jego filmów: pełną napięcia i nieoczekiwanych zwrotów akcję, mrożące krew w żyłach wydarzenia oraz zaskakujące pointy.
1 ... 5 6 7 8 9 10 11 12 13 ... 36
Перейти на страницу:

– Te jego figle nie są nawet takie złe – powiedział Bob, kiedy biegli ulicą. – W każdym razie nie próbował przyciąć nas w tej bramie przy wyjściu.

– Nie zatrzymujmy się jeszcze – sapnął Pete. – Będzie czas na podziękowania, kiedy znajdziemy się w odpowiedniej odległości. Zdyszani od biegu chłopcy zatrzymali się wreszcie.

– I co teraz? – zapytał Bob. – Czekamy na Hansa, żeby nas zabrał do domu?

– Proponuję, żebyśmy wrócili biegiem do Rocky Beach – powiedział Pete. – Tych trzydzieści parę kilometrów to pestka, jeżeli się weźmie pod uwagę, o ile bezpieczniej jest u nas niż w tej zatraconej dziurze.

Jupiter zabrał się do skubania dolnej wargi. Jakby od niechcenia spojrzał na zegarek.

– Mamy jeszcze trochę czasu. Co byście powiedzieli na to, żeby rzucić tak jeszcze okiem na tę jaskinię przed powrotem do domu?

Pete popatrzył w kierunku krawędzi urwiska.

– Masz na myśli tę, do której prawdopodobnie schował się smok pana Allena? Odpowiem ci krótko. Zapomnij o niej, Jupe.

Jupiter przyjął to oświadczenie skinieniem głowy.

– A ty, Bob, co o tym myślisz?

– To samo, co i Pete – odparł Bob. – A poza tym, słyszałeś chyba, jak pan Shelby mówił, że jest tam niebezpiecznie? Nie mam pojęcia, co mogłoby nam grozić ze strony smoka, ale wcale nie mam ochoty znaleźć się pod zwałami ziemi.

Jupiter zaczął iść do krawędzi skarpy. Znalazłszy się nad stromym urwiskiem, położył rękę na starej, spłowiałej od wichru i deszczu poręczy, biegnącej w dół wzdłuż stromych schodków.

– Proponuję, żebyśmy rzucili tylko na nią okiem – powiedział. – Dzięki temu będziemy mieli po powrocie do domu lepszy obraz wszystkiego, z czym musimy się zmierzyć.

Wraz z ostatnim słowem zrobił krok w dół i w chwilę potem znikł zupełnie z pola widzenia.

Pete popatrzył na Boba.

– Jak on to robi, że udaje mu się zawsze nas przegłosować? Jeden głos przeciwko dwóm…

Bob wzruszył ramionami.

– Jest po prostu bardziej uparty niż my obaj. Ty i ja jesteśmy prawdopodobnie delikatniejsi.

– Tak, tak – mruknął Pete. – Dużo z tego mamy. Chodź, zejdźmy lepiej za nim, nie czekając, aż pan Shelby poczęstuje nas jakąś rakietą własnej konstrukcji. Albo ten Carter z przeciwka dojdzie do wniosku, że powinien potrenować strzelanie do żywego celu.

Wygłosiwszy to przemówienie, Pete sięgnął do poręczy i zaczął schodzić w dół. Bob ruszył tuż za nim. Stopnie były wąskie i stare. Ułożone blisko siebie, tworzyły strome zejście na plażę. Zbiegając w dół, Pete i Bob trzymali się początkowo poręczy. Potem, nabrawszy rozpędu i zaufania do własnej zręczności, dotykali jej tylko co parę stopni.

Słysząc stukot coraz szybszych kroków, Jupiter wyczuł, co się święci. Obejrzał się i uśmiechnął się do siebie. Jego koledzy gnali w dół, jakby brali udział w wyścigu.

Jupiter nie był tak zwinny jak oni, ale i jego stać było w razie potrzeby na niezły wysiłek. Przyspieszył kroku, starając się ujść pogoni.

Miał jeszcze do pokonania może piętnaście stopni, kiedy poczuł, że zaczyna się dziać coś dziwnego.

Nagle, bez żadnego ostrzeżenia, jeden ze stopni załamał się pod nim. Siłą bezwładności jego ciało poleciało w dół. Także następny stopień zatrzeszczał groźnie i pękł. Pragnąc wyhamować upadek, Jupiter uchwycił się poręczy.

Poczuł, że nadwerężona ze starości żerdź odłamuje się pod ciężarem jego ciała. W chwilę potem z wrzaskiem poszybował w kierunku plaży.

Biegnący tuż za nim Bob i Pete usłyszeli jego krzyk za późno. Pozostała do przebycia część schodów zaczęła załamywać się pod nimi, jakby były z kartonu. Jedynym ratunkiem było uchwycenie się poręczy powyżej wyrwanego przez Jupitera fragmentu. Obaj rzucili się wściekle ku niej.

Także ona została im w ręku.

Pozbawieni oparcia, osunęli się bezwładnie w dół. Połamane kawałki poręczy z hałasem staczały się za ich plecami.

Mózg Jupitera pracował w czasie upadku niczym najszybszy procesor. W ułamku sekundy przed wylądowaniem przeleciały mu przez głowę dwa ostre jak świder pytania.

Czy to, co się właśnie wydarzyło, było przypadkowe?

Czy też ktoś zadbał, aby wyłączyć Trzech Detektywów z dochodzenia tajemnicy smoka, buszującego po plaży?

Tylko na tyle wystarczyło czasu, potrzebnego do zetknięcia się z ziemią.

W chwilę potem z ogłuszającą siłą wyrżnął o plażę. Tuż obok jego głowy zwaliły się ciała jego przyjaciół i kawałki połamanych listew i żerdzi.

Poczuł, że ciemnieje mu w oczach!

Rozdział 6. W pułapce!

– Jupe, nic ci nie jest?

Jupiter zamrugał oczami i otworzył je. Zobaczył rysujące się mgliście, rozmazane twarze Pete'a i Boba.

Odchrząknął i wyprostował się do pozycji siedzącej. Poczuł, że ma na twarzy mnóstwo piasku, i zabrał się do zmiatania go palcami obu rąk.

– Jasne, że nie – powiedział w końcu. – Co nie znaczy, że dobrze mi zrobiło lądowanie was obu na moich plecach, i to jednocześnie. Nie dość, że nie mogłem złapać oddechu, to jeszcze zakopałem się twarzą w piasku.

Pete uśmiechnął się do Boba.

– Rzeczywiście, nic mu się nie stało. Może mówić.

– Nie jestem głuchy – odparł Bob. – No i jak zwykle, stara się zwalić całą winę na nas. Jeżeli dobrze pamiętam, schodki i poręcz załamały się najpierw pod nim. Więc co mieliśmy zrobić? Przefrunąć nad nim w powietrzu?

Jupiter ociężale podniósł się na nogi. W pierwszym odruchu odrzucił nogą rozrzucone bezładnie odłamki poręczy, po chwili jednak schylił się po jeden z nich i zaczął mu się przyglądać. W chwilę potem podniósł jeszcze jeden i porównał go z poprzednim. Kiwnął głową, jakby na potwierdzenie swych domysłów.

– Masz rację, Bob – powiedział. – Rzeczywiście, te stopnie zaczęły się załamywać pod moim ciężarem. Ale mam powody do przypuszczeń, że ktoś mi w tym pomógł. Te stopnie zostały wcześniej nadcięte, na tyle przynajmniej, aby mogły ustąpić pod najlżejszym naciskiem.

Wyciągnął oba odłamki w kierunku swych kolegów.

– Jak widzicie, od góry drzazgi są nierówne, jak po zwykłym złamaniu Zauważyliście, jakie te brzegi są postrzępione? Ale od dołu ślady po złamaniu nie są już takie wyraźne. Wyglądają tak, jakby przed naszym przyjściem ktoś nadpiłował lekko te schodki.

Bob i Pete przyjrzeli się odłamkom.

– Może masz rację – przyznał Bob. – Ale kto mógł wiedzieć, że będziemy tędy schodzić na dół?

– No właśnie – włączył się Pete. – Przecież to był twój pomysł, Jupe. Gdybyśmy postanowili nie schodzić na dół, wypadek mógł się przydarzyć komuś innemu z tej okolicy. Jak dotąd rozmawialiśmy tylko z panem Carterem, panem Allenem i panem Shelbym. A z tych schodów korzysta z pewnością wiele innych osób.

Stwierdziwszy to, Pete wyciągnął rękę wzdłuż plaży.

– Patrzcie, jak daleko stąd do następnych schodków. A te kolejne są jeszcze dalej. Z pewnością ktoś mógłby wybrać właśnie tę drogę, żeby zejść na plażę.

Z ciężkim westchnieniem Jupiter odrzucił połamane kawałki.

– Nie mamy wyposażenia, żeby stwierdzić bez żadnej wątpliwości, czy te poręcze i schodki zostały rzeczywiście nadpiłowane, czy też nie. Być może wyciągnąłem fałszywe wnioski.

1 ... 5 6 7 8 9 10 11 12 13 ... 36
Перейти на страницу:
0
Сюжет
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
  • 6
  • 7
  • 8
  • 9
  • 10
0
Атмосфера
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
  • 6
  • 7
  • 8
  • 9
  • 10
0
Главный герой
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
  • 6
  • 7
  • 8
  • 9
  • 10
0
Общее впечатление
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
  • 6
  • 7
  • 8
  • 9
  • 10
Итоговая оценка: 0.0 из 10 (голосов: 0 / История оценок)