Бесплатная библиотека
Читайте книгу на сайте или телефоне
READ-E-BOOK » Другие приключения » Tajemnica Kaszlącego Smoka
Tajemnica Kaszlącego Smoka - Читать Любимую Русскую Полную Книгу 👉 Read-E-Book.com

Tajemnica Kaszlącego Smoka

Электронная книга - «Tajemnica Kaszlącego Smoka». Краткое содержание книги:

Czy znasz pasjonujące książki Alfreda Hitchcocka o przygodach Trzech Detektywów? Książki te tworzą najpopularniejszy amerykański cykl powieści dla młodych czytelników. Ich bohaterami są trzej detektywi-amatorzy: Jupiter, Pete i Bob, mieszkańcy kalifornijskiego miasteczka Rocky Beach. Sympatyczni i pełni fantazji chłopcy przeżywają wiele niezwykłych przygód, tropią i ujmują groźnych przestępców. LJdajc im się rozwiązywać skomplikowane zagadki kryminalne, nad którymi czasem biedzą się dorośli. Alfred Hitchcock, znakomity reżyser, mistrz suspensu ofiarowuje w tych książkach młodym czytelnikom to, co charakterystyczne było dla jego filmów: pełną napięcia i nieoczekiwanych zwrotów akcję, mrożące krew w żyłach wydarzenia oraz zaskakujące pointy.
1 ... 3 4 5 6 7 8 9 10 11 ... 36
Перейти на страницу:

– No, dobra – odezwał się Pete. – Co do mnie, to mam już dosyć żartów pana Shelby'ego. Głosuję za tym, żebyśmy odwołali wywiad z tym dowcipnisiem. I to nie zwlekając ani chwili.

– Jestem tego samego zdania, co Pete – oświadczył Bob. – Mam dziwne uczucie, że pan Shelby próbuje zachęcić nas, abyśmy czym prędzej opuścili jego pielesze.

– Wcale tak nie uważam – powiedział Jupiter. – On po prostu poddaje nas próbie. Celowo naraził nas na tych kilka przygód, żeby nas odstraszyć.

Jakby w odpowiedzi na ten wywód drzwi łyknęły cicho, a potem otworzyły się niemal bezszelestnie.

– Klawa sprawa – stwierdził z podziwem Bob. – Cały dom naszpikowany tym chłamem.

Chłopcy ostrożnie przestąpili próg. We wnętrzu panował półmrok i spokój.

Jupiter odchrząknął, starając się nadać swemu głosowi pozory śmiałości.

– Dzień dobry, panie Shelby – powiedział. – Jesteśmy detektywami i przychodzimy z polecenia pańskiego sąsiada, pana Allena. Czy możemy wejść do środka?

Odpowiedziała mu głucha cisza. A potem wszyscy trzej usłyszeli odgłos dalekiego, ledwie słyszalnego trzepotu skrzydeł. Wydawał się przybliżać i rozlegał się coraz wyraźniej. Dochodził z górnych partii ponurego wnętrza domu. Nagle poczuli, że krew krzepnie im w żyłach. Ujrzeli jakiś wielki ciemny kształt szybujący z przeraźliwym świstem w ich kierunku.

Ostro pikując, spłynął na nich z góry wielki, czarny, przypominający jastrzębia ptak, z groźnie rozczapierzonymi szponami, zakrzywionym, spiczastym dziobem i dzikimi błyskami w oczach!…

Rozdział 4. Niesamowita dłoń

– Schylcie się! – krzyknął Pete.

Chłopcy niemal przykleili się do podłogi.

Skrzeczący ptak opadł w ich kierunku, groźnie zginając wielkie szpony.

W końcu zawisnął o kilkanaście centymetrów nad ich głowami. Ku wielkiemu zdziwieniu całej trójki, znieruchomiał w tym położeniu.

Ostre skrzeczenie ucichło.

Jupiter zasłonił dłońmi oczy, a potem ostrożnie zerknął przez szczelinę między palcami. Usiadł. Malujący się na jego twarzy strach ustąpił miejsca przygnębieniu.

– Nie pękajcie, chłopaki – powiedział. – To nie jest prawdziwy ptak.

– Co takiego? – krzyknął Pete, unosząc z niedowierzaniem głowę. Bob poszedł za jego przykładem.

Zawieszony na cienkim miedzianym drucie czarny ptak kołysał się bezsilnie, gapiąc się na nich pozbawionymi wyrazu, żółtawymi oczami.

– To zwykła zabawka – powiedział Jupiter. Wyciągnął rękę i dotknął ptaka. – Zrobiona zdaje się z plastyku i drucianej siatki dla kurczaków!

– O, kurczę! – sieknął z rozgoryczeniem Pete.

Z mrocznego wnętrza domu doszedł ich szaleńczy, upiorny śmiech. Jednocześnie nad głowami chłopców rozbłysły światła.

W pewnym oddaleniu zobaczyli wysokiego, szczupłego mężczyznę w ciemnym kombinezonie. Miał krótko obcięte, miedzianorude włosy.

– Witajcie w Zamku Tajemnic – powiedział mężczyzna głębokim, grobowym głosem.

A potem przykucnął, najzupełniej dosłownie zwijając się ze śmiechu. W końcu z jego gardła zaczęły dobywać się nerwowe spazmy, przypominające kaszel.

– Nie ulega wątpliwości, że facet ma fantastyczne poczucie humoru – mruknął Pete.

Wysoki rudzielec powoli wyprostował się. W jego wilgotnych od łez oczach tańczyły wesołe iskierki.

– Arthur Shelby, do usług. Może lepiej zabiorę tego ptaka, zanim was podziobie.

Chłopcy zaczęli się niezdarnie podnosić z podłogi. Mężczyzna podszedł do ptaka i odczepił przytrzymujące go druciki. Jupiter podniósł oczy do sufitu i uśmiechnął się.

– Ten ptaszek jeździ po linkach, poprowadzonych pod sufitem – powiedział. – Całkiem jak elektryczna kolejka linowa.

Bob i Pete przeciągnęli wzrokiem po widocznych na tle powały przewodach.

– Co do mnie, to wolę elektryczne kolejki – stwierdził Pete. – Przynajmniej się ich nie boję.

Pan Shelby uśmiechnął się szeroko.

– Daliście się nabrać, no nie? Przepraszam was za ten żarcik. Ale takie zwariowane konstrukcje to moja specjalność I hobby. – Przy ostatnich słowach obrócił się trochę, wskazując pokój za swymi plecami. Oczom chłopców ukazał się duży warsztat, zapełniony narzędziami i różnego rodzaju materiałami.

Pan Shelby postawił ptaka na stole przystosowanym do hobbystycznych robót.

– Co was tu sprowadza? – zapytał normalnym już, lekko tylko ochrypłym głosem.

Jupiter wręczył mu firmową wizytówkę.

– To może wyjaśni cel naszej wizyty – powiedział. – Lubimy wyjaśniać różne tajemnice.

Pan Shelby obejrzał kartę, nie komentując jednak widocznych na niej znaków zapytania. Potem zwrócił ją z uśmiechem.

– Przypuszczam, że tajemnice to nic innego, jak zaginione w okolicy pieski. Zgadza się?

– Kiedy poznamy wszystkie fakty związane z tą sprawą – powiedział z namysłem Jupiter – może się okazać, że chodzi o jedną tylko tajemnicę. Próbujemy pomóc panu Allenowi w odnalezieniu jego irlandzkiego setera. Ale mam wrażenie, że to zniknięcie ma jakiś związek z zaginięciem wszystkich pozostałych psów w tym mieście.

– Możliwe – stwierdził pan Shelby. – Nie utrzymuję zbyt bliskich kontaktów z sąsiadami, ale słyszałem o tym w wiadomościach. Allen ostatnio gdzieś wyjeżdżał i o jego powrocie dowiedziałem się dopiero wtedy, gdy doszła mnie wiadomość o tym, że zaginął także jego Korsarz. Mam nadzieję, że zdołacie go odnaleźć.

– Takie jest nasze zadanie – odparł Jupiter. – Może jednak będą nam potrzebne jakieś informacje. Pomyślałem, że mogłyby nam pomóc rozmowy z sąsiadami pana Allena. Przed chwilą byliśmy u pana Cartera, po drugiej stronie ulicy. Czy pan go zna?

Arthur Shelby uśmiechnął się.

– Któż by go nie znał? Ja zwracam uwagę rudymi włosami, za to pan Carter znany jest ze swojej gniewliwości. Przypuszczam, że pokazał wam tę wielką strzelbę?

Jupiter wzruszył ramionami.

– Próbował odstraszyć nas od siebie. Kiedy celował do nas, strzelba była na szczęście zabezpieczona. Powiedział nam, że okoliczne psy ustawicznie naruszają teren jego posesji. Dał nam do zrozumienia, że ich nienawidzi.

Pan Shelby uśmiechnął się szeroko.

– Carter nienawidzi wszystkiego i wszystkich.

– Pan też straszy ludzi, tyle że całkiem inaczej – odezwał się nagle Pete. – Po co właściwie zainstalował pan koło domu wszystkie te sprytne urządzenia?

Rudowłosy mężczyzna spojrzał na niego z rozbawieniem.

– Byłem zdumiony, kiedy zobaczyłem was przed drzwiami mego domu. Nie mam nic przeciwko innym ludziom, nienawidzę tylko tego ich naprzykrzania się. Wymyśliłem więc parę rzeczy, żeby trzymać z daleka wszystkich nudziarzy i domokrążców. Wy też się przestraszyliście, co?

– Sam pan wie najlepiej – mruknął Pete.

Shelby roześmiał się znowu.

– Z wykształcenia jestem inżynierem. A z zamiłowania wynalazcą-amatorem. Znajduję przyjemność w instalowaniu takich urządzonek. Ale nikomu nie robią one nic złego. No więc, chłopaki, w czym mogę wam być pomocny? – zapytał spoglądając na zegarek.

– W odnalezieniu tych psów – powiedział Jupiter. – Czy mógłby pan podsunąć nam coś, co naprowadziłoby nas na właściwy trop?

1 ... 3 4 5 6 7 8 9 10 11 ... 36
Перейти на страницу:
0
Сюжет
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
  • 6
  • 7
  • 8
  • 9
  • 10
0
Атмосфера
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
  • 6
  • 7
  • 8
  • 9
  • 10
0
Главный герой
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
  • 6
  • 7
  • 8
  • 9
  • 10
0
Общее впечатление
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
  • 6
  • 7
  • 8
  • 9
  • 10
Итоговая оценка: 0.0 из 10 (голосов: 0 / История оценок)