Бесплатная библиотека
Читайте книгу на сайте или телефоне
READ-E-BOOK » Другие приключения » Tajemnica Kaszlącego Smoka
Tajemnica Kaszlącego Smoka - Читать Любимую Русскую Полную Книгу 👉 Read-E-Book.com

Tajemnica Kaszlącego Smoka

Электронная книга - «Tajemnica Kaszlącego Smoka». Краткое содержание книги:

Czy znasz pasjonujące książki Alfreda Hitchcocka o przygodach Trzech Detektywów? Książki te tworzą najpopularniejszy amerykański cykl powieści dla młodych czytelników. Ich bohaterami są trzej detektywi-amatorzy: Jupiter, Pete i Bob, mieszkańcy kalifornijskiego miasteczka Rocky Beach. Sympatyczni i pełni fantazji chłopcy przeżywają wiele niezwykłych przygód, tropią i ujmują groźnych przestępców. LJdajc im się rozwiązywać skomplikowane zagadki kryminalne, nad którymi czasem biedzą się dorośli. Alfred Hitchcock, znakomity reżyser, mistrz suspensu ofiarowuje w tych książkach młodym czytelnikom to, co charakterystyczne było dla jego filmów: pełną napięcia i nieoczekiwanych zwrotów akcję, mrożące krew w żyłach wydarzenia oraz zaskakujące pointy.
1 ... 8 9 10 11 12 13 14 15 16 ... 36
Перейти на страницу:

– No, wyłaź! – wrzasnął Pete.

Jupiter z całych sił starał się przytrzymywać kołyszącą się pod ciężarem kolegi deskę.

– Ona może się złamać – szepnął do Pete'a. – Bądź gotów, żeby go uchwycić.

Ze studni dochodziło ciężkie sapanie ich przyjaciela.

– W porządku – sieknął Bob. – Jestem na górze. Co teraz?

Pete pochylił się nad studnią.

– Bob, złap mnie za rękę.

Bob błyskawicznie wysunął dłoń w kierunku ręki Pete'a. Na krótką chwilę obie dłonie zwarły się w mocnym uścisku. A potem dłoń Boba wyśliznęła się. Chłopiec zaczął gorączkowo łapać się mokrej listwy.

– Słuchaj, Jupe, łatwiej by było utrzymać ubłocone prosię niż jego – pożalił się Pete. – Może ty spróbujesz?

Jupiter potrząsnął głową.

– Wątpię, czy mnie poszłoby lepiej niż tobie. Musimy złapać go obaj jednocześnie.

Uwieszony kołyszącej się listwy, Bob popatrzył na nich z dołu.

– Do ciężkiej Anielki, skończycie wreszcie te konferencje i wydostaniecie mnie stąd? Mam na sobie tyle błota, że sam nie zdołam się podciągnąć. W dodatku ślizgają mi się ręce…

Jupe rozejrzał się po jaskini.

– Potrzebujemy kawałka jakiejś linki – powiedział. – Czegoś, co moglibyśmy okręcić dookoła niego.

– Nie ma tu żadnej linki – mruknął Pete. – No i nie mamy już czasu na szukanie czegoś takiego. Brakuje nam paru centymetrów. Musi być jakiś sposób…

Nagle oczy Jupitera rozjaśniły się.

– Mam!

Błyskawicznie sięgnął do sprzączki swego paska od spodni. Odpiął go i wyciągnął ze szlufek. Z otwartymi ustami Pete przyglądał się, jak Jupiter przeciąga koniec paska przez klamerkę, robiąc w ten sposób niewielką pętlę.

Z dyndającym w ręku paskiem Jupiter pochylił się znowu nad studnią.

– Słuchaj, Bob, zrobiłem z mojego paska matą pętlę. Kiedy ją opuszczę, postaraj się włożyć w nią rękę. Powinna zacisnąć się pod twoim ciężarem. A potem wyciągniemy cię razem na górę.

Powoli zaczął opuszczać pasek w ciemną czeluść, zapierając się o dno jaskini w oczekiwaniu szarpnięcia z dołu.

– Mam ją! – wrzasnął Bob. – Ciągnij!

Jupiter odetchnął z ulgą. Pete uśmiechnął się szeroko i wyciągnął rękę, aby uchwycić koniec paska. A potem obaj odchylili się do tyłu i pociągnęli.

Z ciemnego wylotu studni zaczął wydostawać się powoli jakiś czarny i mokry kształt, pokryty mułem i szlamem.

Rozdział 8. Wymuszony odwrót

Ciężko dysząc, przemoczona postać zwaliła się na dno jaskini.

– Dzięki, chłopaki.

– To był pomysł Jupitera – powiedział Pete, spoglądając ze smutkiem na swój własny brzuch. – Ja też noszę spodnie na pasku. Ale nigdy nie przyszłoby mi do głowy, żeby wykorzystać go do czegoś innego.

– Może dlatego, że jesteś szczupły i twój pasek jest krótszy od mojego – powiedział z uśmiechem Jupiter.

Bob zaczął ocierać twarz z błota.

– Pomysł okazał się w każdym razie skuteczny. Wiesz, Jupe, już nigdy nie będę was nabierał na temat mojej nadwagi – powiedział, a potem obejrzał się w kierunku studni. – Pomyśleć tylko, że mogłem siedzieć do tej pory, albo i dłużej – dodał z drżeniem w głosie.

– Wszystko dobre, co się dobrze kończy – stwierdził Pete. – Co teraz robimy?

– Wracamy do domu – powiedział stanowczo Jupiter. – Bob cały się zamoczył i musi zmienić ubranie. Przykro mi z powodu tego incydentu. To moja wina, bo uparłem się, żebyśmy badali tę jaskinię bez latarek.

– Pomysł nie był taki zły – powiedział Bob. – Ale głupotą było z mojej strony pędzić tak na oślep, nie będąc pewnym terenu.

Jupiter zmarszczył brwi.

– To dziwne, że taka niebezpieczna dziura znajduje się u samego wejścia do jaskini. Myślę, że powstrzymuje ona wielu ciekawskich od zapuszczenia się w głąb.

– No wiesz – uśmiechnął się niepewnie Bob – myślę, że jeżeli ci ciekawscy rozumowaliby tak jak ja, mogłaby służyć do zatrzymywania ich w środku!

– O rany – odezwał się Pete z odcieniem zatroskania w głosie. – Może to właśnie przytrafiło się psu pana Allena i wszystkim pozostałym. Mogły wpaść do tej dziury, która wessała je głębiej.

Jupiter kiwnął głową.

– Całkiem możliwe. Ale szukaliśmy przecież śladów i nie znaleźliśmy nic.

– Och! – zawołał Pete. – Przecież tylko po to tu przyszliśmy, no nie? – zapytał rozglądając się szybko po ścianach jaskini. Wiecie co, chodźmy stąd, dopóki nic nam nie odcięło powrotnej drogi. To jest naprawdę przerażające miejsce.

Cała trójka w absolutnej zgodzie pospieszyła do wyjścia.

Już na zewnątrz Jupiter obejrzał się.

– Ciekawy jestem, jak daleko ciągnie się ta jaskinia – powiedział w zamyśleniu. – Powiedziano nam, że w przeszłości korzystali z niej przemytnicy.

– Rzeczywiście – stwierdził Pete. – Co masz na myśli?

– Ten fragment, w którym byliśmy, nie nadawał się chyba do ukrywania towarów. Był za bardzo otwarty, no i zbyt łatwo było się tam dostać.

– Może są tam jeszcze inne korytarze – powiedział Bob. – Czasami zdarza się, że woda wymywa miększe skały. Może to trwać nawet parę milionów lat. Dawno temu ten teren mógł znajdować się pod wodą. A jeśli tak, to w środku może być całe mnóstwo takich naturalnych korytarzy.

– Możliwe – zgodził się Jupiter – ale nie mamy teraz czasu na zbadanie tej sprawy. Musimy odłożyć to na inną okazję.

– Mnie to odpowiada – stwierdził z zadowoloną miną Pete. – Nie mam nic przeciwko temu, żebyśmy dziś poprzestali już na tym. Wystarczająco się wystraszyłem.

– To już ustaliliśmy – powiedział Jupiter. – Problem w tym, że mamy chyba przed sobą jeszcze jeden kłopot.

– O czym ty mówisz? – zapytał Pete.

Jupiter wyciągnął rękę w kierunku oceanu. Jego koledzy zwrócili głowy w tę stronę i zaczęli przecierać ze zdumienia oczy.

Zobaczyli jakiś ciemny, połyskujący kształt wyłaniający się z wody.

– Nie mam pojęcia, co to może być – szepnął Bob.

– Ma jakąś małą, ciemną głowę… całkiem jak smok – powiedział drżącym głosem Pete.

Koło brzegu pojawiła się ogromna fala. Zamajaczyła wysoko nad ciemnym kształtem, a potem załamała się nad nim, pogrążając go całkowicie w spienionej wodzie.

Chłopcy z zapartym tchem wpatrywali się w kłębiące się odmęty.

Fala z hukiem zwaliła się na brzeg. Tuż za nią ukazała się następna. Kiedy wirując i sycząc, woda spłynęła do oceanu, ciemny kształt ukazał się znowu ich oczom.

A potem nagle uniósł się do góry. Miał gładką i ciemną skórę połyskującą aż po płetwowate kończyny. Powoli zaczął wychodzić na brzeg.

– To nurek z aparatem tlenowym – stwierdził z ulgą Pete. – W masce i z płetwami. Nie ma się czego bać. Chodźcie, idziemy.

Kiedy chłopcy się odwrócili, Jupiter szepnął cicho:

– Alarm bojowy! On ma kuszę!

Pete roześmiał się.

– I co z tego? Prawdopodobnie polował na ryby albo coś w tym rodzaju.

Jupiter potrząsnął głową.

– Idzie w tym kierunku.

Nagle mężczyzna w masce i czarnym, mokrym kombinezonie rzucił się na kolana. Wyciągnął przed siebie kuszę i zaczął składać się do strzału.

1 ... 8 9 10 11 12 13 14 15 16 ... 36
Перейти на страницу:
0
Сюжет
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
  • 6
  • 7
  • 8
  • 9
  • 10
0
Атмосфера
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
  • 6
  • 7
  • 8
  • 9
  • 10
0
Главный герой
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
  • 6
  • 7
  • 8
  • 9
  • 10
0
Общее впечатление
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
  • 6
  • 7
  • 8
  • 9
  • 10
Итоговая оценка: 0.0 из 10 (голосов: 0 / История оценок)