Бесплатная библиотека
Читайте книгу на сайте или телефоне
READ-E-BOOK » Другие приключения » Tajemnica Kaszlącego Smoka
Tajemnica Kaszlącego Smoka - Читать Любимую Русскую Полную Книгу 👉 Read-E-Book.com

Tajemnica Kaszlącego Smoka

Электронная книга - «Tajemnica Kaszlącego Smoka». Краткое содержание книги:

Czy znasz pasjonujące książki Alfreda Hitchcocka o przygodach Trzech Detektywów? Książki te tworzą najpopularniejszy amerykański cykl powieści dla młodych czytelników. Ich bohaterami są trzej detektywi-amatorzy: Jupiter, Pete i Bob, mieszkańcy kalifornijskiego miasteczka Rocky Beach. Sympatyczni i pełni fantazji chłopcy przeżywają wiele niezwykłych przygód, tropią i ujmują groźnych przestępców. LJdajc im się rozwiązywać skomplikowane zagadki kryminalne, nad którymi czasem biedzą się dorośli. Alfred Hitchcock, znakomity reżyser, mistrz suspensu ofiarowuje w tych książkach młodym czytelnikom to, co charakterystyczne było dla jego filmów: pełną napięcia i nieoczekiwanych zwrotów akcję, mrożące krew w żyłach wydarzenia oraz zaskakujące pointy.
1 ... 9 10 11 12 13 14 15 16 17 ... 36
Перейти на страницу:

– Uważajcie! – wrzasnął Bob. – On celuje do nas!

– Co takiego? – zapytał Pete. – Po co miałby to robić?

Pete obejrzał się ukradkiem i zbladł.

– Och, przepraszam, ale Bob ma rację! – rzucił obracając się na pięcie. – Tu przecież nie ma nikogo prócz nas!

Jupiter przyjrzał się mężczyźnie, leżącemu niespełna sto metrów od nich. Trzymał w rękach kuszę i zdawał się rzeczywiście celować w ich stronę.

Jupiter był logicznie myślącym chłopakiem, umiejącym błyskawicznie ocenić sytuację. W ułamku sekundy przeanalizował wszystko i zmarszczył brwi. Obecne położenie wymykało się jednak wszelkiej logice.

W takich razach mógł polegać jeszcze na wyrobionym instynkcie samozachowawczym.

– Alarm! – rzucił krótko. – Uciekamy stąd. Biegiem!

Trzej chłopcy pobiegli co sił w nogach ku zbawczym schodkom. Kiedy jednak znaleźli się niedaleko nich, uświadomili sobie, że nie zdadzą się im na nic. Zapomnieli w podnieceniu o wypadku, który zdarzył się im tutaj tak niedawno. Zobaczyli porozrzucane bezładnie odłamki połamanych schodków i poręczy. Za tym pobojowiskiem wznosiła się skalna ściana, której stromość uniemożliwiała jakąkolwiek wspinaczkę.

Jupiter zerknął ku następnym schodkom. Znajdowały się zbyt daleko. Aby ich dosięgnąć, musieliby pokonać spory dystans po głębokim, miałkim piasku, który nie pozwoliłby im rozwinąć pełnej szybkości. Biegnąc po pustej plaży, staliby się łatwym celem.

Szybko ocenił położenie.

– Mamy tylko jedną możliwość – powiedział. – Szybko! Z powrotem do jaskini!

Chłopcy zrobili ostry zakręt i pognali w kierunku wejścia do jaskini. Biegli z duszą na ramieniu, oczekując w każdej chwili, że usłyszą świst zwolnionej strzały.

Lub raczej poczują, jak zagłębia się w nich śmiercionośne żelazo.

Spod ich stóp fruwały w górę fontanny piasku.

– Jeszcze trochę! – rzucił zdyszanym głosem Jupiter. – Do środka!

Cała trójka prawie jednocześnie zanurkowała w ciemnym otworze. W chwilę potem chłopcy na czworakach wpełzli za ogromne głazy, leżące tuż obok wejścia.

– Udało się! – mruknął Pete. – Co teraz?

– Na razie ukryjemy się tu – powiedział Jupiter, z trudem łapiąc oddech. – To da nam czas na obmyślenie jakiegoś planu.

– Może to jest odpowiedni moment na poszukanie tych wewnętrznych korytarzy – powiedział Bob.

Jupiter przytaknął. Jego policzki aż poróżowiały z podniecenia.

– Załatwione, Bob. Ale poczekamy na jakiś ruch z jego strony. Jeśli zacznie się tu zbliżać, znajdziemy się w położeniu wymagającym natychmiastowych działań, takich, jak wycofanie się w głąb tej jaskini.

Pete wyjrzał na dwór spoza pleców Jupitera.

– Musimy to zrobić, Jupe – powiedział pełnym napięcia głosem. – On tu idzie!

– A niech to! – krzyknął Bob. – I co zrobimy? Nie mam ochoty lądować znowu w tym dołku!

Jupiter oparł się plecami o ścianę jaskini.

– Patrzcie! – wykrzyknął nagle.

Chłopcy zobaczyli przy ścianie coś w rodzaju drewnianego oszalowania, biegnącego pionowo ku sklepieniu jaskini.

– O, kurczę – powiedział Pete. – Jak to się stało, że nie zauważyliśmy tego przedtem?

– W takich ciemnościach? Nic dziwnego – odparł Jupiter, a potem postukał w oszalowanie palcami. Odpowiedział mu głuchy odgłos. – To musi być ukryte przejście – powiedział, a następnie przywarł do najbliższych desek. – Zdaje się, że są zamocowane dość luźno. Będzie można je poruszyć. Pete, wyjrzyj jeszcze raz na dwór. Zobacz, czy ten nurek ciągle tu idzie.

Pete wysunął głowę zza głazu i szybko schował ją z powrotem.

– Mamy teraz podwójny problem – powiedział roztrzęsionym głosem. – Jest ich dwóch!

Jupiter nachmurzył się.

– Dwóch? W takim razie musimy zabrać się do roboty. Pomóżcie mi przy tych deskach.

Całą trójką zaczęli zmagać się z grubym oszalowaniem.

– To bez sensu – stwierdził Bob. – Te dechy są zaklinowane zbyt porządnie.

Jupiter nieustępliwie pokręcił głową.

– Musi być jakiś sposób – powiedział, a w chwilę potem stuknął się w czoło. – No jasne! Ale głupek ze mnie.

Zaczął energicznie odgarniać nogą piasek zakrywający dolną część szalunku.

– Musimy tylko odkopać tu trochę piasku. I odrzucić go na bok. W ten sposób poluzujemy te deski.

W jednej chwili wszyscy trzej rzucili się na kolana i zabrali się do odgarniania piasku. Przysypana nim do połowy szeroka listwa poruszyła się.

– Tak, to jest to – powiedział Jupiter. – A teraz spróbujmy odgiąć ją na tyle, żebyśmy mogli się prześliznąć na drugą stronę.

Pozbawiona oparcia listwa poddała się z łatwością. Bob i Pete w jednej chwili prześliznęli się do środka. Przyszła kolej na Jupitera, który zaparł się stopami i ze wszystkich sił zaczął wciskać się w wąską szczelinę.

– Och, nie mogę – sapnął ciężko. – Ciągle jestem… za gruby!

Bob i Pete rzucili się do odgarniania piasku z drugiej strony. Deska odchyliła się trochę więcej i Jupiter przecisnął się wreszcie na drugą stronę.

– Trzeba zostawić szczelinę do obserwacji – szepnął.

Wspólnymi siłami przyciągnęli ciężką deskę na jej dawne miejsce, starając się, aby nie przylegała zbyt dokładnie do sąsiedniej.

Nie zdążyli nawet podnieść się z kolan, kiedy usłyszeli rozmowę. Pierwszy z nurków wszedł do jaskini i zapalił latarkę.

– Mogę się założyć, Harry, że te dzieciaki wbiegły tu do środka. Szkoda, że dałeś się przewrócić tej fali, bo musiałem na chwilę stracić ich z oczu.

– Jeżeli tu są, to zaraz ich znajdziemy – odpowiedział drugi głos. – A jeżeli ich tu nie ma, zabieramy się do roboty.

Trzej Detektywi wstrzymali oddech widząc, że pierwszy z przybyszów omiata światłem latarki ściany jaskini. Jupiter, ciągle na czworakach, przylgnął twarzą do szczeliny między listwami.

Bob i Pete przykucnęli tuż za nim, z oczami wlepionymi w wąski prześwit.

Obaj faceci w czarnych kombinezonach odeszli w głąb jaskini. Szuranie ich płetw na piasku ucichło trochę. Gdzieś od miejsca, w którym znajdował się głęboki dół, doszedł zgrzytliwy głos drugiego z nich.

– Musiało ci się wydawać, Jack. Nikogo tu nie ma.

– Przypuszczalnie uciekli na górę po tych drugich schodkach.

Uszu chłopców dobiegło jakieś niewyraźne klapnięcie, a potem zapadła cisza. Jupiter nic już nie widział ani nie słyszał, toteż odsunął się od szczeliny. Czuł, że w nosie ma pełno piasku i kurzu. Zastanawiał się, czy jego koledzy nie mają podobnych problemów. Przypadkowe kichnięcie mogłoby się okazać tragedią.

– Żadnego kichania – szepnął. – Zakryjcie sobie nosy.

Chłopcy posłusznie poddali się jego żądaniu. Cała trójka czekała w nerwowym napięciu na dalszy rozwój wypadków. W jaskini zapanował jednak znowu mrok i cisza. W końcu Jupiter podniósł się na nogi.

– Poszli – szepnął. – Wymykamy się stąd, póki to możliwe.

Odkopali osypujący się piasek i ostrożnie odsunęli poluzowaną deskę.

– Jupe, tym razem idź pierwszy – szepnął Pete. – Jeżeli ty dasz radę się przecisnąć, to nam pójdzie tym łatwiej.

1 ... 9 10 11 12 13 14 15 16 17 ... 36
Перейти на страницу:
0
Сюжет
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
  • 6
  • 7
  • 8
  • 9
  • 10
0
Атмосфера
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
  • 6
  • 7
  • 8
  • 9
  • 10
0
Главный герой
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
  • 6
  • 7
  • 8
  • 9
  • 10
0
Общее впечатление
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
  • 6
  • 7
  • 8
  • 9
  • 10
Итоговая оценка: 0.0 из 10 (голосов: 0 / История оценок)