Бесплатная библиотека
Читайте книгу на сайте или телефоне

Электронная книга - «Nocny Patrol». Краткое содержание книги:

Współczesna Moskwa. Trwa tysiącletni rozejm między siłami Ciemności i Światła. Każda ze stron w ramach Wielkiego Traktatu powołała do życia organa stojące na straży porządku. Tytułowy „Nocny Patrol” obserwuje poczynania sił Ciemności, by działały one zgodnie z traktatem. W ten sam sposób pracuje „Dzienny Patrol”, pilnujący, aby dobro nie rozprzestrzeniało się na świat. Status quo zostanie utrzymany, póki któraś ze stron nie obejmie znaczącej przewagi lub nie złamie warunków porozumienia. W sam środek „wojny” wrzucony zostaje świeżo upieczony strażnik „Nocnego Patrolu” – Antoni. Nie zdaje sobie sprawy, że jego udział będzie znaczący w końcowym rozrachunku między siłami Ciemności i Światła.
1 ... 81 82 83 84 85 86 87 88 89 ... 99
Перейти на страницу:

– Po pierwsze, jestem strasznie sympatyczny – pochwalił się Ignacy z rozbrajająca naiwnością. – Umiem tak porozmawiać, zarówno z mężczyzną jak i kobietą, że oni się uspokajają i sami się godzą jechać do szpitala. A po drugie, wiedziałem, kiedy człowiek był naprawdę chory, a kiedy udawał. Czasami wystarczyło pogadać chwilkę, wyjaśnić, że wszystko jest w normie i żadnych zastrzyków nie trzeba.

– Medycyna poniosła wielką stratę.

– Tak – westchnął Ignacy. – Ale szef mnie przekonał, że w Patrolu przyniosę więcej korzyści. Czyż nie tak?

– Z pewnością.

– Nudno się stało – zamyślonym głosem powiedział Ignacy. – Ty się nie nudzisz? Mnie się już chce do pracy.

– Mnie też, chyba. Ignacy, czy ty masz jakieś hobby? Tak oprócz pracy.

– A dlaczego mnie tak wypytujesz? – zdziwił się mag.

– To ciekawe. Chyba, że to sekret?

– Jakie tam sekrety? – Ignacy wzruszył ramionami. – Motyle zbieram. Mam jedną z najlepszych kolekcji na świecie. Dwa pokoje zajmuje.

– Nieźle – zgodziłem się.

– Przyjdź kiedyś, zobaczysz – zaproponował Ignacy. – Przyjdźcie ze Swietą, ona mówi, że ją też motyle interesują.

Śmiałem się tak długo, że nawet on się zdziwił. Podniósł się i niepewnie się uśmiechając, wymamrotał:

– Pójdę już, pomogę śniadanie przygotować…

– Powodzenia – tyle tylko byłem w stanie wykrztusić. Ale mimo wszystko nie wytrzymałem i kiedy nasz światło niosący lowelas doszedł do drzwi, jeszcze raz do niego się zwróciłem: – Słuchaj, czy szef niepotrzebnie się niepokoi o Swietkę?

Ignacy gestem z portretów podparł podbródek. Pomyślał:

– Wiesz, słusznie się niepokoi. Ona rzeczywiście jest jakąś spięta, wcale nie może się odprężyć. A przecież przed nią stoją wielkie zadania, nie to co przed nami.

– Ale starałeś się?

– Głupie pytanie! – obraził się Ignacy. – Przyjdźcie, słowo honoru, bardzo się ucieszę!

Dżin był już ciepły, lód w szklance roztajał. Na słomce pozostał lekki ślad szminki. Pokiwałem głową i odstawiłem szklankę.

Hesser, wszystkiego nie możesz przewidzieć.

Ale, żeby zmierzyć się z tobą, oczywiście nie w pojedynku na magię, o tym nawet śmiesznie byłoby pomyśleć… zmierzyć się z tobą na jedynym dostępnym polu – słów i działań – muszę wiedzieć, do czego dążysz. Muszę znać ułożenie kart w talii. I jeszcze znać wszystkie twoje karty.

Kto bierze udział w grze?

Hesser – organizator i pomysłodawca. Olga – jego kochanka, zbankrutowana czarodziejka, konsultant. Świetlana-starannie piastowany wykonawca. Ja -jedno z narzędzi jej wychowania. Ignacego, Tygryska, Siemiona i wszystkich pozostałych z Światła można nie brać pod uwagę. To też narzędzia, i to jeszcze te z drugiego planu. I na nich liczyć nie mogę.

Ciemność?

Rozumie się, oni też biorą udział, ale niejawnie. I Zawulon, i wszyscy jego podręczni są zaniepokojeni pojawieniem się w naszym obozie Świetlany. Ale bezpośrednio nie mogą nic zdziałać. Mogą cichcem szkodzić albo przygotowywać cios ostateczny, który postawi Patrole na skraju wojny.

I co pozostało?

Inkwizycja?

Zabębniłem palcami w oparcie leżaka.

Inkwizycja. Struktura nad Patrolami. Rozsądza sporne problemy, karze przestępców – z obu stron. Czuwa. Zbiera dane o każdym z nas. Ale jej ingerencja to bardzo rzadki wypadek, a i siła jej bardziej polega na tajnym działaniu niż na jej bojowych mocach. Kiedy Inkwizycja rozpatruje sprawę dostatecznie silnego maga, korzysta z wojowników Patroli.

Ale mimo wszystko Inkwizycja jest w to wmieszana. Znam szefa. On ze wszystkiego wyciąga minimum po dwie-trzy korzyści. I niedawna historia z Maksymem, dzikim Innym, ze Światła, który przeszedł do pracy w Inkwizycji, jest tego najlepszym przykładem. Szef wymęczył w tym zadaniu Swietłanę, dał jej lekcje samokontroli i intryg, a przy okazji wyłowił nowego Inkwizytora.

Żeby się tylko dowiedzieć, do czego przygotowują Świetlane!

Na razie krążę w ciemnościach. I co najgorsze – oddalam się od Światła.

Nałożyłem słuchawki, zamknąłem oczy…

W tę noc dziwnym kolorem rozświetli się ksiąg parę,

W tę noc krasnoludki wrócą do domu…

Chmury z północy, wiatr z zachodu,

Widać niedługo wróżka skinie na mnie ręką…

Żyję w oczekiwaniu cudu, jak mauser w kaburze,

Jak pająk w pajęczynie,

Jak drzewo na pustyni,

Jak czarny lis w norze…

Ryzykuję. Bardzo ryzykuję. Wielcy magowie robią swoje, ale nawet oni nie ryzykują wystąpienia przeciw swoim. Samotnicy nie przeżywają.

Uciekałem przez lornetki od wystraszonych oczu dzieci

Chciałem przespać się z syrenką, ale nie wiedziałem, jak się zachować,

Chciałem zamienić się w tramwaj i wjechać w twoje okno,

Wiatr wieje z kresów, nam już wszystko jedno…

Wiatr wieje z kresów, nam już wszystko jedno…

Bądź moim cieniem, skrzypiącym schodkiem, kolorową niedzielą, deszczem.

Bądź moim bogiem, brzozowym sokiem, prądem elektrycznym, skrzywioną flintą.

Byłem świadkiem tego, że jesteś wiatrem, wiejesz mi w twarz, a ja się śmieję,

Nie chcę rozstawać się z tobą bez walki, dopóki tobie się śnię…

Bądź moim cieniem…

Na moim ramieniu spoczęła ręka.

– Dzień dobry, Swieta – powiedziałem i otworzyłem oczy.

Była w szortach i kostiumie kąpielowym. Włosy miała wilgotne i dokładnie uczesane. Pewnie wzięła prysznic. A ja, świniak, nawet o tym nie pomyślałem.

– Jak się czujesz po wczorajszym? – zaciekawiła się.

– Normalnie. A ty?

– Też – odwróciła się.

Czekałem. W słuchawkach leciał „Spleen".

– Czego ode mnie chcesz? – ostro powiedziała Swieta. – Jestem normalną, zdrową, młodą kobietą. Od zimy nie miałam faceta. Rozumiem, wbiłeś sobie do głowy, że Hesser nas zeswatał, jak dopuszcza się konie, i uparłeś się…

– Nic od ciebie nie chcę.

– W takim razie wybacz za zaskoczenie!

– Wyczułaś mój ślad w pokoju? Kiedy się obudziłaś?

– Tak – Swietłana z trudem wyciągnęła z wąskiej kieszeni paczkę papierosów, zapaliła. – Jestem zmęczona. Chociaż na razie się tylko uczę, a nie pracuję, ale jestem zmęczona. I przyjechałam tutaj odpocząć.

– Przecież to ty sama powiedziałaś o wymuszonej wesołości…

– A ty radośnie to podchwyciłeś!

– Prawda – zgodziłem się.

– A potem poszedłeś chlać wódkę i planować spiski.

– Jakie jeszcze spiski?

– Przeciw Hesserowi. I przeciw mnie, nawiasem mówiąc. Śmieszne! Nawet ja to wyczułam! Nie uważaj siebie za wielkiego maga, który…

Pohamowała się. Ale już za późno.

– Nie jestem wielkim magiem – powiedziałem. – Trzecia ranga. W najlepszym wypadku druga. I nigdy więcej. Każdy ma swoje granice, których nie przekroczy, nawet jeśli przeżyje tysiąc lat.

– Wybacz, nie chciałam ciebie obrazić… – z roztargnieniem powiedziała Swieta. Opuściła rękę z papierosem.

– Nie przejmuj się. Nie mam o co się obrażać. Wiesz, dlaczego ci z Ciemności tak często zakładają rodziny między sobą, a my wolimy wyszukiwać żony i mężów wśród ludźmi? Ci z Ciemności lżej znoszą nierówności i ciągłą konkurencję.

– Człowiek i Inny – to jeszcze większa nierówność.

– Taka się nie liczy. Jesteśmy różnymi gatunkami. Wtedy nic się nie liczy.

– Chcę, żebyś ty wiedział… – Swietłana głęboko zaciągnęła się. – Nie miałam zamiaru… pójść aż tak daleko. Czekałam, że zejdziesz, zobaczysz, będziesz zazdrościć.

– Wybacz, nie wiedziałem, że powinienem zazdrościć… – szczerze się pokajałem.

– A potem… potem jakoś się wszystko tak zaplątało. Nie mogłam się zatrzymać.

1 ... 81 82 83 84 85 86 87 88 89 ... 99
Перейти на страницу:
0
Сюжет
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
  • 6
  • 7
  • 8
  • 9
  • 10
0
Атмосфера
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
  • 6
  • 7
  • 8
  • 9
  • 10
0
Главный герой
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
  • 6
  • 7
  • 8
  • 9
  • 10
0
Общее впечатление
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
  • 6
  • 7
  • 8
  • 9
  • 10
Итоговая оценка: 0.0 из 10 (голосов: 0 / История оценок)