Бесплатная библиотека
Читайте книгу на сайте или телефоне
Vaterland [Fatherland - pl] - Читать Любимую Русскую Полную Книгу 👉 Read-E-Book.com

Vaterland [Fatherland - pl]

Электронная книга - «Vaterland [Fatherland - pl]». Краткое содержание книги:

Jest rok 1964. Nazistowskie Niemcy triumfują w Europie oraz Azji i przygotowują się do obchodów 75 urodzin Hitlera. Prezydent USA J.F.Kennedy ma przybyć z oficjalną wizytą do Rzeszy, aby przywrócić stosunki dyplomatyczne miedzy krajami. Wtedy uwagę władz przykuwa seria tajemniczych morderstw. Wszystkie ofiary łączy udział w planie eksterminacji Żydów i Słowian. Śledztwo rozpoczynają agencji niemieckiego wywiadu, szpiedzy i amerykańska dziennikarka. Rozwiązanie okaże się bardziej zaskakujące, niż ktokolwiek przypuszcza.
1 ... 75 76 77 78 79 80 81 82 83 ... 86
Перейти на страницу:

— W tej chwili uczucia, jakie żywię do mojego syna, są naprawdę bardzo silne.

Dobrze, pomyślał. Oby tak dalej. Mijała kolejna minuta, kolejny kilometr.

Ale Krebs przystępował już do rzeczy, przewracając kartki grubego skoroszytu.

— Mamy tutaj dwie sprawy, March. Pierwsza dotyczy twojej ogólnej postawy politycznej i sięga wiele lat wstecz. To nas dzisiaj nie interesuje… przynajmniej nie bezpośrednio. Druga dotyczy tego, co robiłeś w zeszłym tygodniu… w szczególności roli, jaką odegrałeś podczas przedsięwziętej przez nieżyjącego już towarzysza Luthera próby ucieczki do Stanów Zjednoczonych.

— Nie mam z tym nic wspólnego.

— Wczoraj rano wylegitymował cię na Adolf Hitler Platz funkcjonariusz Orpo. Znalazłeś się tam dokładnie w tym samym czasie, kiedy zdrajca Luther miał zamiar spotkać się z amerykańską dziennikarką Maguire i z towarzyszącym jej facetem z ambasady.

Skąd o tym wiedzą?

— To absurd.

— Zaprzeczasz, że byłeś na placu?

— Nie. Oczywiście, że nie.

— Więc po co tam przyjechałeś?

— Śledziłem Amerykankę. Sturmbannführer robił notatki.

— Dlaczego?

— To ona właśnie odkryła zwłoki towarzysza Stuckarta. Była również w naturalny sposób podejrzana jako agentka burżuazyjno-demokratycznej prasy.

— Nie rób ze mnie durnia, March.

— Dobrze. Zawarłem z nią bliższą znajomość. Jeśli natknęła się na zwłoki jednego emerytowanego sekretarza stanu, myślałem, być może uda jej się trafić na następne.

— Słusznie. — Krebs potarł policzek i przez chwilę się zastanawiał. Otworzył świeżą paczkę papierosów i poczęstował Marcha, po czym wyjął z nie używanego pudełka zapałkę i podał mu ogień. March zaciągnął się dymem. Zauważył, że sam Sturmbannführer nie zapalił — wszystko to stanowiło fragment roli, rekwizyty przesłuchującego.

Gestapowiec marszcząc brwi ponownie przejrzał swoje notatki.

— Uważamy, że zdrajca Luther miał zamiar przekazać dziennikarce Maguire pewne informacje. Czego one dotyczyły?

— Nie mam pojęcia. Być może kradzieży dzieł sztuki?

— Pojechałeś w czwartek do Zurychu. W jakim celu?

— Właśnie tam udał się Luther, zanim wszelki ślad po nim zaginął. Chciałem odnaleźć jakąś wskazówkę, która wyjaśniłaby, dlaczego zniknął.

— I znalazłeś?

— Nie. Ale miałem pozwolenie na wyjazd. Po powrocie przedstawiłem pełen raport Oberstgruppenführerowi Nebemu. Nie czytaliście go?

— Oczywiście, że nie. — Krebs zrobił kolejną notatkę. — Oberstgruppenführer nie pokazuje swoich papierów nikomu, nawet nam. Gdzie jest Maguire?

— Skąd mam wiedzieć?

— Musisz wiedzieć, ponieważ zabrałeś ją z Adolf Hitler Platz po wczorajszej strzelaninie.

— To nie byłem ja, Krebs.

— To byłeś ty, March. Potem pojechałeś do kostnicy i przeszukałeś rzeczy zdrajcy Luthera: wiemy o tym od doktora Eislera.

— Nie wiedziałem, że to są rzeczy Luthera. Byłem przekonany, że należą do mężczyzny o nazwisku Stark, którego zastrzelono, gdy znajdował się w odległości pięciu metrów od Maguire. Ciekawiło mnie oczywiście, co miał przy sobie, ponieważ interesowałem się Amerykanką. Poza tym, jeśli sobie dobrze przypominasz, to właśnie wy pokazaliście mi w piątek w nocy to, co pozostało z Luthera. Kto go zastrzelił, jeśli wolno spytać?

— Nie twoja sprawa. Co spodziewałeś się znaleźć w kostnicy?

— Mnóstwo rzeczy.

— Co? Konkretniej

— Pchły. Pluskwy. Ślady wysypki od zawszonego ubrania. Sturmbannführer rzucił na stół ołówek i skrzyżował ramiona.

— Niegłupi z ciebie facet, March. Ciesz się, że przynajmniej to gotowi jesteśmy ci przyznać. Myślisz, że cackalibyśmy się z tobą w ten sposób, gdybyś był jakimś durnym ciołkiem w rodzaju twojego przyjaciela, Maxa Jaegera? Założę się, że mógłbyś nas wodzić za nos całymi godzinami. Ale my nie mamy tyle czasu i jesteśmy mądrzejsi, niż myślisz. — Poprzesuwał na biurku papiery, uśmiechnął się z afektacją i wyciągnął asa, którego przez cały czas trzymał w rękawie.- Gdzie jest torba, którą odebrałeś z lotniska?

March spojrzał mu prosto w oczy. Wiedzieli wszystko.

— Jaka torba?

— Torba podobna do lekarskiego nesesera. Torba, która nie waży zbyt wiele, ale może zawierać jakieś papiery. Torba, którą Friedman dał ci na lotnisku i w sprawie której zadzwonił do nas pół godziny później. Zaraz po powrocie do swego gabinetu znalazł na biurku teleks z Prinz-Albrecht Strasse: był w nim wyraźny zakaz wypuszczania cię z kraju. Kiedy go zobaczył, uznał jako prawdziwy patriota, że lepiej będzie, jeśli powiadomi nas o twojej wizycie.

— Friedman! — prychnął z pogardą March. — Prawdziwy patriota? Dałeś się nabrać, Krebs. Facet kombinuje coś na własną rękę.

Gestapowiec westchnął. Wstał, obszedł stół i stanął za Marchem, opierając obie dłonie na oparciu krzesła.

— Kiedy to się skończy, March, chętnie poznam cię bliżej. Naprawdę. Zakładając, że zostanie z ciebie coś, co można będzie poznać. Dlaczego ktoś taki jak ty zszedł na złą drogę? Interesuje mnie to z technicznego punktu widzenia. Żeby uchronić przed tym innych.

— Twoje oddanie sprawie samodoskonalenia jest godne pochwały.

— Znowu zaczynasz? To problem postawy. Sytuacja w Niemczech zmienia się… zmienia się od środka… i ty, March, mógłbyś się w to włączyć. Sam Reichsführer osobiście interesuje się młodym pokoleniem: słucha naszych opinii, awansuje nas. Wierzy w konieczność przebudowy, większego otwarcia na świat, w to, że trzeba rozmawiać z Amerykanami. Czas ludzi podobnych do Odila Globocnika powoli mija. -

Krebs nachylił się do ucha Xaviera. — Wiesz, dlaczego Globus cię nie lubi? — zapytał szeptem.

— Oświeć mnie.

— Bo robisz z niego durnia. W jego kodeksie to największa obraza. Pomóż mi, a ja cię przed nim obronię. — Sturmbannführer wyprostował się. — Gdzie jest ta kobieta? — podjął normalnym głosem. — Jakie informacje chciał jej przekazać Luther? Gdzie jest jego torba?

Trzy te same powtarzane bez końca pytania.

Przesłuchanie ma przynajmniej jedną zaletę: więzień może się czasem dowiedzieć tyle samo albo więcej od ludzi, którzy zadają pytania.

Na podstawie tego, o co pytał Krebs, March mógł domyślić się, jaki jest zakres jego wiedzy. W pewnych kwestiach był on bardzo szeroki: Gestapo wiedziało na przykład, że March odwiedził kostnicę i że odebrał torbę z lotniska. Istniała jednak poważna luka. Dziwnie pokrętna gra Sturmbannfiihrera wskazywała, że w gruncie rzeczy nie ma on pojęcia o tym, jakie dokładnie informacje Luther obiecał Amerykanom. Na tym wątłym fakcie March opierał swą jedyną nadzieję.

Po kolejnej półgodzinie, która nie doprowadziła do niczego, drzwi otworzyły się i pojawił się w nich Globus. W ręku trzymał długą pałkę z polerowanego drewna. Za jego plecami stało dwóch potężnie zbudowanych mężczyzn w czarnych mundurach.

Krebs skoczył na baczność.

— Czy złożył pełne zeznanie? — zapytał Globus.

— Nie, Herr Obergruppenführer.

— Co za niespodzianka. W takim razie chyba moja kolej.

— Oczywiście. — Sturmbannführer pochylił się i zaczął zbierać swoje papiery.

March nie wiedział, czy mu się zdawało, czy rzeczywiście zobaczył na tej pociągłej, kamiennej twarzy cień żalu, a może nawet niesmaku.

1 ... 75 76 77 78 79 80 81 82 83 ... 86
Перейти на страницу:
0
Сюжет
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
  • 6
  • 7
  • 8
  • 9
  • 10
0
Атмосфера
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
  • 6
  • 7
  • 8
  • 9
  • 10
0
Главный герой
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
  • 6
  • 7
  • 8
  • 9
  • 10
0
Общее впечатление
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
  • 6
  • 7
  • 8
  • 9
  • 10
Итоговая оценка: 0.0 из 10 (голосов: 0 / История оценок)