Arka odkupienia. Tom 2: Wyścig [Redemption Ark - pl]
- Автор: Рейнольдс Аластер
- Год: 2007
- Язык: польский
- Год: MAG
- ISBN: 978-83-7480-048-8
- Переводчик: Grazyna Grygiel
- Жанр: Научная фантастика
Электронная книга - «Arka odkupienia. Tom 2: Wyścig [Redemption Ark - pl]». Краткое содержание книги:
A potem wydarzyło się, dokładnie to, co za pierwszym razem. Luk zatrzasnął się nagle, wnętrze broni przesuwało się niepokojąco i poczuła, że coś się zbliża, że pędzi ku niej niewypowiedziana wrogość. Volyova wiedziała, że ma do czynienia tylko z wyrafinowaną podosobą, ale to nie zmniejszało niepokoju. I oto nadeszła. Obecność sączyła się za nią — cień, który zawsze unosił się tuż przy peryferiach jej pola widzenia. Volyova znowu była sparaliżowana i jak przedtem jej trwoga wzrosła dziesięciokrotnie.
[Niegodziwi nie mają spoczynku, prawda Ilio?]
Przypomniała sobie, że broń może czytać jej myśli.
Wpadłam, żeby zobaczyć, jak ci się wiedzie, Siedemnastko. Nie masz nic przeciw temu, prawda?
[Więc to tylko wizyta towarzyska?]
Prawdę mówiąc, chodzi o coś więcej.
[Pomyślałam, że tak może być. Przychodzisz tutaj tylko wtedy, kiedy czegoś chcesz]
Nie okazujesz specjalnej radości z moich wizyt, Siedemnastko.
[Nie lubisz wymuszonego paraliżu i poczucia trwogi?]
Chyba tak to zaplanowano, żebym nie lubiła, Siedemnastko.
Broń odpowiedziała z leciutkim tonem nadąsania.
[Być może]
Siedemnastko… musimy o czymś porozmawiać, jeśli nie masz nic przeciwko temu…
[Nigdzie się nie wybieram. Ty też nie]
Nie, raczej nie. Czy zdajesz sobie sprawę z trudności, Siedemnastko? Z kodów, które nie pozwalają ci strzelać?
Teraz dąsy — jeśli były to dąsy — przeszły w oburzenie.
[Jak mogłabym o tym nie wiedzieć?]
Tylko sprawdzałam, to wszystko. Co do tych kodów, Siedemnastko…
[Tak?]
Czy są jakieś szanse, żebyś je zignorowała?
[Zignorować kody?]
Coś w tym rodzaju. Masz w pewnym stopniu wolną wolę, więc pomyślałam, że może warto o tym wspomnieć, jako — powiedzmy — o kwestii przynajmniej do dyskusji… Oczywiście wiem, że to nierozsądne spodziewać się, że będziesz zdolna zrobić taką rzecz…
[Nierozsądne?]
Masz swoje ograniczenia. I jeśli, jak mówi Clavain, ten kod powoduje zatrzymanie systemu na poziomie podstawowym… cóż, nie mogę się spodziewać, że zrobisz wiele w tej sprawie, prawda?
[Co taki Clavain może wiedzieć]
Podejrzewam, że więcej niż ty czy ja…
[Nie bądź głupiutka, Ilio]
Więc mogłoby się zdarzyć…?
Broń milczała. Volyova myślała przez chwilę, że być może odniosła sukces. Nawet dawka strachu się zmniejszyła — wywoływała tylko ostrą, wypełnioną wrzaskiem histerię.
Ale wtedy broń wcisnęła swą odpowiedź w jej głowę.
[Wiem, co próbujesz zrobić, Ilio]
Tak?
[I to nie zadziała. Nie sądzisz chyba, że tak łatwo mną manipulować? Że jestem taka uległa? Tak śmiesznie dziecinna?]
Nie wiem. Przez chwilę myślałam, że odkryłam w tobie ślad siebie samej, Siedemnastko. To wszystko.
[Umierasz, prawda?]
To ją zaszokowało.
Skąd wiesz?
[Wiem znacznie więcej o tobie niż ty o mnie, Ilio]
Umieram, owszem. Jakaż to różnica? Jesteś po prostu maszyną, Siedemnastko. W ogóle nie rozumiesz, jak to jest.
[Nie pomogę ci]
Nie?
[Nie mogę. Masz rację, kody są na poziomie podstawowym. Nie mogę z tym nic zrobić]
Więc cała ta gadka o wolnej woli…?
Paraliż skończył się w jednej chwili, bez ostrzeżenia. Strach pozostał, ale nie taki przemożny jak przedtem. I broń wokół liii ponownie się przesuwała, drzwi prowadzące w kosmos znów się otworzyły, odsłaniając podbrzusze promu.
[To nic nie znaczyło. Tylko słowa]
Wracam więc. Żegnaj, Siedemnastko. Mam przeczucie, że już nie będziemy ze sobą rozmawiały.
Dotarła do promu. Właśnie przepchnęła się przez śluzę do bezpowietrznej kabiny, kiedy na zewnątrz zauważyła ruch. Broń kazamatowa zmieniała cel — majestatycznie, jak wielki kompas poszukujący północy. Z silników sterujących na uprzęży broni błysnęły płomienie. Volyova spojrzała wzdłuż długiej osi broni, szukając punktu odniesienia, w strefie bitwy, który pomógłby jej określić, w co celuje broń siedemnaście. Ale widok był zakłócony, a na wywołanie displeju taktycznego na konsolę promu nie było czasu.
Broń nagle się zatrzymała. Volyovej przyszedł na myśl gigantyczny zegar, który wybija godzinę.
A potem linia parzącej jasności wyrwała się z paszczy broni w kosmos.
Siedemnastka strzelała.
To się wydarzy za trzy miliardy lat, wyjaśniła.
Zderzą się dwie galaktyki: nasza i jej najbliższy spiralny sąsiad, galaktyka Andromedy. W tej chwili galaktyki są oddalone od siebie o ponad dwa miliony lat świetlnych, ale lecą ku sobie w niepowstrzymanym pędzie, ustawione na kosmiczną destrukcję.
Clavain zapytał, co się wydarzy, kiedy dwie galaktyki się spotkają, a ona przedstawiła mu dwa scenariusze, dwie możliwe przyszłości.
W jednej, wilki — Inhibitorzy, a dokładnie ich odlegli maszynowi potomkowie — przeprowadzili życie przez ten kryzys, inteligencja przedostała się na drugą stronę, pozwoli jej się na rozkwit i niekontrolowaną ekspansję. Zapobieżenie kolizji nie jest możliwe, powiedziała Felka. Nawet rozpościerająca się na całą galaktykę, superzorganizowana kultura maszynowa nie ma na to niezbędnych środków. Ale można również uniknąć najgorszych skutków.
Akcje zostaną podjęte na wielu poziomach. Wilki znały kilka sposobów przesuwania całych systemów słonecznych, tak że można je usunąć z drogi przed katastrofą. Tych metod nie stosowano ostatnio w historii galaktycznej, ale większość przetestowano w przeszłości, podczas lokalnych katastrof czy rozległych programów rozdzielania cywilizacji. Prostą maszynerię, wymagającą tylko zniszczenia jednej lub dwóch planet w układzie, można umieścić wokół brzucha gwiazdy. Atmosferę gwiazdy można ścisnąć i wzburzyć falującymi polami magnetycznymi, zmuszając materię, by odrywała się od powierzchni. Materię gwiezdną można skierować w jedną stronę — zadziała jak materiał wyrzucany przez rakietę. Trzeba to robić delikatnie, by gwiazda nadal stabilnie świeciła oraz by pozostałe planety nie wypadły z orbit, kiedy gwiazda zacznie się poruszać. Potrzeba na to długiego czasu, ale czas to nie problem. Ostrzeżenie otrzymuje się zwykle na dziesiątki milionów lat wcześniej, nim nastąpi konieczność ruszenia układu.
Istniały również inne techniki: gwiazdę częściowo umieszczało się w zwierciadlanej skorupie, by ciśnienie jej własnego promieniowania nadało jej pęd. Do metod słabiej przetestowanych, budzących mniejsze zaufanie, należały techniki manipulowania bezwładnością na wielką skalę. To były najłatwiejsze techniki, jeśli dobrze działały, ale w przeszłości zdarzało się, że tracono nad nimi kontrolę i w tych katastrofach całe układy wstały rzucone w przestrzeń międzygalaktyczną z szybkościami niemal świetlnymi, bez żadnej nadziei na powrót.
Wilki uznały, że wolniejsze, starsze sposoby są często lepsze niż nowomodne gadżety.
Wielkie zadanie obejmowało oczywiście coś więcej niż zwykle przesuwanie gwiazd. Nawet gdyby nie doszło do kolizji czołowej, a obie galaktyki jedynie otarłyby się o siebie, i tak powstaną rozżarzone fajerwerki, gdy uderzą w siebie ściany z gazu i pyłu. Gdy fale uderzeniowe pomkną przez galaktyki, zainicjują gwałtowne nowe cykle gwiezdnych narodzin. Generacja supermasywnych gorących gwiazd powstanie i umrze w kosmicznym mgnieniu oka, ginąc w równie konwulsyjnych cyklach jako supernowe. Choć indywidualne gwiazdy i ich układy mogą wyjść z tych wypadków bez szwanku, wielkie obszary galaktyki zostaną wysterylizowane. Milion razy gorzej będzie, jeśli nastąpi zderzenie czołowe, ale w takiej sytuacji też należy zminimalizować straty. Przez następny miliard lat maszyny będą pracowicie dławić nie pojawiające się życie, ale tworzenie gorących gwiazd. Poruszająca gwiazdy maszyneria zaprowadzi na kraniec kosmosu te, które prześlizgną się przez sieć, aby ich agonalne eksplozje nie zagroziły nowo rozkwitającym cywilizacjom.