Бесплатная библиотека
Читайте книгу на сайте или телефоне
Samozwaniec. Tom II - Читать Любимую Русскую Полную Книгу 👉 Read-E-Book.com

Samozwaniec. Tom II

Электронная книга - «Samozwaniec. Tom II». Краткое содержание книги:

Rok 1605. Polskie wojska wkraczają do Moskwy. Czas układów się skończył.
Szarże skrzydlatych jeźdźców roznoszą armie cara Borysa Godunowa.
Oto historia straceńców, którzy wrogów liczyli dopiero po bitwie. Zabitych…
Oto historia ludzi tak szalonych, że poszli w tany z samą Śmiercią. Tak zuchwałych, że uwiedli Fortunę. Tak dumnych, że diabłu plunęli w twarz. I tak hojnych, że za przyjaciół płacili tylko krwią i życiem.
Oto historia awanturników i husarzy, którzy wstrząsnęli murami Moskwy i sięgnęli po koronę carów.
Drugi tom cyklu „Orły na Kremlu” to pełnokrwista powieść husarska.
1 ... 72 73 74 75 76 77 78 79 80 81
Перейти на страницу:

— Dydyński — prychnął Uspieński — Dydyński… No proszę, co my tu mamy. Cóż za Dydyński? Lach? Łacinnik?

— Jacek Dydyński, stolnikowic sanocki. Na służbie Dworu.

— Skąd wiesz, że to sługa Starca?

— Dał mi Chrest do ucałowania. Znał Słowo. Jakże mu miałem nie zaufać?

— Chrest… Chi, chi, chi… Dobre sobie. Chrest. Tak jest, chrest… Co dalej?

— Słucham, ojczulku?

— Cóż wyprawiałeś z tym Dydyńskim? Byłeś w Rylsku, u popa Witalija, pokarać zdrajcę.

— A to wy wiecie? Tak jest, ojczulku.

— Co jeszcze robiłeś? Dokąd cię prowadzał?

— Ubiliśmy Izmajłowa w Czernihowie.

Starzec nawet nie drgnął.

— Wiem o tym. Za co?

— Nie wiem. Pan Dydyński rozkazywał, ja tylko słuchałem. Nie mój grzech.

— I nic nie uderzyło cię w jego słowach? Czynach? Niczym nie wydał ci się podejrzany?

— No, nie wiem…

— Zajrzyj w swoją duszę, syneczku. — Spojrzenie oczu Uspieńskiego przyszpiliło Borysa do drewnianej ściany. — I powiedz, wierzyłeś ty temu Lachowi czy nie?

— Po prawdzie zdawał się dziwny. Jak to Lach, ale…

— Nie ma żadnego Dydyńskiego na naszej służbie. To szpieg Dymitra albo lackiego króla, który podstępem wdarł się w nasze szeregi. Pewnie chce dotrzeć do Starca i wydać nas wszystkich, cały Dwór, fałszywemu carewiczowi albo jezuitom. Zaprawdę nie masz oczu, Borysie, głuchy jesteś i ślepy, żeś wykonywał rozkazy zdrajcy.

— Kazano mi nie mieć oczu. Kazano milczeć i służyć, batiuszka — stropił się Borys. — To służyłem, wiernie jak pies. I o nic nie pytałem.

— Gdzie Dydyński?

— To, co mówicie, ojczulku — Oboleński zadygotał — to tak jakby pohańcy swawolili mi pod baszką. Jezu mój, Chryste słodki… To nie do wiary! Dydyński zdrajcą?! A ja… Myślałem, że to nasz. Słuchałem go, służyłem wiernie jak pies, chociaż brał gniew i on wydawał się dziwny. Ale… Wasze słowa są nie do wiary.

— Nie wierzysz mi?

— Wierzę, ale… Nie mieści się w głowie!

— Ja cię zabrałem od Oboleńskich, kiedy byłeś otrokiem. Ja cię karmiłem, uczyłem, jak żyć po bożemu, jeździć konno, modlić się, stawiać słowa i bić pokłony panu. Byłem dla ciebie jak prawdziwy batiuszka, więc musisz słuchać mnie jak ojca. A jeśli nie chcesz…

Na łańcuszku w ręce Uspieńskiego kołysał się złoty Niedźwiedzi Chrest. Borys jęknął, ucałował jego ramiona.

— Az jesm' s wami i niktoże na wy — rzekł starzec. — To mówię, gdybyś miał wątpliwości, komu ufać.

— Wierzę wam bez przysięgi. Chociaż… Nigdy, ojczulku, nie powiedzieliście mi, kim jestem. Kto był moim prawdziwym ojcem.

— Służ wiernie, a doczekasz się. Nadejdzie dzień, a dowiesz się. Za służbę. Za krew i pot. Za wszystkie rany. Gdzie Dydyński? Idziesz do niego? Gadaj!

— Dydyńskiego wzięli do niewoli bojarzy cara Borysa pod Dobryniczami. Jechałem, aby starać się o jego uwolnienie, jako dobrego pana.

— Dobrego pana, hi, hi! Co ja słyszę. Dobry pan… Powinienem wypuścić twoim tropem potercza — rzekł Uspieński, wydymając wargi. — Ale przez wzgląd, że darzę cię ojcowską miłością, uwierzę, żeś słuchał Lacha wierny regule posłuszeństwa, a nie ze złej woli. Ale czy Stariec uwierzy, Bóg jeden wie. Powinienem też — ciągnął dalej stary — ruszyć śladem Dydyńskiego, ale skoro spotkałem ciebie, a on jest wzięty do niewoli, pojadę najpierw opowiedzieć wszystko Starcowi. Ty zaś — przytrzymał rękaw szuby Borysa — ruszysz śladem Lacha. Dowiedz się, kto go pojmał, gdzie jest, wykup albo uwolnij i daj mi znać. Wiesz jak?

— Tak, ojczulku.

Uspieński szarpnął za rękaw szuby Borysa, wyrywając z niego kilka kłaków. Podsunął je pod gębę synaczka i uśmiechnął się złowróżbnie.

— Gdybyś zdradził, wiesz, co się stanie?

Oboleński zadygotał, a jego przybrany ojciec roześmiał się złośliwie.

— Idź z Bogiem. I niech cię prowadzi Chrystusowa Rodzicielka. Nie mamy czasu na rozmowy, synu. Za parę godzin będą tu wojska Szujskiego.

Borys ukląkł, a wtedy Uspieński położył mu rękę na głowie i pobłogosławił Niedźwiedzim Chrestem.

W kilka chwil później Borys wyszedł na plac targowy. Szedł wolno, niosąc w rękach bukłaki z gorzałką, które ciążyły mu jak stufuntowe kamienie. Spoglądał w zadumie na towarzyszy. Damiana Nieborskiego, Jędrzeja Świrskiego i Anastazję. Powrócił wspomnieniami do Dydyńskiego, który oszukał go, prześladował, dręczył i knutował. Wykrzywił zęby w uśmiechu, kiedy uświadomił sobie, że wszyscy oni, razem z wiarołomnym panem, są teraz zdani na jego łaskę.

Nadszedł czas, aby wyrównać porachunki.

— Siadajcie na koń! — rozkazał. — Jedziemy do Moskwy. I nie pytajcie o nic.

Koniec tomu II

Przypisy

Rozdział VIII

…spaliwszy przedmieścia i wypędziwszy posadzkich ludzi — myli się ten, kto myśli, że miasta na dawnej Rusi przypominały Kraków, Poznań czy Lwów. Te w Koronie i na Litwie były bowiem lokowane na prawie niemieckim, to znaczy rozplanowane w taki sposób, aby w ich strukturze zawierał się czworoboczny rynek z odchodzącymi na wszystkie strony uliczkami, na nim zaś ratusz i zwykle tuż obok kościół miejski. Tymczasem miasta w Wielkim Księstwie Moskiewskim miały podobną strukturę jak dawne słowiańskie grody, z których zresztą powstały. Dzieliły się na: gród, czyli kreml, w którym urzędował car (w Moskwie), książę albo carski wojewoda, zwany także gorodem, a czasem dietincem. Zwykle był to drewniany lub kamienny zamek zbudowany na wzniesieniu. U stóp kremla znajdował się posad — podgrodzie, czyli tak naprawdę właściwe miasto, w którym zamieszkiwała ludność służebna, kupcy i rzemieślnicy. Dodajmy też, że struktura miast w Moskwie była zupełnie inna niż w Rzeczypospolitej — nie były to, jak np. Kraków czy Warszawa, suwerenne organizmy mające własny samorząd, wójta i ławę miejską. W Wielkim Księstwie wszystkie miasta były w xvii wieku tak naprawdę osadami służebnymi — ich mieszkańcy zwykle podporządkowani byli carskiemu namiestnikowi — wojewodzie, a swoją pracę wykonywali w pierwszym rzędzie na rzecz kremla (grodu). Warstwa kupców i rzemieślników, którzy żyli tylko i wyłącznie z wystawiania towarów na sprzedaż, była znacznie mniej liczna niż ludność służebna, zwana „posadzkimi ludźmi”, a czasem „targowymi mużykami”.

1 ... 72 73 74 75 76 77 78 79 80 81
Перейти на страницу:
0
Сюжет
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
  • 6
  • 7
  • 8
  • 9
  • 10
0
Атмосфера
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
  • 6
  • 7
  • 8
  • 9
  • 10
0
Главный герой
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
  • 6
  • 7
  • 8
  • 9
  • 10
0
Общее впечатление
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
  • 6
  • 7
  • 8
  • 9
  • 10
Итоговая оценка: 0.0 из 10 (голосов: 0 / История оценок)